Przed obiektywem – Tentacle – w kosmosie.

„Ach, jeszcze, proszę…” Mój własny głos, ledwo rozpoznawalny, przypominający westchnienie jęk, został pochłonięty przez wilgotne, naładowane powietrze komory artefaktów.

Wszystko zaczęło się od relikwii. Pulsującego, obsydianowego obelisku, który znaleźliśmy dryfującego w pasie Kuipera. Była to druga misja ESA skierowania w kierunku pasa asteroid, równolegle ESA prowadziła działania na Marsie. Naszym celem było zbadanie pasa asteroid, a wszystkie nasze działania były transmitowane na żywo na ziemie, wkrótce jak zobaczycie, oglądalność kanału ESA na you tube zwiększyła się i to gwałtownie.

Nasze skany wykazały niemożliwe odczyty energii, piękną, przerażającą tajemnicę. Kapitan Elara Voss, zawsze pragmatyczna Niemka, nakazała go zabezpieczyć.

Ja, dr Konstantyn Polak, ksenobiolog, byłem zafascynowany.
Pierwszy impuls był cichy, fala energii, która przeszła przez kadłub statku, jakby go nie było. Potem pojawiło się swędzenie, głęboko pod skórą. Uczucie pełzania w kościach. Pobiegliśmy do ambulatorium, ale było już za późno. Skóra Elary zaczęła mienić się, a jej idealnie opanowana fasada stopniała, gdy z jej pleców i bioder wyrosły gładkie, granatowe macki, mieniące się bioluminescencyjnymi plamkami. Moja własna przemiana była oszałamiającym dreszczem całego ciała; poczułem nowe kończyny, silne i niemożliwie wrażliwe, wyrastające z mojego kręgosłupa.

Panika była ulotną myślą, spaloną przez nagły, przytłaczający głód. Nie głód jedzenia. Głód dotyku. Głód połączenia. Środowisko zerowej grawitacji w komorze zamieniło nasze gorączkowe szamotanie się w powolny, zmysłowy dryf. Elara i ja przewróciliśmy się w kierunku siebie, a między nami zapanowało ciche, wzajemne zrozumienie.

Nasze nowe kończyny wiedziały, co robić. Jedno z jej gładkich, ciepłych macek znalazło moje łydki i owinęło się wokół nich delikatnym, posiadającym uciskiem, który przeszył mnie do głębi. Takie wrażliwe. Sapnęłam, gdy kolejna macka przesunęła się po wewnętrznej stronie mojego uda, a jej czubek badał z ciekawością i delikatnym naciskiem materiał mojego kostiumu. Odwzajemniłam ten gest, przesuwając własnymi kończynami po gładkich mięśniach jej brzucha i czując, jak drży.

Zrzuciliśmy ubrania bez użycia rąk, macki szybko i chętnie rozprawiły się z zapięciami. Skóra zetknęła się ze skórą. Moje nowe kończyny były wszędzie naraz, pieszcząc krzywiznę jej biodra, śledząc linię jej szczęki, podczas gdy jedna, grubsza macka znalazła jej śliskie, gorące serce. Krzyknęła, wydając surowy, piękny dźwięk, odchylając głowę do tyłu. Tak mokra, tak gotowa na mnie.

Wprowadziłem się w nią, powolnym, torturującym pchnięciem, które sprawiło, że oboje jęknęliśmy. Nieważkość wprawiła nas w powolny obrót, nasze ciała falowały razem. Jej macki trzymały mnie mocno, wciągając mnie głębiej z każdym ruchem. Jedna owinęła się wokół mojej długości, głaszcząc w rytmie naszych ruchów, tworząc oszałamiające podwójne doznania. Nie mogę… To zbyt wiele… Przyjemność była jak supernowa, każde zakończenie nerwowe krzyczało. Jej orgazm był cichym, potężnym skurczem wokół mnie, a jej bioluminescencyjne znaki rozbłysły jak światło gwiazd. Widok tego, uczucie, doprowadziły mnie do krawędzi. Moje uwolnienie było gorącym przypływem, moje ciało drżało przy jej ciele, gdy dryfowaliśmy, splątani i bez tchu, w cichej, wypełnionej gwiazdami pustce.

Usta Elary znalazły moje, głodne i uśmiechnięte. Jej głos był ochrypłą obietnicą na moich ustach. „Inni wkrótce to poczują. Powinniśmy… powitać ich”.

Krzyk z innej części statku.

– Widzisz to? Zapytał Vitaly, pochodził z Ukrainy, ale miał obywatelstwo Francji.

– Potwory, trochę przypominają takie macki z anime” – odpowiedział John, technik misji, rudowłosy Irlandczyk.

– Są w sekcji artefaktu. Możemy ich odłączyć. Kto teraz dowodzi?

– Mao!!!

Pojawił się niski człowiek o skośnych oczach.

– Hola! – Mao był chińczykiem, a w zasadzie jego rodzice, natomiast on spędził całe życie w Hiszpanii, gdzie pracował nad budową rakiet, a na statku pełnił funkcję Zastępcy Kapitana i Dowódcy Techników.

– Widzę, odcinamy moduł. Spróbujemy ich wystrzelić w kierunku… hmm Jowisza? Co z transmisją?

– Jest nadawana z każdego pomieszczenia, zabranie ich na ziemie to zbyt duże ryzyko.

– Wystrzelenie też, ale nie ma tam modułu tlenowego?

– Nie, powietrza ludziom wystarczy na parę dni.

– Tym potworom, może na dłużej. W każdym razie musimy oznaczyć ich lokalizatorem i pewnie ESA wyśle za jakiś czas misję w celu zbadania.

– Lokalizator jest w module.

– Okey, oznaczmy ich “Tentacle” i niech lecą.

– Kapitanie Mao, proszę wcisnąć ten zielony guzik.

– Dzięki John, w ten sposób ocaliliśmy ziemie.

Parę dni po tym, jak nagrania dotarły na ziemie, w Japonii rozpoczęły się protesty fanów hentai, którzy sprzeciwiali się decyzji ESA, a na czele ruchu stanęło kilku zagorzałych fanów, którzy zaczęli robić zbiórkę na zakup rakiety i statku, aby odnaleźć artefakt.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andy Whore

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *