Edukacja z ciocią 22.
Po szybkim prysznicu Bożena oprowadziła mnie po całym domu. Podobnie jak u Krystyny…sypialnia na dole i na piętrze. Duża przestrzeń kilkupokojowa. Potem pochwaliła się ogrodem.
-”Lubię mieć dużo kwiatów.”
-”No widzę! Cały podjazd!”
-”Noooo fajnie to wygląda” ucieszyła się.
Z kuchni jak u Krystyny wyjście na dużą werandę z ładnymi meblami.
-“Noooo i tak tu sobie żyję i mieszkam kochanie.”
-”Zupełnie jak Krysia!” zauważyłem.
-”No tak Mareczku…jak Krysia…samotnie…” zamyśliła się chyba…”nie wszystko można w życiu mieć…trzeba się cieszyć tym, co się ma…” uśmiechnęła się patrząc na mnie…”i czasem kogo się ma.”
Uśmiechnąłem się.
-”Dziękuję ciociu, miła jesteś.”
-”Tak skarbie! Bo cudownie umilasz nam czas! I to nie chodzi tylko o seks, a o twoją młodość i wszystko, co się z tym wiąże. A to, że jesteś ogier w łóżku to tylko dodatkowy plus. No chodź, pomożesz mi z obiadem. Córunia niedługo do nas dołączy.”
Ogarnęliśmy kuchnię dość szybko i teraz już się obiadek sam gotował.
-“Chodź siądźmy na tarasie. Chcesz jakieś piwo czy wino małolacie?” roześmiała się.
-“Żebyś potem tylko nie wygadał się starym w domu, że mamuśki cię rozpijały i rżnęły!” zaśmiała się.
-“Jasne Bożenko!”
Ciotka poszła do kuchni, wróciła z butelką wina, piwem i szkłem.
-“Nooo to mamy chwilkę dla siebie…” zaczęła.
Przyglądała mi się.
-“Noooo spodziewałeś się takich wakacji?”
-“Nooo absolutnie nie! Jakoś tak samo wyszło…” zająknąłem się…”
-“Taaaa samo!” przedrzeźniała mnie Bożena.
-“Konsekwencja ciągu zdarzeń. Jakbyście z Krystyną nie poszli do łóżka to i mnie, i Doroty…i może też innych…” mrugnęła…”nigdy byś nie spotkał i nie przeleciał. A tak to masz przyjemne z pożytecznym.”
-“Noooo w sumie tak.”
-“Żałujesz, że tak się stało i że cię tak w to dorosłe życie znienacka wciągnęłyśmy?”
-“Nie! Też teraz myślę, że nie każdy taki gówniarz ma taką okazję.”
-“Nooo widzisz. Może to teraz dziwnie wygląda…ktoś może by ocenił, że nienormalne…ale wierz mi…to doświadczenie zaowocuje ci później w życiu. Sprawdzę jak tam nam się obiad gotuje.”
Siedziałem i popijałem piwo.
-“No już kochanie, niedługo będzie i Monisia powinna zaraz być tym pociągiem o 13.50.”
Poszła znowu do kuchni…po jakimś czasie wróciła z talerzami na trzy osoby. Jako, że taras był z tyłu domu w ogrodzie, to nie słychać drzwi wejściowych. Za Bożeną weszła…jezuuuuuu! oczy odbiły mi się od stołu i szczena chyba opadła na ziemię…jej córka Monika!
-“Poznajcie się!” uśmiechnęła się Bożena “A ja już podaję obiadzik.”
-“Cześć!” podeszła do mnie z uśmiechem:
-“Monika!”
Zerwałem się jak poparzony.
-“D-d-dzień dobry!” zająknąłem się….
-“Marek!”
-“Jak tam wakacje u nas młody?” wypaliła na luzie Monika.
-“Dziękuję, spoko, spytaj mamy…” już bez krępacji odparłem zwracając się na ty.
Widać Monika nie dbała zbytnio o formę.
-“Spoko!” odparła “Coś tam słyszałam!” zaśmiała się.
-“Widzę też, że cioteczki rozpijają małolata! Pomóc ci mamo?” krzyknęła w kierunku kuchni.
-“Nieeee, pogadajcie sobie.”
Monika usiadła i zaczęliśmy rozmawiać, obcinając się nawzajem. Dopiero zaczęło do mnie docierać, kogo mam przed oczami. Ciało idealne…może o jeden rozmiar mniejsze jak Bożena, ale kopia mamusi. Cudowne opalone kształtne nogi…ramiona także ciemne od słońca…jeansowa miniówa spod której widać było, gdy usiadła, białe stringi…biała letnia przewiewna bluzka przez którą prześwitywał biały stanik…duże nabrzmiałe foremne piersi…włosy czarne zaplecione w duży kok na głowie. Całość zamykały sportowe trampki. No i ta prześliczna twarz. Sex bomba i grecka bogini w jednym ciele!
Bardzo szybko złapaliśmy dobry kontakt, zaczęliśmy żartować i śmiać się. Monika była wesoła, roześmiana, oczy figlarne i błyszczące, chętna do rozmowy.
-”Byłam u koleżanki ze studiów…wiesz…rodzina, dzieci. Zalatana, nie ma czasu na życie towarzyskie.”
Opowiedziałem trochę o szkole…co bym chciał robić. Tak też się zgadało, że pociąg tyle jedzie.
-”Nooo ja też pociągiem…tu rzut beretem od stacji.”
W końcu Bożena zaserwowała obiad. Jedliśmy trochę rozmawiając.
-”Mama świetnie gotuje.”
-”Nooo widzę!” odparłem.
-”Krystyna też robi świetne jedzenie.”
-”Noooo” śmiała się Monika ”Dobre są we wszystkim co robią!”
Bożena parsknęła śmiechem.
-”Córcia?…”
-”No co mamo? Przecież prawda!” przyglądała mi się intensywnie.
Zjedliśmy obiad, przyglądając się sobie ukradkiem. Bożena czasem wybuchała śmiechem.
-”Miło jest co Mareczku?”
-”Tak ciociu bardzo!”
Atmosfera zrobiła się bardzo luźna. Po jedzeniu Monika rzuciła tylko:
-”Muszę szybki prysznic po całym dniu, tak duszno dziś było…” i zniknęła.
Szybko zaoferowałem Bożenie pomoc.
-”Pomogę ci posprzątać!”
-”Kochany jesteś!”
W kuchni Bożena złapała mnie za ramię i patrząc mi w oczy spytała cicho uśmiechając się.
-”Nooo jak? Podoba ci się Monisia?”
-”Jezuuuuuuu ciociu! Jest przepiękna!” wypaliłem.
-”Wiem kochanie! Złapaliście bardzo dobry kontakt. Znam córkę…spodobałeś jej się! Zwykle nie jest taka rozmowna i bezpośrednia! Masz szczęście gówniarzu!” mrugnęła całując mnie głęboko.
-”Dobrze, że odpocząłeś trochę…” uśmiechnęła się.
Posprzątaliśmy szybko w kuchni. Bożena wzięła czyste szkło.
-”Mareczku przynieś tę butelkę wina z tarasu i chodź do salonu.”
Po sekundzie byłem z powrotem z winem. Bożena postawiła czyste szkła na stole.
-”Siadaj kochanie, gdzie chcesz.”
-”Mogę tu na fotelu ciociu?”
-”Jasne!”
Sama usiadła na sofie. Rozlała po lampce. Moniki dość długo nie było. Już zdążyłem z Bożeną wypić co nie co wina, gdy Monika pojawiła się w drzwiach.
-”Nooo człowieka nie ma parę minut, a tu kurczę już bibka się rozkręciła!” rzuciła ze śmiechem, zalotnie patrząc na mnie.
Spojrzałem i…zamurowało mnie ponownie tego popołudnia. Luźna biała bluzka w kolorowe kwiaty z dużym dekoltem, zero stanika i niebieskie króciutkie szorty wpijające się w jej krocze, idealny cameł-toe, była na boso. Ale prawdziwego szoku doznałem, gdy Monika prześliznęła się koło mnie i siadła na drugim fotelu. Włosy! Jej włosy! Wcześniej miała ogromny kok na głowie. Teraz mijając mnie zarzuciła głową. Miała zaczesane do tyłu i spięte w koński ogon…opadający aż do samego tyłka!..nie oszukam, jeśli powiem, że chyba z 70-80 cm długości…intensywnie czarne! Wyglądała po prostu bosko!
Bożena przyglądała mi się…uśmiechnęła się. Widziała, jakie wrażenie jej córka wywarła na mnie.
-”No to wypijmy za miły wieczór! Krysia mesowała, że będzie koło 6-ej” rzekła Bożena.
Nastawiła spokojną cichą muzykę. Trochę żartowaliśmy. Przy drugiej lampce wina matka i córka spojrzały na siebie. Znalem już te dwuznaczne, znaczące spojrzenia. Monika odstawiła szkło.
-”Mama mówiła, że miło spędzacie czas” zaczęła ”i wolisz starsze laski?”
-”Noooo tak! Zapomniałem” roześmiałem się wyluzowany ”że wszystko sobie mówicie!”
-”Przykro mi, że nie jestem w twojej kategorii wiekowej…” zawiesiła głos…”bo mi się bardzo podobasz Mareczku…” wypaliła wprost.
Wstała…podeszła do mnie i po prostu okrakiem usiadła na mnie, dociskając swe łono mocno do mojego krocza. Poczułem od razu wzwód. Spojrzała mi głęboko w oczy.
-”Co mam zrobić, abyś zrobił wyjątek?”
Objęła mnie za głowę i weszła momentalnie bardzo głęboko językiem w moje usta. Pachniała fantastycznie. Bożena obserwowała i uśmiechała się.
-”Może loda?” wybuchnęła ze śmiechem.
Monika oderwała się od moich ust i spytała szybko patrząc mi w oczy…
-”Chcesz?” uśmiechała się.
Bożena już była przy nas, rozpinała mi spodnie.
-”Nooo ściągaj!”
Monika już była na podłodze na kolanach między moimi udami. Wyprężony już kutas wyskoczył na wolność. Monika zgrabnie złapała go ręką.
-”O kurcze!” jęknęła.
-”Nooo mówiłam ci!” śmiała się Bożena.
-”Tym cię rżnie?”
-”Nooo i to jak!”
-”Jezuuuuu! Ja nawet nie wiem, czy dam radę do buzi wziąć!” westchnęla.
Zaczęła mi delikatnie lizać główkę, potem językiem wodziła w górę i w dół całego członka, ssała i lizała jaja. W końcu delikatnie wzięła w usta.
-”Ranyyyy, ale duży jesteś!” wyksztusiła.
Złapałem ją rękami za głowę.
-”Weź głębiej…proszę” jęknąlem lekko popychając jej głowę.
-”O jezuuuuu Marek!”
Bożena przyszła z pomocą.
-”Zobacz!” szybko pochyliła się i wzięła najpierw pół, potem po chwili całego głęboko w gardło.
-”Widzisz?! Teraz ty…powoli curuś…dasz radę.”
-”Mareczku! delikatnie!”
-”Tak ciociu!”
-”Nie gniewaj się! Dawno tego nie robiłam kochany!”
-”Noooo powoli malutka!”
Bożena zachęcała ją. Wreszcie wzięła pół penisa w usta. Złapałem ją za ten ogromny kucyk jedną ręką, drugą podłożyłem pod jej brodę i tak powoli, powoli wprowadzałem kutasa do jej buzi. Bożena była zafascynowana.
-”Dobrze kochanie!”
-”Powoli…nie wpychaj jej na siłę…sama musi poczuć jak ma wziąć.”
Poruszałem delikatnie. Zaczęła mi wreszcie obciągać.
-”Nie spiesz sę malutka. Ciągnij…zaraz weźmiesz głębiej i głębiej…” spokojnie uczyła ją.
-”Mamo…nigdy takiego nie miałam.”
-“To nic kochanie, to nic…próbuj…”
W miarę obciągania kutas wchodził coraz głębiej Monice w usta. Zarztusiła się nagle, gdy Bożena spojrzawszy na mnie skinęła głową szepcząc:
-“Teraz!”
Pchnąłem mocniej jej głowę. Jęknęła i cały mój członek wszedł w jej gardło.
-“Trzymaj malutka!” szeptała Bożena.
-“Jeszcze raz! Dobrze mała!”
Zacząłem szybciej poruszać jej głową. Było tak rozkosznie, chciałem spełnienia. Popychałem mocniej szybciej i intensywniej. Bożena wiedziała.
-”A teraz córeczko spuści ci się do buzi i połkniesz wszystko! Tak malutka?!”
Monika kiwnęła tylko głową.
-”Yyyhhmmm!” gdy docisnąlem bardzo mocno jej głowę do mojego krocza.
Wystrzeliłem głęboko w jej usta, aż zachłysnęła się spermą, ale nie wyrwała się, nie wyjęła kutasa z buzi. Lałem salwami, a ona łykała krztusząc się chwilami. Połknęła wszystko, oblizała się i patrzyła mi w oczy.
-”Przepraszam kochany! Tyle lat tego nie robiłam!” prawie płakała.
-“Ciiiiiii! córeczko!” pocieszała ją Bożena.
-“Nooo juuuż! Ja ci pokażę i nauczę” całowala ją “Spokojnie malutka!”
Pociągnąłem ją z kolan ku sobie…znowu usiadła na mnie okrakiem, zacząłem ją całować.
-“Było cudownie!”
-”Tak?” ucieszyła się.
-”Jasne! Miałem wspaniały orgazm w twojej buzi Monisiu.”
-”Kochany jesteś!”
-”Chodźcie na górę” rzuciła Bożena.
W sypialni już bez zbędnych gierek dziewczyny rzuciły mnie na łóżko i zerwały ze mnie resztę ciuchów…spodnie zostały już na dole. Same się szybko rozebrały i położyły po obu stronach.
-”Noooo” szepnęła Bożena ”to jak chcesz kochanie mieć mamę i córkę razem? rzadka okazja…decyduj!”
Zaczęła mnie całować. Monika szybko dołączyła się i teraz całowaliśmy się wszyscy razem.
-”To może tak już tradycyjnie” zaśmiałem się i patrząc na Bożenę.
-”Mogę wylizać twoją córkę ciociu?”
Bożena zaśmiała się.
-”Noooo chłopcze, nie wiem, nie wiem” przekomarzała się ”czy Monisia chce.”
-”Chcesz?” Patrzyłem Monice w oczy.
-”Obiecuję, że postaram się!”
Oboje z Bożeną wybuchnęliśmy śmiechem. Monika oczywiście nie wiedziała o co chodzi pytając.
-”No co? Z czego się kurcze śmiejecie?”
Bożena pocałowała ją.
-”Zaraz zobaczysz kochanie!”
Szybko przeskoczyłem przez Monikę tak, że znalazła się na środku łóżka.
-”Rozłóżmy ją!” szepnęła do mnie Bożena.
Rozchyliła jej cudowne sprężyste, opalone nogi. Ujrzałem pięknie wytrymowaną w trójkąt cipkę. Ogarnąłem ją całą wzrokiem. Miała fantastyczne ciało. Szybko zająłem pozycję między jej udami. Bożena zbliżyła twarz bliżej mnie szepcząc cichutko:
-”Marek, wiesz…delikatnie i długo. Dawno nie miała.”
Kiwnąłem głową, a Bożena przemieściła się szybko w górę i najspokojniej w świecie zaczęła całować i pieścić swą córkę. Nie mogłem uwierzyć. Zbliżyłem usta do jej cudownie pachnącej muszelki. Delikatnie językiem przejechałem po jej wargach góra i dół. Drgnęła całym ciałem. Zacząłem spokojnie ssać i lizać wokół jej warg, dochodząc do łechtaczki i znowu wokół. Wkładałem język do środka cipki…jej płatki rozchyliły się troszeczkę. Mając już porównanie z cipkami moich mamusiek wiedziałem, że jest na pewno dużo mniejsza i bardziej ciasna i muszę być naprawdę delikatny.
Bożena szybko zauważyła drgania jej ciała.
-”Weź go rękami za głowę malutka!” szepnęła.
Monika szybko złapała mnie za głowę i zaczęła poruszać nią w takt mojego lizania. Zaczęło jej być dobrze.
-”Mamo…zaczyna mi być dobrze.”
-”Noooo! Dobry jest gówniarz?”
-”O jejku! Marek…liż proszęęęęę! Jest mi tak dobrze!”
Lizałem i ssałem…trwało to chwilę…Monika zaczęła powoli dochodzić. Lizałem szybciej i intensywniej.
-”O kurcze! Jeszcze kochany! Jezuuuuu Marek!” zaczęła jęczeć i postękiwać.
-”O matkooooo! Nie przerywaaaaaaaaj! Bożeeeeeeee! Aaaaagggghhhhhh! Jezuuuuuuu! Mareeeeeeek! Mamoooooooo!”
Szczytowała, a ja lizałem szybko i mocno.
-”O bożeeeeeee!”
Wchodziłem językiem w jej dziurkę…lizałem bardzo intensywnie. Jej wyprężone ciało przeżywało orgazm.
-”Mareeeeeek! Jezuuuuuuu! Jeszczeeeeeee! Proszęęęęęę!”
Ssałem całą cipkę. Objąlem całą ustami i delikatnie poruszałem językiem. Cały czas orgazmowała. Zaczęła wić się całym ciałem…powoli wytracała swą kulminację. Bożena spojrzała na mnie.
-”Nie przerywaj” wyczytałem z ruchu warg.
Kontynuowałem. Monika miała zamknięte oczy, nadal mocno trzymała mnie za głowę. Lizałem, teraz już powoli długimi pociągnięciami języka, na przemian ssąc jej łechtaczkę. Stękała z rozkoszy. Teraz dopiero było jej naprawdę dobrze. Włóżyłem dłonie pod jej dużą sprężystą pupę, barkami popchnąłem jej uda tak, że nogi uniosła wysoko w górę. Bożena lizała i całowała jej duże piersi. A ja teraz spokojnie, powoli z wyrafinowaniem lizałem jej piękną szparkę. Znowu zaczęła dochodzić.
-”O taaaaaak! Taaaaaak! Jak mi dobrzeeeee! Mareczkuuuuu! Kochanieeeee! Cudownie liżeeeeeesz! Jezuuuuuuu! Mareeeeeek! Nie przerywaaaaaaaj! O mamuniuuuuuuuu! Bożeeeeeeee! Juuuuuuuuż! Juuuuuuuuż! Jezuuuuuuu! Mareeeeeeeek!”
Doszła na mokro potężnym strumieniem soczków…drugi…trzeci…czwarty…i piąty raz wystrzeliła.
-”Aaaaaaaaaaaaa!” krzyczała ”Matkooooooooooo! Kochanyyyyyyyyyyy! Jak dobrzeeeeeeeeee!”
Lizałem i ssałem, zatraciłem się…ona wyła i jęczała pod moim językiem.
-”Co za rozkoooooooosz!” krzyczała niesamowicie, dociskając moją głowę do swej cipki, aż chwilami traciłem oddech.
Nie przestawałem. Lizałem jak szalony. Chciałem jej dać tyle przyjemności, tej przepięknej dziewczynie, córce, kochance. Wiła się niesamowicie biodrami. Bożena z uśmiechem przyglądała się i potakiwała moim poczynaniom.
-”Dobrze Mareczku! Dobrze kochanie! Zaspokój ją! Daj jej rozkosz kochanie! Tak dawno nie miała! Proszę!”
Monika powoli ochłonęła, otworzyła oczy i spojrzała na mnie.
-”Marek?!”
-”Jeszcze nie skończyłem Monisiu!”
I ponownie rzuciłem się w wir lizania i ssania jej cudownej dziurki. Cipka była już bardzo napięta i mokra, ślina zmieszana z jej sokami lała się strumieniami na łóżko. Bożena kiwnęła mi głową.
-”Jeszcze!” szeptała ”Jeszcze! Daj jej rozkosz! Liż kochany mój! Błagam! Liż ją jeszcze!”
Podniecał mnie głos Bożeny, bo spężyłem się bardziej i lizałem jak szalony. Monika już nawet nie jęczała, tylko z jej gardła wydobywał się jeden wielki ciągły krzyk. Znowu szczytowała.
-”O jezuuuuuuuu! Mareeeeeek! Znowu dochodzęęęęęęęę! O matkoooooooooo! Retyyyyyyyyy! Co ty robiiiiiiiiiisz?! Bożeeeeeeeeeee!”
Wystrzeliła znowu fontannę soków.
-”Mamuniuuuuuuuuu! Jezuuuuuuuuuu! Kochanyyyyyyyyy jesteeeeeeś! Mareczkuuuuuuuu!”
Nie popuściłem jej, lizałem znowu jak w amoku, jak w transie tę przepiękną dziewczynę, tę jej cudowną cipkę. Dochodziła znowu…ssałem jak wariat tę pachnącą szparkę. Jęczała, wiła się i znowu niesamowicie głośno krzyczala. Orgazmowała znowu na mokro 2-3 wystrzałami. Zaspokajałem ją chyba cały czas, bo opadła w końcu cicho na łóżko i tylko stękała.
-”Może już starczy kochanie?” szepnęła Bożena, ale byłem zbyt pochłonięty lizaniem jej cudownej córki, by zrozumieć, co mówiła.
Z nową energią rzuciłem się do ssania tej ślicznej dziewczyny i jej smacznej cipki. Ostatni raz i teraz, Monika dochodziła wlaściwie cały czas. Już nie umiałem rozróżnić, kiedy miała orgazm. To był jeden ciągły, niekończący się orgazm. Już tylko jęczała cichutko, gdy znowu jej ciałem wstrząsnęły spazmy i dreszcze. Nie czułem już języka, ale wytrwałe i z premedytacją na granicy z wyrafinowaniem lizałem i ssałem cipkę Moniki. Szczytowała ponownie na mokro, ale już nie taką ilością soków. Chyba miała dość.
Zacząłem zwalniać, nadal liżąc jej szparkę. W końcu wyśliznąlem się z pomiędzy jej ud i mając ją w środku delikatnie z Bożeną pieściliśmy jej biust. Monika leżała cicho z zamkniętymi oczami…nie odzywała się. Jej ciałem nadal wstrząsały drgawki. W końcu po dłuższej chwili otworzyła oczy. Spojrzała na mnie, potem na Bożenę, znowu na mnie wielkimi oczami.
-”Marek!” szepnęła cicho.
-”Ja pierdolę! Ty normalny jesteś?!”
Bożena roześmiała się.
-”Ostrzegałam cię córcia! Marek to szczyt szczytów!”
Objąłem ją delikatnie i pocałowałem z uśmiechem szybko w usta.
-”Ale dobrze ci było? Postarałem się co, Monisiu?” spytałem cicho.
Wreszcie uśmiechnęła się.
-“W życiu nie przeżyłam czegoś takiego” i zaczęła mnie głęboko całować.
-“Było fenomenalnie! Jesteś niesamowity!”
-“Nooo staram się!” Bożena eksplodowała śmiechem.
-“No to teraz już wiesz córcia o co chodzi, jak Marek mówi, że się stara.”
Zaczęliśmy się śmiać.
-“A jeszcze cię nawet nie dotknął!”
Bożena wzięła mojego sztywnego penisa w rękę…
-“No córeczko! Chcesz spróbować?”
Monika spojrzała na moją stojącą pałę.
-“Jezuuu mamo! Ale duży!”
Delikatnie wszedłem na nią i rozłożyłem jej uda.
-“Marek! Tylko delikatnie i powoli!” przestrzegła mnie Bożena “Proszę!”
-“Tak ciociu!”
-“Unieś nogi córeczko i rozłóż biodra.”
Monika posłusznie uniosła nogi i zająłem miejsce między jej udami. Kutas dyndał w całej swojej okazałości. Zbliżyłem go do jej szparki, była bardzo mokra po moim lizanku. Trzymając członek w ręku powoli naprowadziłem żołądź i zacząłem wodzić nim po jej wargach, rozsuwając je delikatnie.
-“Ostrożnie!” szepnęła Bożena.
Pchnąłem leciutko. Jęknęła. Pchnąłem jeszcze raz, troszkę głębiej. Łepek wszedł prawie cały. Monika drgnęła i cofnęła biodra.
-“Aaaajjjj!”
Cofnąłem i znowu pchnąłem troszkę mocniej.
-“Aaaajjjj Marek! Jesteś bardzo duży!”
Spróbowałem jeszcze raz pchnąć mocniej. Jęknęła głośno, ale wszedłem łbem.
-“Mareeeek! Za dużyyyyy!”
Spojrzałem na Bożenę. Skinęła głową.
-“Delikatnie kochanie.”
Zacząłem się poruszać powoli w jej cipce. Monika zaczęła uciekać biodrami. Szybko podłożyłem dłonie pod jej dupcię mocniej jednocześnie naparłem łonem na jej łono. Znowu jęknęła. Patrzyła mi w oczy.
-“Proszęęęę! Jesteś taki duży! Delikatnie kochanie!”
Wycofałem i pchnąłem…i znowu…i znowu. Ruchałem delikatnie wchodząc kutasem ledwie do połowy.
-“Rozruchaj ją!” szepnęła Bożena.
Zacząlem poruszać na boki przy każdym pchnięciu…po ściankach jej ścisłej cipki. Jęczała cały czas wpatrując się we mnie. Zaczęła powoli rozszerzać się.
-“Rozłóż bardziej biodra kochanie!” szepnąlem.
Kiwnęła głową…
-“Tak?”
-“Jeszcze troszkę!” szepnęła teraz Bożena obserwując, jak wchodzę w jej córkę.
-“Zaraz go będziesz miała.”
Posuwałem Monikę delikatnymi ruchami wchodząc coraz głębiej.
-“O jezuuuuu Mareeeek! Proszęęęęę kochanyyyyy!”
Czułem ją już dużo bardziej rozwartą. Zacząlem mocniej ruchać, pchając głębiej i głębiej. Krzyknęła, gdy wszedłem mocniej, ale już była wystarczająco rozepchana. Cofnąłem lekko, zaparłem się mocno stopami i dość mocnym ruchem bioder wszedłem mocnym pchnięciem dużo głębiej jak wcześniej. Krzyknęła głośno.
-“Mareeeeek!”
Zamknąłem jej usta pocałunkiem. Cofnąłem biodra i z całej siły już wbiłem się w jej cipkę. Rozdarła się przeraźliwie. Uderzyłem biodrami znowu…jęknęła strasznie głośno…i jeszcze raz…i jeszcze raz. Krzyczała cały czas.
-“Jezuuuuuuu! Ogromny jesteeeeeś! Mareeeeek! Proszęęęęęę!”
Byłem już tak podniecony. Zacząłem ją jechać bardzo mocno z boku na bok, nadal rozpychając jej dziurkę. Monika zaczęła płakać, a ja już rżnąłem mocno i głęboko. Prawie cały mój członek wchodził w jej szparkę.
-“Juuuuuż kochanie!” Uspokajała ją Bożena “już cały wszedł.”
-“Ale jest taki ogromny mamo!” płakała.
-“Wiem córuniu…juuuuż dobrze…już go masz…no juuuuż malutka.”
Rżnąłem bardzo mocno tę cudowną dziewczynę. W końcu zaakceptowała rozmiar członka. Wchodziłem już płynnie i głęboko, zacząłem ją ujeżdżać naprawdę intensywnie, dymałem szybko i głęboko. Monika jęczała, ale już ciszej. Przyciągnęła mnie rękami za tyłek bliżej swego łona.
-“O taaak kochany!”
Zaczęło jej być przyjemnie.
-“Taaaaak kochanie!” jęczała.
-“Jesteś ogromny! Nigdy takiego nie miałam!”
Zacząlem dochodzić, poczułem dreszcze w całym ciele. Bożena uważnie mnie obserwowała, Monika też. Patrzyłem jej w oczy.
-“Zaraz dojdę Monisiu!”
Patrzyła intensywnie.
-“Chcesz?!…Dzisiaj możesz we mnie!” szeptała “Jeśli chcesz…możesz skończyć we mnie…w środku…w mojej cipce kochany!” jęczała szeptem.
-“Możesz Mareczku! Spuść mi się w cipkę! Proszęęęę!”
Ostatnie pchnięcia.
-“Aaaaaahhhhhh!”
Wystrzeliłem do jej gorącego wnętrza…raz…drugi…trzeci…czwarty raz…pompowałem spermę w jej cudowną dziurkę. Jezuuuuuu co za rozkosz w tej cudownej dziewczynie! Bożena gładziła Monikę po twarzy.
-“Nooooo juuuuż malutka! Musiał się rozładować.”
Spojrzała na mnie znacząco. Wiedziałem, co ma na myśli.
-“Teraz da ci przyjemność kochanie.”
Ruchałem dalej. Kutas był ogromny, ale cipka już trochę rozepchana. Monika już nie narzekała. Przyjmowała już cały mój członek, powtarzając tylko chwilami, że jest bardzo duży.
-“Nooooo jak kochanie? Teraz już dobrze wchodzę?”
-“Tak, już dobrze! Ale jesteś ogromny! Marek! Bożeeee!”
-“Teraz cię zaspokoję Monisiu! Dziękuję, że mogłem w tobie!”
Uśmiechnęła się.
-“Mama mówiła, że lubisz kończyć w środku…to mój prezent dla ciebie na lepsze zapoznanie się!” szepnęła.
-“Kochana jesteś!”
Jechałem teraz Monikę już bez zahamowań. Cipka szybko przyzwyczajała się do wielkości mojego członka. Rozciągnęła się i przyjmowała calego. Ruchałem początkowo powoli i spokojnie, ale napięcie i podniecenie nie pozwoliło zbyt długo. Znowu dochodziłem.
-“Monisiu!”
Teraz Bożena całująca i pieszcząca córkę zareagowała szybko.
-“W nią Mareczku! Do środka! Napełnij moją córkę kochany! Wlej w nią swoją spermę!”
Docisnąlem Monikę mocno do łóżka i wystrzeliłem w nią kolejną dawkę nasienia. Jęknęła cicho. Zwolniłem na kilka sekund, poprawiłem chwyt dłoni pod jej cudowną, dużą pupcią.
-“Bożenko, pokaż córeczce jak lubię!”
Ciotka szybko poprawiła pozycję Moniki.
-“Okrocz go nogami malutka, zablokuj stopami na plecach, dociśnij jego tyłek do cipki, rozszerz bardziej biodra, otwórz mu się…” instruowała córkę.
-“Teraz cię zerżnie jak ostatnią sukę…mocno i głęboko!”
-“Dawaj synek! Teraz wyruchaj porządnie moją córcię!”
Monika od pewnego czasu poddawała się bez słowa moim ruchom, jęczała i wzdychała tylko. Zacząłem ją znowu mocno jechać.Teraz już było jej dobrze. Pracowała dość mocno biodrami, przyjmując moje każde pchnięcie. Dochodziła.
-“Jezuuuuuu Mareeeek! Zaraz dojdęęęęę!”
-“Taaaak kochanie! Dojdź pode mną! Dobrze ci teraz?”
-“O taaaak! Czuję cię wspaniale gęboko! Aaaaaaaaahhhhhhhh! Kochanieeeee!”
Szczytowała. Trysnęła na mokro, a ja ruchałem i ruchałem. Nie przerwałem, nie zwolniłem mimo jej orgazmu.
-“Mareeeeek!”
Całowałem i ją, i Bożenę. Znowu dochodziłem. Zaczęła się uczyć reakcji mojego ciała. Poczuła skurcz penisa. Patrzyła mi w oczy.
-“Taaaak! kochanyyyyy! Skończ we mnie!” jęknęła.
Pełny ladunek poszedł w jej dziurkę. Ona nadal szczytowała. Zwolniłem znowu…po chwili znów ją jechałem.
-“Marek?! Jezuuuuu!”
Zacząlem ją mocno rżnąć…wbijałem się coraz mocniej w jej cipkę. Jęczała coraz głośniej.
-“Matkooooo Mareeeeek! Znowuuuuuuu?!”
Bożena uśmiechała się.
-“Noooo córeczko, dobrze młody rżnie?!”
-“Jezuuuuuu mamoooo?!”
Poprawiłem chwyt dłoni pod jej dupcią.
-“Daj mi teraz głębiej malutka! Głębiej!”
Pchałem ją potężnymi uderzeniami bioder.
-”Rozumiesz mała?! Głębiej!”
-”Bożeeeeee! Mareczkuuuuuu! Ogromny jesteś! Jezuuuuuu mamooooo! Co on mi robi?!”
-”Zaspokaja cię córeczko! Rżnie cię, jak swoją samicę, swoją kochankę! Dobrze ci?”
-”Jezuuuuu znowu dochodzę!”
Orgazmowała na mokro, a ja ruchałem i ruchałem. Monika jęczała w ciągłym orgazmie. Poczułem skurcze i znowu eksplodowałem w jej cipkę. Jęknęła.
-”Znowu doszedłeś?!”
-”Tak kochanie! Jesteś cudowna!”
-”Jezuuuuuu Mareeeeek!”
-”Leeeeeeeż malutka! Jeszcze nie skończyłem!”
-”Cooooooooo? Marek?!”
-”Jeszcze troszkę! Jesteś cudowna cipka!”
-”O matkooooo!”
Rżnąlem dalej. Monika jęczała i jęczała. Teraz już wchodziłem do samego dna jej dziurki, spokojniej już i mocnymi uderzeniami dobijałem do dna jej macicy. Była rozkoszna, gorąca, już rozwarta, cieknąca spermą, przyjmująca z chęcią swego kchanka. Dymalem tak chwilę, gdy znowu zaczęła dochodzić.
-“O taaaaaaak! Juuuuuuż! Zaraaaaaaz! Mareeeeek! O matkooooooo! Aaaaagggghhhhh! Bożeeeeeeeee! Co za rozkooooooosz! Kochanyyyyyy!”
Szczytowała cały czas. Nie przestawałem, aż znowu spuściłem się głęboko w jej dziurkę. Spojrzała szybko na mnie.
-“Jezuuuuuu! Mareeeeeeek?!”
Czuła jak wstrzykiwałem nasienie do jej gorącego wnętrza.
-“Bożeeeeeee! Kochanieeeeeee?!”
Spojrzała na Bożenę.
-“Mamo…?!”
-“Ciiiiiii córeczko! Widzisz jaką ci daje rozkosz?! Jeszcze troszkę i będzie ci dobrze.”
-“Cooooooo?! Jeszcze troszkęęęęęęę?! Wy chyba kurwa żartujecie?! Rżnie mnie jak wariat!”
-“Ale przyjemnie prawda?” szeptała jej Bożena.
Uśmiechnęła się…Monika w końcu też…
-“Nooooo taaaaak! Jest fantastycznie mamusiu!”
-“Cieszę się kochanie…moja kochana córeczko!”
Całowała Monikę, a ja zwalniałem. Monika była właściwie w ciągłym orgazmie. Upadłem w końcu obok niej. Bożena szybko zeszła w dolne partie i zaczęła mi obciągać. Po chwili byłem już gotowy.
-“A teraz Monisiu coś dla Marka, żeby pamiętał jak miał trójkąt z mamą i córką.
-“Popatrz…teraz mamusia na nim pojeździ…na tym ogromnym młodym kutasie.”
Szybko mnie dosiadła i zaczęła bardzo mocno mnie rżnąć, pracując ekstremalnie mocno biodrami. Monika ogromnymi oczami przyglądała się z fascynacją, jak jej własna matka ujeżdża młodego kutasa. Nie trwało to długo. Bożena poczuła moje dreszcze. Kiwnąłem głową.
-“A teraz malutka…moja kochana córeczko, patrz jak młodziutki kutas spuści się w cipce twojej mamusi. Patrz kochana!”
Bożena docisnęła się mocno łonem do mojego łona.
-“Teraz Bożenko!” szepnąłem.
Bożena złapała Monikę za ten koński kucyk i pchnęła jej twarz na mój brzuch.
-“Patrz malutka, jak napełnia moją cipkę! Jak leje swoją spermę do wnętrza twojej mamy! Pieprzony gówniarz! Widzisz?!”
-“Tak…”
Monika uważnie obserwowała. Bożena uniosła się lekko.
-“Zobacz, ile ten małolat wlał w twoją mamę!”
-“Jezuuuuuu!”
Monika odurzona i zafascynowana pieściła Bożenę.
-“Marek! Ile ty kurwa tego masz?!” szepnęła.
-“Noooo trochę mam…” odparłem…
Członek nadal był nabrzmiały w dojrzałej dziurze Bożeny. Spojrzałem na nią…ona na mnie…rozumieliśmy się właściwie bez słów.
-“Dasz radę…?”
-“Tak ciociu!”
-“Moniczko! kochanie! Teraz twoja kolej!” powiedziałem.
-“Coooooo? Chyba żartujesz?!” Monika spytała zszokowana.
-“Nie! Mam przecież zaliczyć mamę i córkę jednocześnie!”
-“Noooo ale dopiero…”
Bożena przerwala jej.
-“Wsiadaj córeczko! No już! Nadziej się mocno malutka!”
Monika nie dowierzając weszła na mnie.
-“Kurwa! Nie wierzę! Stoi mu!”
-“Nooooo! Ujeździj go trochę!” szeptała Bożena.
Monika zaczęła mnie jechać i prawie po chwili już dochodziła.
-“Jezuuuuuuu! Mareeeek! Ja znów dochodzęęęęęę! Matkooooooo! Jak dobrzeeeeee! Aaaaaaaaaaaaaaa!” wyła i piszczała.
-“Jak mi dobrzeeeeeee!” jechała teraz troszkę wolniej.
Pomyślałem szybko o jej pięknej dupci.
-“Monisiu! Chcę cię jeszcze od tyłu!” rzuciłem.
Szybko zepchnąłem ją z siebie i przekręciłem na brzuch.
-“Chodź kochanie na pieska!”
-“Mareeeeek! Jezuuuuuuu!”
Już ją miałem na czworaka, podciągając ją za biodra do góry.
-“Szerzej mała!” rozkazała Bożena.
-“Rozstaw mu się! Teraz cię porządnie zerżnie!”
Monika nadal była chyba w szoku.
-”Cooooooooo?!”
Wszedłem jednym potężnym pchnięciem bioder, aż przeraźliwie krzyknęła.
-”Mareeeeeeek!”
-”Już malutka! Teraz jesteś moja! Teraz cię wyrucham!”
Monika jęknęła znowu:
-”Cooooooooo?! Jeszczeeeeeeee?!”
Straciła przegląd sytuacji, gdy zacząlem ją mocno ujeżdżać.
-”Mareeeek…Co tyyyyy?!”
Wbijałem się tak mocno, że uciekała spode mnie, aż głową doszła do ścianki oparcia łóżka. Jęczala głośno, a ja ruchałem tę prześliczną kobietą, córkę, kochankę. Nie miała już drogi ucieczki, a ja rżnąłem bezlitośnie patrząc na jej cudowne kształty ciała.
-”Cudowna jesteś Moniko, taka cudowna!”
-“Kochanie proszę, nie tak mocno!”
Zaczęła głośno płakać.
-“Jesteś przeogromny!” gdy dobijałem do samego dna macicy.
-“Już Moniczko!” krzyknąlem.
-“Przyjmij moją spermę!” i wystrzeliłem do jej wnętrza.
Wstrzyknąłem kilkukrotnie. Nie wyszedłem. Monika opadła na łóżko, ale jeszcze mi się chciało. Szybko podniosłem ją za biodra na pieska.
-“Jeszcze nie kochana! Jeszcze nie skończyłem!”
-“Coooooooooo?!” Odwróciła głowę i spojrzała na mnie.
-“Nooooo chyba kurwa żartujesz sobie?!”
Nie odpowiedziałem…nie musiałem…zrozumiała natychmiast, gdy zacząlem ją ponownie ujeżdżać.
-“Jezuuuuuuu! Mareeeeeeek! Poważnieeeeeeee?!”
Rżnąłem teraz tak mocno, że uderzała głową o oparcie łóżka. Bożena szybko podłożyła jej poduszki pod głowę. Ruchałem i ruchałem. Monika umilkła i tylko chwilami jęczała. Płacz przemienił się w szloch. Nie potrafiłem się opanować. Było mi w niej tak dobrze. Ruchałem bardzo długo, straciłem czucie w kutasie, miałem tę cudowną dziewczynę.
Poczułem przypływ energii. Zacząłem ją rżnąć jak szalony, jak maszyna. Bożena coś mówiła, ale nie slyszałem, nie rozumiałem. Gładziła tylko i chyba pocieszała swoją córeczkę. A ja wbijałem się całą wielkością mojego młodego, potężnego kutasa w tę boginię. Nie wiem, ile to trwało. Wreszcie dochodziłem. Co za rozkosz, co za ulga, co za szczęście spuścić się w jej rozgrzanej, rozruchanej przeze mnie cipuni. Eksplodowałem potężną salwą nasienia.
-“Przyjmij cały ładunek!” wykrzyczałem lejąc raz za razem strumienie spermy w Monikę.
Wreszcie pchnąłem ją na łóżko i opadłem na nią. Bożena całowała córkę.
-“No juuuuż kochanie! Juuuuuż malutka! Już dobrzeeeee! Kochanie moje…”
Przytuliliśmy się wszyscy razem. Bożena nadal szeptała
-“Noooo jak było? Dobrze ci teraz? Zaspokojona moja śliczna córeczka?”
Monika była teraz między nami. Płakała z zamkniętymi oczami. Trwało to dłuższą chwilę.
-“ No jak curuś?”
Bożena gładziła ją po twarzy.
-“Monisiu!” odezwałem się cicho.
-“Przepraszam, że tak mocno, ale jesteś taka cudowna, nie mogłem się opanować.”
Zacząlem ją całować. W końcu zaczęła oddawać mi głęboko z językiem. Otworzyła oczy…popatrzyła na nas…
-“Noooo teraz wiem…starałeś się…” śmiała się przez łzy.
Bożena wybuchnęła śmiechem.
-“Dobrze było córeczko?”
-“Mamo…nie wiem…nie mogę się ruszyć.”
Bożena uśmiechnęła się.
-“Wiem córciu wiem. Też to przerabiałam! Dobry jest gówniarz co?”
Monika popatrzyła na nią…potem na mnie….
-”Marek!” szepnęła cicho.
-“Marek! Kocham cię! Kocham cię, ty pieprzony małolacie!”
-“Byłaś fantastyczna Monisiu! Kocham cię skarbie!”
Bożena ułyszała drzwi.
-“Oooo chyba Krysia przyszła.”
Zlapała szlafrok i zbiegła na dół. Ja pomyślałem, że marzenia się jednak spełniają. Posiadłem na raz matkę i córkę. Co mnie tu jeszcze czeka?!
Leżeliśmy jeszcze chwilę pieszcząc i całując się, gdy do sypialni weszły Bożena z Krystyną. Ciotka na nasz widok roześmiała się.
-“Noooo tak! I zostaw gówniarza na parę godzin!”
Podeszła i usiadła na krawędzi łóżka.
-“Witaj Monisiu!”
-“Cześć ciociu!” i pocałowały się głęboko w usta.
Potem pocałowała mnie.
-“Z tobą też już Mareczek trenuje?!” śmiała się.
Monika przytaknęła przez łzy.
-“Nooo i jak?”
-“Jezuuuuu Krysiu! Cipki nie czuję! Nie mogę się ruszyć!”
-“Znaczy dobrze było malutka?”
-“Kurcze…ile on może ciociu?!”
-“Bo wiesz maleńka…” Krystyna zawiesiła głos…”Marek się bardzo stara!”
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Bożena odezwała się…”to Krysiu zostańcie już na kolacji…”
a do nas…
-“a wy dzieciaki pod prysznic, bo strasznie zruchani i mokrzy jesteście!”
-“Marek! Tylko mi jej tam nie zaruchaj!” śmiała się.
Monika spojrzała na mnie i na cioteczki.
-”Cooooo?”
-”Nic, nic! Uważaj mała na tego niewyżytka!”
Leave a Reply