Edukacja z ciocią 20.
Obudziłem się koło 11-ej. Krystyny nie było w łóżku. Poszedłem do łazienki. Wziąłem prysznic. Założyłem bokserki i koszulkę. Zszedłem na dół do kuchni. Drzwi werandy były otwarte. Krystyna siedziała na tarasie i jadła śniadanie żywiołowo rozmawiając przez telefon. Skinęła ręką z uśmiechem zapraszając mnie gestem.
-”Poczekaj kochana…” rzuciła do telefonu…
-”Chodź kochany, zjedz coś, zrób sobie tylko herbaty…”
-”Nooo już jestem!” znowu wróciła do rozmowy…”No, ale to trzeba jakoś rozpisać, zaplanować…” mówiła do kogoś…”no tak…wiem…” chwilę słuchała…”no to u ciebie…” słuchała…”bo muszę do firmy czasem wpaść…nooo to…no tak kochana…to która będzie mogła…no tak, bo przecież urlopy…nie…nie ma problemu…coś ty…aha…jeszcze 2 tygodnie będzie?…no fajnie…nie skądże…jasne podjedziemy…”
Nalałem sobie herbaty i zacząłem robić jakąś kanapkę. Ciotka skończyła rozmowę. Przyglądała mi się.
-”Noooo jak? Zmęczony? Długo spałeś kochany!”
-”Miałaś rację Krysiu! Chyba muszę odespać.”
-”Noooo…” uśmiechała się cudownie…”Ale fajnie było?” spytała ciszej.
-”Fantastycznie!” odparłem.
-”Zadowolony ze swojej dziewczyny? Dobrze dała cipki?” przyglądała mi się.
-”Jesteś niesamowita dupcia!” niemal wykrzyknąłem.
-”Ciszej głuptasie! To ty sobie rewelacyjnie radzisz w łóżku!” szepnęła.
-”I to nie tylko moja opinia jak wiesz! Mnie też było rozkosznie! Co chcesz dziś robić?…oprócz…”zawiesiła głos domyślnie…zaśmiała się.
-”No to mam propozycję Krysiu!”
-“Nooooo?…” uniosła brwi.
-”W ramach odpoczynku to może bym ten garaż i piwnicę ogarnął co ci obiecałem. Bo coś mnie zajęło…”
-”Noooo tak…byłeś ostatnio bardzo zajęty…Jasne kochanie! A ja mam też parę spraw do ogarnięcia. Muszę jutro podjechać do firmy…ale…coś ci zorganizuję na przetrwanie dnia” puściła oczko.
-”Fajnie! Dzięki!”
-”Nie dziękuj jeszcze, bo nie wiesz, co cię czeka!” zaśmiała się.
-”Nooo chyba nie koszenie trawy?!” roześmiałem się.
Przytaknęła…”noooo raczej nie!” z uśmiechem.
Weszła do domu i po chwili wróciła z laptopem. Usiadła przy stole i zajęła się swoją pracą. Ja dokończyłem śniadanie. Zadzwonił telefon.
-“Ooooo siostra! Nooo witaj!”
Szybko załapałem, że rozmowa dotyczy mnie…
-“Noooo pomaga i dobrze się sprawuje…” puściła mi oko…”noooo tak…duża pomoc…no coś ty…” chwila ciszy…”i drzewo mi ułożył…trawę pięknie skosił…noooo….no tak…Marek co dzisiaj?” spytała…odpowiedziałem, że porządek w garażu…”nooo słyszałaś?…dziś garaż w planie…potem piwnica…nie siostra spoko…no tak…pokazałam mu trochę miasto i okolice…jasne…no wiadomo…a co u was?…aha…aha…coś ty?…nie ma czasu…pomaga mi…no nie wiem…nie ogląda się za dziewczynami…nie…dobrze się zgadzamy…” patrzyła mi w oczy…” nawet bardzo dobrze…” położyła palec na ustach…” nie…jest świetnie…no tak…absolutnie…jasne…” i tak nawijały chyba z pół godziny.
-“Masz mamę…” Krystyna podała mi telefon…
-”Nooo mamo?…” oczywiście przykazała mi być grzecznym, pomagać i nie sprawiać kłopotów…
-”Staram się mamo!”
Krystyna omal nie zakrztusiła się śmiechem.
-”Daję ciocię!…” i dalej gadały.
Gdy skończyły Krystyna zagłębiła się w kompa, a ja poszedłem porządkować garaż. Zajęło mi to sporo czasu, bo chciałem to zrobić porządnie. Potem zamiotłem podłogę i wyrzuciłem wszystkie śmieci. Krystyna przyszła chyba ok.1-ej.
-“Nooo jak ci idzie?” spytała.
-“Noooo garaż już zrobiony.”
Popatrzyła z uznaniem.
-“Chyba cię jednak zatrudnię i tutaj…bo jedno zatrudnienie już masz…w łóżku!” śmiała się.
-“Bardzo ładnie kochanie…dziękuję ci.”
Podeszła i pocałowała mnie głęboko.
-“Chcesz odpocząć i coś zjeść…taki niby lunch? bo śniadanie jedliśmy późno. Może jakaś lekka przekąska teraz, a zrobimy obiad wieczorem…jak chcesz?”
-“No to coś na szybko teraz, to bym jeszcze piwnicę zrobił.”
-“To świetnie kochany, bo ja też muszę jeszcze trochę popracować po południu.”
Umyłem się szybko, tak z grubsza. Krystyna już przygotowała małą przekąskę. Jedliśmy na tarasie…dzień był dość gorący, więc miło było na świeżym powietrzu.
-“Krysiu” zacząłem “mogę o coś zapytać.”
-“Jasne…wal śmiało!”
-“Bo wiesz…tak mi się wydaje, że jestem ciągle taki napalony no i…”
Spojrzała na mnie uważnie…
-“Noooo?…coś cię martwi?”
-“No bo chyba czasem…nie wiem…zbyt energiczny? Nooo wiesz…” szepnąłem ciszej…”nie za mocno cię rucham? No nie wiem, jak to powiedzieć…za ostro? Jak się bardzo podniecę…Bo prawie zawsze płaczesz…”
Uśmiechnęła się…
-“Mareczku! bo jest mi tak dobrze z tobą! Tak masz rację! Czasem jesteś naprawdę niesamowity…kobieta lubi czasem ostry seks…ale jeśli może masz na myśli czy mi nie robisz krzywdy…to nie kochanie. Cipka jest rozciągliwa i przystosowana i do seksu, i do rodzenia dzieci. To, że masz duży penis, to mi tylko sprawia przyjemność, gdy mnie dokładnie wypełniasz. Pokażę ci wieczorem, byś mógł się dobrze przyjrzeć i zrozumieć, o co chodzi, dobrze?”
-“Yhhmmm!” potaknąłem.
-“No to jedz i do roboty. Wieczorem wyedukujemy się” uśmiechnęła się.
-“Nie martw się…wszystko jest ok.”
Po jedzeniu Krystyna ogarnęła szybko naczynia po jedzeniu, zrobiła sobie kawę i zagłębiła się w laptopie. Usłyszałem jeszcze jak znowu zadzwonił jej telefon. Poszedłem do piwnicy, która kilku pokojowa rozciągała się pod całym domem. Trochę rzeczywiście było do roboty. Skończyłem to o co prosiła ciotka wcześniej gdzieś koło 5-ej. Krystyna już krzątała się w kuchni przygotowując obiado-kolację. Poszedłem pod prysznic, zmieniłem na luźne szorty i koszulkę. Krystyna już podawała do stołu.
-“No chodź, zjemy coś.”
Jedliśmy przyglądając się sobie.
-“ No co?” spytała widząc, że ją bardzo intensywnie obserwuję.
-“Noooo..” .zawiesiłem głos.
-“No co?” uśmiechnęła się.
-“Jesteś bardzo piękną kobietą ciociu!” wymamrotałem wreszcie.
-“Jezuuuuu Marek!” szepnęła cicho.
-“Podobam ci się? Taka stara dupa?! Naprawdę?!”
-“Tak!…od zawsze! Nie jako ciocia! Jako kobieta! Lubię patrzeć na ciebie…na twoje zgrabne ciało, jak się poruszasz…” przyglądała mi się poważnie…
-“Krysiu! Myślisz, że to jakieś zboczenie, że młody chłopak ogląda się za starszymi kobietami? Bo mnie młode laski w ogóle nie pociągają.”
Patrzyła na mnie.
-“Głuptasie! to w sumie normalka, tylko nie każdy się przyznaje do tego. Wiek dojrzewania. Zobacz w szkole przykładowo. Chłopcy oglądają się za atrakcyjną nauczycielką, a dziewczyny za eleganckim przystojnym nauczycielem. To takie pierwsze podkochiwanie się, pierwsze zauroczenia, pierwsze niespełnione miłości. Potem to się w życiu wszystko zmienia. Stworzyłam ci sytuację, że zamiast oglądać się i marzyć, możesz uprawiać miłość i seks z tym, kto ci się naprawdę podoba w tym momencie twojego życia. Słyszałeś od Doroty…nie każdy ma taką możliwość…proszę, doceń to. To zauroczenie mną kiedyś ci minie i zainteresujesz się młodszymi kobietami. A teraz masz okazję przelecieć kilka naprawdę atrakcyjnych dojrzałych kobiet. Tu masz i atrakcję, zauroczenie, praktykę i przyjemność. To ci naprawdę zaowocuje później w życiu. Za 10-15 lat przyznasz mi rację. To naturalny bieg życia. Może ktoś z boku powie, że masz zboczoną ciotkę, ale to nieprawda. Tak po prostu jest. Problem polega na tym, że ludzie nie spotykają się we właściwym czasie…a małżeństwo…dzieci…potem przyzwyczajasz się i czasem w niekomfortowym związku przeżyjesz całe życie…albo się rozwodzisz i masz życie samotnika…jak ja…” zamyśliła się…
-“Widzisz…my bylibyśmy świetną parą…ale jest jak jest.”
Roześmiała się w końcu.
-“Nie myśl o tym! Tak po prostu jest! To ja będę cię zawsze już kochała!…” znowu spojrzała mi głęboko w oczy…”i nikomu dupy nie dam prócz ciebie! A rodzina niech se myśli co chce…już ci mówiłam…oni myślą, że ja się kurwię czy co…miałam i mam kontakty biznesowe z mężczyznami, to fakt…ale to o niczym nie świadczy…nie rucham się na prawo i lewo!…mówiłam ci już…tylko ty to wiesz!…sam widzisz jaka jestem i jak żyję samotnie prywatnie.”
-“Marek! Ty jesteś moim wybranym! Moim facetem! Nic już tego nie zmieni! I tylko ty możesz mnie rżnąć…nikt inny kochanie!”
-“Cudowna jesteś!”
-“No już! Jedz! Bo cipka już czeka!” roześmiała się.
Szybko zrobiliśmy porządek w kuchni po jedzeniu. Krystyna już kończyła wstawiać talerze do szafki, gdy podszedłem do niej od tyłu. Delikatnie przytuliłem się do jej dużej dupci naprężonym już członkiem, objąłem rękami jej ogromny biust. Uśmiechnęła się…
-“No chodź już, chodź! Też jestem cała mokra!”
Poszliśmy do sypialni zrzucając ciuchy po schodach. Do łóżka dotarliśmy już nadzy. W łóżku zaczęliśmy się pieścić i całować.
-“Dotykaj mnie wszędzie…delikatnie, powoli, rozmawiaj i pytaj mnie. Pokażę ci jak bardzo cipka jest rozciągliwa.”
Trwało to dość długo. Onanizowaliśmy się nawzajem. Krystyna wreszcie mocniej i szybciej zaczęła mi walić kutasa.
-“No juuuuż! Spuszczę cię szybciutko, żebyś mógł chwilę wytrzymać, to ci coś pokażę. Noooo kochanie! Noooo!”
-“Już dochodzę!”
-“O tak kochany!” szeptała, gdy wytrysnąłem przez jej palce.
Poruszała chwilę moim członkiem, spuszczając resztki spermy. Pocałowała mnie. Ręką nadal robiłem jej palcówkę i delikatnie miziałem jej szparkę.
-“Czujesz, jaka jestem mokra i rozwarta?”
-”O tak!”
-”Noooo to teraz…wyprostuj rękę…kciuk wzdłuż pozostałych palców…trzymaj prosto…i teraz powoli…ale powoli! kochanie…zacznij mi wkładać rękę w cipkę…”
Rozszerzyła swoje ogromne wargi palcami…
-”Powoli…pokażę ci…” objęła moją rękę swoją ręką…”teraz…powoli…obracaj ręką w prawo i w lewo, tak jakbyś chciał się wwiercić…delikatnie…”
Moja dłoń zaczęła powoli zagłębiać się w jej dziurkę…
-”Czujesz jak wchodzisz powoli głębiej?…”
-”Tak!”
-”Noooo…łapiesz o co chodzi?”
-“Tak!”…
-“Delikatnie…teraz twój nadgarstek powoli musi przejść przez wejście pochwy…powoli…dobrze kochanie…”
Nagle poczułem, jak swoją ręką pchnęła moją dłoń głębiej i mój cały nadgarstek wszedł w jej dziurkę…
-“Tak…dobrze…kochanie…czujesz?…masz już całą rękę we mnie!”
-“Tak! Jejku! cała dłoń weszła!”
-“Tak…a teraz złóż całą dłoń w pięść…i delikatnie pchnij głębiej…no…powoli…delikatnie…czujesz dno?…”
-“No nie wiem…”
-“Powoli wpychaj głębiej…jestem bardzo duża po urodzeniu dzieci…noooo…nie bój się…powoli…”
-“Jezuuuu Krysiu!” patrzyłem, gdy pół przedramienia zniknęło wewnątrz niej…
-“No widzisz!…no i jak?”
-“Nooo cipka jest strasznie duża!”
-“Nooo…doszedłeś do samego dna macicy! Teraz delikatnie wyprostuj dłoń i wyjmij rękę…Noooo rozumiesz już?”
-“Tak! Cudowna jesteś!”
-“Dobrze, żebyś wiedział takie rzeczy!”
Przyglądała mi się z uśmiechem.
-“Noooo to teraz wiesz, że mi krzywdy nie robisz kochany.”
Szepnęła cicho:
-“Poliżemy się? chcesz?”
-“Taaaak!”
Szybko przekręciła się i weszła na mnie na 69. Ja jadłem jej Misię, a ciotka ssała mojego kutasa…
-“Marek! Powoli kochanie!”
-“Tak Krysiu!”
Dochodziła po chwili…
-“Ohhh kochanieeee! Zaraz dojdęęęę!”
Poczułem, jak całe jej ciało wyprężyło się…Szczytowała jak zwykle spokojnie…powoli…po cichu…
-“O taaaaak! Taaaaak! Mareczkuuuuuu! Mój kochanyyyyyyy! Tak dobrzeeeeee! Tak cudownieeeee!”
W tym momencie i ja wystrzeliłem. Szybko zagłębiła kutasa głęboko w ustach, cały ładunek poszedł głębiej w gardło. Łykała spokojnie, delikatnie, masując moje jaja, bez problemu… salwę za salwą. Spuściła mi cały wytrysk, połknęła wszystko.
-“Chcesz jeszcze raz tak samo?” spytała szybko.
-“O tak! Cudownie, jak kończysz mi go w buzi!”
-“Wiem kochanie! Widzę, że to lubisz! Nooo liż mnie, liż cipkę!”
Kontynuowaliśmy lizanko. Teraz trwało to zdecydowanie dużo dłużej. Jej cipka była gorąca, rozwarta i cieknąca soczkami. W końcu znowu szczytowała potężnym mokrym wytryskiem.
-“Mareeeeek! Aaaaaaaaaaa! Bożeeeee! Kochanieeeeee! Jeszczeeeee! Jeszczeeee! Proszęęęęęęę!”
Poczułem dreszcze.
-“Krysiuuuuu!”
-“Taaaak kochany! Razeeeeeem!”
Orgazmowaliśmy prawie jednocześnie. Cudowne uczucie! Krystyna łykała moją spermę łapczywie, by nie uronić ani kropelki, a ja dawałem jej rozkosz, liżąc nadal jej dziurkę, mimo osiągniętego orgazmu. Po chwili zwolniliśmy. Krystyna szybko przekręciła się i położyła przy mnie. Płakała. Przytuliła się mocno do mnie.
-“Noooo stara się twoja dziewczyna?” spytała szeptem “Dobrze było?”
-“Jezuuuuu Krysiu! Fantastycznie! Moja dziewczyna jest fantastyczna w łóżku i bardzo się stara!”
Roześmialiśmy się oboje.
-“Ja chyba też cię zaspokoiłem?”
-“Marek! Brak mi słów! Jest tak cudownie!”
Wtuleni…zasnęliśmy.
Leave a Reply