Paweł stał w przedpokoju, wciąż w adidasach, z plecakiem przewieszonym przez jedno ramię. Serce waliło mu tak mocno, że czuł je w gardle.
Drzwi mieszkania Wojtka zamknęły się za nim z cichym, bardzo wyraźnym kliknięciem.
– No to jesteśmy – powiedział Wojtek spokojnie. Głos miał niski, trochę chropowaty, taki – sam jak zawsze na siłowni, tylko teraz brzmiał inaczej. Bardziej… intymnie.
Paweł przełknął ślinę.
– Tak… jesteśmy.
Miał dziewiętnaście lat i przez ostatnie pół roku masturbował się prawie wyłącznie do myśli o tym, co właśnie miało się zaraz wydarzyć.
A jednak teraz, kiedy stało się realne, nogi robiły mu się miękkie.
Wojtek podszedł bliżej. Pachniał żelem po goleniu, potem po treningu i czymś jeszcze – czymś męskim, ciężkim, co sprawiało, że zakręciło mu się w głowie.
– Nie musisz nic robić na siłę – powiedział cicho, kładąc dużą, ciepłą dłoń na karku chłopaka.
– Jak w którymś momencie będziesz chciał przerwać, wystarczy jedno słowo. Jasne?
Paweł kiwnął głową, ale nie był w stanie wydusić z siebie głosu.
W sypialni było ciemno, tylko lampka nocna rzucała pomarańczową smugę na łóżko. Wojtek zdjął koszulkę jednym ruchem – szeroka, owłosiona klatka, brzuch wciąż twardy mimo pięćdziesięciu czterech lat, siwe włosy na piersi. Paweł patrzył na niego jak zahipnotyzowany.
– Zdejmij bluzę – poprosił Wojtek, siadając na brzegu łóżka.
Paweł posłuchał. Ręce mu drżały. Kiedy został w samym t-shircie i dresach, Wojtek poklepał miejsce obok siebie.
– Chodź tu.
Usiadł. Kolano dotykało kolana Wojtka. Przez chwilę po prostu siedzieli tak, oddychając
Potem Wojtek pochylił się i pocałował go – powoli, badawczo. Paweł najpierw zesztywniał, potem rozluźnił usta. Język Wojtka smakował kawą i miętą. Było w tym coś bardzo dorosłego, coś, czego Paweł nigdy wcześniej nie czuł.
Całowali się długo. Ręce Wojtka wędrowały po plecach chłopaka, w końcu wślizgnęły się pod koszulkę. Skóra Pawła była gorąca i trochę wilgotna z nerwów.
– Chcę cię rozebrać – mruknął Wojtek prosto w jego usta.
Paweł tylko skinął głową.
Kilka minut później leżał nagi na plecach, z kolanami podciągniętymi do góry.
Wojtek zsunął się niżej. Najpierw całował brzuch Pawła, potem linię bioder, zostawiając mokre ślady języka na skórze. Paweł oddychał szybko, patrzył w sufit, próbując ogarnąć to, co się działo. Czuł się jednocześnie bezbronny i dziwnie bezpieczny. Kiedy Wojtek rozchylił mu uda szerzej i położył dłonie na pośladkach, Paweł odruchowo zacisnął się cały.
– Spokojnie – mruknął Wojtek, kciukami delikatnie rozciągając skórę.
– Oddychaj. Chcę cię najpierw porządnie przygotować… inaczej niż palcami.
Paweł przełknął ślinę.
– Co masz na myśli?
Zamiast odpowiedzi Wojtek po prostu opuścił głowę. Pierwszy dotyk języka był szokiem. Gorący, miękki, mokry – przejechał powoli po samym środku, od krocza aż po samą górę. Paweł sapnął głośno, biodra same podskoczyły do góry. Wojtek przytrzymał go mocno, nie pozwalając uciec.
– O cholera… – wyszeptał chłopak, zakrywając oczy dłonią. Wojtek nie spieszył się. Lizał powoli, szerokimi ruchami, jakby chciał pokryć każdy milimetr śliną. Z każdym przejściem języka robiło się coraz bardziej mokro, coraz bardziej ślisko. Ślina spływała, ściekała po skórze,
Wojtek celowo robił to głośno – cmokał, ssał delikatnie fałdki, a potem wracał językiem do samego wejścia, krążąc wokół niego, naciskając czubkiem, ale jeszcze nie wchodząc. Paweł czuł, jak robi mu się gorąco w całym podbrzuszu.
Penis pulsował boleśnie, ale nie dotykał go – bał się, że dojdzie za szybko tylko od tego. Wojtek w końcu przyłożył usta płasko i zaczął ssać – delikatnie, rytmicznie, jakby chciał wciągnąć samo wejście do ust.
Jednocześnie językiem naciskał mocniej, wsuwał się odrobinę do środka, potem wychodził, znowu wchodził – coraz głębiej, coraz bardziej obficie śliniąc. Paweł jęknął przeciągle, palce wbiły mu się we własne włosy.
– Wojtek… kurwa… to jest… za dobre…Wojtek oderwał usta na moment, tylko po to, żeby splunąć obficie prosto na rozluźniony już anus. Ślina spłynęła ciepłą strużką do środka. Potem wrócił językiem – teraz wchodził już wyraźnie, poruszał nim w krótkich, szybkich ruchach, naśladując pieprzenie. Jednocześnie jedną ręką masował krocze Pawła, drugą rozciągał pośladki jeszcze szerzej.
Paweł czuł się całkowicie otwartym, mokrym, bezbronnym. Każdy ruch języka wysyłał fale gorąca przez prostatę, przez kręgosłup, aż do karku. Mięśnie wokół wejścia drżały, rozluźniały się coraz bardziej, jakby same chciały wpuścić więcej.
W końcu Wojtek uniósł głowę. Wargi miał błyszczące, brodę mokrą. Uśmiechnął się drapieżnie.
– Teraz jesteś naprawdę gotowy – powiedział chrapliwie.
Nasmarował palce żelem i wsunął dwa palce naraz – weszły gładko, prawie bez oporu. Poruszał nimi powoli, rozciągając, masując prostatę opuszkami. Trzeci palec dołączył chwilę później.
Paweł już nie sykał z bólu – tylko jęczał cicho przy każdym głębszym ruchu.
– Oddychaj głęboko – powiedział. – I mów mi, co czujesz. Dobrze?
Paweł syknął, zacisnął mięśnie odruchowo.
– Spokojnie… rozluźnij się… właśnie tak… – Wojtek nie spieszył się. Poruszał palcem bardzo delikatnie, czekała, aż Paweł sam zacznie oddychać głębiej, aż napięcie w biodrach trochę zelżeje
– Chcesz mnie teraz? – zapytał Wojtek, patrząc mu prosto w oczy.
Paweł kiwnął głową, głos mu się łamał.
– Tak… proszę… już chcę poczuć ciebie w środku…Wojtek sięgnął po lubrykant i prezerwatywę.
Potem wstał na kolana, rozwinął prezerwatywę na grubym, napiętym członku.
Paweł patrzył na to wszystko szeroko otwartymi oczami, oddychając płytko, nogi wciąż rozłożone, anus mokry i pulsujący.
Wojtek pochylił się nad nim, pocałował go w usta, potem w szyję, w obojczyk.
– Jak będziesz chciał przestać, mów.
– Nie chcę przestać – odpowiedział Paweł cicho, ale zdecydowanie.
Główka naparła na wejście. Bardzo powoli. Paweł zamknął oczy, zacisnął zęby. Poczuł palące rozciąganie, uczucie, że coś jest za duże, że się nie uda.
– Oddychaj… głęboko…
– Wojtek znieruchomiał, czekał.
Minęła wieczność. W końcu Paweł wypuścił powietrze z płuc i mięśnie odpuściły na ułamek sekundy. Wojtek wsunął się kilka centymetrów głębiej.
– O Jezu… – jęknął Paweł.
Ból był ostry, ale pod spodem rosło coś innego – pełne, pulsujące ciśnienie, które rozlewało się po całym ciele. Wojtek wszedł jeszcze głębiej, centymetr po centymetrze, aż w końcu przywarł biodrami do pośladków chłopaka.
Obaj zamarli.
Paweł otworzył oczy. Patrzył w twarz Wojtka – zmarszczki przy oczach, siwe skronie, skupiony, ale bardzo czuły wyraz.
– Jesteś cały we mnie… – wyszeptał Paweł, jakby sam nie mógł w to uwierzyć.
Wojtek pocałował go w czoło.– Tak. I zaraz będzie jeszcze lepiej.
Zaczął się poruszać – najpierw mikroskopijne ruchy, prawie bez wysuwania. Z każdym powolnym pchnięciem Paweł czuł, jak opór maleje, jak ból ustępuje miejsca czemuś ciepłemu, mokremu, rozpychającemu od środka.
W pewnym momencie dotknął prostaty – i całe ciało Pawła wygięło się jak rażone prądem.
– O kurwa… tam… – wysapał.
Wojtek uśmiechnął się drapieżnie i zaczął uderzać w to samo miejsce – rytmicznie, pewnie, coraz mocniej. Paweł złapał się prześcieradła, potem ramion Wojtka, potem własnych włosów. Jęczał głośno, bezwstydnie, głos mu się łamał.
– Mocniej… proszę…Wojtek przyspieszył. Łóżko skrzypiało. Ciała uderzały o siebie mokro i głośno. Paweł czuł, że jest na granicy – nie tylko orgazmu, ale czegoś większego, czegoś, co rozrywa go od środka.
– Dojdę… zaraz dojdę… – wyszeptał drżącym głosem.
– Dojdź – powiedział Wojtek chrapliwie. – Chcę to poczuć.
Kilka mocniejszych pchnięć i Paweł eksplodował – bez dotykania się, tylko z samego wypełnienia, z tarcia prostaty, z samego uczucia bycia branym.
Sperma trysnęła mu na brzuch, na klatkę, aż pod brodę. Całe ciało drżało, mięśnie zaciskały się rytmicznie wokół Wojtka.
To wystarczyło. Wojtek wbił się ostatni raz, głęboko, i zaryczał cicho przez zaciśnięte zęby. Paweł czuł, jak pulsuje w nim, jak wypełnia prezerwatywę gorącem.
Przez chwilę leżeli tak – Wojtek wciąż w nim, ciężki, spocony, ciepły. Paweł oddychał szybko, płytko, jakby dopiero uczył się oddychać po tym wszystkim.
W końcu Wojtek wysunął się ostrożnie, zdjął gumkę, zawiązał supeł. Potem położył się obok i przyciągnął Pawła do siebie – mocno, opiekuńczo.
– Jak się czujesz? – zapytał cicho.
Paweł wtulił twarz w owłosioną pierś.
– Jakby… jakby ktoś właśnie otworzył we mnie drzwi, o których nie wiedziałem, że istnieją.
Wojtek pocałował go w czubek głowy.
Leave a Reply