Wieczór zapadł cicho w naszym małym mieszkaniu na obrzeżach miasta, otulając wszystko miękką ciemnością przerywaną tylko blaskiem telewizora. Było już po dwudziestej pierwszej, a my z Mamą, postanowiliśmy spędzić czas na kanapie w salonie, oglądając lekki thriller – coś z suspensem, co budowało napięcie powoli, tak jak nasze sekrety. To był nasz rytuał, często wieczorami wspólnie organizowaliśmy seans filmowy. Moja najlepsza przyjaciółka, zawsze wyrozumiała i otwarta, siedziała obok mnie, jej obecność była jak ciepły uścisk, pełen czułości i niewypowiedzianej chemii. Po tym, co wydarzyło się kilka dni wcześniej – gdy przyłapała mnie w jej sypialni, nagiego i masturbującego się, wąchając jej stringi, a potem niespodziewanie dołączyła, zabawiając się obok i rzucając mi swoje wilgotne majtki, które pozwoliły mi poczuć jej świeżą esencję – nasze relacje nabrały nowego wymiaru. Nie rozmawialiśmy o tym wprost,, ale to napięcie wisiało w powietrzu, gotowe eksplodować przy najmniejszej iskrze.
Siedziałem w samych bokserkach – luźnych, czarnych, które ledwo maskowały zarys mojego ciała po całym dniu w ciasnych dżinsach. Było ciepło w salonie dzięki kaloryferowi, który cicho buczał w tle, więc nie potrzebowałem więcej ubrań. Mama weszła do pokoju chwilę po mnie. Zatrzymałem oddech na moment, gdy ją zobaczyłem – miała na sobie nową czarną, koronkową halkę, tą, którą kupiła niedawno w galerii, gdy byliśmy na zakupach. Materiał był cienki, półprzezroczysty, z delikatnymi haftami w kształcie pnączy, które wiły się po całym ciele jak pajęczyna, podkreślając jej krągłości. Halka kończyła się tuż pod tyłeczkiem, była bardzo krótka, ramiączka były wąskie, ledwo trzymające się na ramionach, a głęboki dekolt eksponował smugę jej dekoltu, zarys pełnych piersi rozmiaru DD, które falowały lekko z każdym krokiem, sutki prześwitujące subtelnie przez koronkę. Pod spodem, widoczne czarne stringi opinały jej biodra. Jej nogi, zgrabne i gładkie, lśniły od balsamu o zapachu jaśminu, a bose stopy z paznokciami pomalowanymi na głęboki czerwony kolor, dodawały do jej wyglądu nuty zmysłowej elegancji.
– Wyglądasz… obłędnie, Mamusiu – mruknąłem, zanim zdążyłem ugryźć się w język, siadając głębiej w kanapie, by ukryć, jak mój kutas drgnął w bokserkach na sam jej widok. Serce zabiło mi mocniej, a ciepło rozlało się po brzuchu – podniecenie przyszło natychmiast, jak fala, która zalewa brzeg, ale zacisnąłem zęby, panując nad sobą. Nie chciałem, by zauważyła, nie od razu. Uśmiechnęła się, jej brązowe oczy błysnęły figlarnie, jakby wyczuwała moje myśli, ale nie skomentowała. – Dziękuję, Skarbie – szepnęła, siadając obok mnie tak blisko, że nasze uda dotknęły się – jej skóra ciepła, gładka jak jedwab, otarła się o moją, wysyłając dreszcz prosto do mojego krocza. Film ruszył – ciche dźwięki ścieżki dźwiękowej, napięte szepty bohaterów, wypełniły pokój, a ja starałem się skupić na ekranie, ale mój wzrok, co chwilę uciekał na nią.
Siedzieliśmy tak przez pierwsze dwadzieścia minut – film budował napięcie, bohaterowie poruszali się w cieniach, a ja czułem jej bliskość jak prąd elektryczny pod skórą. Nasze uda stykały się stale, jej skóra taka miękka, ciepła, z lekkim połyskiem od balsamu, który roztaczał delikatny jaśminowy zapach. Próbowałem się skoncentrować na fabule, na tajemniczych dialogach na ekranie, ale każdy jej oddech – głęboki, spokojny – sprawiał, że mój kutas nabrzmiewał w bokserkach, naciskając na materiał z rosnącą siłą. Panowałem nad tym, zaciskając dłonie na podłokietniku kanapy, czując jak napięcie rosło, jak fala, która powoli zalewa brzeg, budując presję w moim kroczu. Mama wyglądała obłędnie w tej halce – koronka prześwitywała na jej brzuchu, ukazując delikatny zarys pępka i lekkie uniesienie od oddechu. Jej zapach – mieszanka jaśminu i czegoś bardziej pierwotnego, kobiecego – unosił się wokół, kusząc mnie, przypominając o tym, co wydarzyło się w jej sypialni, o jej wilgotnych stringach, których smak i zapach wciąż miałem w pamięci.
Po tych dwudziestu minutach, gdy na ekranie napięcie osiągnęło pierwszy szczyt – bohaterka szeptała sekrety w ciemności – Mama westchnęła cicho, poczułem jej oddech gorący na moim udzie, kiedy położyła głowę na nim, układając się na boku w stronę telewizora. Jej włosy rozsypały się na moich nogach, miękkie jak jedwab, pachnące szamponem z nutą kokosa, jej głowa otarła się o materiał bokserek, blisko miejsca, gdzie mój kutas już pulsował, nabrzmiały od krwi, naciskając na cienką tkaninę. – Wygodniej mi tak, Kochanie – mruknęła, jej głos był leniwy, ale z nutą figlarności, jakby wiedziała, co robi, jakby czuła, co się ze mną dzieje. Jej dłoń – ciepła, z długimi palcami i gładką skórą – powędrowała na moje kolano, muskając ją lekko, opuszkami palców, jakby przypadkiem, ale to dotyk był jak iskra, rozlewająca ciepło po moim ciele, sprawiając, że kutas drgnął mocniej, a preejakulat zaczął przesiąkać przez materiał bokserek, tworząc wilgotną plamkę.
Jej bliskość była torturą – jej oddech gorący, jej włosy łaskoczące moje uda. Moje serce biło jak młot, a ja czułem, jak napięcie w kroczu osiąga granicę – próbowałem się skupić na filmie, na dialogach bohaterów, ale bezskutecznie. Mój kutas stał nabrzmiały, napierając na bokserki tak mocno, że czułem, jak materiał napina się do granic, a żołądź wystaje lekko, śliska od wilgoci. Jęknąłem cicho, niemal niesłyszalnie, moje biodra drgnęły mimowolnie, a fiut otarł się o jej głowę, przez materiał, wysyłając dreszcz rozkoszy po moim kręgosłupie. Emocje we mnie szalały – wstyd, że jestem tak podniecony przy Mamie, miłość, która sprawiała, że chciałem jej dotknąć, pożądanie, które paliło mnie od środka, sprawiając, że ręce drżały.
Mama poruszyła się lekko, jej dłoń była na mojej łydce, zacisnęła się delikatnie, a ona uniosła głowę, spoglądając na mnie z dołu, jej brązowe oczy błyszczały w półmroku salonu, pełne ciekawości i czegoś głębszego, pożądliwego. – Synku… – szepnęła, jej głos był miękki, ale z nutą sprośnego wyzwania, która sprawiła, że moje serce zabiło mocniej. – Czuję, jak jesteś twardy… ten film cię tak podnieca? Czy to Mamusia? – Uśmiechnęła się figlarnie, drażniąc się ze mną, ale nie odsunęła się – zamiast tego, jej dłoń przesunęła się wyżej, muskając wewnętrzną stronę mojego uda, blisko bokserek, jej palce delikatne, ale pewne, ocierające się o skórę. Czułem jej ciepło, jej oddech gorący na moim kroczu, a mój kutas zapulsował, napierając na materiał, jakby miał eksplodować.
– Mamo… to ty tak na mnie działasz… wyglądasz tak obłędnie w tej halce… – wymamrotałem, moja dłoń na jej brzuchu zacisnęła się lekko, przesuwając się niżej, muskając krawędź koronki nad jej stringami, czując ciepło jej ciała przez cienki materiał. Emocje we mnie wirowały – wstyd mieszał się z pożądaniem, podniecenie z miłością, a serce biło tak głośno, że było je słychać w chwili milczenia. Ona westchnęła cicho, jej biodra poruszyły się lekko, napierając na moją dłoń, a jej oczy nie odrywały się od moich, błyszczące w półmroku. – Wiem, Skarbie… czuję jaki jest duży i twardy… – mruknęła, jej palce musnęły krawędź bokserek, drażniąc skórę tuż obok, a jej dłoń wsunęła się do środka, chwytając mojego penisa u nasady, czując, jak pulsuje w jej dłoni, gorący i nabrzmiały. Jej dotyk był jak prąd – palce zacisnęły się delikatnie, masując trzon, ugniatając nabrzmiałe żyły, które pulsowały pod skórą, a kciuk drażnił żołądź, rozsmarowując preejakulat, który lśnił na mojej skórze.
– Mamusiu… aaaah… – jęknąłem, moje palce splatały się w jej włosach, a ona uśmiechnęła się, jej dłoń poruszała się powoli, w górę i w dół, drażniąc mnie, rozsmarowując wilgoć, która spływała po trzonie. – podoba Ci się jak Mamusia cię pieści? Taki twardy… taki gorący… – mruknęła, jej głos wibrował, a jej palce ścisnęły mocniej, masując od nasady do czubka, kciuk wirował wokół żołędzi, drażniąc wrażliwy otwór, powodując u mnie przeszywający dreszcz podniecenia. Napięcie narastało – jądra napinały się boleśnie, kutas pulsował w jej dłoni, a ja dyszałem, moje biodra unosiły się, napierając na jej dłoń. – Kochanie… Twój kutas jest cudowny – szepnęła, a jej ruchy stały się szybsze, dłoń poruszała się w górę i w dół z rytmem, ugniatając jądra, a ja drżałem, moje ciało zadrżało w przedłużonym orgazmie, ale ona zwolniła, drażniąc mnie dalej, przedłużając rozkosz.
Po chwili odsunęła dłoń, jej oczy płonęły. – Teraz ty, Skarbie… weź się za moją spragnioną cipkę… – szepnęła, kładąc się na kanapie, rozkładając uda szeroko. Jej cipka lśniła od soczków, różowa i pulsująca, z łechtaczką nabrzmiałą jak perła. Nachyliłem się, mój nos zanurzył się w jej zapachu – słodkim, piżmowym, uzależniającym. Mój język musnął zewnętrzną wargę, liżąc powoli od dołu do góry, smakując jej nektaru, który spływał gęsto, czując ją na moim podniebieniu, rozkoszowałem się smakiem jej ciepłej, mokrej cipeczki. – Mamusiu… smakujesz jak ambrozja… twoja cipka jest taka słodka… – mruknąłem, a ona westchnęła, jej dłonie chwyciły moją głowę.
Liżałem ją szczegółowo, powoli – mój język zataczał kręgi wokół łechtaczki, muskając ją opuszkami, czując, jak nabrzmiewa i pulsuje pod dotykiem, a soczki spływały po mojej brodzie, kapając na kanapę. Wsuwając język głębiej, eksplorowałem jej wejście, liżąc ścianki pochwy, smakując jej wnętrze – ciepłe, ciasne, z lekkim skurczem, który zaciskał się na moim języku. Moje palce dołączyły – wsunąłem jeden i zaraz drugi paluszek do jej wnętrza, czując, jak zaciska się, gorąca i śliska, liżąc jej łechtaczkę, rozsmarowując soczki, które tryskały lekko przy każdym ruchu. – Skarbie… Wsadź głębiej paluszki… ssij moją łechtaczkę… – jęknęła, jej biodra uniosły się, napierając na moją twarz, a ja ssałem ją mocno, mój język wirował szybko, palce wbijające się głębiej, masując jej wnętrze. Jej soczki trysnęły lekko, a ona drżała, jej cycki falowały z każdym oddechem. – Kochanie…oooo tak… Pieść mnie mocno… – mruknęła, a ja przyspieszyłem, ssąc łechtaczkę z siłą, palce wbijające się głębiej, masując jej wnętrze. Nagle jej ciało zadrżało, cipka zacisnęła się na moich palcach, a ona krzyknęła: – OOOOOO TAAAAKKKK SKARBIE! – Soczki trysnęły z niej jak fontanna, zalewając mi całą twarz – gorące, lepkie, spływające po brodzie, policzkach, szyi, a ja łapczywie je połykałem, liżąc jej dalej, przedłużając orgazm, aż jej ciało opadło, drżące i bezwładne.
Mama dyszała ciężko, jej cipka wciąż pulsowała, lśniąca od soczków, a ona spojrzała na mnie z oczami pełnymi miłości i głodu. – Mój Synek… – szepnęła, jej głos ochrypły, a dłoń powędrowała na mojego fiuta, który stał nabrzmiały, gotowy na więcej. – Teraz Mamusia zajmie się Tobą… – mruknęła, zsuwając się niżej, jej głowa znalazła się między moimi udami. Jej oddech owiał żołądź, gorący i wilgotny, a ona nachyliła się, jej usta musnęły czubek delikatnie, jak motyle skrzydło, drażniąc skórę opuszkami warg. – Mamoooo… aaaah… – jęknąłem, moje dłonie chwyciły jej włosy, a ona uśmiechnęła się, jej język wysunął się, liżąc powoli spód żołędzi, zataczając leniwe kręgi wokół otworu, smakując wypływający preejakulat, który spływał na jej podniebienie. Jej dłoń ujęła trzon u nasady, masując go lekko, ugniatając żyły, które nabrzmiały pod skórą, a kciuk drażnił podstawę, rozsmarowując wilgoć. – Smakujesz tak dobrze, Kochanie… taki męski… – mruknęła, jej głos wibrował na mojej skórze, a ja drżałem, biodra unosząc mimowolnie.
Drażniła mnie tak przez dłuższy czas – jej język wirował wokół żołędzia, liżąc go jak lizaka, muskając krawędzie, a usta ledwie obejmowały czubek, ssąc go delikatnie, z cichym mlaśnięciem, które rozlewało się po pokoju. Jej wolna dłoń masowała moje jądra, ugniatając je powoli, czując, jak napinają się pod palcami, a ja jęczałem, moje palce splatały się w jej włosach. – Mamusiu… proszę… weź mnie głębiej… – błagałem, a ona uniosła oczy, błyszczące pożądaniem, i uśmiechnęła się. – Cierpliwości, Skarbie… Mamusia chce się delektować tą chwilą, zobaczysz że tak trzeba, żeby orgazm smakował najintensywniej… – szepnęła, jej język zsunął się niżej, liżąc trzon od nasady do czubka, powoli, centymetr po centymetrze, smakując każdą żyłę, każdą kroplę wilgoci, która spływała po mojej skórze.
Po dłuższej chwili, gdy moje biodra drżały z napięcia, a kutas pulsował, błagając o więcej, jej usta objęły żołądź mocniej, aż uszedł ze mnie głośny jęk. Jej wargi zacisnęły się wokół trzonu, przesuwając się w dół, biorąc mnie centymetr po centymetrze, aż poczułem napięcie jej gardła. – Kochanie… twój kutas jest taki gruby… taki twardy… – mruknęła, jej głos stłumiony, a potem wzięła mnie całego, jej usta dotarły do nasady, gardło napięło się, przyjmując mnie głęboko, z lekkim krztuszeniem, które wysyłało wibracje wzdłuż mojego fiuta. Jej oczy wypełniły się łzami, które spłynęły po policzkach, lśniąc w półmroku, co za widok – moja Mama, obciągająca z taką pasją, tak mocno że aż łzy jej lecą – podnieciło mnie to do granic, sprawiając, że mój kutas stwardniał jeszcze bardziej, pulsując w jej gardle.
– Mamusiu… ssij głębiej… kocham, jak się krztusisz na moim kutasie… – jęknąłem sprośnie, a ona mruknęła, jej głowa poruszała się szybciej, ssąc z siłą, jej język wirował pod trzonem, drażniąc wrażliwe miejsce, a gardło zaciskało się wokół żołędzi z każdym ruchem. Ślina spływała po jej brodzie, gęsta, ciągnąca się, wymieszana z moją wilgocią, która leciała na moje jądra, a ja czułem, jak napięcie narasta – jądra napinały się boleśnie, ciężkie i pełne, gotowe eksplodować, ale wstrzymywałem się, delektując się tą torturą.
Nie mogłem się powstrzymać dłużej – chwyciłem jej głowę mocniej, palce splatając w jej włosach, dociskając ją w dół, unosząc biodra, by wejść najgłębiej, jak się da. Mój kutas wbił się w jej gardło, a ona krztusiła się głośno, łzy spływały strumieniami po jej twarzy, lśniąc na policzkach, ale jej oczy błyszczały pożądaniem, a dłoń masowała moje jądra, ugniatając je, zachęcając do finału. – Tak, Mamusiu…Bierz go całego… ssij do ostatniej kropli… – warczałem sprośnie, moje biodra unosiły się rytmicznie, rżnąc jej usta z siłą, a ona ssała mocniej, jej wargi zaciskały się na trzonie, gardło pulsowało wokół żołędzi, wysysając ze mnie każdy dreszcz. Dociskałem jej głowę mocno, tak że nie była w stanie się cofnąć, jej nos przyciskał się do mojego łona, a ja czułem, jak jej gardło zaciska się wokół mnie, krztusząc się, ale nie ustępując.
Napięcie osiągnęło szczyt – moje jądra zacisnęły się boleśnie, kutas zapulsował w jej gardle, a ja krzyknąłem: – ooooo tak… dochodzę… Aaaaa.. pij moją spermę… – Pierwsza fala spermy trysnęła gorąca, gęsta, wypełniając jej gardło, spływając w dół, a ona połykała łapczywie, jej gardło poruszało się w rytmie, wysysając każdą kroplę. Ale nie puściłem jej – dociskałem głowę mocniej, pchając fiuta głębiej, unosząc biodra, by wejść najgłębiej, jak się da, czując, jak jej nos wciska się w moją skórę, a łzy spływają po jej twarzy, mieszając się ze śliną, która kapała na moje jądra. Druga fala spermy wystrzeliła, gęstsza, gorętsza, zalewając jej gardło, a ona krztusiła się, ale połykała, jej oczy zamknęły się z rozkoszy, a dłoń ścisnęła moje jądra, wyduszając więcej. Trzecia fala przyszła wolniej, ale obficiej – sperma spływała po jej podniebieniu, wypełniając usta, a ja pchałem fiuta do gardła, dociskając jej głowę, czując, jak jej krtań drży, a ona połyka do ostatniej kropli, jej gardło pulsuje wokół mnie, wysysając resztki, aż moje ciało zadrżało w przedłużonym orgazmie, biodra unosiły się konwulsyjnie, a ja krzyczałem: – Tak, Mamusiu… Bierz wszystko… jesteś CUDOWNA… Kocham Cię…
Orgazm trwał długo – fale spermy pulsowały jedna po drugiej, gorące i gęste, wypełniając jej gardło, a ona połykała z trudem, krztusząc się kutasem, łzy spływały po policzkach, ale jej oczy, błyszczały miłością i satysfakcją. Nie puściłem jej od razu – dociskałem głowę jeszcze przez chwilę, pchając fiuta głębiej, czując, jak jej gardło zaciska się na żołędzi, wysysając ostatnią kroplę, aż moje jądra opadły, a ciało zadrżało w resztkach rozkoszy. W końcu puściłem, a ona odsunęła się powoli, dysząc, jej usta lśniły od śliny i resztek spermy, które spłynęły po brodzie, a ona oblizała wargi, patrząc na mnie z pożądaniem. – Mój Synek… – szepnęła, jej głos ochrypły, pełen czułości. – kocham cię, Skarbie…
Leave a Reply