Przyjaciolka mamy

Babeczki znowu zorganizowały sobie popijawę, tym razem w naszym domu. Mieszkaliśmy w wielkiej chacie, ojciec zbudował ją z rozmachem, jakby planował zajebiście wielką rodzinę. Spłodził jednak tylko moją starszą siostrę, która po zamążpójściu zamieszkała w Kanadzie, odwiedzała nas dwa razy w roku. Osiem lat temu tatuś spotkał miłość swego życia i wyniósł się gdzieś na Zachód, gdzie słuch po nim zaginął. Nie tęskniliśmy…

Kończyłem studia, został mi ostatni semestr, magisterkę miałem prawie skończoną, rozstałem się z Anią, z którą byłem dwa lata, żyłem sobie swobodnie jak ptaszek, nie miałem żadnych problemów, czyli „dolce vita”!

Wracam do imprezy w domu. Mama zaprosiła swoje przyjaciółki w liczbie czterech, wśród których była Iza. Iza… Kilka lat młodsza od mamy, rasowy MILF. Znowu samotna, po rozstaniu z chyba czwartym mężem, niesamowicie atrakcyjna kobieta, z burzą loków na głowie (w innym miejscu jeszcze nie widziałem, ale niebawem miało się to zmienić!), bardzo ładna, rewelacyjna figura – to widziałem, jak jeździliśmy razem z innymi na morze, czy nad nasze jezioro. Fajny biust, zgrabne nogi i tak jak lubię szczupła dupcia – to właśnie pani Iza. Podobała mi się od zawsze, nie raz waliłem konia mając ją przed oczami, zawsze bardzo szybko dochodziłem. Co tu dużo gadać, była moim ideałem kobiety!

Mamuśka zorganizowała imprezę w naszym domu, bo teraz była jaj kolej. Raz na kwartał, zawsze w piątek, spotykały się babeczki, za każdym razem organizowała inna. Teraz patrzyłem na nie, jak imprezowały, śmiały się, popijały alkohol, generalnie zachowywały się jak wypuszczone z domu licealistki. Patrzyłem z ukrycia na te wygłupy, ale ciągle miałem uwagę zwróconą na Izę. Ona naprawdę jest rewelacyjna, to zajebista kobieta! Impreza pomału dobiegała końca, po trzy panie podjechali ich mężowie, pomagałem im załadować nawalone małżonki do samochodów, znaliśmy się dobrze, nie raz jechałem do któregoś z nich po swoją mamuśkę. Iza została, miała u nas „swój” pokój, zawsze z niego korzystała, nigdy po imprezie nie wracała do siebie. Często było tak, że wpadała niespodzianie do mamy, posiedziały, pogadały, popiły sobie i kobieta lądowała w tym pokoju. Było to zupełnie normalne, naturalne. Teraz też została u nas.

Po wyekspediowaniu nawalonych kobiet i niemal zaniesieniu do łóżka Izy, zrobiłem sobie dużego drinka i zadowolony obejrzałem jakiś film, w trakcie, którego usnąłem. Ranek był piękny, po szybkiej kąpieli (mam swoją łazienkę przy pokoju) zszedłem do kuchni, gdzie już kręciła się mama.

– Już wstałeś, Piotrusiu? – patrzyła na mnie zdziwiona.

– Tak, nie mogłem wyleżeć dłużej. A ty też na nogach? – mama wyglądała bardzo świeżo i elegancko.

– Niestety muszę pojechać do firmy, dzwonił Wojtek (szef produkcji), są jakieś problemy.

– Przecież piłaś wczoraj!

– Dmuchałam w alkomat, mam zero, zero, przecież nie wypiłam dużo, musiałam panować nad tą menażerią. A Izka jeszcze śpi?

– Chyba tak, nie zaglądałem do niej.

– No OK, zaraz pojadę, a ty Piotr, zajmij się moją przyjaciółką, zrób jej jakieś śniadanie.

– Oczywiście, mamo, nie martw się, zaopiekuję się panią Izą.

Popatrzyła na mnie jakoś dziwnie. Po chwili wsiadała do samochodu, pomachała mi i tyle ją widziałem. Zabrałem się za śniadanie, po chwili po kuchni rozniósł się zapach jajecznicy na boczku. Zjadłem śniadanie, pozmywałem naczynia, usiadłem przy stole z kubkiem aromatycznej kawy.

– Zrobisz mi też kawę? – usłyszałem za sobą głos Izy.

Obejrzałem się za siebie. To, co zobaczyłem, zamurowało mnie. Stała przede mną śliczna, dojrzała kobieta. Miała na sobie jakąś zwiewną, prześwitującą podomkę, przez którą dokładnie widziałem zajebisty biust, a na biodrach miała stringi, ale takie, że zakrywały chyba tylko wargi sromowe. Zaniemówiłem, czułem, że kutas rośnie i rośnie, za chwilę chyba wyjdzie z szortów.

– No jak, doczekam się tej kawy? Co mi się tak przyglądasz? A gdzie jest Zosia?

Jej uśmiech doprowadzał mnie do szału.

– Mama… mama musiała pojechać do firmy a ja… – wydukałem oszołomiony ciągle tym widokiem _

– Co ty? – roześmiała się perliście – Pierwszy raz widzę, że nie umiesz odpowiedzieć na najprostsze pytania!

– Bo widzi pani… – nagle olśniło mnie – bo widzisz, nie zawsze mogę oglądać taką zajebistą laskę, jak ty – wypaliłem.

Patrzyła na mnie dłuższą chwilę, wytrzymałem jej wzrok.

– Mówisz, że jestem zajebista laska?

– Tak, jesteś. Mało tego, jesteś moim marzeniem seksualnym od kilku lat – nie wiem, skąd znalazłem w sobie tyle odwagi.

Kobieta podeszła do mnie, stanęła centymetry od sterczącego w gaciach kutasa. Minę miała chyba poważną, nie uśmiechała się. Nagle jedną ręką złapała mnie za szyję, przyciągnęła do siebie i zaczęliśmy się całować. Druga dłoń objęła twardego już penisa, zacisnęła się na nim. Sekundę później Iza klęczała i obejmowała kutasa nie dłonią, tylko ustami. Ja pierdolę, kobieta moich marzeń obciągała mi chuja! A robiła to rewelacyjnie, żadna laska, którą zerżnąłem do tej pory nie miała takich umiejętności. Nie wytrzymałem, złapałem kobietę za włosy, siła zmusiłem, żeby wstała i odwróciła się tyłem do mnie. Odsunąłem na pośladek sznureczek stringów i wjechałem w wypiętą pipkę. Ruchałem jak automat, wsłuchiwałem się w najpiękniejsze dźwięki mego życia; to były jej jęki, kiedy wchodziłem w cipę do końca. Nie mam wielkiego penisa, ale jednak odbiega od średniej krajowej, co podoba się dziewczynom.

– Matko, ruchaj mnie mocniej, szybciej! Tak, zerżnij pizdeczkę Izuni, tak, jeszcze mocniej, nie zatrzymuj się! Szybciej, młody, mocniej…Kurwa, jak mi dobrze… Nie przestawaj, ruchaj…

Nie chciałem skończyć, wyszedłem z gościnnej pipki.

– Zwariowałeś? Co ty sobie myślisz, że podniecisz mnie, a potem zrezygnujesz? Dlaczego…

– Zamknij się – warknąłem – wypnij się bardziej, teraz chcę wyruchać cię w dupę…

– Kocham to…

Ruchałem teraz ten rewelacyjny tyłeczek, wsłuchiwałem się w odgłosy dobiegające z dołu. Krzyczała, przeklinała, wyzywała mnie, ale ciągle mocno napierała pupą na mój brzuch. Minutę później zawyła jak kojot, rzuciła wiązkę bluzgów, zamilkła i znieruchomiała. Nie wiedziałem, co się dzieje, ale Iza odwróciła się, znowu opadła na kolana, wzięła kutasa w usta, zaczęła go masować. Teraz już nie powstrzymywałem się. Wystrzeliłem potężną porcją spermy, którą połykała. To, co wypłynęło na jej brodę i biust zebrała na palce i dokładnie je wylizała, opadającego kutasa, też wyssała do końca. Podniosła głowę

– Piotr, kto ty jesteś? – patrzyła mi w oczy.

– Jak to, kto? Syn twojej przyjaciółki!

– Kurwa, wiem, ale kto nauczył cię tak ruchać!

– Chyba życie i doświadczenie…

– Od teraz jesteś moim ruchaczem – kochankiem. Będziemy się spotykać u mnie, a ty będziesz mnie rżnął jak dziwkę. I nie ma od tego odwołania.

– Jeśli chcesz tego… Będę szczęśliwy mogąc rżnąć taką laskę…

– No to mamy wszystko ustalone. Ale byłam głupia, że nie wykorzystałam cię wcześniej, jesteś fantastycznym kochankiem.

– No ok, ale teraz idź ogarnij się trochę, bo mama wjechała na podjazd – machnąłem ręką w stronę okna.

– O, szkoda… Już lecę do swojego pokoju.

Mama weszła do kuchni, popatrzyła wokół.

– Iza nie zeszła jeszcze?

– Nie, ale słyszę, że bierze prysznic.

– To dobrze, zrób nam jakieś śniadanie.

– Już się robi, mamo.

Ten dzień był przełomowym w moim życiu. Ale o tym później…

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan Sadurek

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *