Firmowy event – Marcin cz II

Dochodziła 7 rano. Po kilku minutach odpoczynku poszedłem się umyć. Prysznic był bardzo szybki, ale myśli w głowie grzały się jak szalone. Co się właściwie stało tej nocy? Czy na pewno nikt nas nie widział, nie słyszał? Wyszedłem owinięty w ręcznik. Marcin wstał z łóżka i rzucił szybko ? Moja kolej! Po kilku minutach wyszedł nagi, stanął naprzeciwko mnie i z entuzjazmem zaproponował, żebyśmy poszli na hotelowy basen. Otwierał się o 8 rano, a biorąc pod uwagę nielimitowany wręcz alkohol i ogrom dobrej zabawy, szansa na spotkanie kogoś o tej porze była znikoma. Zgodziłem się. Umówiliśmy się za 10 minut w szatni. Poszedłem do swojego pokoju po potrzebne rzeczy: kąpielówki i ręcznik. W szlafroku zjechałem windą na sam dół hotelu. W szatni czekał już Marcin, siedział w szlafroku i przeglądał coś na telefonie. Założyłem kąpielówki bez żadnego skrępowania i udaliśmy się na basen. Pływaliśmy dobre pół godziny, cały czas rozmawiając o życiu codziennym i pracy. Zaczęło mi burczeć w brzuchu, więc zaproponowałem chwilę odpoczynku w jacuzzi i potem wyjście na śniadanie. Marcinowi spodobał się ten pomysł – musieliśmy uzupełnić kalorie po tej nocy… Usiedliśmy w jacuzzi naprzeciwko siebie i Marcin całkowicie niespodziewanie rzucił – Chcesz kontynuować to, co dzisiaj zaczęliśmy? Zdziwiłem się nagłą zmianą tematu. Krew od razu napłynęła do mojego penisa. – To znaczy? – rzuciłem, próbując trochę ochłodzić emocje. Chciałem, żeby to Marcin powiedział wprost, czego oczekuje. – Jesteś fajnym chłopakiem, lubię cię – powiedział – Teraz nawet bardziej. A patrząc na to, że konkretnie kręci cię ta zabawa, szkoda byłoby to przerywać po jednym razie. Po tych słowach złapał mnie pod wodą za sterczącego kutasa i uśmiechnął się szeroko. Nie wiedziałem, co mam o tym myśleć. Z jednej strony spełniłem swoje seksualne marzenie – dałem się wyruchać. Z drugiej jednak pracujemy w jednej firmie. Co prawda służbowo nic nas nie łączy, ignorując to, że uczestniczyłem w jego szkoleniach zaraz po zatrudnieniu, ale jednak… ta sama firma, ten sam szef, ci sami ludzie wokół nas. – Tylko ja dzisiaj doszedłem i to właśnie ja będę decydował, czy zasłużyłeś na spuszczenie się, czy nie – Marcin wyrwał mnie z zamyślenia masując mojego kutasa pod wodą. Nie zastanawiałem się więcej. Właśnie spełnia się moje kolejne marzenie. Będę miał właściciela… – Chcę to kontynuować, Marcin, ale wydaje mi się, że jest to zajebiście ryzykowne. Nic nie powiedział. Uśmiechnął się tylko i zaczął wychodzić z wody, owijając się ręcznikiem. – Wstawaj, idziemy jeść. Ale ukryj jakoś wzwód. Rozeszliśmy się do pokoi, żeby się ubrać. Wrzuciłem na siebie wygodny dres, szeroką bluzę i w klapkach zjechałem windą na dół. Marcin siedział już w miejscu z najlepszym widokiem na góry. Zobaczył mnie i z udawanym zdziwieniem rzucił – Hejka, siadasz ze mną? Odsunął krzesło obok siebie. Przywitałem się z nim chyba jeszcze bardziej sztucznie i usiadłem obok. Byliśmy sami na sali, ale po krótkim czasie ludzie z firmy zaczęli się schodzić. Rozmawialiśmy znów o głupotach. Dzięki temu trochę się wyluzowałem i ogarnąłem, że będzie okej, że będzie normalnie. – Daj mi swój numer – powiedział Marcin i podsunął telefon bliżej mnie. Wpisałem numer i zadzwoniłem do siebie. Od razu go też zapisałem. Do południa mieliśmy czas wolny. Od 12:00 do 13:30 miał być jakiś panel biznesowy, później obiad i czas wolny do 16:00. Znów jakiś krótki panel, a po jego zakończeniu od razu miała być impreza. Był to ostatni dzień naszego pobytu – jutro wyjeżdżamy. Marcin dalej jadł, ja już miałem dość. Oznajmiłem, że idę do siebie, bo muszę odespać tę noc. Nie chciałem wyglądać jak zombie. Nawet te dwie godziny snu będą spoko, pomyślałem. Dzień jakoś toczył się swoim rytmem. Po pierwszym panelu wybrałem się ze znajomymi na spacer do lasu, później zjedliśmy obiad, chwilę pograliśmy w bilard i byliśmy gotowi na drugi panel. Skończył się szybciej, niż zakładali organizatorzy, więc mieliśmy więcej czasu dla siebie. To dobrze – wbrew pozorom było to męczące. Same szychy z korpo, cały czas w stanie największego skupienia. Trzeba się pokazać od najlepszej strony. Udałem się do pokoju, żeby się trochę wyciszyć. Poleżałem kilkanaście minut i dostałem SMS-a od Marcina: „Jesteś mi teraz potrzebny, pamiętasz numer pokoju?”. Serce na moment mi stanęło. Zaczyna się – pomyślałem. Zerwałem się z łóżka, założyłem marynarkę i prawie biegiem udałem się do jego pokoju na wyższe piętro. Zapukałem. Otworzył mi w szlafroku. Bez słowa wszedłem do środka. Marcin zamknął drzwi. W tym momencie zobaczyłem wystającego spod szlafroka jego bordowego od podniecenia kutasa. Pięknie się prężył, żyły niesamowicie pulsowały. Od razu zacząłem się rozbierać z eleganckich ubrań. Marcin zrzucił szlafrok i, oglądając mnie, delikatnie gładził swojego kutasa. Mógłbym patrzeć na to bez końca. Usiadł na brzegu łóżka i kazał mi obciągać. Ssałem jak wygłodzony, z największą pasją. Połykałem jego kutasa, czym sam siebie zdziwiłem. Jak dotąd moje gardło potrafiło przyjąć maksymalnie kilka, może do piętnastu centymetrów. Jego kutas miał na oko jakieś dziewiętnaście centymetrów i był grubszy od tych, które miałem dotąd przyjemność obciągać, ale brałem go do samego końca. Może to kwestia podniecenia, bo faktycznie obciągałem, jakbym był w transie. Delikatnie przy czubku i zdecydowanie do samego końca. Raz szybciej i bardziej agresywnie, a raz wolniej, skupiając się na główce penisa. Po kilkunastu minutach Marcin odsunął moją głowę, wziął penisa w dłoń i zaczął go walić. Ja w tym czasie zająłem się ssaniem i lizaniem jego jąder. Po chwili złapał mnie agresywnie za włosy, przyciągnął ustami do kutasa i spuścił się prosto do mojej buzi. Połknąłem wszystko bez pytania i oczywiście wyssałem spermę do ostatniej kropli. Marcin puścił penisa i oparł się na obu rękach za plecami, a jego głowa opadła do tyłu. Ja w tym czasie całowałem jego powoli opadającego penisa, uda, brzuch. Jeszcze nigdy żaden facet nie dostał ode mnie tylu całusów. – Spisałeś się, o to właśnie chodzi – powiedział zduszonym głosem Marcin. – Jestem tu dla ciebie – odpowiedziałem, dalej całując i delikatnie ssąc główkę jego penisa. Dopiero teraz zobaczyłem, jak bardzo jestem podniecony. Mój kutas sterczał naprężony do granic możliwości, cały mokry od śluzu. Marcin przyjrzał mi się dokładnie i powiedział – Jesteś grzecznym chłopcem, teraz dostaniesz nagrodę. Po tych słowach podniósł mnie za włosy jak walizkę i rzucił na łóżko. Kazał mi położyć się na plecach, a ręce złożyć za głową. Tak zrobiłem. Masował mnie po udach i brzuchu. Ściskał i wykręcał sutki. Myślałem, że zaraz umrę od tego podniecenia. Po chwili zabawy moim ciałem złapał stanowczo za kutasa i zaczął walić mocno. Nie potrzebowałem dużo czasu – po dosłownie minucie doszedłem na rękę Marcina. To był najlepszy orgazm w moim życiu. Dochodziłem do siebie, kiedy Marcin przystawił mi pod twarz ospermioną rękę. Zlizałem wszystko. Nabrudziłem, to posprzątam – pomyślałem. Chwilę poleżeliśmy, po czym Marcin zarządził, że on pójdzie się ogarnąć, a ja mam już iść na dół na imprezę do znajomych. Zgodziłem się. Przecież musimy sprawiać pozory.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Young98xxx

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *