Hedonistyczna parka cz. 4

Drzwi za żoną zamknęły się. Miałem zostać z młodą sam na sam przez ponad godzinę. Zrobiło mi się ciepło i przyjemnie, poczułem jakąś dziwną ekscytację.

— Co ci tam wyszeptała, że się tak szczerzysz? — Eliza patrzyła na mnie z szerokim uśmiechem, jakby przyłapała mnie na czymś.

— Małżeńskie sprawy, nie interesuj się — walnąłem ją lekko w ramię. — Gramy dalej?

— Gramy! Prawda czy wyzwanie?

— Niech będzie prawda — oznajmiłem.

— Zdradziłeś kiedyś Martynę?

— Nie, nigdy — odpowiedziałem szczerze. — Twoja kolej, prawda czy wyzwanie?

— Prawda — pochyliła się lekko w moją stronę.

— Wczoraj jak byłaś u nas na korepetycjach, wskazałaś żebym patrzył pod stół. Odsunęłaś szorty żebym zobaczył twoje majtki. Dlaczego to zrobiłaś?

Dziewczyna wycofała się, chwilę milczała, po czym stwierdziła:

— Dla zabicia nudy. Chciałam zobaczyć, jak zareagujesz, czy się zawstydzisz. Poza tym, wydało mi się to trochę ekscytujące, pokazać trochę żonatemu przy żonie. Mam nadzieję, że się nie gniewasz — dodała robiąc niewinną minę.

— Nie gniewam ani trochę.

— To dobrze. A podobało ci się? — dopytywała, ponownie się zbliżając.

— Nie przypominam sobie bym wybrał prawdę — zażartowałem.

Eliza przewróciła oczami, oparła się na krześle.

— Dobrze, więc – prawda czy wyzwanie?

— A niech będzie wyzwanie — pokrzyżowałem jej plany dalszego przepytywania.

Nastolatka spuściła wzrok, jakby zbierała w sobie odwagę. Spodziewałem się czegoś ciężkiego. Myliłem się.

— Przytulisz mnie?

W tamtej chwili wyglądała jakby chciała być blisko. Nie potrafiłem tylko odczytać, czy chce bliskości, czy intymności. Na szczęście wzwód po tańcu żony opadł, mogłem spokojnie wstać i wyciągnąć ręce w stronę dziewczyny. Zerwała się z krzesła i wtuliła się we mnie. Była znacznie niższa, ciepła. Objęła mnie mocno, odwzajemniłem uścisk. Czekałem aż puści, ale nie puszczała. Staliśmy wtuleni. Nie chciałem być pierwszym, który puści. Czułem jej drobne piersi schowane za miękkim stanikiem wgniatające się w mój brzuch. Włosy pachniały jej ziołami. Używała raczej taniego szamponu.

— Bardzo miło. Ciepło — szepnęła, ale nie puszczała.

Ciepło jej ciała, ręce oplecione za moimi plecami oraz jej zapach sprawiły, że natura zaczęła dawać się we znaki. Musiałem ją puścić.

— To co, gramy dalej? — zapytałem stopniowo wypuszczając ją z objęcia.

Skinęła, bez odpowiedzi.

— Prawda czy wyzwanie? — wyrecytowałem standardową regułkę.

— Prawda — powiedziała siadając, jednak nie przy stole na twardym krześle, a na sofie tuż obok.

Przekręciłem jednoosobowy, skórzany fotel, który stał obok sofy, tak by usiąść na wprost Elizy.

— Mówiłaś, że spałaś z dwoma facetami. Kim byli?

Eliza poprawiła się na sofie, podwinęła nogi pod pupę, mocniej eksponując uda. Wzięła głęboki wdech.

— Pierwszy to był kolega ze szkoły, dwa lata starszy, nie będę mówiła imion, bo to bez sensu. To było jakieś dwa lata temu na wycieczce szkolnej. Ja poszłam do toalety, on też, spotkaliśmy się tam i jakoś od słowa do słowa doszło do tego. Nie było finału, no ale był pierwszym we mnie — rozkręcała się, zdradzając więcej szczegółów niż prosiłem. — Drugi był starszy. Stało się to niedawno. Nie myśl o mnie źle proszę, wiesz, że nie mamy lekko z matką. Matka czasami jak nie przepijała kasy to dawała mi na dentystę. No i dentysta docenił moje wdzięki najwyraźniej — uśmiechnęła się szeroko, palcem wskazując na aparat na zębach — w nagrodę dostałam to. Nigdy więcej tam nie poszłam, nigdy więcej z nim nic nie robiłam. Źle się po tym czułam, jak dziwka. No, ale zęby mam zrobione. Będę musiała jedynie za jakiś czas iść na zdjęcie tego, ale mniejsza z tym.

Trochę mnie zamurowało, ale nie oceniałem. Kiwałem głową ze zrozumieniem.

— Jakbyś kiedyś coś potrzebowała, nie tylko korepetycje, możesz do nas przyjść — zapewniłem.

— Dzięki — powiedziała jakby do końca nie wierzyła. — Prawda czy wyzwanie?

— Prawda.

— Czy masz o mnie gorsze zdanie przez to usłyszałeś? Masz mnie za dziwkę? — zapytała poważnie.

— Oszalałaś. To tylko seks. Jesteś dla mnie tak samo wspaniała jak dziesięć minut temu — uspokoiłem ją. — Poza tym, jakbyś wiedziała co my z Martyną wyczyniamy…, ale o tym, kiedy indziej. Prawda czy wyzwanie?

— No to może jakieś wyzwanie, trochę się rozruszam — przeciągnęła się ostentacyjnie.

— Elizka, jakbym z czymś przesadzał, od razu mnie stopuj, ok?  — ostrzegłem.

— Nie jestem dzieckiem. Jak coś mi nie pasuje to mówię — oburzyła się.

— Dobrze. Wczoraj widziałem twoje majtki. Dziś właściwie też — zacząłem. — Nie widziałem twojego stanika. Chciałbym go zobaczyć.

 — A skąd pomysł, że w ogóle go mam? — próbowała kokietować.

— No gdzieś tam mi mrugnął, jak się schyliłaś — stwierdziłem.

— Mhm — mruknęła podchodząc bliżej mnie. Wciąż siedziałem na fotelu. Dziewczyna stanęła między moimi kolanami, patrząc na mnie z góry, zaczęła powoli rozpinać guziki koszuli, jeden po drugim, jakby delektowała się tą czynnością. Po chwili wszystkie guziki były rozpięte. Przez chwilę stała luźno, następnie wycofując ramiona, zsunęła koszulę na podłogę. Anioł. Wyglądała jak anioł. Światło żarówki padało na jej związane włosy, promienie akcentowały każdy zakamarek jej odsłoniętego ciała. Biały, koronkowy stanik bez problemu ukrywał małe piersi. Była bardzo szczupła, miejscami dało się zauważyć linię żeber. Brzuch miała idealnie płaski, z lekkim zarysem mięśni. Była idealna. Nie mogłem oderwać wzroku. Skanowałem ją wzrokiem od bosych stóp, po czubek głowy, jakby była pierwszą dziewczyną, którą widzę.

— Prawda czy wyzwanie? — zapytała, wciąż stojąc nade mną, nie odrywając spojrzenia.

Przełknąłem ślinę.  Krew znów napłynęła do krocza. Chciałem wziąć wyzwanie, ale na pewno musiałbym wstać. Nie chciałem tego.

— Prawda.

Odsunęła się ode mnie, opadła na sofę, jej piersi podskoczyły rytmicznie, jednak nie ubrała koszuli. Nie przeszkadzało mi to ani trochę.

— Powiesz o tym wszystkim Martynie jak wróci?

— Tak, nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. A co, nie chcesz bym mówił? — dopytywałem, próbując utrzymać wzrok na wysokości jej oczu.

— Nie wiem. Nie chcę, żeby było jej przykro, albo była na mnie zła. Lubię ją bardzo, ale czasami takie po prostu mnie myśli nachodzą, że robię głupie rzeczy — tłumaczyła, wiercąc się na sofie. — Będzie zła?

— Nie będzie, nie martw się. Chcesz grać dalej, czy robimy przerwę? A może coś innego?

— Grajmy dalej, podoba mi się! Teraz chyba będzie moja kolej, nie? — dopytywała — Poproszę pytanie.

Coraz swobodniej czułem się w obecności ślicznej nastolatki, niemal nagiej od pasa w górę. Zaczynałem znieczulać się na ten widok. Całe szczęście.

— Mówiłaś, że bzykałaś się z dwoma facetami. Jak wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o dziewczęta?

— Całowałam się z kilkoma koleżankami, ale to bardziej wydurnianie takie. Nic erotycznego — odpowiedziała bez namysłu. — Moja kolej. Prawda czy wyzywanie?

— Daj no jakieś wyzwanie — odparłem, rozkładając się wygodnie na fotelu.

— Jestem bez bluzki. Też byś mógł zdjąć — zaproponowała lekko gryząc wargę.

Jednym ruchem zdjąłem koszulkę, wstałem, naprężyłem trochę mięśnie na klacie oraz bicepsy, zaprezentowałem się młodej i usiadłem. Koszulka wylądowała na podłodze, obok koszuli Elizy.

— Mniam — zażartowała. — Dużo ćwiczysz?

— Rzadziej niż powinienem. Dwa razy w tygodniu robię lekki trening w domu. Możesz kiedyś wpaść — zaproponowałem.

— Chętnie — dziewczyna nawet nie kryła się ze swoim spojrzeniem, oglądała mnie jakbym był eksponatem w muzeum.

Zauważyłem, że minęła już prawie godzina, od kiedy Martyna pojechała zawieźć mamę.

— Czekaj chwilę, zadzwonię do żony, zapytać jak sytuacja — poinformowałem towarzyszkę, chwytając za telefon.

Wstałem z fotela i zadzwoniłem do Martyny.

— Hej skarbie, kiedy będziesz?

— Jeszcze z pół godziny, jak się trzymacie? Ciągle gracie? — rozbrzmiał lekko zniekształcony dźwięk.

— Tak, tak… Co do zielonego światła. Aktualne?

Po krótkiej pauzie: — Tak, kochany, aktualne.

— A jest szansa, że będziesz nieco później? — dopytywałem.

— O północy będzie dobrze? — zaproponowała.

— Super. Kocham cię! — cmoknąłem w mikrofon telefonu

— I wzajemnie, baw się dobrze — odpowiedziała pogodnym głosem Martyna.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Nuclear Banana

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *