Willa była jak z bajki, otoczona wysokimi sosnami, które w świetle księżyca rzucały długie, mroczne cienie na pokryty śniegiem teren. W środku panował ciepły, imprezowy rozgardiasz. Basen na parterze mienił się niebieskim światłem, sauna i jacuzzi w piwnicy kusiły obietnicą relaksu, a w głównym salonie muzyka dudniła, zachęcając do tańca. Niewielka grupa, może dziesięć osób, bawiła się na całego, celebrując Sylwestra w najbardziej beztroski sposób – śmiech, alkohol i całkowita swoboda. Wszyscy młodzi, w wieku od dwudziestu kilku do czterdziestu lat, pełni energii i gotowi cieszyć się życiem.
Wśród nich była ona – niska, drobna, z włosami do ramion w odcieniu mysiego blondu. Na pierwszy rzut oka sprawiała wrażenie niepozornej – cicha, nieco w cieniu, w prostej, czarnej sukience, która nie wyróżniała się na tle innych. Ale wystarczyło spojrzeć w jej oczy, by dostrzec iskrę, błysk, który sugerował, że jest w niej coś więcej. Umiała flirtować, rzucać szybkie spojrzenia i uśmiechy, choć robiła to z lekką nieśmiałością, jakby sprawdzała, na ile może sobie pozwolić.
Był też on – po trzydziestce, wysoki, z krótkim zarostem i swobodnym stylem – ciemne jeansy i luźna koszula, rozpięta o jeden guzik za dużo. Znają się od dłuższego czasu, z różnych imprez i wspólnych znajomych. Zawsze dobrze się dogadywali, sporo żartów, luźne pogawędki. Ale od jakiegoś czasu patrzył na nią w inny sposób. Ten jej błysk w oku, ta tajemniczość – to go pociągało. Nie mógł jej jednak rozgryźć. Trzymała go na dystans, zawsze z uśmiechem, ale z wyraźną granicą. Był ciekaw, co się kryje za tą maską.
Impreza rozpoczęła się dość wcześnie, a atmosfera szybko nabrała tempa. Alkohol lał się strumieniami – wódka, prosecco, kolorowe shoty krążyły między gośćmi. W głównym salonie, gdzie muzyka grała najgłośniej, on zauważył ją stojącą przy stole z przekąskami. Trzymała kieliszek w dłoni, rozmawiając z kimś z lekkim uśmiechem. Podszedł bliżej, z butelką piwa w ręku, i zagaił bez zbędnych ceregieli.
– No, widzę, że się dobrze bawisz. Nie za wcześnie na prosecco? – rzucił z przekąsem, wskazując na jej kieliszek.
Uśmiechnęła się, unosząc brew. – A kto powiedział, że to moje pierwsze? Ty za to z piwem, jak zwykle przewidywalny.
– Co poradzę, jestem klasykiem. Ale może skusisz się na coś mocniejszego? Mam shoty w kieszeni – odpowiedział, klepiąc się po spodniach z szerokim uśmiechem.
Zaśmiała się krótko, odstawiając kieliszek. – O, ho, to brzmi jak wyzwanie. Daj jednego, zobaczymy, kto pierwszy padnie.
Wziął z kieszeni dwie małe buteleczki z wódką, podał jej jedną i wzniósł swoją w toaście. – Za udany wieczór. I żebyś w końcu pokazała, na co cię stać.
– Uważaj, bo jeszcze cię zaskoczę – odparła, mrugając do niego, po czym oboje wypili jednym haustem. Skrzywiła się lekko, ale zaraz wybuchła śmiechem. – Cholera, to pali.
– No widzisz, a wyglądasz na taką, co daje radę – drażnił się, patrząc na nią z zainteresowaniem. Przez chwilę stali blisko siebie, otoczeni hałasem imprezy, ale ich uwaga była skupiona tylko na tej wymianie zdań.
Później, gdy muzyka zmieniła się na coś bardziej tanecznego, on złapał ją za rękę, ciągnąc w stronę parkietu w salonie. – Chodź, nie będziesz się tu chować. Pokaż, jak się ruszasz.
– O nie, ja i taniec to fatalne połączenie – zaprotestowała, ale dała się porwać. Na środku salonu, wśród innych tańczących, zaczęli się poruszać w rytm muzyki. On trzymał rękę na jej talii, a ona, choć początkowo nieśmiała, szybko złapała rytm, rzucając mu spojrzenia pełne wyzwania.
– No proszę, a mówiłaś, że nie umiesz – powiedział, nachylając się do jej ucha, by przekrzyczeć muzykę. Jego ciepły oddech musnął jej skórę, a ona lekko się odsunęła, ale z uśmiechem.
– Ty po prostu nie dajesz mi wyboru. Ale uważaj, jeszcze cię zadeptam – odpowiedziała, śmiejąc się, gdy zahaczyła o jego stopę.
Tańczyli jeszcze przez chwilę, aż w końcu zwolnili, oboje lekko zdyszani. – Potrzebuję przerwy, zanim naprawdę zrobisz mi krzywdę – rzucił żartobliwie, wskazując na kanapę w rogu salonu. Usiedli obok siebie, a on podał jej kieliszek z wodą, który ktoś zostawił na stoliku. – No, powiedz, dobrze się bawisz?
– Powiedzmy, że nie jest źle. Ale wciąż czekam na to, co najlepsze – odparła, patrząc na niego spod rzęs. Jej ton był zadziorny, a on wyczuł w tym zaproszenie do dalszej gry.
– Cierpliwości, wieczór jeszcze młody. Jeszcze cię zaskoczę – odpowiedział, unosząc kącik ust w lekkim uśmiechu. Siedzieli tak przez chwilę, wymieniając się spojrzeniami i krótkimi żartami, aż w końcu ktoś z grupy zawołał go, by pomógł przy rozpalaniu fajerwerków na tarasie. Odszedł z niechęcią, ale obiecał, że wróci.
Przed północą wszyscy zebrali się na tarasie, z lampkami szampana w rękach, odliczając do Nowego Roku. Po pokazie fajerwerków atmosfera stała się jeszcze bardziej luźna. Ludzie zaczęli dzielić się na mniejsze grupki, niektóre pary dyskretnie znikały w bocznych korytarzach willi, inne śmiały się przy basenie, a kilka osób wskoczyło do jacuzzi, mimo mrozu na zewnątrz.
Ona, już lekko wstawiona, czuła, jak alkohol rozluźnia jej ciało i myśli. Prosecco szumiało w głowie, a śmiech znajomych działał jak katalizator dobrego humoru. W pewnej chwili postanowiła pójść do toalety, ale willa była tak ogromna, że szybko zgubiła się w plątaninie korytarzy i pokoi. Szła, trzymając się ścian, aż w jednym z bocznych przejść wpadła prosto na niego.
– No proszę, zgubiłaś się, co? – rzucił z uśmiechem, opierając się o framugę drzwi. W ręku trzymał piwo, a jego oczy błyszczały od mieszanki alkoholu i rozbawienia.
– No, jak cholera. Gdzie tu jest łazienka? – odpowiedziała, próbując brzmieć poważnie, ale lekki chichot zdradzał jej stan.
– Chodź ze mną, poszukamy razem. Ta willa to labirynt, ale damy radę – odparł, wskazując ręką, by poszła za nim.
Ruszyli razem, rozmawiając o imprezie, o tym, kto ile wypił, i o jednym z kumpli, który wpadł do basenu w pełnym stroju. Alkohol sprawił, że ich rozmowa szybko stała się bardziej osobista. Ona rzucała mu spojrzenia spod rzęs, a on odpowiadał szerokim uśmiechem, próbując wyczuć, na ile może sobie pozwolić.
– Wiesz, zawsze mnie ciekawiłaś – powiedział w końcu, zatrzymując się na moment. – Niby taka spokojna, a jak spojrzysz, to aż człowieka przechodzą dreszcze.
Zaśmiała się, lekko speszona, ale nie odwróciła wzroku. – No proszę, pan psycholog. A co ty chcesz wiedzieć?
– Jeszcze nie wiem, ale chętnie się dowiem – odparł, unosząc brew.
Ich rozmowa była przerywana śmiechem, ale napięcie między nimi powoli rosło. Wędrowali po willi, mijając różne pomieszczenia, aż dotarli do jednego z bocznych pokoi z rozsuwanymi drzwiami. Usłyszeli stłumione odgłosy – westchnienia, ciche jęki. Oboje spojrzeli na siebie, a potem, jakby z porozumiewawczym uśmieszkiem, on delikatnie uchylił drzwi.
W środku, na ogromnym łóżku, para – jedna z imprezowiczek i znajomy gospodarza – była w samym środku namiętnego seksu. Kobieta siedziała na nim okrakiem, jej biodra poruszały się rytmicznie, a dłonie zaciskały się na jego klatce piersiowej. Mężczyzna oddychał ciężko, jego ręce wędrowały po jej plecach, ściskając mocno jej pośladki. Światło lampki nocnej rzucało miękkie cienie na ich nagie ciała, a odgłosy namiętności były wyraźne, nawet przez uchylone drzwi.
Oni stali chwilę jak wryci, obserwując scenę. W końcu on dyskretnie przymknął drzwi, a oboje odeszli kilka kroków, tłumiąc śmiech.
– No, to się nazywa impreza – szepnął, kręcąc głową. – Nie sądziłem, że trafimy na taki pokaz.
– Ja też nie, ale… no, nie powiem, robi wrażenie – odparła, a jej głos zdradzał lekkie zakłopotanie, ale też ciekawość. – Nie myślałam, że ludzie tak po prostu… no wiesz, w czyimś domu.
– Alkohol robi swoje. A może po prostu mieli dość udawania – odpowiedział, spoglądając na nią uważnie. – A ty? Udajesz coś?
Zarumieniła się lekko, ale nie spuściła wzroku. – A co, chcesz mnie przejrzeć?
Rozmowa stawała się coraz bardziej dwuznaczna, a atmosfera między nimi gęstniała. Szli dalej, aż dotarli do odległego zakątka willi – małego, przytulnego pomieszczenia obok sauny, z widokiem na ośnieżony ogród. Było tu cicho, tylko stłumione dźwięki imprezy docierały z oddali. Na środku stała duża, miękka kanapa, a obok niskie stoliki z pustymi kieliszkami po wcześniejszych gościach. Nikogo innego nie było w pobliżu.
– No, to chyba meta naszej wycieczki – powiedział, siadając na kanapie i wskazując miejsce obok siebie. – Chyba że masz ochotę na coś jeszcze.
Usiadła obok, bliżej, niż zwykle by to zrobiła. Czuła, jak alkohol szumi jej w głowie, jak jej ciało reaguje na jego bliskość. – Zależy, co masz na myśli – odpowiedziała cicho, patrząc mu w oczy.
Uśmiechnął się, nachylając się lekko w jej stronę. – Myślę, że wiesz, o co mi chodzi.
Przez moment milczeli, ale napięcie było nie do zniesienia. W końcu to on zrobił pierwszy ruch, kładąc dłoń na jej udzie. Poczuła, jak ciepło jego ręki przenika przez materiał sukienki, a jej oddech przyspieszył. Nie odsunęła się. Zamiast tego pochyliła się ku niemu, a ich usta spotkały się w długim, głębokim pocałunku. Smak piwa z jego ust mieszał się z nutą prosecco na jej wargach. Ręce jego szybko powędrowały na jej talię, przyciągając ją bliżej, a ona nie stawiała oporu.
– Myślałem o tym od dawna – mruknął między pocałunkami, jego dłonie sunęły po jej plecach, schodząc powoli niżej.
– No proszę, to się trzymałeś – odpowiedziała z lekkim uśmiechem, ale jej głos drżał z podniecenia. – Może ja też czasem o tym myślałam.
Ich pocałunki stawały się coraz bardziej gorączkowe. On zsunął ramiączko jej sukienki, odsłaniając blade ramię i linię obojczyka. Całował ją tam, czując, jak jej skóra reaguje na każdy dotyk. Westchnęła cicho, jej dłonie wplątały się w jego włosy, przyciągając go bliżej. Czuła, jak jej ciało płonie, jak alkohol i pożądanie mieszają się w jedno, sprawiając, że wszystkie zahamowania znikają.
– Kurde, ale mnie kręcisz – powiedział, jego głos był niski, pełen napięcia. Zsunął sukienkę jeszcze niżej, odsłaniając czarny stanik, który niemal natychmiast odpiął z wprawą. Jego dłonie objęły jej piersi, kciuki drażniły sutki, aż stały się twarde i wrażliwe na każdy dotyk.
– Nie przestawaj – wyszeptała, zamykając oczy. Jej oddech był szybki, urywany, a ciało mimowolnie reagowało na jego ruchy.
Schylił się, biorąc jeden sutek w usta, ssąc go i drażniąc językiem, gdy drugą ręką schodził niżej, pod sukienkę. Poczuł ciepło i wilgoć przez cienki materiał majtek, co tylko podsyciło jego pragnienie. Zsuwając je na bok, wsunął palce w jej wnętrze, poruszając nimi powoli, badawczo, aż usłyszał cichy jęk. Rozchyliła nogi szerzej, jej biodra poruszyły się w stronę jego dłoni, jakby prosząc o więcej.
– Jesteś taka mokra – mruknął z uśmiechem, zwiększając tempo. – Lubisz to, co robię, prawda?
– Tak… o kurwa, tak – wysapała, jej dłonie zacisnęły się na jego ramionach. Czuła, jak napięcie w niej rośnie, jak jej ciało zbliża się do granicy.
Nie przestawał, jego palce poruszały się w niej rytmicznie, a kciukiem drażnił łechtaczkę, aż w końcu zadrżała, wydając z siebie głośny, niekontrolowany jęk. Jej ciało napięło się w orgazmie, a potem opadła na kanapę, oddychając ciężko, z lekkim uśmiechem na ustach. Spojrzał na nią z satysfakcją, jego dłonie wciąż były na jej udach, czuł ciepło jej skóry.
– To dopiero początek – powiedział, zdejmując z niej resztę sukienki i majtki, zostawiając ją nagą przed sobą. Patrzył na jej drobne ciało, blade w słabym świetle lampy, na jej piersi unoszące się przy każdym oddechu, na wilgoć między udami. Sam szybko ściągnął koszulę i spodnie, odsłaniając napięte mięśnie i twardą erekcję, która napierała na bokserki.
Spojrzała na niego z mieszanką nieśmiałości i pożądania. Jej ręka powoli powędrowała do jego krocza, masując go przez materiał. – No, no, widzę, że też jesteś gotowy – rzuciła z lekkim uśmieszkiem, a jej głos wciąż drżał po wcześniejszym szczytowaniu.
– Sprawdź sama – odparł, zdejmując bokserki i odsłaniając się przed nią całkowicie. Jego kutas był twardy, pulsujący, a ona nie wahała się. Uklękła przed nim, biorąc go do ręki, a potem do ust, ssąc najpierw powoli, badawczo. Jej język obracał się wokół czubka, gdy dłoń poruszała się u nasady, ściskając lekko. Westchnął głęboko, jego ręka spoczęła na jej głowie, ale nie naciskał, pozwalając jej kontrolować tempo.
– O kurde, jesteś w tym dobra – mruknął, zamykając oczy. Czuł, jak ciepło jej ust go otacza, jak jej ruchy stają się coraz bardziej pewne, jak jej język drażni go w najbardziej wrażliwych miejscach. Przez chwilę pozwolił jej działać, ale w końcu nie mógł już wytrzymać. Chciał więcej, chciał poczuć ją całą.
– Chodź tu – powiedział, podnosząc ją i całując głęboko. Poczuł smak siebie na jej wargach, co tylko bardziej go nakręciło. Położył ją na kanapie, jej nogi rozchyliły się niemal automatycznie. Przez chwilę patrzył na jej wilgotną, gotową cipkę, a potem schylił się, całując jej uda, zbliżając się coraz bardziej do środka. W końcu jego język dotknął jej łechtaczki, a znów jęknęła głośno, jej biodra uniosły się w górę. Lizał ją powoli, smakując jej wilgoć, drażniąc ją długimi, leniwymi ruchami, gdy jego palce znów w niej pracowały, wchodząc i wychodząc w rytmicznym tempie.
– O matko, nie przestawaj… – wysapała, jej dłonie zacisnęły się na kanapie, a ciało wygięło się w łuk. Czuła, jak kolejny orgazm zbliża się nieubłaganie, jak jego usta i palce doprowadzają ją na skraj. W końcu doszła po raz drugi, jeszcze intensywniej niż przedtem, jej nogi drżały, a oddech stał się urywany, niemal desperacki.
Podniósł się, jego twarz błyszczała od jej wilgoci, a on sam uśmiechał się z satysfakcją. – Teraz moja kolej, żeby się zabawić – powiedział, ustawiając się między jej nogami. Wszedł w nią powoli, czując, jak jej ciasność go obejmuje, jak jej ciepło niemal go pali. Oboje westchnęli jednocześnie, ich ciała zaczęły poruszać się w jednym rytmie. Wchodził w nią głęboko, jego ruchy były mocne, ale kontrolowane, a ona owijała nogi wokół jego bioder, przyciągając go bliżej, chcąc poczuć go jak najbardziej.
– Mocniej, proszę – wyszeptała, jej paznokcie wbijały się w jego plecy, zostawiając czerwone ślady. – Daj mi wszystko, co masz.
Nie musiał jej prosić. Przyspieszył, jego biodra uderzały o nią z każdym pchnięciem, a dźwięk ich ciał mieszał się z ich oddechami i cichymi jękami. Kanapa skrzypiała pod nimi, ale żadne z nich nie zwracało na to uwagi. W pewnym momencie zwolnił, wysuwając się z niej na moment, by zmienić pozycję. – Odwróć się – powiedział, a jego głos był ochrypły, pełen pożądania.
Posłusznie uklękła na kanapie, opierając się na łokciach, a on ustawił się za nią, ściskając jej biodra. Wszedł w nią od tyłu, tym razem mocniej, głębiej, czując, jak jej ciało reaguje na każdy ruch. – O kurwa, jakie to dobre – mruknął, pochylając się nad nią, jego dłonie powędrowały do jej piersi, ściskając je mocno, gdy on kontynuował rytmiczne pchnięcia.
– Czuję cię tak głęboko… – jęknęła, jej głos był przerywany każdym jego ruchem. – Nie przestawaj, proszę…
Ich ruchy stawały się coraz bardziej desperackie, jakby oboje chcieli się sobie oddać w całości. On zmienił pozycję jeszcze raz, siadając na kanapie i sadzając ją na sobie, twarzą do siebie. Objęła go nogami, opadając na niego powoli, czując, jak wypełnia ją w nowy sposób. Kontrolowała tempo, unosząc się i opadając, jej dłonie opierały się na jego klatce piersiowej. Patrzył na nią z podziwem, jego ręce ściskały jej pośladki, pomagając jej poruszać się w górę i w dół.
– Patrz na mnie – powiedział, jego głos był pełen napięcia. – Chcę widzieć, jak dochodzisz.
Spojrzała mu w oczy, jej oddech przyspieszał, a ruchy stawały się coraz szybsze. Czuła, jak trzeci orgazm zbliża się nieubłaganie, jak ciepło w niej rośnie, aż w końcu eksplodowało, sprawiając, że niemal krzyknęła, jej ciało zadrżało na nim. Poczuł, jak jej mięśnie zaciskają się wokół niego, co niemal doprowadziło go do końca, ale powstrzymał się, chcąc przedłużyć chwilę.
– Jeszcze nie… – mruknął, unosząc ją i kładąc z powrotem na plecach. Znów wszedł w nią, tym razem powoli, ale głęboko, patrząc jej w oczy. – Chcę to poczuć z tobą.
Ich ruchy były teraz wolniejsze, bardziej intymne, ale wciąż pełne namiętności. Czuła, jak każdy jego ruch przynosi jej kolejne fale przyjemności, jak jej ciało wciąż jest pobudzone po wcześniejszych orgazmach. Oddychał coraz ciężej, jego ruchy stawały się bardziej urywane, aż w końcu wysunął się z niej w ostatniej chwili, kończąc na jej brzuchu z głośnym westchnieniem. Jego ciało zadrgało, a potem opadł obok niej, oboje oddychali ciężko, ich skóry błyszczały od potu.
Leżeli tak przez dłuższą chwilę, próbując złapać oddech. Impreza w tle wciąż trwała, ale dla nich czas na chwilę się zatrzymał. Spojrzała na niego z lekkim uśmiechem, jej dłoń spoczęła na jego ramieniu.
– No, to był Sylwester – powiedział w końcu, śmiejąc się cicho.
– Chyba najlepszy w życiu – odpowiedziała, przysuwając się bliżej. – Nie sądziłam, że tak to się potoczy.
– Ja wiedziałem, że coś się wydarzy – przyznał, głaszcząc jej włosy. – Ale nie spodziewałem się, że aż tak.
Wiedzieli, że to, co się stało, może zmienić ich relację na zawsze. Ale w tej chwili, w tym odległym zakamarku willi, liczyło się tylko to, co czuli – czysta, nieskrępowana namiętność, która wciąż w nich buzowała.
Leżeli obok siebie na kanapie, wciąż rozgrzani, z oddechami powoli wracającymi do normy. Ciepło ich ciał mieszało się z chłodem dochodzącym od okna, za którym śnieg cicho padał na ogród. Impreza w oddali wciąż tętniła życiem – słychać było śmiechy, muzykę i okazyjne okrzyki toastów. Ale dla nich ten mały pokój obok sauny stał się odrębnym światem, gdzie czas płynął inaczej.
– Musimy się ogarnąć, zanim ktoś nas tu znajdzie – powiedziała w końcu, podnosząc się na łokciu i spoglądając na niego z lekkim uśmiechem. Jej włosy były w nieładzie, a na skórze wciąż widoczne były zaróżowienia od ich namiętności.
– Czemu? Niech znajdą. Przynajmniej będą mieli o czym plotkować – odparł, śmiejąc się cicho. Wyciągnął rękę, by pomóc jej wstać, ale zamiast tego przyciągnął ją bliżej, całując ją krótko, lecz intensywnie. – Nie chcę jeszcze wracać do reszty.
– Ty to masz pomysły – mruknęła, ale nie protestowała, gdy jego dłonie znów powędrowały po jej ciele, zatrzymując się na biodrach. – Myślisz, że mamy na to czas?
– Zawsze jest czas na jeszcze jedną rundę – odpowiedział z przekąsem, jego palce delikatnie drażniły skórę na jej udach. – Poza tym, Sylwester zdarza się raz w roku. Trzeba to wykorzystać.
Uśmiechnęła się, czując, jak jej ciało znowu reaguje na jego dotyk. – No dobra, ale tym razem ty dyktujesz tempo. Zobaczymy, czy dasz radę mnie zaskoczyć.
– Wyzwanie przyjęte – rzucił, podnosząc się i siadając na kanapie. – Chodź tu, usiądź na mnie. Tym razem odwrotnie.
Zrozumiała od razu, o co mu chodzi. Uklękła na kanapie, odwracając się do niego plecami, a potem powoli opadła na niego, czując, jak znów w nią wchodzi. Westchnęła cicho, jej dłonie oparły się na jego udach dla równowagi, gdy on chwycił jej biodra, kontrolując ruchy. Zaczęli powoli, ale rytmicznie, jej pośladki poruszały się w górę i w dół, a on patrzył, jak jej ciało wygina się w tej pozycji.
– Kurde, ten widok… – mruknął, jego głos był pełen podziwu. Jedną ręką sięgnął do przodu, drażniąc jej łechtaczkę, gdy drugą wciąż mocno trzymał jej biodro. – Ruszaj się tak dalej, to jest idealne.
– Lubisz patrzeć, co? – odpowiedziała zadziornie, przyspieszając lekko. Czuła, jak jego palce na niej działają, jak ciepło znowu w niej rośnie. Jej ruchy stały się bardziej pewne, biodra kręciły się lekko, co wywołało u niego cichy jęk.
– O tak, lubię. Jesteś cholernie seksowna – powiedział, pochylając się lekko, by pocałować jej plecy. Jego usta dotykały jej skóry, schodząc wzdłuż kręgosłupa, a ona zadrżała pod tym dotykiem. – Mocniej, daj mi wszystko.
Posłuchała, zwiększając tempo, jej oddech przyspieszył, a mięśnie ud zaczęły lekko drżeć od wysiłku. Czuła, jak zbliża się do kolejnego szczytu, jak jego palce i kutas w niej pracują w idealnej synchronizacji. On też oddychał coraz ciężej, jego ruchy biodrami stały się bardziej urywane, jakby walczył, by się powstrzymać.
– Dochodzę… o kurwa, znowu – wysapała, jej głos był pełen napięcia. W końcu jej ciało zadrgało, orgazm przeszedł przez nią jak fala, sprawiając, że niemal straciła równowagę. Opadła lekko do przodu, ale on przytrzymał ją mocno, nie przerywając ruchów.
– Jeszcze chwila, trzymaj się – mruknął, jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach. Kilka głębokich pchnięć wystarczyło, by i on doszedł, tym razem w niej, z głośnym westchnieniem. Oboje zamarli na moment, czując ciepło i bliskość, zanim powoli się rozdzielili.
Opadła obok niego na kanapę, oboje znów łapali oddech. Spojrzał na nią z uśmiechem, odgarniając jej włosy z twarzy. – No, to było… intensywne.
– To mało powiedziane – odpowiedziała, śmiejąc się cicho. – Nie sądziłam, że można aż tak.
Przez chwilę leżeli w milczeniu, słuchając stłumionego hałasu imprezy. W końcu on wstał, sięgając po swoje ubrania rozrzucone na podłodze. – Dobra, serio, zbierzmy się, zanim ktoś tu wpadnie i zrobi zdjęcia na pamiątkę.
– Ha, ha, bardzo śmieszne – rzuciła, ale też zaczęła się ubierać. Sukienka była nieco pognieciona, a jej włosy wyglądały, jakby przeszła przez huragan, ale nie przejmowała się tym zbytnio. On założył spodnie i koszulę, rzucając jej spojrzenie pełne rozbawienia.
– Wyglądasz, jakbyś właśnie zaliczyła najlepszą noc w życiu – powiedział, zapinając ostatni guzik.
– Bo może tak było – odparła, mrugając do niego. – Ale nie licz na to, że będę to powtarzać co tydzień.
– Spokojnie, dam ci czas na regenerację – zaśmiał się, podając jej rękę, by pomóc jej wstać. – Chodź, wrócimy do reszty, zanim zaczną nas szukać.
Ruszyli razem w stronę głównej części willi, ale po drodze zatrzymali się przy jednym z luster w korytarzu. Oboje spojrzeli na swoje odbicia – zarumienione policzki, błyszczące oczy, lekki nieład w ubraniach. Wyglądali, jakby mieli wspólną tajemnicę, i w zasadzie tak było.
– Myślisz, że ktoś się domyśli? – zapytała, poprawiając sukienkę.
– A nawet jeśli, to co? – odparł, wzruszając ramionami. – To Sylwester. Tutaj wszystko jest dozwolone.
Dotarli do salonu, gdzie impreza wciąż trwała w najlepsze. Basen lśnił w tle, kilka osób tańczyło, inne siedziały na kanapach z drinkami w rękach. Kilku znajomych rzuciło im spojrzenia, ale raczej z rozbawieniem niż podejrzliwością. On złapał dwa kieliszki szampana ze stołu i podał jeden jej.
– Za Nowy Rok. I za nowe początki – powiedział, unosząc kieliszek.
– I za to, czego nikt się nie spodziewał – dodała, stukając swoim kieliszkiem o jego. Wypili, wymieniając się spojrzeniami, które mówiły więcej niż słowa. Oboje wiedzieli, że to, co się wydarzyło, to nie tylko jednorazowa przygoda. Było w tym coś głębszego, co mogło zmienić ich relację na długo.
W tle ktoś włączył wolniejszą piosenkę, a kilka par zaczęło tańczyć blisko siebie. On spojrzał na nią z uniesioną brwią. – No, co powiesz? Jeszcze jeden taniec, zanim padniemy?
– Dlaczego nie – odpowiedziała, odstawiając kieliszek. – Ale tym razem bez żadnych numerów. Przynajmniej na razie.
– Nie obiecuję – rzucił z uśmiechem, ciągnąc ją na parkiet. Tańczyli powoli, blisko, ich ciała wciąż pamiętały wcześniejsze uniesienia. Impreza trwała, a oni wiedzieli, że to dopiero początek czegoś nowego, co zaczęło się w tę sylwestrową noc.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
to moje pierwsze upublicznione opowiadanie, będę wdzięczny za info zwrotne
Leave a Reply