Bo raz sie zyje – czesc druga

Kuba wrócił z kuchni po chwili, niosąc dwie duże szklanki zimnej wody. Stał w progu sypialni, nagi, lekko spocony, kutas wciąż miękki i lepki po wcześniejszym wytrysku, kołysał się lekko przy każdym kroku.

Ania leżała na łóżku na boku, podparta na łokciu, rude loki rozsypane na poduszce, jedna noga zgięta w kolanie, druga wyprostowana. Rudy pasek łonowy wciąż lśnił od wilgoci, a między udami widać było resztki białej spermy, która powoli spływała na pościel.

Uśmiechnęła się leniwie, widząc go.

– Dawaj tę wodę, młody – powiedziała ochryple, wyciągając rękę.

Wypili po kilka łyków, patrząc na siebie w milczeniu. Ania odstawiła szklankę na szafkę nocną, potem wzięła jego dłoń i pociągnęła do siebie.

– Połóż się na plecach – szepnęła.

Posłuchał. Ania usiadła okrakiem na jego udach, nie na kutasie – jeszcze nie. Nachyliła się, rude włosy opadły mu na twarz. Zaczęła powoli całować jego szyję, obojczyki, klatkę piersiową. Językiem drażniła sutki – najpierw jeden, potem drugi – delikatnie ssąc, potem lekko gryząc. Kuba westchnął, ręce instynktownie powędrowały na jej biodra.

– Spokojnie… – mruknęła – Jeszcze cię nie wezmę. Najpierw cię rozgrzeję znowu.

Przekręciła się i usiadła na jego klatce. Piersi ocierały się o jego brzuch, sutki twarde jak kamyki zostawiały wilgotne ślady. Dotarła do kutasa – wciąż miękkiego, ale już lekko nabrzmiałego.

Najpierw tylko dmuchnęła ciepłym oddechem na główkę, potem polizała powoli po trzonie, od nasady do czubka. Smakowała ich wspólną mieszankę – słoną, słodką, lepką.

Kuba drgnął, biodra uniosły się lekko.

Ania objęła go ustami – nie głęboko, tylko samą główkę. Ssała delikatnie, językiem okrężnie po wędzidełku, potem wessała trochę więcej, powoli, leniwie. Jedną ręką masowała jądra – ciepłe, ciężkie – drugą głaskała wewnętrzną stronę ud.

Kutas zaczął twardnieć w jej ustach – powoli, centymetr po centymetrze, aż wypełnił jej usta całkowicie.

W tym samym czasie Kuba, zachęcony bliskością, nieśmiało wsunął dłoń między jej uda. Palcami dotknął jej cipki – wciąż mokrej, ciepłej, śliskiej od wcześniejszego seksu i spermy. Najpierw tylko delikatnie gładził wargi sromowe, rozchylał je opuszkami, czując, jak jej soki znów zaczynają płynąć.

Ania westchnęła cicho w jego kutasa, biodra drgnęły lekko do przodu, jakby chciała więcej.

Kuba nabrał odwagi. Wsuwając powoli palec wskazujący do środka, czuł, jak jej ścianki obejmują go ciasno, gorąco. Poruszał nim leniwie, naśladując ruchy jej ust na swoim kutasie – w przód i w tył, delikatnie. Ania jęknęła głębiej, wibracje przeszły przez jego trzon, przyspieszając wzwód.

Nieplanowanie, gdy próbował wsunąć drugi palec, jego kciuk przypadkiem zsunął się niżej – zahaczył o jej odbyt. Poczuł ciasny, ciepły krążek, lekko pulsujący. Zamarł na sekundę, przestraszony, że przesadził, ale Ania nie odsunęła się. Wręcz przeciwnie – westchnęła głośniej, biodra pchnęła lekko do tyłu, jakby chciała, żeby został tam dłużej.

– Mmm… nie bój się… – mruknęła, na chwilę wysuwając kutasa z ust. – Możesz tam delikatnie… palcem… okrężnie… nie wchodząc głęboko.

Kuba przełknął ślinę, ale posłuchał. Opuszką kciuka zaczął rysować leniwe kółka wokół jej odbytu – delikatnie, bez nacisku, tylko muskając skórę. Ania zamknęła oczy, westchnęła przeciągle, jej cipka zacisnęła się wokół palca w środku. Kutas Kuby stwardniał w jej ustach do końca – twardy, pulsujący, gotowy.

Ania wysunęła go z mokrym cmoknięciem, spojrzała z drapieżnym uśmiechem.

– Widzisz? Już gotowy – szepnęła.

– A teraz… chcę cię poczuć od tyłu.

Przekręciła się na brzuch, potem uniosła biodra na kolana. Klęczała tyłem do niego, dupę wypiętą wysoko, rude loki opadły na plecy, piersi zwisały ciężko, kołysząc się lekko.

Rudy pasek łonowy był teraz idealnie widoczny z tyłu – wąski trójkąt, który kończył się tuż nad mokrą, nabrzmiałą cipką. Sperma z wcześniejszego wytrysku wciąż sączyła się z niej powoli, spływając po udach.

– Podejdź bliżej – szepnęła, patrząc na niego przez ramię. – Weź mnie na pieska. Mocno, ale powoli na początek.

Kuba uklęknął za nią, ręce drżały lekko. Złapał kutasa u nasady, naprowadził na jej wejście – śliskie, gorące, wciąż rozchylone. Wsunął się powoli – centymetr po centymetrze – czując, jak jej ścianki obejmują go ciasno, ciepło, mokro.
Ania pomogła mu nacelować dokładnie swoją dłonią.

Jęknął cicho, gdy wszedł do końca, biodra dotknęły jej dupy.
Ania westchnęła przeciągle, głowę opuściła na poduszkę, plecy wygięła w łuk.

– Tak… głęboko… – mruknęła.

– Teraz ruszaj się. Najpierw powoli, wchodzisz i wychodzisz cały, niech czuję każdy centymetr.

Zaczął – nieporadnie na początku, biodra szły za szybko, potem za wolno. Ale po kilku ruchach złapał rytm wchodził głęboko, wychodził prawie cały, potem znowu do końca.

Ania pchała biodra do tyłu, spotykając każde jego pchnięcie. Jej piersi falowały pod nią, sutki ocierały się o pościel, rude loki kołysały się w rytm.

– Mocniej… – wysapała po chwili.

– Teraz szybciej. Trzymaj mnie za biodra.

Złapał ją mocno – palce wbite w skórę, biodra uderzały o jej dupę z mokrym plaśnięciem. Ania jęczała głośniej, ręce zacisnęła na prześcieradle. Rudy pasek łonowy lśnił od soków, sperma z wcześniejszego wytrysku mieszała się z nowymi, spływała po jej udach, po jego jajach.

– Wsuwaj palec… tu… – rzuciła ochryple, sięgając ręką do tyłu i wskazując na swój odbyt.
– Delikatnie… jeden palec… okrężnie…Kuba zawahał się na sekundę, ale posłuchał.

Zwilżył palec jej sokami, potem powoli wsunął opuszkę w jej ciasny odbyt. Ania westchnęła głośno, zacisnęła się wokół niego – i wokół kutasa w cipce.

– Tak… kurwa… właśnie tak… – jęknęła. – Nie przestawaj… pieprz mnie mocniej…

Przyspieszył – pchał mocno, głęboko, palec poruszał się w rytm. Jej ciało drżało, biodra falowały, piersi podskakiwały. Napięcie rosło szybko – Zaraz… dojdę… – wysapała Ania, głos jej się łamał.

Kuba przyspieszył – pchał mocno, głęboko, palec poruszał się w jej odbycie w rytm ruchów bioder. Ania jęczała coraz głośniej, plecy wygięła w łuk, rude loki kleiły się do spoconej skóry. Jej cipka zaciskała się wokół kutasa jak imadło, soki spływały strumieniami po udach, po jego jajach. Nagle całe jej ciało zesztywniało.

– Kurwa… wysapała urywanie.

Zacisnęła się mocno – cipka pulsowała wokół niego, odbyt zacisnął się na palcu, biodra zadrżały gwałtownie. Wydała długi, gardłowy krzyk, który przeszedł w przeciągłe westchnienie. Fala orgazmu przetoczyła się przez nią – soki trysnęły lekko na jego podbrzusze, uda drżały, piersi falowały pod nią jak szalone.

Trzymała się prześcieradła tak mocno, że paznokcie zostawiły ślady.
Kuba czuł każdy jej skurcz, ale sam jeszcze nie doszedł – napięcie było blisko, ale wytrzymał, oddychając ciężko przez zęby.

Ania opadła na łokcie, dysząc, głowa zwisła nisko, rude włosy rozsypały się na pościeli.
Po chwili uniosła głowę, spojrzała na niego przez ramię – oczy zamglone, uśmiech leniwy i drapieżny.

– Nie spuściłeś się… dobry chłopak – mruknęła ochryple.

– Wyjdź z cipki… powoli…Kuba posłuchał. Wysunął się z niej z mokrym, leniwym plaśnięciem – kutas wciąż twardy, lśniący od jej soków, pulsujący blisko krawędzi.

Ania westchnęła cicho z żalu, gdy poczuła pustkę w środku.

– A teraz… – szepnęła, wciąż na kolanach, dupę wypiętą wysoko – wsuwaj jeszcze jeden palec… do dupy. Delikatnie… rozciągnij mnie.

Kuba przełknął ślinę. Zwilżył dwa palce jej sokami z cipki, potem powoli wsunął najpierw jeden – głębiej niż wcześniej – potem dodał drugi. Ania jęknęła cicho, ale nie z bólu – z przyjemności.

Oddychała głęboko, biodra lekko się kołysały, jakby zapraszała.

– Tak… właśnie tak… ruszaj nimi… powoli… w przód i w tył… rozchylaj mnie…Robił to nieśmiało, ale coraz pewniej – palce wchodziły głębiej, rozciągały ciasny krążek, czuł, jak jej odbyt pulsuje wokół nich.

Ania westchnęła przeciągle, jedna ręka powędrowała między uda – zaczęła masować sobie łechtaczkę okrężnie.

– Wystarczy… – wyszeptała po chwili. – Teraz weź mnie tam. Całego kutasa. Chcę poczuć, jak wchodzisz w dupę.

Kuba zamarł na sekundę. W głowie mu się zakotłowało. Kurwa… anal? Serio? Takie coś to na pewno nikomu z kumpli się nie trafiło. Oni o analu mogą jedynie pomarzyć albo oglądać w porno, a ja… ja zaraz wsadzę kutasa w dupę prawdziwej kobiety. Starszej, seksownej, rudej…

Serce waliło mu jak młot. Kutas drgnął jeszcze mocniej na samą myśl.
Ania spojrzała na niego przez ramię, widząc wahanie.

– Nie bój się, młody – powiedziała miękko. – Będzie dobrze. Wejdź powoli. Najpierw samą główką… potem głębiej. Jak poczuję ból, powiem. Ale nie będzie bolało… lubię to.

Kuba złapał kutasa i naprowadził główkę na jej odbyt. Była mokra od soków i śliny, rozciągnięta palcami. Nacisnął delikatnie – główka weszła z lekkim oporem.
=
Ania westchnęła głośno, ale nie odepchnęła go. Zamarła, oddychając głęboko.

– Tak… czekaj chwilę… – szepnęła. – Daj mi się przyzwyczaić.

Po kilku sekundach kiwnęła głową.

– Teraz… głębiej… powoli…Wsunął się centymetr po centymetrze – ciasno, gorąco, zupełnie inaczej niż w cipce. Czuł każdy milimetr, jak jej odbyt obejmuje go mocno, pulsuje.

Ania jęknęła cicho, ale z przyjemnością – biodra pchnęła lekko do tyłu, biorąc go głębiej. W końcu wszedł do końca, jądra dotknęły jej cipki.

– O kurwa… cały we mnie… – wysapała.

– Ruszaj się… powoli… w przód i w tył…Zaczął – najpierw bardzo wolno, wychodząc prawie cały, potem znowu do końca.

Ania westchnęła z ulgą, jej ręka wróciła między uda – masowała łechtaczkę szybko, okrężnie. Po chwili przyspieszył – biodra uderzały o jej dupę z cichym plaśnięciem, kutas ślizgał się w niej gładko, głęboko.

– Mocniej… – rzuciła ochryple.

– Pieprz mnie w dupę… tak… głęboko…Pchał mocniej, ręce zacisnął na jej biodrach.

Piersi falowały, rude loki kołysały się dziko. Ania jęczała głośno, palce wirowały po łechtaczce – dochodziła znowu, cipka pulsowała pusto, ale odbyt zaciskał się wokół kutasa jak imadło.

– Zaraz… dojdę… – wysapała.

Kuba czuł, że jest na krawędzi – napięcie rosło.

Kilka ostatnich, mocnych pchnięć i eksplodował – gorąco, gęsto, głęboko w jej odbycie.
Fale spermy wypełniły ją, pulsując w środku. Trząsł się cały, ręce wbite w jej biodra.

Ania doszła sekundę po nim – zacisnęła się mocno wokół kutasa, biodra zadrżały gwałtownie, wydała długi krzyk. Jej cipka trysnęła lekko sokami na pościel.

Padli oboje – on na jej plecy, wciąż w niej, kutas powoli miękł. Po chwili wysunął się z leniwym plaśnięciem – sperma wypłynęła od razu, biała, gęsta, spływając po udach, po pościeli.

Ania przekręciła się na plecy, przyciągnęła go do siebie. Wtulił twarz w jej piersi, ona gładziła go po włosach, po karku.

– No… młody… – szepnęła z uśmiechem. – Trzeci raz… i w dupie. Myślę, że twoi kumple mogliby zzielenieć z zazdrości.

Kuba kiwnął głową, wciąż oszołomiony, z lekkim, niedowierzającym uśmiechem.

– Zostań do rana – dodała cicho.

Bo raz się żyje.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan nowak

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *