Bas dudnił w podłodze, pierwotny puls, który wibrował przez podeszwy moich butów i przenikał do kości. Próbowałam po prostu zniknąć w tłumie, zapomnieć o gównianym tygodniu – w ramach odstresowania się chodziłam do klubów drag queen. Wtedy pojawił się on. Wysoki, w eleganckim garniturze, który krzyczał „pieniądze”, z uśmiechem, który nie do końca docierał do jego zimnych, oceniających oczu. Nie zaproponował, że postawi mi drinka, po prostu postawił przede mną kryształową szklankę wypełnioną czymś klarownym i musującym. „Wyglądasz, jakbyś potrzebowała czegoś mocniejszego niż to, co tu serwują” – powiedział niskim głosem, który przebił się przez muzykę.
Powinnam była odmówić. Naprawdę powinnam. Ale jego pewność siebie działała jak magnes, a obietnica czegoś mocniejszego była zbyt kusząca. Wzięłam kieliszek. Płyn był słodki, z dziwnym metalicznym posmakiem, który uznałam za cechę charakterystyczną dla trunków z najwyższej półki. Wypiłam go szybko, czując nagłe, oszałamiające ciepło rozprzestrzeniające się w mojej klatce piersiowej. Jego uśmiech w końcu stał się szczery. „O to chodzi. Dobrze. Zabierzemy cię w jakieś… spokojniejsze miejsce”.
Świat zamazał się na krawędziach, gdy wyprowadzał mnie z klubu, mocno trzymając za ramię. Nie byliśmy w zaułku, ale w apartamencie na ostatnim piętrze, z chłodnym marmurem i oknami od podłogi do sufitu, z których rozciągał się widok na błyszczącą panoramę miasta. Nagła cisza była ogłuszająca. „Co było w tym drinku?” – wymamrotałam, czując, że język mi się plącze.
„Przyszłość” – mruknął, kładąc mnie na niezwykle miękkim jedwabnym łóżku. Zginał się nade mną, nie groźnie, ale z niepokojącą, zaborczą ciekawością. Kręciło mi się w głowie, ale przez mgłę przebijało się nowe uczucie – głębokie, wewnętrzne poruszenie. Mrowienie, które zaczęło się w moim wnętrzu i rozchodziło na zewnątrz, fala ciepła, która sprawiała, że moja skóra wydawała się zbyt napięta.
Patrzył z fascynacją, jak dreszcz wstrząsa moim ciałem. „Zaczyna się. Poczuj to. Przekształcenie”. Zatrzymałam oddech. Moje mięśnie zdawały się mięknąć pod skórą, a moje ciało zmieniało się w subtelny, przerażająco rozkoszny sposób. W mojej klatce piersiowej rozkwitł ostry, słodki ból, uczucie tak obce i intensywne, że sprawiło, że jęknęłam. Rozpiął mi koszulę, a jego chłodne palce musnęły moje sutki, a ból eksplodował w czystej, szokującej rozkoszy. „O… cycki, prawdziwe i nie czuje, też…” Głos, który wydał ten jęk, nie był moim głosem. Był wyższy, gładszy.
„Tak” – wyszeptał, a jego oddech stał się nierówny z podniecenia. Jego ręka przesunęła się w dół, obejmując rosnące wybrzuszenie w spodniach, podczas gdy obserwował, jak ściągam z siebie ubrania. Druga ręka przesunęła się po moim brzuchu, który teraz miał nową, bardziej miękką krzywiznę. Nie pytał. Po prostu wziął moje dłonie i zaczął nimi wodzić po moim ciele. “To, co miałaś w drinku to nowy lek… na zmianę płci w kilka minut, mogę Ci go dostarczać w zamian za pewne usługi.”
Chłodne powietrze dotknęło mojej nowo wrażliwej skóry i znów sapnęłam. Wszystko wydawało się inne. Bardziej miękkie, gładkie. Bardziej. Uklęknął między moimi nogami, a jego oczy ciemniały z pożądania. „Idealnie” – wyszeptał, a jego kciuk znalazł centrum mojej nowej, pulsującej wrażliwości. Dotyk był elektryzujący, wstrząs, który sprawił, że moje plecy wygięły się w łuk nad łóżkiem. To nie było tylko podniecenie; to było przełączenie, każde zakończenie nerwowe krzyczało z życia pod jego fachowym dotykiem. Pochylił się, a jego oddech był gorący na moim wewnętrznym udzie. „Teraz zobaczmy, co jeszcze działa”.
Nie! Nie chce tak, ale doceniam działanie. Zawsze o tym łam, aby być laską. Czego ode menie oczekujesz?
Jestem z Mirror Change, to jedna z naszych nazw. Jesteśmy agencją pomagającą takim jak ty, stać się tym kim pragną się stać.
No, ja od zawsze chciałam być kobietą i kochać się z facetami.
Tak, a teraz testujemy na Tobie produkt i szukamy nowych klientów.
Mam paru znajomych, dam namiary. Kowalski to bramkarz, Cezary Aktor, Gabriel również. Raczej powinni być zadowoleni, a no i Eryk – raper oraz Brajan.
Dobra, ale wróćmy do twoich nóg…
Leave a Reply