Ta historia zupełnie mnie odmieniła. Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu jaki upłynął od chwili, która lawiną wpłynęła na to gdzie teraz jestem w życiu… niczego nie żałuję. Na początku był strach. Nie taki, który paraliżuje i trwoży, to nie był lęk, raczej obawa przed konsekwencjami tego co się wydarzyło, analizowanie możliwych wątków tej historii. Myślę, że spośród milionów istnień moje poczynania nie są na zupełnej krawędzi, marginesie moralności. Jestem gotowa aby się tym podzielić, poznajcie opowieść, w której zwykła matka, zdrowa Kobieta, czterdziestolatka, wpadła w objęcia rządzy i za nic w świecie nie chce by to się zmieniło.
Abyście dostrzegli wartość zmiany jaka nastąpiła w moim życiu nakreślę wam jak ono wyglądało przed dniem ‘zero’. Tak go nazywam w swoich rozmyślaniach, bowiem istotnie wyzerował on bieg mojego życia i rozpoczął się czas nowej Ja. Nowej szczęśliwej Ja.
Mam wrażenie, że od samego początku moje życie było normalne. To chyba najlepsze słowo, normalne. Poprawne. Wychowałam się w rodzinnym domu, oboje rodziców się kochało, wychowało mnie, swoje jedyne dziecko, zapewniając solidny start w dorosłość z sumiennym pakietem odpowiedzialności. Nigdy nie sprawiałam kłopotów, nie wywinęłam żadnego spektakularnego numeru. Szkoła, studia, znajomi, pierwsza miłość, szybka, ale nie przelotna, kształtująca moje wnętrze, emocje, potem rozstanie i lekcja życia. Nie dużo później pojawił się on, druga miłość – mój Marek. Ponownie klasyczna historia, założyliśmy rodzinę i na świat przyszły dzieci, i tak samo jak mnie w przeszłości rodzice i mi udało się zapewnić poprawny start w przyszłość swoim pociechom. Teraz syn Maks ma już 16 lat, a córka Lara rok więcej. Po drodze z naszego życia zniknął tylko mąż. Marek odszedł od nas 7 lat temu. Tak jest lepiej. Przestaliśmy patrzeć w tym samym kierunku już dawniej, a na siebie … już nie pamiętam kiedy to się tak skomplikowało. Zamknęłam z sukcesem ten rozdział. Śmiało mogę powiedzieć, że jestem dumną matką, ale przede wszystkim przyjaciółką dla moich dzieci. Zawsze tak było, oboje wiedzieli, że mają we mnie wsparcie, a dom jest ich ostoją. Maks wyjechał tego pamiętnego lata, pierwszy raz, ze starszym synem przyjaciółki. Pojechali za granicę dorobić na sezonowych pracach. Byłam i jestem o niego spokojna. Obieżyświat, tak na niego mówimy z Larą. Jest ciekawy świata, uwielbia podróże i staram się pomagać mu w realizowaniu tej pasji. Łapie się na prawie każdy szkolny wyjazd. Lara z drugiej strony zawsze była bardziej zdystansowana, pewna siebie lecz spokojniejsza,
z duszą artystki i magiczną wrażliwością wolała przelewać na papier swoje myśli tworząc pierwsze wierszyki, potem wiersze, opowiadania i eseje. Sztuka i świat książek to jej miejsce w życiu. Zostałyśmy tego lata same w domu i tu zaczyna się właściwy początek tej historii…
Tak pamiętam „Dzień Zero”. Poniedziałek. Pierwszy dzień wakacyjnej przerwy, lato 2017.
Długo zastanawiałam się nad tym, jak ubrać to w słowa. Gdybym miała to powiedzieć obcej osobie na głos, od czego zacząć? Jak wprowadzić. Korzystając z anonimowości internetu łatwiej być konkretnym, nazywać rzeczy ich prawdziwym imieniem. Odrzeć je z wszystkich pięknych przymiotników i niewinną penetrację umieć nazwać ‘rżnięciem’.
Tego ranka, przy śniadaniu omawiałyśmy z Larą nasze zamierzenia na najbliższe tygodnie, ja odbierałam swój zasłużony urlop i snułyśmy plany na wypad w bieszczadzkie pasma gór. Piesze wędrówki to nasza wspólna pasja. Kiedy mówiłam o miejscach, trasach, podróży i noclegach Lara patrzyła na mnie jak w obrazek. Ten wzrok… piękne i duże czarne oczy, loki długich czarnych jak heban włosów owinięte wokół smukłych palców dłoni. Dzisiaj wiem, że ten wzrok błądził w ów czasz po zupełnie innych wyżynach.
– Słuchasz mnie Lara? – zapytałam, kiedy jej oczy zniknęły za mgiełką wyobraźni i popłynęły w inną niż Bieszczady stronę.
– Tak mamo, po prostu się zamyśliłam i wpadł mi właśnie nowy wątek do kolejnego opowiadania,
yyyy… lepiej pójdę ubrać go w zdania, zanim ucieknie jak zwykle… – rzuciła na prędce dopijając kawę
i pomknęła do swojego pokoju. Zarumieniła się?
Uwielbia pisać. Czasem stawałam się recenzentką jej tekstów, a innymi razy nie miałam pojęcia nad czym tak skrupulatnie ślęczy, ale jej drobne sukcesy literackie od czasu do czasu ukazywały się
w tematycznych periodykach, jest naprawdę zdolna. Nigdy nie dopytywałam nad czym akurat pracuje.
Dłuższą chwilę zajęło mi ogarnięcie porządku po poranny rytuale śniadaniowym, i już myślałam o tym co zrobię na obiad, gotowanie zawsze było moim azylem. Zajrzałam do Laury, stukała rytmicznie
w klawiaturę.
– Słuchaj, pojadę na chwilę do marketu, zrobię zakupy, zajmę się obiadem jak wrócę. Wybierasz się dzisiaj na tenis z Anią? pamiętam, że coś wspominałaś…
– Tenis!, szlag prawie zapomniałam, daj mi dziesięć minut, zbiorę tylko rzeczy i podrzuciłabyś mnie na korty? Znowu się spóźnię, już prawie 11. – Zerwała się jak poparzona, nie cierpiała spóźniania! i tym bardziej nie tolerowała go u siebie.
– No pewnie, czekam w samochodzie. – Zawiozłam Larę, zakupy poszły sprawnie, po godzinie byłam już w domu. Krzątając się z miejsca w miejsce przechodziłam obok pokoju Lary. Okna miała zasłonięte jak zwykle, ‘sprzyja wenie’ tak zawsze tłumaczyła ten półmrok. Panował względny porządek nie licząc rozgardiaszu na biurku, papierów z notatkami, książek i… i włączonego monitora komputera?.
Nigdy, prze nigdy nie wnikałam w prywatność moich dzieci, ich zachowanie nie wymuszało konieczności kontroli, szanowałam ich strefę prywatności, teraz jednak przeszła mi przez myśl wzmianka o nowym pomyśle ze śniadania i z czystej kobiecej ciekawości postanowiłam zajrzeć
w otwarty plik programu Word. Przewinęłam kilka dobrych stron tekstu do samego początku, usiadłam w fotelu Laury i zaczęłam czytać.
Wyobraźcie sobie uczucia jakie we mnie uderzyły kiedy czytałam tekst opowiadania. W kilku pierwszych zdaniach opisywała kobietę, czterdziestolatkę wychowującą dwójkę dzieci. Uśmiechnęłam się od razu kojarząc źródło inspiracji. To naprawdę miłe uczucie czytać opis samej siebie. „miała czarne włosy tak jak ja, byłyśmy z mamą tego samego wzrostu, za to jej figura – nie jedna kobieta mogła zazdrościć takiej talii w jej wieku, nie jest odzwierciedleniem pierwszych stron czasopism dla kobiet, jednak jej kształty mają w sobie niebywałą kobiecość, smukła i jędrna skóra, która zawsze pachnie mieszanką bzu i wanilii, uwielbiam głęboko nasycać się jej zapachem”. Mój wzrok brnął przez zdanie po zdaniu, otwierałam oczy ze zdumienia, tekst który czytałam poszedł w zupełnie inną stronę niż się spodziewałam! właściwie nie wiem czego się miałam spodziewać! Oddychałam głęboko, serce waliło jak oszalałe, a wzrok mimowolnie skakał co któreś zdanie wyłapując newralgiczne wyrazy i zwroty. „Jej piersi, wołały do mnie zza ponętnego dekoltu..”, „..przeszedł mnie dreszcz kiedy mnie objęła, pocałowałam ją w szyję…” nerwowo przewijałam tekst w górę i w dół w zupełnym chaosie wyłapując kolejne jednoznaczne i dosadne zwroty „uczucie twardniejących sutków w moich ustach…”, „…język wędrował niżej, pieściłam wilgotnymi ustami jej podbrzusze…”, „ciepło jej ud i mieszanka zapachów skóry, perfum i bielizny…”, „wreszcie ją ujrzałam, piękny kwiat z warg jej cipki…”, „ zapadłam w nią całą sobą wsuwając język tak głęboko jak mogłam…”, „Orgazm mojej mamy smakował jak nektar…”, „…czułam jak jej wagina pulsuje wokół moich palców…”.
Byłam rozbita, nie potrafiłam skupić swoich myśli, w tej samej chwili przez głowę przewijały się dziesiątki pytań, domysłów, jednocześnie wściekłość i zdziwienie, nawet nie wiem jak długo chodziłam po pokoju Lary w amoku myśli i uczuć, moim umysłem w jednej chwili zawładnęło przerażenie i euforia, złość i podniecenie. Zadawałam sobie pytanie, odpowiadałam i tłumaczyłam w tej samej chwili. Sprzeczność myśli jakie wywołał na wyrywki przeczytany wyuzdany tekst, który wypłynął z pod dłoni mojej córki, zburzył mój wewnętrzny spokój, kiedy po jakiejś chwili dotarły do mnie czas i miejsce zdałam sobie sprawę, że te wyrazy, te… opisy aktu, one dotknęły struny, która we mnie nie wybrzmiewała od bardzo dawna. Zrozumiałam, że jestem niebywale podniecona, wściekle rozpalona od wewnątrz. Nawałnica uczuć i obrazów jakie rysowały się w mojej wyobraźni wbijała się moimi paznokciami w uda. Nieśmiało przepuszczałam przez blokadę rozsądku myśl, że moja córka stworzyła niezwykle erotyczny i wyuzdany tekst, którego inspiracją była nasza relacja! Nie potrafiłam tego pojąć, jak krew z krwi, moja mała Lara przyjęła sobie moje ciało jako ołtarz rządzy i wyuzdanego erotyzmu!
Dygotałam, czułam się niepewnie, jakbym miała przeżyć raz jeszcze swój pierwszy raz… opadłam na fotel, moje dłonie mimowolnie masowały wewnętrzną stronę ud, przeszły mnie ciarki… wróciłam do tekstu, chłonęłam każde zdanie, pragnęłam zrozumieć, każdy wyraz wbijał się we mnie budząc uczucia jakich nie znałam, umysł wyrwał się w galop po obszarach mojej kobiecości istnienia, której nie byłam świadoma, a jakiej nie umiałam sobie jeszcze uzmysłowić, choć jej istota stała już wejściu do swojego pokoju za moimi plecami.
Czytałam opowiadanie, w którym Lara była bezkreśnie zniewolona moją kobiecością, całym sobą pragnęła dawać mi rozkosz i sprawiać bym poznawała bezkresny świat rządzy i podniecenia. Byłam obiektem jej wyuzdanych fantazji o seksualnym poznawaniu się dojrzałej kobiety i nastolatki. Jej słowa kreśliły niewyobrażalnie ponętny i przesiąknięty bardzo świadomą erotyką obraz relacji matka – córka, w którym obie kobiety dawały sobie upust drzemiącej w nich rządzy. Historia rozpoczęła się od niewinnej czułości, oparcia i uspokajającej bliskości, która przerodziła się w nieśmiałe dwuznaczne muśnięcia, odważniejsze odwzajemnione dotyki, a wreszcie koncert głębokich westchnień i śmiałych ruchów niosących pocałunki i pieszczoty, które rozpoczęły niezwykłą relację przepełnioną najlepszymi orgazmami jakie mogły sobie wyobrazić. W chwili kiedy czytałam o tym jak Lara rozchyla paluszkami swych dłoni wargi sromowe mojej cipki i łapczywie wsuwa głęboko we mnie swój sztywny język, łapiąc chełpliwie powietrze i wysysając starannie moją esencję podniecenia, nie wiedzieć kiedy jeansowe spodenki, które włożyłam dziś na siebie leżały pod obrotowym krzesłem Lary, a ja z nogami wspartymi o biurko, w pełnym pożądania rozkroku wsuwałam trzy złączone palce swojej dłoni coraz energiczniej w swoją stęsknioną czułości cipkę, kiedy druga zdecydowanie odsuwała bieliznę na bok. Dłoń zatrzymywała się na kłykciach, a moje podniecenie najtrafniej oddawał rozkoszny dźwięk mokrego tańca palców w rytmie odgłosów chlupnięć i ruchów wilgotnych, nabrzmiałych warg sromowych mojej cipki. Dyszałam ciężko i pojękiwałam mało dyskretnie przeżywając pierwszy orgazm od bardzo dawna, nie będąc świadoma, że od jakiegoś czasu wszystkiemu przygląda się moja Lara. Nogi prostowały się
w rozkosznych skurczach na przemian z zaciskającymi udami, które walczyły dzielnie rozchylając się
w pogoni za kolejnym ruchem dłoni niosącym nieopisaną przyjemność. Zwolniłam ruchy dłonią by zapomnieć się w świadomości skurczy jakie oplatały moje palce, których za nic nie chciałam wyciągać z euforycznie rozgrzanej cipki. Zapragnęłam posmakować samej siebie. Zamknęłam oczy i siedząc wciąż z rozłożonymi nogami raczyłam się zanurzając paluszki raz po raz w cipce by potem skrupulatnie je wylizać i wyssać. Byłam absolutnie oddana temu uczuciu, które mną zawładnęło. Miałam wrażenie, że trwa to całą wieczność, kiedy przeszedł mnie dreszcz, to była świadomość czyjejś obecności. W jednej chwili powróciła jaźń i czystość myślenia, odwróciłam się powoli, jakbym była niewidzialna. W wejściu do swojego pokoju, wsparta o framugę stała Lara, miała szeroko otwarte usta, dopiero teraz dobiegł mnie dźwięk jej płytkiego, szybkiego oddechu, dłoń miała pod spódniczką jaką zakładała na kort, i tak jak ja przed momentem, w rozkroku pieściła się odchylając białe majteczki by ułatwić zadanie swoim palcom. Jej wzrok przedzierał się przez dzielące nas kilka metrów, czułam jak chłonie obraz swojej matki z rozłożonymi nogami i palcami w ustach. Zamarłam.
– Mamo, błagam Cię, nie przestawaj, potem zrobisz co zechcesz, ale nie odbieraj sobie i mnie tej chwili, błaagaam… – wypowiedziała cichym i drżącym głosem Lara.
Moja córka prosiła mnie o orgazm. Nie potrafiłam nawet drgnąć przez dłuższą chwilę, siedziałam tak podwinąwszy jedynie nogi na ciasny fotel obrotowy, w taki sposób, że jedynie pięty miałam wsparte
o siedzisko. Przez całą tą chwilę, jak w stop klatce, nie wyjęłam nawet palców z ust, czując jak ścieka mi po dłoni ślina…
– Lara, ja… my… – wydukałam z siebie przyciskając mokrą dłoń do bielizny, której pozwoliłam schować mój skarb, przed mętnym wzrokiem mojej córki, jej palce nieprzerwanie chowały się i wynurzały z jej cipki zdecydowanymi ruchami, dyszała coraz głośniej pojękując.
– Lara, Kochanie… co my… chodź do mnie, przytulę Cię i później porozmawiamy, o tym… eee… o tej sytuacji… – Co ja gadam?! pomyślałam, moja córka masturbuje się trzy metry ode mnie, a ze mnie wyciekają tak obfite soki, że całe krocze mam mokre i klejące od śluzu. Usiadłam w siad skrzyżny na łóżku i raz jeszcze zawołałam Larę. Uklęknęła przede mną na łóżku. Spoglądając mi głęboko w oczy przybliżyła się, nasze usta ledwo się musnęły, a mną wzdrygnął dreszcz podniecenia. Ujęła moją dłoń, tę która jeszcze moment temu wędrowała od cipki do ust. Moje palce, która złożyła w pęk swoją dłonią wsadziła sobie do ust, najgłębiej jak umiała. Zakrztusiła się, po czym oblizywała, każdego z osobna,
z takim oddaniem jakby były jakąś relikwią.
– Smakujesz i pachniesz nieziemsko mamo… nie umiałam sobie tego wyobrazić… – wyszeptała przesyconym przez podniecenie głosem.
Ponownie byłam jak kamień, nie mogłam się ruszyć, słyszałam tylko nasze oddechy, czułam jak łomocze mi serce i patrzyłam na swoją córkę, która niemal w transie oblizywała moją dłoń. Wykorzystała tę chwilę i drugą dłonią zaczęła ugniatać moją cipkę, chwytała mnie za wargi i ciągnęła je razem z bielizną, czułam jak lepka jestem od śluzu. Odpływałam… znowu to uczucie… to które pozbawia świat ram
i kształtów, które wysyła świadomość w inny wymiar… dałam się ponieść, ostatkiem sił woli powstrzymałam rozsądek….
– Aaaaaaaaaaaaaghhh…. Taaaak…. – wyjęczałam – zdejmijmy je, pragnę tego córeczko. Zrób ze mną co chcesz i zabierz mnie do swojego świata.
Odchyliłam się do tyłu, podniosłam skulone nogi przed moją Larą i jednym ruchem zdjęłam bieliznę odrzucając ją na podłogę. Półmrok, ‘skupia wenę’ pomyślałam. Oparłam się na rękach wyciągniętych za sobą i rozłożyłam nogi przed Larą. Czułam jak moja cipka rusza się przez skurcze, wychyliłam głowę by zobaczyć ten piękny obraz.
Byłam dokładnie wydepilowana, zawsze uważałam to za dobry i higieniczny nawyk, moja cipka była zaróżowiona niemalże czerwona, a paluszki efektownie rozepchnęły moje płatki cipki na bok, wejście do mojej pochwy było całe jej. Nie chciałam być nigdzie indziej w tym momencie.
– Dziękuję mamo! zrobię wszystko, a nawet więcej! Do zobaczenia po drugiej stronie… – to nie był głos mojej Lary, to był głos nastolatki gotowej na wszystko, to był głos wyuzdanej młodej kobiety, która pożąda i pragnie całym sobą!
Larcia wsparła się na rękach i wyrzuciła nogi do tyłu, w jednej chwili leżała na brzuchu z głową w moim kroczu, czułam jej ciepły oddech jak rozchodzi się po mojej skórze, podchwyciła dłońmi moje uda
i rozpoczął się istny taniec… Jej niewinna usta wyzbyły się wszelkiej delikatności, ale była w tym gracja, a ja byłam zdecydowaniem tych ust zniewolona. Rządza mną zawładnęła, przypadła do mojej cipki niczym pies. Lizała i ssała mnie tak intensywnie, że sapałam jak w biegu…
– Zrób ze mną co zechcesz Lara! Wykorzystaj mnie jak tylko pragniesz! Aaaaaaghhh, taaak, właśnie taaak, liż i ssij ją całą, nie przestawaj! – Rozsadzało mnie od środka, wrzałam i jęczałam, gdybym mogła rozchyliła bym nogi przed Larą jeszcze bardziej niż to możliwe, targały mną skurcze, mięśnie brzucha i pośladków spinały się na przemian. Byłam w galopie rozkoszy, dobiegał mnie jedynie dźwięk zasysającej wszystkie soczki Lary, wzdychnięcia i łapczywe lizanie!
– Chcę, żebyś jęczała mamo, pragnę słyszeć jak odlatujesz w orgazmie! Jęcz dla swojej córeczki, błagam mamo! – Tak córciu! nie przestawaj! Taaaak!
Laura odsunęła się lekko i zdecydowanym ruchem włożyła dwa największe palce w moją cipkę, jej ruchy powodowały że moja pupa ruszała się w rytm jaki dyktowała jej dłoń, czułam jak obraca nimi wokół własnej osi i….
– Ooo Jeeeezuuuu! Taaak, właśnie tego potrzebuje ta cipka, rżnij ją palcami, daj mi jeszcze jeden, proszę!
– Jak sobie życzysz! mogę z nią robić co tylko zechcę!
– Tak córciu… – przestała mnie penetrować swoimi palcami, wyciągnęła dłoń wprost do moich ust, czułam ciepło i zapach mojej cipki, niebywałe uczucie, powieki miałam ciężkie jak w transie, byłam pijana od podniecenia. Lizałam i smakowałam siebie, tak łapczywie jak robiła to przedtem Lara. Po chwili zabrała mi moją nagrodę… – oooooo, taak. Włóż je głębiej! Proszę!
– To są trzy paluszki twojej córki, ale żeby ten malutki serdecznie nie przeszkadzał to…
– Oooooo, Boooże… tak… – Lara powoli wciskała we mnie cztery palce, patrzyłam jak powoli znikają
w mojej cipce i dyszałam ciężko, patrzyłam jak Lara składa usta w dziubek i wypuszcza ślinę na moją łechtaczkę i rozprowadza ją ustami, wyjęła dłoń tylko na chwilkę, włożyła ją sobie do ust krztusząc się nią i dławiąc, łzy pociekły po jej policzku.
– Podnieca mnie to. Zerżnij tą wygłodniałą cipkę, dobrze Laro? Zrobisz to dla mamy?
– Oczywiście, będę ją rżnąć na każde zawołanie czym tylko zechcesz!
Wsadziła uciśnięte razem palce, powoli i bardzo głęboko. Czułam jak rozsadza mnie dłonią od wewnątrz. Rzucało mną w spazmach, wydawałam całą gamę jęków i westchnień i pragnęłam więcej.
Nie sądziłam, że jestem zdolna do takiego podniecenia. To nie było podniecenie, to był żar! A widok mojej córki Lary, która z cały oddaniem rżnie mnie swoją łapką był niewyobrażalny, nie wiedziałam co się ze mną dzieje!
– Co Ty ze mną robisz, córeczko! Rżnij mnie, jestem Twoją suką Larciu! Ruchaj mnie ręką! Aaaaaaaa!!!
Lara instynktownie zacisnęła palce w całość chowając pod nie kciuka, splunęła na całą dłoń!
– Teraz będziesz zerżnięta jak suka!
– Nie wierzę, nie wierzę, to się dzieje, nie wierzę… – powtarzałam sobie w euforii z nutą paniki, moja córka chce wsadzić we mnie całą dłoń. Przeszła mi przez myśl ochota by zaprotestować, by przerwać to szaleństwo, ale nie chciałam by to się kończyło, nie teraz. Nie po tylu latach, no właśnie czego. Nicości? Dlaczego ja tak się oszczędzałam, przecież czuję, że jestem do tego stworzona. Chcę być rżnięta, to mnie podnieca, pragnę tego, nie wyobrażam sobie już życia bez tego uczucia…
Bieg myśli przerwał moment, w którym dłoń Lary była we mnie już za kłykciami, czułam ich każdą kostkę, która dociskała się do mnie pod kością łonową.
Złapałam jej dłoń za nadgarstek i wciskałam w siebie niemalże wyjąc jak przy porodzie.
– Taaaaaaak, właśnie taaaaaaaak! Jeeeest. Jesteś w środku! Daj mi to, proszę, daj mi ten orgazm, jeszcze jeden!
Lara zaczęła ruszać całą moją pupą, jej dłoń w środku mnie, mój wzrok wlepiony w jej wyraz twarzy
i zapatrzone w ten obrazek piękne czarne oczy. Rozkosz, Rządza, Wyuzdanie ! Czułam, że moja córka spełnia się właśnie teraz, że jest w innym świecie. Jej energiczne ruchy wystrzeliły mnie w inny wymiar.
Czułam jak cała zaciskam się wokół jej ręki, miałam wrażenie że zaraz zgniotę jej dłoń!
– To…. jest….. nie…. nieee…. nie wyobrażasz sobie, Larciu!! Aaa…. – kiedy artykułowałam się cała drżąc i tańcząc wraz dłonią w sobie poczułam ogromny impuls, ten orgazm wygiął mnie w łuk, a kiedy opadłam i drżałam tak już chwilę zdołałam otworzyć oczy. Ujrzałam swoją córkę. Lara rozbierała się przede mną stojąc na łóżku. Schodziłam na ziemię gdzieś z innego wymiaru słysząc słowa swojej córki.
– To początek najlepszego opowiadania w moim życiu mamo.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Historia wyuzdanej córki i matce w objęciach rządzy. Chcecie wiedzieć co wydarzy się po ‘dniu zero’ ?
Leave a Reply