Dawno, dawno temu…na tropikalnej wyspie Motunui, otoczonej lazurowym oceanem i porośniętej palmami, żyła dziewczyna o imieniu Vaiana. Miała długie, ciemnobrązowe, falujące włosy ozdobione kwiatami, ciemnobrązowe oczy i atletyczną sylwetkę. Miała jędrne piersi i duży tyłek. Nosiła czerwoną spódnicę z rafii i top z muszli. Była córką wodza Tui.
Vaiana od dziecka była zafascynowana oceanem, mimo że jej ojciec surowo zabraniał wypływania za rafę. Twierdził że ocean jest niebezpieczny.
Tylko babcia Vaiany, Tala rozumiała tęsknoty dziewczyny. Babcia była uznawana za nieco dziwaczną, gdyż tańczyła z manta i opowiadała dawne legendy.
– Vaiano, moja droga. Ocean cię wybrał. Widziałam to, gdy byłaś małym dzieckiem. Babcia Tala zaprowadziła ją do sekretnej jaskini pełnej starych katamaranów – łodzi z podwójnymi kadłubami i wielkimi żaglami. Opowiedziała jej historię o tym jak jej przodkowie przemierzali ocean i odkrywali nowe wyspy. Ale potem coś się stało i przestali żeglować.
W jaskini Vaiana znalazła piękny, zielony kamień – Serce Te Fiti. Ocean wręczył jej go, gdy była małym dzieckiem.
– To Serce Te Fiti, bogini, która stworzyła całe życie. Tysiąc lat temu półbóg Maui je ukradł, ale stwór z lawy, Te K?, zaatakował go. Maui stracił swój magiczny hak i Serce, a bez niego Te Fiti nie może dawać życia. Ciemność rozprzestrzenia się po wyspach. – opowiadała jej babcia.
Rzeczywiście, na Motunui zaczęły się dziać złe rzeczy. Ryby znikały, kokosy gniły, a rośliny usychały.
Vaiana zdecydowała że musi odnaleźć Mauiego i przywrócić Serce Te Fiti.
W nocy dziewczyna wypłynęła w ocean na małym katamaranie.
Dotarła do zapomnianej wyspy.
Na niej spotkała Maui’ego. Wytatuaowanego półboga o muskularnym torsie i potężnym, żylastym kutasie, który nawet w spoczynku wyglądał groźnie.
– Kim jesteś, mała śmiertelniczko? – warknął, wstając. Jego oczy przesunęły się po jej krągłościach.
– Jestem Vaiana z Motunui. Potrzebuję twojej pomocy, by zwrócić serce Te Fiti. – powiedziała twardo, ale jej głos zadrżał, gdy spojrzała na wybrzuszenie w jego spodenkach.
Maui roześmiał się.
– Pomoc? A co dostanę w zamian? – zbliżył się, chwytając ją za biodra. Vaiana nie protestowała. Jej cipka już pulsowała.
– Zrobię wszystko co należy.
Maui zrzucił wtedy dolną część swojego ubioru. Oczom Vaiany ukazał się jego ogromny kutas z grubymi żyłami po bokach. Vaiana nie dowierzała. Pierwszy raz widziała takich rozmiarów kutasa. Chwyciła go obiema rękami. Był mocny i ciężki. Zaczęła go oblizywać dookoła. Cały nie mógł zmieścić się do jej ust. Pieściła go wzdłuż, a także lekko główkę. Maui po czasie odsunął się od niej.
– Teraz moja kolej.
Maui rzucił ją na piasek, rozchylając uda. Jego język zaczął ssać jej łechtaczkę. Wchodził nim głęboko do środka. Vaiana jęknęła, łapiąc go za włosy.
– Ooohhh…
Maui w końcu wstał, odwrócił ją na czworaka, po czym wbijał się swoim kutasem jednym pchnięciem w jej cipkę. Wchodził w nią brutalnie. Vaiana krzyczała.
– Oooghhh…o tak…mocniej, Maui!
Maui chwycił jej piersi. Szczypał jej piersi. W końcu po długim czasie Vaiana odczuła spełninie, a Maui po brutalnych uderzeniach w jej tyłek w końcu wystrzelił w środku jej pochwy swoim nasieniem.
– No dobrze…w takim razie płyńmy… – powiedział Maui, klepiąc Vaianę w tyłek na pośpieszenie.
Razem wsiedli na katamarana, płynąc ku rafie.
– Jeśli muszę to zrobię co mówisz, ale jeszcze muszę dostać coś w zamian. – mruknął Maui, głaszcząc jej udo.
– Zamknij się i wiosłuj. Odwdzięczę się jeszcze… – odparła z uśmiechem.
No i podczas podróży często Vaiana odwdzięczała się Maui’emu. Robiła to z uśmiechem na ustach. Uwielbiała odczuwać jego kutasa.
Gdy dotarli na rafę, spotkali tam Tamatoa. Błyszczącego kraba o wielkich szponach i mackowatych wyrostkach.
– O, świecidełka! I taka ślicznotka! – zachichotał, blokując im drogę.
Vaiana zeszła z katamaranu. Tamatoa pragnął serca Te Fiti jako błyskotki dla siebie.
– Nie mogę ci tego oddać.
– Hmmm…więc wezmę co innego. – powiedział.
Tamatoa skuł jej ręce szponami, a macki wysunęły się rozchylając jej nogi. Jedna macka wniknęła w jej usta. Druga, grubsza, przebiła cipkę i zaczęła pieprzyć ją szybko i głęboko. Vaiana mruczała wokół macki.
– Mmmm…
Maui przyglądał się z boku ze sterczącym kutasem. W końcu nie wytrzymał. Podszedł do Vaiany od tyłu i wepchnął kutasa w jej odbyt.
– Brawo, dziewczyno. Podwójna zabawa. – krzyczał z radości.
Macka wbijała się w jej cipkę, w czasie gdy Maui poszerzał jej odbyt. Vaiana jęczała z rozkoszy.
– Oooogghhh…aaagghh…
W końcu Tamatoa wypełnił cipkę swoim nasieniem, a Maui doszedł w jej odbycie. Vaiana krzyknęła w rozkoszy. Jej ciało całe drżało. Gdy razem skończyli ostatecznie Maui i Vaiana uciekli z rafy, śmiejąc się.
Na otwartym morzu, trafili na burzę. Na katamaranie Vaiana odepchnęła Maui.
– Teraz ja dowodzę. – ustawiła się tyłem do niego.
Sama sterowała łodzią. Półbóg podziwiał krztałty jej dużego tyłka. W końcu kutas dawał o sobie znać. W końcu, odsłonił jej sukienkę i znów wbił się w nią swoim kutasem. Vaiana krzyczała z rozkoszy.
– Ooohhh…Mauiii… – chciała przerwać, ale nie była w stanie. Maui chwycił ją za biodra.
– No dalej, Vaiano! Ty dowodzisz…
Pchnięcia przyspieszyły fale kołyszące katamarana. Półbóg miał mocne i potężne pchnięcia, które Vaiana czuła swoim całym ciałem. W końcu osiągnęli spełnienie jednocześnie. Vaiana opadła na kolana z cipką pulsującą po kutasie Mauiego.
W końcu dotarli do lawowej wyspy Te K?. Bogini, ognista i wściekła, wyłoniła się z wulkanu. Chciała zniszczyć Vaianę.
Vaiana zrzuciła resztki ubrania, stając naga przed nią.
– Nie walcz, Te K?. Poczuj życie.
Maui patrzył niedowierzając, a także podniecając się na samą myśl o tym co się będzie działo. Jego kutas zaczął się prężyć. Vaiana wskazała aby nie podchodził. Te K? przybrała jej rozmiar. Podeszła do Vaiany i uniosła ją w gorące ramiona. Zaczęła ją lizać ognistym językiem po cipce. Język palił rozkoszą, wnikając głęboko. Vaiana wiła się pod nią. Czuła ogromną przyjemność.
W końcu Te K? ustawiła Vaianę tak żeby stykały się swoimi kroczami. Ich cipki zaczęły się o siebie ocierać. Vaiana dalej czuła żar, ale czuła też ogromne podniecenie. Siedziały naprzeciwko siebie, ocierając się swoimi cipkami. Vaiana wtedy wykorzystała sytuację.
– Weź serce… i mnie! – krzyknęła Vaiana, wkładając jej serce Te Fiti.
Przyspieszyły pchnięcia, czując nawzajem spełnienie.
Te K? ryknęła, czując ogromną rozkosz. Serce Te Fiti zalśniło, przywracając boginię do Te Fiti. Wyspa zakwitła, a Vaiana opadła, drżąca z przyjemności.
Wracając do Motunui, Vaiana i Maui cumowali na plaży.
Swoimi czynami Vaiana ocaliła swoją wyspę. Teraz jej wioska znów podróżowała po oceanach. Lud wybaczył Mauiemu i znów stał się uwielbianym półbogiem. Był częstym gościem Vaiany. Gdy tylko się spotykali razem dzielili się przyjemnościami, wspominając swoją przygodę.
Vaiana oraz Maui żyli długo i szczęśliwie.
Koniec
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Parodia bajki Disneya, Vaiana: Skarb Oceanu.
Leave a Reply