Bo raz się zyje – czesc pierwsza

Ania skończyła w zeszłym tygodniu 39 lat, jej rude, bujne loki, które zawsze wyglądały, jakby właśnie wyszła z wiatru, duże piersi – jędrne, ciężkie, ale wysoko osadzone dzięki latom biegania i siłowni powodowały, że wyglądała na sporo młodszą.

 Niestety pomimo tego od ponad pół roku nie miała nikogo, a głód seksu narastał w niej jak napięcie przed burzą. Wieczorami masturbowała się długo, ale ciągle brakowało jej żywego, jędrnego kutasa.

 Starała się rozładować, a w zasadzie zagłuszyć napięcie bieganiem.

Więc i jak każdego popołudnia wybrała się do lasu na poobiednią przebieżkę.

Miała już za sobą spory dystans, więc zwolniła do chodu i wlepiła wzrok w aplikację monitorującą jej postępy, wychodziła zza drzewa i w tym właśnie w momencie wpadł na nią chłopak, który również szedł z oczami utkwionymi w telefonie.

– O cholera, przepraszam! – wyrwał mu się okrzyk – nic Pani nie jest?

Zapytał chowając szybko telefon za plecami – nie dość szybko, aby Ani nie zdążyła zobaczyć, że miał włączoną stronę porno z kategorią MILF.

Ania uśmiechnęła się szeroko, rude loki zakołysały się.– Spokojnie, młody. Też się zagapiłam na telefon. Spacerujesz sam?

Kiwnął głową, rumieniąc się po uszy.
Tak, wyszedłem na chwilę żeby się przewietrzyć, posłuchać ptaków i uciec od myśli o studiach – powiedział, a w myślach dodając „i pooglądać w spokoju dupeczki w necie”.

Bo na razie nic poza oglądaniem mu nie pozostawało, pomimo iż miał prawie 20 lat, a większość jego kumpli już dawno była po inicjacji to on nie był zainteresowany dziewczynami w swoim wieku, od dawna pociągały go tylko starsze kobiety, a takich, które by spełniały jego kryteria i w dodatku były nim zainteresowane to jakoś na jego drodze los jak do tej pory nie postawił.

Ania powiedziała wyciągając rękę, Kuba odpowiedział nieśmiało.
Rozmawiali chwilę – ona o bieganiu, on o maturze. Szli razem, las gęstniał.
Ania wyczuwała jego spojrzenia: na jej biodra, na piersi, na usta.

Kuba faktycznie nie mógł oderwać oczu od obcisłego topu ledwo mieszczącego te dwa cudowne skarby, od obcisłych leginsów idealnie opinających jej zgrabny tyłek, sama myśl o tym, co skrywa się pod tą warstwą materiału poczuł przyjemne mrowienie w kroczu i nawet nie wiedział, kiedy jego przyjaciel zesztywniał.

Ania widziała, jak się wierci, jak próbuje ukryć erekcję. To ją rozpaliło jeszcze bardziej.

Nagle zatrzymała się, złapała się za udo i skrzywiła.
– Auć… kurczę, złapał mnie skurcz w udzie. Zawsze jak za długo idę bez rozgrzewki… – powiedziała, siadając na grubym pniu powalonego drzewa.
Wyciągnęła nogę przed siebie, masując mięśnie przez legginsy. – Możesz mi chwilę pomasować nogę? Boli jak cholera.

Kuba podszedł bliżej, niepewnie.
– Jasne… eee… co chcesz, żebym zrobił?
– Pomóż mi rozmasować, tu, wyżej trochę – wskazała miejsce na udzie, tuż pod pachwiną. – Tylko delikatnie, bo mnie zaboli jeszcze bardziej.

Kuba klęknął przed nią na jedno kolano, ręce mu drżały. Położył dłonie na jej udzie – ciepłe, sprężyste, mięśnie napięte. Zaczął masować – nieporadnie, za lekko na początku, potem mocniej, ale chaotycznie. Wpatrywał się w jej dekolt jak zahipnotyzowany – top był tak obcisły, że widział zarys sutków, piersi unosiły się i opadały z każdym jej oddechem.

Zapomniał o masowaniu, po prostu gapił się. Ania uśmiechnęła się pod nosem i postanowiła przejść do bezpośredniego ataku.

– Wyżej, Kuba… tu boli najbardziej – szepnęła, biorąc jego dłoń i przesuwając ją powoli w górę, centymetr po centymetrze.
Najpierw po wewnętrznej stronie uda, potem jeszcze wyżej, aż palce dotknęły krocza przez cienki materiał legginsów. Poczuł ciepło, wilgoć, lekkie wybrzuszenie.
Zamarł, oddech mu się urwał.

– Sądząc po tym, co widziałam przelotnie na twoim telefonie to chyba lubisz starsze kobiety? – zapytała cicho, jej głos był niski, mokry, patrząc mu prosto w oczy.
Kiwnął głową, ale nie umiał wydusić słowa.

Ania wstała powoli i pociągnęła go za rękę w bok, za gęste krzaki, gdzie nikt z daleka nie zobaczy. Oparła się plecami o pień sosny, przyciągnęła go do siebie i pocałowała – mocno, z językiem od razu. On oddał pocałunek chaotycznie, za szybko, za dużo zębów, ale z taką desperacją, że aż ją to rozczuliło.
Jej ręce powędrowały po jego plecach, potem z przodu, złapała za wybrzuszenie w dresach.

– Boże, jaki twardy… – mruknęła w jego usta.

Kuba jęknął głośno, nie wiedział, co robić z rękami.
Ania zaśmiała się cicho, zsunęła się na kolana, ale zanim rozpięła mu dresy, złapała za dekolt swojego topu i pociągnęła materiał w dół – mocno, aż piersi wyskoczyły na zewnątrz, falując ciężko, sutki już twarde i ciemne. Top zatrzymał się pod nimi jak poduszka, wypychając cycki do przodu, a rude loki opadły jej na ramiona i częściowo na dekolt.

Kuba zamarł z otwartymi ustami, oczy mu się rozszerzyły. Patrzył jak zahipnotyzowany, jak jej duże piersi kołyszą się lekko przy każdym oddechu i ruchu i poczuł, że w spodniach zaraz dojdzie do eksplozji.

Ania rozpięła mu spodnie drżącymi palcami – on stał jak wryty, oddychając płytko.
Kutas wyskoczył na zewnątrz, średni, ale napięty do granic, główka już lśniąca od przedniej kropli.

– Pierwszy raz ktoś ci to robi? – szepnęła, patrząc na niego z dołu, rude loki opadły jej na twarz, a piersi wciąż falowały lekko, gdy mówiła.

Kuba przełknął ślinę.

– Tak…– wyszeptał ledwo słyszalnie.

Ania uśmiechnęła się drapieżnie. Najpierw tylko dotknęła go językiem – delikatnie, po samej główce, okrężnie, zbierając tę pierwszą kroplę.
Kuba syknął, nogi mu się ugięły. Potem objęła go ustami – powoli, ciepło, wilgotno.
Ssała delikatnie, językiem masując spód żołędzi, potem wessała głębiej, aż poczuła, jak dotyka jej gardła. Jej piersi falowały przy każdym ruchu głowy – w przód i w tył, ciężkie, miękkie, sutki sterczały nabrzmiałe jak dwa diamenty.
Kuba nie mógł oderwać wzroku – gapił się na te kołyszące się cycki, na rude loki, które co chwilę opadały i odsłaniały więcej.

Złapał ją instynktownie za włosy – nie mocno, ale nie wiedział, czy puścić, czy trzymać. Oddychał jak po maratonie. Ania ruszała głową rytmicznie, raz wolniej, raz szybciej, ślina spływała jej po brodzie, kutas ślizgał się w jej ustach z mokrym plaśnięciem.

Kuba nie wiedział, co robić – raz próbował pchać biodrami, raz zastygał w bezruchu. Napięcie rosło w nim lawinowo, czuł, że zaraz eksploduje, ale nie wiedział, jak to powiedzieć, jak się powstrzymać. Nagle całe ciało mu zesztywniało.

– O kurwa… zaraz… zaraz… – wysapał panicznie, próbując w ostatniej chwili wysunąć się z jej ust.
Ale było za późno. Złapał się za nasadę, pociągnął do tyłu – kutas wyskoczył z jej ust z mokrym plaśnięciem, a w tym samym momencie pierwsza fala spermy wystrzeliła prosto na twarz Ani. Kolejne uderzenia trafiły na jej policzek, nos, usta, a reszta spłynęła na dekolt oblepiając jej duże piersi.

Jedna strużka nawet skapnęła na jego własne dresy, które wciąż miał opuszczone do połowy ud.
Kuba zamarł w przerażeniu, twarz mu płonęła.
– O cholera… przepraszam… przepraszam… kurwa, nie chciałem… – mamrotał, próbując się schować, zasłonić, cofnąć

.Ania uniosła wzrok, sperma wciąż wisiała jej na rzęsach i kąciku ust. Przez sekundę patrzyła na niego poważnie, a potem parsknęła śmiechem – głośnym, szczerym, ciepłym.

– Spokojnie, młody – powiedziała, ocierając policzek grzbietem dłoni. – To się zdarza. Pierwszy raz, napięcie… normalne. – Uśmiechnęła się szeroko, oblizała wargi.

– A teraz, jak już spuściłeś ten pierwszy wystrzał, to wytrzymasz znacznie dłużej. Zobaczysz. Wstała, poprawiła włosy, ale plamy na twarzy i topie, który ponownie naciągnęła na cycki były widoczne z daleka. Piersi wciąż falowały lekko, gdy się prostowała.

– Tylko musimy iść do mnie do domu. Przebrać się, umyć… i dokończyć to, co zaczęliśmy. Chcę cię poczuć w sobie, na łóżku, bez pośpiechu.

Idziesz?

Kuba kiwnął głową, wciąż czerwony jak burak, ale z ulgą w oczach. Schował kutasa do spodni. Ania wzięła go za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia z lasu.

Pobiegli prawie – ona przodem, rude loki falowały, plamy na topie lśniły w słońcu, on za nią, z sercem w gardle i smakiem podniecenia w ustach. Dom był blisko, na skraju lasu. Wpadli do środka, drzwi zatrzasnęły się z hukiem.

Ania rzuciła go na łóżko – materac ugiął się pod ciężarem ich obojga. Pokój był jasny, rolety niedociągnięte, słońce wpadało smugami na białą pościel. Pachniało jej perfumami, potem i tym lekkim, leśnym zapachem, który wciąż mieli na skórze.

Zrzuciła z siebie resztki ubrań – top z plamami spermy poleciał w kąt, legginsy zsunęła jednym ruchem bioder.

Stała przed nim naga, rude loki rozsypane na ramionach i plecach, duże piersi unosiły się szybko, sutki ciemne i napięte, brzuch płaski od biegania. A między udami – rude włosy łonowe, przycięte w finezyjny, wąski pasek, idealnie wyregulowany, ciemnorudy trójkąt, który zwężał się w dół i kończył tuż nad wargami sromowymi.

Wilgoć lśniła na nich delikatnie, kilka kropel spływało po wewnętrznej stronie ud.
Kuba patrzył na nią jak na coś nierealnego – oczy utkwione właśnie tam, na tym rudym pasku, który wyglądał jak celownik prowadzący prosto do niej.

Rozebrał się w panice – koszulka zahaczyła o głowę, spodnie zaplątały się w kostkach. W końcu leżał nagi, przeciętna sylwetka, kutas średni, ale znów twardy jak skała, główka błyszcząca od resztek śliny i wcześniejszego wytrysku.

Ania wspięła się na łóżko, ale zamiast siąść na nim okrakiem, przesunęła się wyżej. Uklękła nad jego twarzą – kolana po obu stronach głowy, rude włosy łonowe prawie dotykały jego nosa. Nachyliła się lekko do przodu, opierając dłonie o wezgłowie łóżka, piersi zwisały ciężko tuż nad jego czołem.– Najpierw ja – szepnęła ochryple, głosem, który nie znosił sprzeciwu.

– Chcę dojść na twojej twarzy, zanim cię wezmę. Nauczysz się mnie smakować.

Kuba zamarł, oddech mu przyspieszył. Nigdy nie robił niczego takiego, ale zapach jej podniecenia – słony, ciepły, kobiecy – uderzył go prosto w zmysły. Ania opuściła biodra powoli, aż jej cipka musnęła jego usta. Była mokra, nabrzmiała, wargi rozchylone, rude paski włosów łonowych łaskotały mu policzki i nos.

– Otwórz usta – powiedziała cicho, ale stanowczo. – Językiem płasko, szeroko. Zaczynaj od dołu, liż w górę, powoli.

Posłuchał – język wysunął się niepewnie, płaski, szeroki. Pierwszy ruch od wejścia w górę, po całej długości szparki. Smak był intensywny – słony, lekko kwaśny, ale słodki na końcu.

Ania westchnęła cicho, biodra drgnęły.

– Dobrze… teraz skup się na łechtaczce. To ten mały guziczek na górze. Nie ssij od razu mocno. Najpierw okrężnie językiem, delikatnie, jak malujesz kółka. Potem możesz przyspieszyć.
Znalazł ją – małą, twardą, nabrzmiałą. Zaczął lizać okrężnie – najpierw wolno, potem trochę szybciej. Ania jęknęła głośniej, ręce zacisnęła na wezgłowiu. Biodra ruszyły lekko do przodu i do tyłu, ocierała się o jego język, usta, nos. Kuba oddychał przez nos, czując, jak jej soki spływają mu po brodzie, po policzkach.– Wsuwaj język do środka… głębiej… tak… – wysapała.

– A palcem… jeden palec… wsuwaj powoli, do góry, jakbyś mówił „chodź tu”.Wsunął palec wskazujący – ciasno, gorąco, mokro. Poruszał nim w górę, masując punkt, o którym słyszał w porno. Ania drgnęła mocno, westchnęła przeciągle.

– Tak… właśnie tam… nie przestawaj lizać łechtaczki… szybciej językiem… mocniej…Przyspieszył – język wirował po łechtaczce, palec wchodził i wychodził, potem dodał drugi. Ania jechała na jego twarzy – biodra falowały, rude loki kołysały się dziko, piersi podskakiwały nad jego głową. Jej oddech stał się urywany, jęki głośniejsze.

– Kurwa… zaraz… nie przestawaj… ssij teraz… mocno…Wziął łechtaczkę w usta, ssał delikatnie, potem mocniej, język płaski i szybki. Palce pompowały w środku, czuł, jak się zaciska wokół nich. Nagle całe ciało Ani zesztywniało – biodra przycisnęła mocno do jego twarzy, westchnęła długo, przeciągle.

Fala orgazmu przeszła przez nią – cipka pulsowała, soki zalały mu usta, brodę, policzki. Trzęsła się, trzymając się wezgłowia, rude włosy opadły mu na twarz jak zasłona.

Minęło kilkanaście sekund, zanim odetchnęła głęboko i powoli uniosła biodra. Spojrzała w dół – jego twarz lśniła od jej soków, oczy szeroko otwarte, usta mokre.

– Dobry chłopak – mruknęła, uśmiechając się drapieżnie. Oparła dłoń na jego policzku, kciukiem przetarła mu wargi.

– Smakuję dobrze?

Kiwnął głową, wciąż oszołomiony, język miał zdrętwiały, ale smak jej na ustach był jak narkotyk. Ania zsunęła się niżej, usiadła okrakiem na jego biodrach. Złapała jego kutasa – twardy jak nigdy, pulsujący – i naprowadziła na swoje wejście. Opuściła biodra powoli – centymetr po centymetrze, czując, jak się w niej rozciąga. Kuba zamarł, oczy szeroko otwarte. Poczuł każdy szczegół ciepło, ciasno oblepiające go ścianki jej cipki, pulsowanie jej ścian wokół niego, a nad tym wszystkim ten rudy pasek włosów łonowych, który teraz falował lekko przy każdym jej ruchu.

– O kurwa… – wyszeptał, ręce powędrowały na jej biodra, palce zahaczyły o krawędź paska włosów, przesunęły się po nim delikatnie.

Ania ruszyła powoli – w przód i w tył, mieląc biodrami okrężnie. Jej piersi falowały leniwie, rude loki kołysały się w rytm.

– Ruszaj się ze mną… podnoś biodra, kiedy ja opadam.

Próbował – nieporadnie na początku, ale po chwili złapali wspólny rytm.

Ania przyspieszyła, jej oddech stał się urywany. Nachyliła się, piersi przycisnęła mu do klatki, pocałowała mocno, językiem głęboko, a jednocześnie zacisnęła się w środku.

Kuba jęknął w jej usta, ręce zacisnął na jej dupie. Oderwała się od pocałunku, wyprostowała.

– Ściskaj piersi… mocniej…Posłuchał – palce wbijały się w miękkie ciało, kciuki drażniły sutki. Ona przyspieszyła, biodra uderzały o jego biodra z mokrym plaśnięciem. Cipka zaciskała się coraz mocniej, soki spływały po jego jajach.

– Ssij mi sutki… – rzuciła ochryple.

Pochylił się, złapał jeden w usta – lizał okrężnie, ssał mocno, potem delikatnie gryzł. Ania westchnęła głośno, wplotła palce w jego włosy. Po kilku minutach przyspieszył, napięcie rosło wolniej, głębiej.

– Zaraz… znowu… – wysapał.

– Dojdź we mnie… głęboko… – odpowiedziała, zaciskając uda wokół niego – nie bój się, biorę pigułki.

Pchnął kilka razy mocno, stęknął głośno – wytrysk przyszedł falami, gorący, gęsty, głęboko w niej. Trząsł się, padł na nią, dysząc.
Ania doszła chwilę później – zacisnęła się mocno, biodra zadrżały, westchnęła długo, przeciągle.

Ania leżała na nim jeszcze chwilę, ich oddechy powoli się uspokajały. Piersi wciąż przyciskała do jego klatki, rude loki opadały mu na twarz i szyję jak ciepła zasłona.

Czuł jej serce bijące mocno przy jego własnym, a między udami – ciepło, lepkość, mieszankę ich soków i jego spermy, która powoli zaczynała wypływać.

W końcu westchnęła głęboko, przeciągle, jakby dopiero teraz dotarło do niej, jak bardzo była spragniona. Powoli uniosła biodra. Kutas Kuby, już lekko sflaczały po drugim wytrysku, wysunął się z niej z mokrym, leniwym plaśnięciem.

Poczuł chłód powietrza na wilgotnej skórze – główka była czerwona, lśniąca od mieszanki jej soków i własnej spermy, która teraz spływała cienką strużką po trzonie, po jajach, na pościel.

Ania uniosła się wyżej, wciąż okrakiem nad nim, i spojrzała w dół. Między jej udami widać było różowe, nabrzmiałe wargi sromowe, lekko rozchylone, a z wejścia powoli wypływała biała, gęsta sperma – najpierw mała kropla, potem więcej, spływająca leniwie po rudym pasku włosów łonowych, po wewnętrznej stronie ud. Kilka kropel skapnęło mu na brzuch, ciepłe, lepkie.

Kuba patrzył na to zahipnotyzowany – na jej cipkę, wciąż pulsującą lekko po orgazmie, na ten rudy pasek, teraz mokry i przyklejony do skóry, na białe smugi, które zostawiał w niej.

Poczuł dziwną mieszankę dumy, wstydu i podniecenia – to on to zrobił, to jego sperma wypływa z tej kobiety, która przed godziną była obca.
Ania uśmiechnęła się leniwie, widząc jego spojrzenie. Przesunęła dłonią po swoim brzuchu w dół, zebrała palcami trochę spermy, która spływała po udzie, i podniosła palce do ust. Oblizała je powoli, patrząc mu prosto w oczy.

– Smakujesz dobrze, młody – mruknęła ochryple.

Nachyliła się, pocałowała go w usta – delikatnie, ale z językiem, żeby poczuł siebie na jej wargach. Potem zsunęła się z niego na bok, położyła się na plecach, nogi lekko rozchyliła. Sperma wciąż sączyła się z niej powoli, tworząc małą kałużę na pościeli pod jej dupą.

– Leż tak chwilę – szepnęła, biorąc jego dłoń i kładąc ją sobie na cipce.

– Poczuj, jak jest ciepła i mokra po tobie.

Kuba wsunął palce delikatnie – było ślisko, gorąco, miękko. Poruszył nimi powoli, czując resztki własnej spermy wymieszanej z jej sokami. Ania westchnęła cicho, zamknęła oczy.– Dobrze… właśnie tak… delikatnie… – mruknęła.

Leżeli tak kilka minut – on z palcami w niej, ona gładząca go po włosach, rude loki rozsypane na poduszce. W pokoju panowała cisza przerywana tylko ich oddechami i cichym, mokrym plaśnięciem, gdy czasem poruszył palcami.

W końcu Ania otworzyła oczy, uśmiechnęła się szeroko.

– No, młody… to był niezły debiut. Ale dopiero się rozkręcamy. Idź po wodę, a potem wracaj. Chcę cię jeszcze raz, tym razem wolniej, głębiej… i może na pieska, żebym mogła poczuć, jak wchodzisz do końca.

Kuba kiwnął głową, wciąż oszołomiony, z lekkim uśmiechem na ustach.

Wstał, kutas kołysał się miękko między udami, wciąż lepki.

Bo raz się żyje.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan nowak

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *