Obudziłam się o świcie niewyspana. Leżałam w łóżku zbryzgana zaschniętą spermą mojego męża, który chrapał obok. Jęki Tary pieprzonej przez moich synów na zmianę ucichły dopiero około 3 w nocy.
Naga wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Na ten sam pomysł wpadła Tara bo zobaczyłam ja otwierają się drzwi od pokoju chłopców i dziewczyna cicho wychodzi. Wyglądała na mocno zużytą: rozczochrana, ze spuchniętymi ustami, zaschniętymi plamami spermy na piersiach, twarzy, włosach, udach. Wielkie worki pod zaropiałymi z niewyspania oczami dobitnie świadczyły o tym, że chłopaki mocno się nią bawiły.
Zobaczyła mnie, uśmiechnęła się krzywo i skłoniła głowę.
– Fatalnie wyglądasz – raczej stwierdziłam fakt niż wyraziłam współczucie.
– Przepraszam, wiem. Nie było łatwo. Ale jeśli można – Pani też wygląda na taką, która miała ciężką noc – odpowiedziała spokojnie.
– Chodź ze mną pod prysznic, musimy się jakoś doprowadzić do porządku – zaproponowałam. Posłusznie podążyła za mną lekko kuśtykając.
– Co się stało ? – Zapytałam
– Nic, cipa mi spuchła i tyłek mnie piecze.
Usiadłam na muszli, żeby się wysikać, Tara weszła do kabiny i puściła wodę. Miała naprawdę piękne ciało, lśniącą, mokrą skórę. Krople skapywały jej z sutków, woda opływała brzuch, uda… Widok był naprawdę podniecający. Tara to chyba wiedziała, bo rozstawiła szerzej nogi i zobaczyłam ją jak sika, jak mocz miesza się z wodą i ścieka jej po udach.
Wstałam, szybko weszłam do kabiny a Tara natychmiast przywarła do mnie swoim ciałem i wpiła mi się w usta. Poczułam jak wsuwa mi mokry język, który niedawno był ospermiony przez moich synów. Oddałam pocałunek. Zaczęłyśmy się lizać. Tara skubała zębami moją wargę, ja czubkiem swojego języka lizałam jej język.
– Daj mi swoją ślinę – zażądałam i natychmiast poczułam jak moje usta wypełnia pienista ślina Tary. Młoda niewolnica przywarła do mnie bardzo mocno, czułam na sobie jej twarde piersi. Przestałam ją całować, skupiłam się właśnie na jej cycuszkach. Liznęłam sterczący ciemny sutek raz i drugi. Tara podsunęła mi go do ust. Skubnęłam go zębami, poczułam jaki jest twardy; moje zęby lekko zagłębiły się w skórę i napotkały opór. Tara syknęła z bólu, zamknęła oczy, ale nie cofnęła się. Moja dłoń powędrowała w dół, do jej cipki. Tam spotkała się z jej dłonią, która wędrowała w moim kierunku. Rozchyliłam szerzej nogi, jej palce dotknęły mojej łechatczki i zaczęły ją delikatnie masować. A potem Tara wsunęła mi dwa a potem trzy a wreszcie cztery palce w moją cipkę, mocno ją rozciągając. Miałam swoje lata, byłam po dwóch porodach. Moja cipa była rozciągliwa, wytrenowana i wyrobiona od ruchania. Nigdy nie byłam zbyt wierna i nie zliczę już ile kutasów przyjęłam. Przyprawiałam rogi mężowi kiedy chciałam i jak chciałam, miałam czasami kilku utrzymanków na raz, uwielbiałam się ruchać. To musiało dać efekt. Niemniej cztery palce napierające na ścianki mojej cipy dały oczekiwany efekt. Lekki ból pomieszany z dreszczem rozkoszy.
– Nie przestawaj – wyszeptałam do Tary. Tara naparła na mnie mocniej, aż krzyknęłam.
Ja zrobiłam to samo. Tara była jeszcze nieródką, jej cipka była mała, moje palce wciskały się w nią z trudem. Zmieściły się dwa. Była za to mokra w środku. Pojękiwała cichutko z rozkoszy, oparła się o ścianę kabiny Położyła głowę na moim ramieniu i delikatnie skubała płatek mojego ucha. Czułam jak jej obroża wciska mi się w obojczyk, ale nie protestowałam. Zarzuciłam sobie na biodro jej nogę i nie przestawałam lizać jej języka.
I wtedy zobaczyłam w łazience swojego starego ze sterczącą pałą i wlepiającego w nas gały. A za jego plecami dwóch naszych synów ciekawie zaglądających zza ramienia.
– Pukać nie umiecie ? – Zapytałam i wróciłam do całowania Tary i masowania jej cipki.
– Jesteście tak długo… woda się leje… – bąkał stary, zbity z tropu. Chłopcy gapili się na mnie i na Tarę z jednakim zainteresowaniem. Wreszcie mąż zorientował się, w sytuacji:
– A wy tu czego ? Nie ma nic do oglądania, wynocha ! -huknął na nich; wyszli z ociąganiem. Zaczęłam się obawiać, że przy ich temperamencie jedna Tara nie wystarczy. Nie mogę taka goła chodzić po domu. Stary zamknął drzwi od łazienki.
– Chodźcie tu dziwki ! – zakomenderował. Lubiłam go, jak był taki władczy. Posłusznie wyszłam spod prysznica i uklęknęłam grzecznie przed mężem. To samo zrobiła Tara.
Obie pochyliłyśmy głowy przed mężczyzną. Z góry musiało to wyglądać ślicznie: czarna i biała. Jedyna różnica to taka, że ja się bawiłam w uległą a ona musiała wykonywać rozkazy.
Mąż podał nam swoją pałę. Obie zaczęłyśmy ją gorliwie obrabiać na kolanach, lizałam fiuta swojego męża na zmianę z tą dziwką Tarą i poczułam, że chyba z nią rywalizuję.
Nasze języki się czasem spotykały podczas lizania członka. Wtedy całowałyśmy się ze sobą i wracały do pracy. W końcu mąż wsadził mi swojego kutasa w usta prawie po same jaja, aż się zakrztusiłam. Poczułam jak chwyta mnie za włosy jak ostatnią ścierkę i rucha w usta przy Tarze. Dławiłam się, próbowałam wyrywać, ale na próżno. Doszedł we mnie szybko i poczułam że ma tyle gorącej spermy, że nie pomieszczę jej w ustach. Otworzyłam je, żeby wypluć, ale wtedy Tara wpiła się w moje usta i przelałam jej cały zapas jaki mi pozostał. Tara uśmiechnęła się i wywaliła w stronę mojego męża swój uwalany spermą jęzor. Obie klęczałyśmy przed nim z uspermionymi językami.
Ten dzień miał być jednak inny od pozostałych. Mój mąż się dopiero rozkręcał.
– Wytrzyjcie się i poczekajcie tu, zaraz wracam – rzucil i zniknął.
Zostałyśmy same w łazience, wycierałyśmy się, śmiały i całowały. Po chwili mąż wrócił. Niósł dwie pary siatkowych body – dla mnie czerwone dla Tary białe. Body miały wycięcia w kroku i na tyłku oraz otwory na piersi.
Miał też dwie pary wysokich szpilek, które także kazał nam założyć. Czułam się jak dziwka, zwłaszcza przy Tarze. Ale byłam też zaciekawiona, co też małżonek wymyślił. Zdziwiłam się, że zakłada mi obrożę ze smyczą jakbym była niewolnicą, ale nie protestowałam.
– Na kolana suki ! – Rozkazał
Tara wykonała rozkaz natychmiast, ja natomiast oburzyłam się:
– Nie tym tonem do mnie !
Ale wtedy mąż zrobił coś, czego nigdy nie robił: uderzył mnie mocno w twarz i powtórzył
– na kolana, suko!
Zgłupiałam. Policzek piekł. Posłusznie wykonałam polecenie.
Poczułam szarpnięcie smyczy i obie ruszyłyśmy na kolanach za naszym panem. W pokoju siedzieli już chłopcy i patrzyli na nas.
Usiadłyśmy na piętach wyczekująco.
– Którą chcecie ? Zapytał mąż. Nie rozumiałam dobrze co się dzieje.
– Czarną już mieliśmy, pora na matkę – uśmiechnął się starszy i ruszył w moją stronę. Poczułam jak krew uderza mi do głowy:
– Czy wyście powariowali ?
– Nie – tym razem był to głos Tary. Zimny, spokojny, opanowany. Tara wstała a mój mąż odpiął jej obrożę i objął ją w pasie i pocałował. – To po prostu zamiana miejsc. Ja jestem młoda, dobrze się rucham i twój mąż woli mnie od ciebie. Więc będę obsługiwać i jego i twoich synów. Urodzę im dzieci. Każdemu, jeśli będą chcieli. Ale od teraz to my wydajemy ci rozkazy, bo to ty jesteś teraz naszą wspólną niewolnicą.
Zatkało mnie.
– Jak wy to sobie wyobrażacie ?? Co to za głupie żarty ??
– Tato, wyjaśnij jej – To był młodszy.
Mój mąż pokiwał głową i powiedział:
– To prawda. Uzgodniłem z chłopakami, że mogę cię wymienić na młodszy model. Myślałaś, że jestem idiotą, zdradzałaś mnie na prawo i lewo, za moje pieniądze utrzymywałaś swoich kochanków. Mam cię dość. Narobiłaś nam długów, wydajesz bez opamiętania kasę, i żeby uniknąć licytacji resztek majątku uzgodniłem, że sprzedam ciebie. Zgodził się cię wziąć i zlicytować. Oczywiście za twoją zgodą. Podpisz tutaj. Nie rób scen. Pomyśl o dzieciach.
Podał mi jakiś papier. Półprzytomna z nerwów, odruchowo podpisałam, nie czytając.
– Świetnie. Mąż złożył kartkę. Właśnie stałaś się niewolnicą. Komornik przyjdzie po ciebie za dwa dni.
– Tato – starszy syn podszedł do mnie , ciągle klęczącej na podłodze w siatkowym body – jak ją nazwiemy ?
– Jak chcecie, to i tak na dwa dni.
– To ważne. Niewolnice można ruchać, matek raczej nie się nie powinno.
– Może „Zdzira” ? Zapytał młodszy i pogłaskał mnie po policzku i wsadzając kciuk w usta. Zanim pomyślałam, już go objęłam ustami i ssałam.
– Widzisz ? Pasuje – ucieszył się Mąż. Macie rację. Od kiedy jest niewolnicą, nie jest waszą matką. Jest do waszego użytku. Tylko jej nie zapłodnijcie.
c.d.n.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Mamy tutaj troszke klimatów lesbisjkich, fetyszy, bdsm i ocieramy sie o kazirodztwo, które ciągle gdzieś tam jest w tle. kto nie chce niech nie czyta. Kto chce niech doradzi w którą stronę rozwijać wątek, jest teraz wiele możliwości 🙂
Leave a Reply