Korepetytor anatomii

Sam nie wiem, jak w ogóle do tego doszło. To było szaleństwo, którego nigdy bym się po sobie nie spodziewał. Jako stateczny pan grubo po trzydziestce mieszkałem w Krakowie ze współlokatorem — studentem medycyny, a więc z gościem o ponad dekadę młodszym. Dzieliliśmy wspólnie ogromny pokój i umieliśmy się dogadywać. Całkiem miły i grzeczny chłopak. Lubiłem mu pomagać, gdy widziałem, że się starał, ale mu nie wychodziło. Pewnego razu przygotowywał się do ciężkiego egzaminu ogólnego z anatomii. Bardzo źle mu szło. Narzekał, że go wywalą. Nie znam się na medycynie, więc korepetycje odpadają. Trochę już ze sobą mieszkaliśmy, nie chciałem zmieniać współlokatora. Wiadomo jak to jest z ludźmi, każda nowa osoba, to loteria i można się przejechać. Więc w przypływie troski albo głupoty, zapytałem go nagle o coś szalonego: Skoro jest przyszłym lekarzem, to czy do przyswojenia materiału pomogłyby mu ćwiczenia na ludzkim ciele. Odpowiedział, że owszem. Fantomów używają tylko w pracowniach na uniwerku, a z rysunków i schematów ciężko jest się realnie uczyć ludzkiego ciała. Chodzi o szczegółową anatomię, jak również np. ćwiczenia z udzielania pierwszej pomocy. Wtedy, z rumieńcem na twarzy zaproponowałem mu dziwną rzecz — A może chciałbyś powtarzać materiał i ćwiczyć moim ciele? Jako przyszły lekarz musisz mieć kontakt z żywym człowiekiem. Mam często wolne godzinki, mógłbym ci pożyczyć swoje nagie ciało, powtórzyłbyś wszystko, co potrzeba. Jako lekarz musisz się oswajać z nagością. Gościo z podobnym rumieńcem na twarzy, zapytał z niedowierzaniem, czy na poważnie mu to proponuję. Odparłem, że nie mam z tym problemu, żeby poleżeć trochę nago dla szczytnego celu. W głowie jednak słyszałem głos: „co ty kur”a robisz? Oszalałeś? Chcesz się rozbierać przed dzieciakiem?” Gdy omówiliśmy szczegóły, dotarło do mnie, co mu zaoferowałem. Nie mogłem się wycofać, więc dodałem tylko „rób z moim ciałem wszystko, co potrzeba, ale bez używania ostrych narzędzi”. Poszedłem pod prysznic przygotować się fizycznie i psychicznie. Ostatnie spojrzenie na swoje ciało, zanim pokażę je drugiej osobie, pozbywając się całkowicie wszelkich intymności. Wyglądam, jak wyglądam… jak typowy pacjent, z którymi kolega będzie miał w przyszłości do czynienia. Z jednej strony wstydzę się tego, co nastąpi, bo to przecież moja prywatna nagość. Z drugiej, pomogę mu dzięki temu, co nie jest wstydem, tylko dobrym uczynkiem. Skoro się zgodziłem, to niech tak będzie, poświecę trochę kroczem, ale nic tym nie stracę.

Nagle słyszę rozmowę. Byłem gotowy, już chciałem się rozbierać, ale kolega oznajmił, że rozmawiał właśnie przez komórkę z innym kolegą z grupy i ma lepszy pomysł. Dzisiaj korepetycja odwołana, ale
jeśli jutro mam dwie godzinki, to chciałby mi coś zaproponować. Pomyślałem sobie – „uff, zawstydzenie odroczone”. Powiedział, że jeśli nadal jestem gotowy na „pożyczenie” mojego ciała w ramach
korepetycji, to jeszcze ktoś byłby tym bardzo zainteresowany. W końcu przecież taka okazja zdarza się niezwykle rzadko, a młodzi raczej wstydzą się tego typu rzeczy. Miałby do nas dołączyć jeszcze
kolega oraz jedna koleżanka, dla których możliwość zapoznania żywego ludzkiego ciała byłaby bezcennym doświadczeniem zawodowym. Za kilka godzin mam dać znać, co postanowiłem. Zaczęły się moje wewnętrzne dylematy. Przecież to ogromny wstyd obnażyć się przed tyloma osobami, w tym przed potencjalnie fajną, młodą laską. Nie jestem modelem. No, ale to dla nich wielka przysługa i cenna lekcja. Mogę się wycofać, ale wyjdę na głupka. Przez kilka godzin oglądałem się nago i zastanawiałem, jak opanować przeróżne emocje zwłaszcza przy dziewczynie. Postanowiłem wreszcie, że się zgadzam. Jakoś to będzie, tylko chcę ich najpierw poznać i omówić szczegóły.

Nadszedł dzień spotkania. Okazało się, że są to bardzo miłe i otwarte osoby. Chłopak jak chłopak. Trochę typ kujonka. Rozumie szansę i chętnie z niej skorzysta. Nie widzi nic złego ani wstydliwego w tym, że jestem od niego trochę starszy. Skoro zaproponowałem, to, czemu nie. Ważne, że to nie on musi się poświęcać grupie. A dziewczyna… Jest całkiem niezła. Muszę panować nad emocjami jak na  wizycie lekarskiej i jakoś to będzie. Widać, że ekscytuje się możliwością zobaczenia nagiego starszego faceta. Nie można jej jednak odmówić zapału do nauki i ambicji zostania dobrym lekarzem. Pomimo wewnętrznego lęku i sporej różnicy wieku, postanowiłem udawać, że jest luz. Byłem wobec niej szarmancki, choć wiedziałem, że za chwilę będę świecił penisem. Po dłuższej rozmowie zgodziłem się i przystąpiłem do realizacji umowy. Wstałem od stołu i luźno rzuciłem „wobec tego chodźcie, już się rozbieram i kładę”. Z góry przeprosiłem, jeśli mój penis będzie się dziwnie zachowywał, bo to mój pierwszy raz w takiej sytuacji. Jakby nigdy nic, na luzie zacząłem się rozbierać do naga. Bez namysłu ściągnąłem wszystko i położyłem się na wznak nagusieńki. Ważne, żeby nie myśleć. Ważne, żeby nie traktować tego niezręcznie. To trzej lekarze, nic, co ludzkie nie jest im obce. Wszyscy się nieco zaczerwienili. Penis próbował mi stawać, ale później skurczył się z zażenowania. Spokojnie, to nic takiego. Wyłączyły mi się wszelkie społeczne instynkty, byłem tylko gołym mięsem badawczym oglądanym przez ponad dwie godziny przez trzy osoby. Oderwałem się od swojej intymności, cielesności. Czy gdybym nie miał nagiego krocza, coś by się zmieniło? Sam nie wiem. Penis troszkę przeszkadzał… Dziwnie się czułem leżąc nago przed dwoma chłopakami, ale jeszcze dziwniej, przed dziewczyną. Minuty dłużyły się w nieskończoność. Gdy czułem, że mi staje, przykrywałem go ręką aż stan podniecenia minie. Oczywiście, gdy kilka razy realnie mi stanął, wszystko było widać, nie dało się zakryć dłonią całości. Wtedy nie patrzyłem na nikogo, tylko czekałem, aż się uspokoi. Nie myślałem o niczym. Wiedziałem, że zobaczyli znaczą część anatomii penisa, ale może to się im do czegoś przydało. Ogólnie nie było tak źle, ale starałem się nie myśleć o niczym, bo w sumie nie było o czym. Po jakimś czasie zupełnie zmieniłem sposób percepcji i nagość przestała mi przeszkadzać. Uwarunkowany kulturowo wstyd i niepokój związany z byciem nago przed kolegami ustąpił. Laska była zadowolona, choć starała się nie zachowywać w żaden sposób sugerująco. Wszyscy po kolei omawiali każdą część mojego ciała. Cieszyłem się, że mogłem pomóc.

Gdy skończyli, podziękowali mi za pomoc i pozwolili się ubrać. Poprosiłem, aby dali mi kilka minut, żebym emocjonalnie doszedł do siebie i mógł wrócić do normalnych relacji. Poczułem ulgę będąc już w ubraniu. Psychicznie byłem jakoś tak zruszony. Nie sądziłem, że aż tak mocno to przeżyję. Pomimo że w środku cały czas szalały przeróżne emocje, postanowiłem, że nie pokażę tego po sobie i znów wkroczę na luzie. Trudno jest wyciszyć lub zamaskować uczucia, a te jeszcze się burzyły. Ale chyba się udało. Gdy zaczęli do mnie mówić, dziękować itd. czułem się dziwnie, patrząc im w twarze. Lekka niezręczność nie przeszkodziła w byciu miłym i szarmanckim. Dziewczyna miło się do mnie uśmiechała. Pozostawiłem poczucie stabilnego starszego pana, nieco dziwnego i spokojnego, którego można potraktować jak fantom medyczny, ale bez większej żenady i strachu o jakąś niezręczność, podteksty czy chamstwo.

Przez kolejne tygodnie „przetrawiałem” całe to wydarzenie. Przeżywałem różne aspekty, miałem różne myśli — od najbardziej wzniosłych i idealistycznych, przez „a kogo to obchodzi”, po poczucie
upokorzenia się przed tymi młodziakami i niesprawiedliwości, że tylko ja byłem nagi i nie mam szansy na rewanż. Huśtawka emocji — od ogólnych, wynikających z faktu, że nie pokazałem niczego
godnego uwagi i byłem jednym z wielu na ich przyszłej drodze, do głębokich — z powodu odmówienia sobie jakiegokolwiek elementu cenzury czy intymności. Były też fantazje erotyczne. Zawsze jednak
przeważała myśl o braku przewagi nad nimi. Oni widzieli u mnie wszystko, ja u nikogo z nich absolutnie nic.

Później jeszcze nieraz spotykaliśmy się, jako koledzy. Zawsze jednak miałem poczucie gorszości, że mnie widzieli i nie mam żadnych nieznanych atutów ani tajemniczości. Koleżanka w dalszym ciągu
była dla mnie miła, ale czym mogłem jej więcej zaimponować, skoro widziała już wszystko. Sam uważałem się często, za dziwnego starucha, obnażającego się bezwstydnie młodziakom. Gdy jednak zostałem poproszony po raz drugi, nie odmówiłem. Za drugim razem wcale nie jest łatwiej. Znowu przeżywałem wszystko podobnie. Dlaczego nagość, szczególnie obnażenie pewnej części ciała, tak podnosi emocje? Największe tworzyły się podczas ćwiczenia opatrunków i ucisków na tętnicę udową w pachwinie. Może i dziwnie się z tym czułem, ale wśród nich byłem już jednak postrzegany, jako osoba, którą można poprosić o obnażenie się i dzięki której mogą mieć lepsze oceny i większe doświadczenie zawodowe.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Karl Cr

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *