W początkowym okresie dojrzewania nigdy się nie masturbowałam. Trudno mi powiedzieć, ale chyba w ogóle nie miałam zielonego pojęcia o masturbacji. Miewałam już wtedy sporo erotycznych snów i fantazji. Myślałam o chłopcach, o zamążpójściu. W szkole był jeden chłopak, który nosił tak obcisłe kąpielówki na basenie, że praktycznie było widać wszystkie szczegóły jego męskiej anatomii, tyle, że nie do końca był to obraz prawdziwy.
Jednak mama nigdy nie rozmawiała ze mną dużo na temat seksu. Prawie wcale. Raz spytałam ją, skąd się biorą dzieci, a ona powiedziała tylko:
– Wszystko we właściwym czasie.
Tylko tyle, “wszystko we właściwym czasie”. A ten właściwy czas, jakby nigdy nie miał nadejść. Może ją to krępowało, nie wiem.
Mając 15 lat spędzałam lato z moimi kuzynkami. Miałam wspólną sypialnię z Dorotą, o rok starszą od mnie. Przed zaśnięciem przez dłuższy czas rozmawiałyśmy, nie pamiętam już o czym, chyba o naszych idolach rockowych i takie tam podobne rzeczy. Potem zgasiłyśmy światło, zasnęłam.
Dorota najwyraźniej nie, bo jakiś czas później, obudziłam się i usłyszałam hałas dochodzący z jej łóżka. Jęczała, wzdychała, ciężko dyszała, jak dla mnie dość szczególnie. Byłam przerażona. Pomyślałam, że ma jakiś atak czy coś takiego, że się dusi. Zapaliłam światło, podeszłam do jej łóżka i spytałam:
– Dorota, nic ci nie jest?
A ona spojrzała na mnie i powiedziała:
– Oczywiście, że nic mi nie jest. Masturbuję się.
Nie wiedziałam nawet, o czym ona mówi. To znaczy, trochę się domyślałam, ale nigdy nie słyszałam, żeby ktoś tak otwarcie o tym mówił.
– A ty się nie masturbujesz? – spytała, spoglądając na mnie z dołu.
Więc odparłam, że nie i że nawet nie wiem, co to jest ta masturbacja. A Dorota wtedy odparła:
– Wszystkie dziewczyny to robią. Jeśli się nie ma mężczyzny, to co innego można robić?
Spytałam kuzynkę:
– Więc, co ty właściwie robisz?
– Naprawdę nie wiesz?
Odrzuciła kołdrę. Miała na sobie pasiastą koszulę nocną, ale podciągnęła ją powyżej pasa. Była rozgrzana i całe jej ciało błyszczało od potu. Poprzednio leżała na boku, ale przewróciła się na plecy i rozsunęła nogi. Była pulchna, ale miała świetną figurę, wiecie, duże piersi, i zapewne podobała się wszystkim chłopakom.
W ogóle nie miała włosków łonowych. Jej łono było kompletnie goły. Byłam tym dość zaskoczona, bo była przecież starsza ode mnie. Naiwnie pomyślałam, że jeszcze jej nie urosły. Ale ona nic nie mówiła na ten temat, więc ja też nie pytałam. A poza tym miałam tylko piętnaście lat i wiele moich koleżanek nadal miało nikłe owłosienie łonowe. Dorota leżąc na wznak, powiedziała:
– Patrz, jak się to robi.
Palcami lewej dłoni lekko rozwarła wargi sromowe, a następnie położyła na łechtaczce środkowy palec prawej dłoni. Byłam zafascynowana. Widywałam dziewczyny nago. Widywałam je pod prysznicem na basenie i w szatni. Jednak nigdy nie miałam okazji siedzieć tak blisko dziewczyny i obserwować, jak się zabawia ze sobą, tak jak to robiła Dorota.
Jej bladoróżowe wargi sromowe błyszczały od soków. Nie mogłam uwierzyć, że jest taka wilgotna. Wejście do pochwy było lekko rozchylone, więc miałam wgląd do samego środka, a była tak mokra, że krople kapały z niej aż na pośladki.
Myślę, że najbardziej podnieciło mnie to, że to, co robiła, w ogóle nie wprawiało jej w zażenowanie, a pokazując się tak otwarcie przede mną, sama się podniecała.
Zaczęła muskać łechtaczkę środkowym palcem, tak szybko, że trudno było mi dostrzec jego ruchy. Powiedziała, że lubi bardzo szybkie ruchy, ale bardzo, bardzo lekkie, tak lekkie, żeby je ledwo czuła i żeby chciała coraz to więcej i więcej, ale sama sobie na nie przyzwala.
– Powiem ci, na czym polega tajemnica – oznajmiła. – Pragnąć tego i móc to sobie dać, ale nigdy do końca sobie nie pofolgować.
Obserwując ją, chyba zrozumiałam, co ma na myśli. Muskała palcem swą łechtaczkę, aż zobaczyłam, że unosi się i usztywnia, była twarda, różowa, w kształcie trójkąta i naprawdę mocno sterczała. Ale Dorota wcale nie muskała jej intensywniej, robiła to nadal szybko, ale lekko. Lewą rękę podsunęła pod pośladki i zaczęła pocierać otwór odbytu, był to najsubtelniejszy dotyk, wodziła dookoła niego koniuszkiem paznokcia. Dostrzegłam, jak jej odbyt się kurczy, jakby pragnieniem Doroty nie było nic innego na świecie, jak tylko wsunąć palec do środka, ale tego nie zrobiła. Wciąż się masturbowała, coraz szybciej, lekko jak piórkiem.
Zaczęła dyszeć. Cała się zarumieniła, także na klatce piersiowej. Bardzo szeroko rozsunęła nogi, zaczęła odciągać wargi sromowe, wsuwała palce do środka, coraz szybciej, aż zrobiły się całe śliskie i mokre. Myślałam, że zupełnie o mnie zapomniała, ale nie zapomniała. Nagle powiedziała:
– Kaśka… patrz.
I miała orgazm, na moich oczach, kurczowo ściskając moją rękę, trzęsąc się i drżąc.
Na początku byłam zaszokowana. Ale w czasie, gdy ona przeżywała orgazm, już nie byłam zaszokowana, tylko mocno, mocno podniecona. Nagle pomyślałam sobie. Przecież ja też mogę zrobić coś takiego i to nie może być szkodliwe, skoro Dorcia to robi, a ona ma przecież fioła na
punkcie zdrowia. Kuzynka chwyciła moją rękę i próbowała pociągnąć ją między swoje nogi. Opierałam się, ale ona powiedziała:
– Okay. Chcę ci tylko pokazać, jak to jest.
Dotknęłam jej sromu, był jedwabisty, ciepły, ale przy tym taki śliski. Potem wsunęłam w nią jeden palec, a ona była taka mokra i gorąca, że nie mogłam uwierzyć. Nigdy nie robiłam tego sama sobie, a co dopiero komuś.
Dorota przewróciła się na brzuch, wystawiając pupę w powietrze. Chwyciła moją rękę i pokierowała mój środkowy palec ku swej pochwie, a mój palec wskazujący ku odbytnicy. Miała piękny, różowy odbyt i wciąż powtarzała:
–Tutaj… no dalej… no…, rób to, na co masz ochotę.
Więc w końcu wsunęłam palec w jej odbyt, aż po knykieć, i pocierałam razem moimi palcami, tym w cipce i tym w tyłku, pocierałam nimi dookoła, podczas gdy Dorota leżała z głową wtuloną w poduszkę i tylko powtarzała:
– Och… och… och… Ach!!!
Długo trwało, zanim osiągnęła orgazm, ale ja chciałam, żeby to trwało wieki. Dla mnie okrężne ruchy moich palców w pupie innej dziewczyny miały w sobie coś tak seksownego, że chciałam, by się to nigdy nie skończyło. Kiedy wreszcie szczytowała, sięgnęła ręką do tyłu i ścisnęła moją rękę w nadgarstku, wciskając na siłę moje palce jeszcze głębiej w siebie. Głośno krzyknęła:
– Wierć aż do bólu!
Choć potem zaprzeczała, by mówiła coś podobnego.
A ja o masturbacji nie miałam pojęcia, dopóki Dorota mi nie pokazała, a kiedy już mi pokazała, nie mogłam uwierzyć, by coś, co jest takie przyjemne, mogło być takie złe. W taki sposób nauczyłam się masturbować.
Teraz jestem o wiele starsza i mam za sobą dwa związki z mężczyznami na serio (niestety, ani jeden nie okazał się udany). Nie jestem lesbijką, nie jestem nimfomanką, nie jestem zboczona, nic z tych rzeczy. Po prostu spędzam samotnie mnóstwo nocy i czerpię radość i zaspokojenie z masturbacji, tak samo jak Dorota szybko i lekko, polegając na sobie, czekając, drażniąc siebie samą, tak samo jak ona.
Nie lubię penetracji analnej. Nigdy do niej nie przywykłam. Za to mocno się pobudzam, kiedy palcem, zwilżonym odrobiną oliwki, wodzę koliście wokół mego odbytu, podczas gdy się masturbuję.
Jeszcze stosunkowo niedawno masturbację (zarówno mężczyzn, jak i kobiet) uważano nie tylko za niemoralną, ale także fizycznie i psychicznie szkodliwą. Widywałam kolekcje rysunków, które przedstawiają dziewczyny doprowadzone do depresji, obłędu, a nawet samobójstwa, wskutek popełnienia „tajemnego występku”. Podręczniki, które miały dać młodym dziewczynom „wiedzę o życiu” ostrzegały, że samogwałt (co za brzydkie słowo) prowadzi do ślepoty, deformacji ciała, niepłodności, oziębłości i niedorozwoju umysłowego. W skrajnych przypadkach nadmiar masturbacji miał być wręcz śmiertelny. Że jeszcze do dziś czasami słyszy się termin „samogwałt”, A dziewczyny zamartwiają się, że masturbacja może w taki czy inny sposób wpływać na ich reaktywność seksualną albo uniemożliwić im uzyskanie orgazmu normalną drogą, z mężczyzną.
Absolutnie normalne jest odczuwanie przez młodą dziewczynę wstydu i krycie się z tym, kiedy w okresie dojrzewania zaczyna się masturbować.
Kiedy miałam 15-16 lat, codziennie modliłam się, żeby powstrzymać się przed masturbacją. Myślałam, że to, iż ją uprawiam, widać po mojej twarzy, że każdy to dostrzega.
Czasami czułam się naprawdę wyczerpana i byłam przekonana, że masturbacja wysysa ze mnie wszystkie siły. Ale nie mogłam przerwać, nie mogłam się powstrzymać. Kładłam się do łóżka, leżałam i zaczynałam myśleć np. o nauczycielu plastyki, i już za chwilę się pocierałam. Miałam orgazm, a potem znowu modliłam się o przebaczenie.
Nawet najlepiej poinformowane i dobrze przystosowane dziewczynki czują się skonfundowane i zażenowane w okresie dojrzewania. Dlatego jest im podwójnie trudno rozmawiać na temat masturbacji z matką, nauczycielami czy kimś, kto zdecydowanie zapewniłby je, że masturbacja wcale nie jest szkodliwa.
Masturbacja jest radosna, odprężająca i przydatna dla uwalniania wszelkiego rodzaju stresów. W najgorszym razie jest zabawą, w najlepszym, może być bardzo skutecznym sposobem osiągnięcia seksualnego zrozumienia samej siebie, tak fizycznie, jak psychicznie.
Leave a Reply