Wyspa żądzy

KANG

Ośrodek na wyspie Kang słynął z dyskretnych i wyrafinowanych usług dla 1 % najbogatszych ludzi na świecie. Niewolnice, które tam trafiały, zwykle nie wracały. Chodziło przede wszystkim o dyskrecję. Co się działo na Kang, zostawało na Kang. A niektóre dziewczyny miały długie języki. Nieraz zresztą służby różnych krajów usiłowały zainstalować tam swoją agentkę, uprowadzić niewolnicę, by wycisnąć z niej informacje o możnych tego świata, czy założyć podsłuch. Nieskutecznie. Nie było nawet wiadomo, kim są właściciele wyspy, bogacze korzystający z usług dostępnych na wyspie milczeli. Wyspa leżała na spornych wodach Morza Południowochińskiego i jakakolwiek interwencja ewentualna interwencja zbrojna mogła ściągnąć jednostki chińskie lub wietnamskie. Wydawałoby się, że wyspa jest nie do ruszenia.

 

SALA

Luksusowy private jet dotknął kołami pasa i po krótkim hamowaniu zatrzymał się akurat wtedy, kiedy klęcząca przed Tomem półnaga, ruda stewardessa skończyła mu obciągać i połknęła ostatnią kropelkę spermy, nie naruszając przy tym swojego nienagannego makijażu. Tom odłożył szklaneczkę whisky, wstał z fotela, wsadził stewardesie do ust plik banknotów, zapiął spodnie i wysiadł z samolotu. Owionęła go duszna woń tropikalnej wyspy. Słońce prażyło niemiłosiernie. Na Toma czekał już podstawiony wózek elektryczny; milczący kierowca poprosił go o zdanie komórki, przeszukał Toma czy nie ma broni lub innych podejrzanych urządzeń, po czym zawiózł go bungalowu, pomógł wypakować bagaże i wręczył kartę magnetyczną, dającą dostęp do atrakcji wyspy. Do karty, na półmetrowej lince  dołączona była bardzo młoda, niewysoka, półnaga dziewczyna, o azjatyckiej urodzie, zapewne Chinka. Miała na sobie tylko stringi i czarne czółenka. Linka była zapięta na kolczyku w sutku jej małej, twardej piersi. Po zewnętrznej stronie ud miała wytatuowane numery bungalowu, a na plecach mapę ośrodka. Nie miała imienia. Wołało się na nią numerem bungalowu. Była po prostu breloczkiem a przy okazji przewodniczką po atrakcjach. Tom rozumiał, że podczas pobytu na wyspie musi mieć przy sobie zawsze kartę, zatem dziewczyna – breloczek będzie musiała mu towarzyszyć wszędzie. Dziewczyna nie miała obroży na szyi, jak zwykle jest to w przypadku niewolnic. Zamiast niej, do drugiego, zakolczykowanego sutka miała przypięty dużo dłuższy łańcuszek z szeklą na końcu. Jak mu wyjaśniła, dla jego wygody, do przypinania jej do np. kieszeni spodni, żeby była w pobliżu, czy też przed drzwiami gabinetów atrakcji, gdyby nie miał ochoty jej tam zabierać. Na co dzień, dla wygody łańcuszek był zapięty między jej dwiema piersiami, żeby się nie majtał. Nie dało się ukryć: breloczek można było także posuwać na wszelkie możliwe sposoby. Dziewczyna odzywała się tylko wtedy, kiedy ją o coś pytał.

Tom z ciekawości bardziej niż z podniecenia wsadził jej kciuk w usta. Objęła go natychmiast wargami, zaczęła ssać. Tom poczuł jak jej język liże jego palec, zapowiadając rozkosze, jakich mógłby tam doznać jego członek.

Tom wziął prysznic, przebrał się, odwrócił dziewczynę i z uwagą studiował plan ośrodka na jej plecach. Zainteresowała go „Sala Integracyjna”

– Co to jest ? – spytał

– Sala, w której goście się integrują, wspólnie uprawiając przy drinku seks z udostępnionymi tam kobietami.

– Prowadź.

Dziewczyna gorliwie skłoniła głowę. Poszli. Tom zapiął łańcuszek do szlufki spodni i ruszył szybkim krokiem. Dreptała za nim stukając obcasami, żeby nadążyć i nie rozerwać sobie sutka, za który była przypięta. Przed drzwiami kucało już z pięć „breloczków” przypiętych do barierki i o czymś rozmawiało, chichocząc. Tom zapiął także swoją niewolnicę i wszedł.

Sala była jasna. Na środku coś się działo, stała tam grupka mężczyzn otaczająca coś kręgiem żywo dyskutując. Tom podszedł. Okazało się, że jest to swoiste koło fortuny. Wewnątrz koła, leżała rozciągnięta kobieta, brunetka, na oko dobrze po trzydziestce. Ręce wyciągnięte nad głową miała związane sznurem, podobnie jak nogi w kostkach. Była ładna, smukła, pod napiętą skórą drgały mięśnie. Oddychała płytko ze zdenerwowania, łykając ślinę. Cipę miała mokrą, widać niedawno ją wymyto. Zapewne była dziś wielokrotnie używana.

Kołem można było kręcić, a na zewnątrz były pola z wypisanymi rzeczami, które trzeba było z nią zrobić, jeżeli jej ręce wskażą na któreś z nich. Zadania były głównie z zakresu BDSM i pozwalały zrobić z kobietą KAŻDĄ rzecz. Przy kole stały dwie młode dziewczyny, jedyne ubrane kobiety na sali, które – jak się Tom dowiedział – miały zapewnić obsługę zabawy od strony technicznej.

Hostessa topless, tym razem matowo – hebanowa podeszła z tacą z drinkami. Tom wziął jednego i patrzył. Starszy pan (skądś go znał) zakręcił kołem, sala zastygła w oczekiwaniu. Ręce związanej kobiety wskazały „prąd”. Jęknęła z rezygnacją. Asystentki podały facetowi elektrody, które ten zapiął na jej sutkach i wargach sromowych, bez odwiązywania z koła. W trakcie operacji związana dziewczyna wiła się jak mogła. Wreszcie facet włączył napięcie. Jej ciałem wstrząsnął spazm a z gardła wydarł się niekontrolowany krzyk. Facet poprawił. Ciało zadrgało ponownie. Kobieta szarpała się bezradnie, kiedy on zwiększał napięcie. Nie błagała o litość. Wiedziała, że to nic nie da. Zsikała się, kiedy nie mogła już dłużej wytrzymać. Wtedy jedna z hostess wytarła jej cipę gąbką.

Kiedy tortura się zakończyła, ktoś zapytał Toma:

-Pan tu nowy ? Może zechce Pan nią zakręcić ?

Tom kiwnął głową i zakręcił kołem. Koło wirowało i zatrzymało się na polu „powieś ją”.  Po sali przeszedł szmer. Dziewczyna przywiązana do koła zwisła, jakby zemdlała ze strachu.

– Co to właściwie znaczy ? Zapytał Tom asystentek.

Jedna z nich wskazała głową na sufit, spod którego zwisał hak. Druga gdzieś zniknęła i po chwili wracała już z liną.

– Ma Pan wolną rękę – odparła asystentka.

Odwiązały dziewczynę i słaniającą się na nogach przyprowadziły przed Toma. Patrzyła gdzieś w bok ze smutną rezygnacją. Tom potrafił być bezwzględny. Nie był jednak pewny, czy chce patrzeć jak dziewczyna wije się coraz wolniej na sznurze, aż w końcu zwiśnie bezwładnie. Była ładna, było mu jej żal. Asystentki czekały, faceci się niecierpliwili. Trzeba było działać. Ku ogólnemu rozczarowaniu, Tom kazał związać jej nogi w kostkach i powiesić głową w dół, tak żeby jej twarz była na wysokości jego krocza. Kobieta zwisała luźno, z opuszczonymi rękami, kołysząc się powoli. Tom rozpiął spodnie, podszedł do wiszącej, ścisnął jej szczękę żeby otworzyła usta i wsadził jej swojego członka.

– Jeśli połkniesz wszysko i nic nie spadnie na podłogę, odwiążę cię – powiedział do kobiety.

Kiwnęła głową i zaczęła obciągać. Nie było to łatwe, jeśli wisiało się głową w dół i nie można było dopuścić, by ani kropla spermy czy śliny nie spadła na podłogę. Starała się bardzo. Brała głęboko. A właściwie Tom jej wsadzał w gardło tak, że kilka razy prawie zwymiotowała, ale powstrzymała się. Tom już tego dnia raz miał obciąganego, więc nie spieszył się. Co innego ona: chciała to mieć jak najszybciej za sobą, bo czuła jak krew napływa jej do głowy. Szarpała więc kutasa Toma, chcąc skończyć zadanie. Nie polepszało to jej sytuacji.

Wreszcie Tom miał dość. Wziął jej głowę i zaczął nią kołysać. Przed nosem miał cipę, więc zaczął ją lizać, wsadzając język w jej pochwę, ssąc wargi sromowe.

– mmmmm….orghhh….mhrrr – bulgotało z dołu.

Wreszcie Tom doszedł. Trysnął jej w gardło. Łapczywie połykała, bojąc się, że coś może skapnąć. Kiedy sperma Toma wypełniała jej usta, na moment jej język stał się bardzo śliski i Tom dostał drugiego wytrysku. I wtedy z jej ust spadła kropla spermy na podłogę.

Wszyscy zamarli, asystentki odstąpiły.

– Jutro o tej porze powinno być już po wszystkim. Przyjdziemy i odwiążemy ciało.

– Dajcie spokój, to zabawa. Nie chcę zaczynać pobytu od robienia komuś krzywdy – zaprotestował Tom.

– Takie są zasady – odparły asystentki – Sam Pan powiedział, że odwiązać ją można tylko wtedy, gdy ani kropla nie spadnie na podłogę. A ta dziwka się popluła.

– Nie. Powiedziałem,  że „odwiążę cię”. Zatem nie mogę tego zrobić osobiście, ale mogę wam wydać takie polecenie, co teraz robię. Dziewczyny z niechęcią popatrzyły po sobie, po czym zabrały się za odwiązywanie wiszącej. Kiedy ta opadła na ziemię, rzuciła się na kolanach do Toma, objęła go za nogi w podzięce i przywarła do niego swym ciałem. Asystentki odciągnęły ją. Po chwili znowu wylądowała na kole.

Tom poszedł dalej, oglądając atrakcje, których było całkiem sporo. Pod ścianą, na łóżku dwie dziewczyny robiły pokaz lesbijski. Jedna była śniada, prawie brązowa, druga wręcz przeciwnie, biała jak albinos. Na kostkach nóg miały bransolety z dzwoneczkami. Kiedy Tom podszedł, śniada kończyła właśnie wylizywać cipkę białej. Biała leżała na wznak z szeroko rozłożonymi nogami z rękami nad głową. Miała przymglone z rozkoszy oczy, przygryzała wargę. Śniadej widać było tylko czarną czuprynę między białymi udami i wygięte w łuk plecy z linią kręgosłupa, kształtny tyłek i stopy.

Tom usadowił się w fotelu, żeby się lepiej przyjrzeć i poprosił o kolejnego drinka. Siedząc obok facet nachylił się do niego i szepnął:

– Proszę się nie obrazić, ale widać, że pan tu nowy. Ta historia z kołem fortuny… obawiam się, że mogła wywrzeć złe wrażenie na gościach i personelu…

Na scenie biała rozrzuciła szeroko nogi a śniada – teraz widać było jej twarz, była na oko starsza z dziesięć lat od białej wsadziła jej palce w pochwę i doprowadzała do rozkoszy.

– Dlaczego ? – spytał szeptem Tom

– Widzi Pan. To miejsce ma swoją reputację. Tu się przyjeżdża po coś, czego nie ma nigdzie indziej. Dziewczyny też są do tego szkolone.A pan, zamiast pokazać klasę, spróbować perwesji, zaczyna od bawienia się w zbawcę niewinnych dziewic.  Przecież ruchać można wszędzie. Szkoda tu przyjeżdżać w tym celu. To nudne, banalne i rozczarowujące. A może nawet podejrzane. Widział Pan miny asystentek ?

Tom przypomniał sobie grymas rozczarowania i pogardy na ich twarzach. Zaklął w myślach. Musi bardziej uważać.

Na scenie dziewczyny objęły się za szyję, biała wyciągnęła niezwykle długi język i dotknęła nim języka śniadej. Dziewczyny poszły w ślinę, przy czym ich języki pracowały na zewnątrz. Były coraz bardzie mokre od śliny i śluzu. Usta miały spuchnięte od długiego całowania.

– Całują się bez przerwy szóstą godzinę – podpowiedział usłużnie sąsiad. Nie mogą wyjść do toalety, wodę dostaną po pracy. – na tym to mniej więcej polega.

Dziewczyny zwarły się ustami, przycisnęły do siebie piersiami. Były nagie, młode, zgrabne. Działały jak w transie. Tom powoli zaczynał rozumieć jak działa ta wyspa. Poszedł do toalety. Także tutaj czekały go niezwykłe doznania. Pod ścianą zamiast pisuarów czekało pięć kobiet. Sądząc z rysów i koloru skóry, była tam Afrykanka, Metyska, Indianka, Azjatka i Arabka. Wszyskie klęczały pod ścianą. Ręce związane z tyłu przywiązano im do kostek u nóg. Za szyje przywiązane były do ściany. Wszystkie miały na sobie obcisłe latexowe spodnie i gorsety, ale piersi były obnażone. I wszystkie lśniły od moczu lub wody. Może raczej wody, bo z boku wisiał gumowy wąż, nad którym widniał napis: „posprzątaj dziwkę jej użyciu”.

Wszystkie miały odrutowane usta, szeroko rozwarte. Tom zauważył, że nie były młode. W odróżnieniu od dziewczyn, które widział dzisiaj, wszystkie kobiety miały mniej lub bardziej obwisłe piersi, podkrążone oczy, kurze łapki. Zapewne były koło czterdziestki, co jak na zwyczaje panujące na wyspie było niezłym wynikiem. Tom wyjął kutasa, podszedł do zniszczonej życiem czarnoskórej kobiety, wsadził jej kutasa po jaja w gardło i zaczął sikać. Na moment ich spojrzenia spotkały się. O dziwo, oczy kobiety były bez wyrazu, puste. Łykała jego mocz, którego resztki spływały jej po brodzie na piersi.

Tom skończył, strzepnął kutasa i spłukał kobietę wodą. „Zamówię ją sobie na dziś wieczór i zerżnę” pomyślał.

Wiedział już od czego zacząć.

 

SINGAPUR, DWA MIESIĄCE WCZEŚNIEJ

Na 58 piętrze hotelu Marina Bay Sand, basen okupowali instagramerzy. Tom, wyciągnięty na leżaku wodził wzrokiem za śmigającą w wodzie zgrabną brunetką w czarnym bikini. Dziewczyna wynurzyła się z wody, podeszła do niego, pocałowała go z uśmiechem, owinęła się w szlafrok i położyła na leżaku obok. Była agentką MI 6. Przylecieli dwa dni wcześniej jako Państwo Jones. Podała imię Kate

– Kochanie, zmęczyłam się – chodźmy do pokoju – zamruczała Kate.

Pokój był czysty, ale grali małżeństwo 24 h na dobę. Kate zrzuciła szlafrok, rozebrała się i naga weszła pod prysznic, a za nią Tom. Puścili wodę, objął ją, poczuł na sobie jej piersi. Całowała cudnie. Potem, w łóżku kochali się długo i namiętnie a kiedy skończyli, Kate powiedziała:

– Jeszcze się możesz wycofać. Doceniamy, że ktoś z elitarnego klubu najbogatszych ludzi świata chce nam pomóc, ale to jest niebezpieczne. A ty nie masz doświadczenia wywiadowczego. Pamiętaj: to złożona operacja. Nie jesteś agentem. Nie dostaniesz wsparcia. Oficjalnie nas tam nie ma. I nie masz ratować świata. Miej oczy i uszy otwarte, obserwuj, zapamiętuj. Topografia wyspy, ochrona, ile jest dziewcząt, jakie są warunki. Rób to co wszyscy, nawet jakbyś nie miał ochoty. Jeśli sadyści będą się wyżywać na niewolnicy, uczestnicz w tym. Nie mogą cię podejrzewać. Naszym celem jest likwidacja wyspy za wszelką cenę. Nawet jeśli nie uda się uratować dziewczyn, to przynajmniej przestaną zwyrodnialcy ściągać nowe i ten koszmar się skończy. Ty dostarczasz dane, nasi ludzie kombinują.

Tom kiwnął głową. W teorii mogło się udać. Tom był naprawdę bardzo bogaty. I został zwerbowany w jednej z dyskotek przez Kate, która opowiedziała mu o wyspie Kang i otym co się na niej dzieje.

c.d.n.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andrzej Nowak

Agent Tom usiłuje przeniknąć tajemnicę wyspy Kang i uratować więzione tam kobiety, które służą zaspokajaniu najprymitywniejszych (lub najbardziej wyszukanych) pewersji bezkarnych bogaczy. czy mu sie uda ? Czy zostanie zdemaskowany ? Czy uratuje chociaż jedną ofiarę ? 

O tym w następnych odcinkach 🙂

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *