Opowiem wam historie mojego ciekawego życia lat młodzieńczych. Ale najpierw trochę o sobie. Był sierpień roku 2016. Miałem 17 lat, we wrześniu miałem obchodzić 18 urodziny. Możecie ten rok pamiętać z pierwszej wygranej Trumpa, lub świetnego wyniku Polaków na euro. Ale miało być o mnie. Trenowałem pływanie od dziesięciu lat, więc miałem umięśnioną sylwetkę. Nie byłem jakimś przystojniakiem, ale kilka koleżanek interesowało się mną. Wtedy jeszcze byłem prawiczkiem. Całowałem się wielokrotnie, miałem przez chwilę dziewczynę, ale nigdy nie doszło do czegoś poważnego. Było trochę macania, po piersiach i tak dalej, ale nie doszło do niczego poważnego. Za dwa tygodnie miałem rozpocząć naukę w klasie maturalnej. W tym roku po raz ostatni spędzałem typowe wakacje z rodziną. Już wtedy chciałem pojechać z kumplami, ale rodzice nie pozwolili. Byli trochę nadopiekuńczy głównie mama. Jednak nie płakałem z powodu tych wakacji. Po pierwsze, umówiliśmy się z kumplami, że na pewno po maturze pojedziemy w tripa. Jednak najważniejszym powodem, przez który cieszyłem się z tych wakacji, była moja 42 letnia ciocia. Choć teoretycznie nie była członkiem rodziny, lecz przyjaciółką z liceum mojej mamy. Poznały swoich mężów na studiach. W podobnym czasie ożeniły się, później urodziły dzieci. Spotykaliśmy się kilka razy w roku, na urodzinach, grillu i odkąd pamiętam, co roku jeździliśmy na wspólne wakacje. Nie była ona super szczupłą, seksowną modelką. Nie wygrałaby konkursu na miss Polski, ale po urodzeniu dwójki dzieci wciąż wyglądała cholernie dobrze. Była całkiem wysoka jak na kobietę, miała 165 cm wzrostu. Miała wyraźnie zaznaczoną talię z bardzo kobiecymi kształtami. Klepsydra, ale taka „miękka”, obfita wersja klepsydry. Najbardziej rzucał się w oczy oczywiście biust – naprawdę duży, taki, który przyciąga wzrok nawet, kiedy kobieta ma na sobie zwykłą koszulkę, kiedy zakładała strój kąpielowy… no wtedy już nie dało się nie patrzeć. Do tego biodra i tyłek szerokie i okrągłe, zwracające na siebie uwagę, gdy szła kołysząc nimi delikatnie na boki. Uwielbiałem obserwować, jak krople wody powoli spływają po jej długich opalonych nogach. Z czasem zacząłem pragnąć kontaktu. Podczas wygłupów w jeziorach, czy morzu udawało mi się czasami otrzeć o jej gładkie udo. Musiałem się po tym uspokoić, żeby nie wyjść z wody z namiotem w kąpielówkach, który każdy by zauważył. Po udanym kontakcie zawsze rozmyślałem o nim w nocy, pielęgnując te wspomnienia. Te sytuacje podniecały mnie bardziej, niż ulubione filmy pornograficzne. Nie tylko, dlatego, że to przeżywałem na żywo, ale też z powodu ryzyka, jakie ze sobą to nosiło. Gdybym został przyłapany miałbym przechlapane i to delikatnie mówiąc. Zawsze czekałem na moment, gdy mnie przytulała na powitanie. Rozkoszowałem się wtedy miękkością jej piersi. Wdychałem też ukradkiem jej zapach – czy to lekkie słodkie perfumy, czy delikatna woń kremu przeciwsłonecznego. Czasami, gdy mnie przytulała kładłem głowę na jej ramieniu i wdychałem zapach jej blond włosów. Dlatego cieszyłem się, że spędzę dziesięć dni w towarzystwie cioci.
W końcu nadszedł czas wyjazdu. Po raz trzeci z rzędu jechaliśmy na mazury, w to samo miejsce. Wynajmowaliśmy duży domek, z prywatnym pomostem. Było tam piękne jezioro, najbliższe domy znajdowały się pięćdziesiąt metrów od naszego. Mieliśmy, więc zagwarantowany spokój. Na wyjeździe miała być nas siedmioro. Moi rodzice, Wujek Waldek z Ciocią Natalią i trzynastoletnim synem Kamilem. Do tego byłem ja, oraz mój trzynastoletni brat Dawid. Dzieliło nas pięć lat i z każdym rokiem coraz bardziej nudziło mnie ich towarzystwo. Choć nie było aż tak źle. Nawet w wieku osiemnastu lat mogłem pograć z nimi w piłkę, lub powygłupiać się w wodzie. Jednak w czasie wakacji w 2016 roku miałem inne priorytety. Dojechaliśmy na miejsce, jako drudzy. Właścicieli już nie było, przekazali wszystkie informacje i klucze wujkowi i cioci. – Cześć, Agnieszko – powiedziała ciocia witając się z moją mamą. Jak na sierpień pogoda była średnia, ciocia była ubrana w zwyczajną sukienkę ze skromnym dekoltem. Na szczęście nie sposób było ukryć jej biustu, który wyraźnie odznaczał się z ubrania. Uścisnąłem dłoń wujka, rzuciłem cześć do kuzyna i ruszyłem przywitać się z ciocią. – Oj, jaki jesteś przystojny, mój Pawełku – powiedziała ciocia obejmując mnie. – Weź przestań ciocia – burknąłem, żeby zachować pozory. Choć w głębi duszy zrobiło mi się ciepło słysząc te słowa. Nawet mimo tego, że wiedziałem, iż to była typowa gadka starszych osób. Wtuliłem się mocniej niż zwykle. Poczułem miękkość jej piersi przez cienką sukienkę-ciepło, lekkie ugięcie pod moim torsem. Ukradkiem wdychałem jej zapach. Przeciągnąłem przytulenie o zaledwie sekundę, może dwie za długo, po czym oderwałem się od cioci. Lepiej nie ryzykować na oczach wszystkich. – Zostaw go, Natalio, zobacz, już czerwieni – zaśmiał się mój ojciec wskazując na lekko zaczerwienione policzki. Dobrze, że nikt nie wiedział, dlaczego naprawdę dostałem rumieńców. Nie wiedziałem jeszcze, że to dopiero początek.
Przyjechaliśmy na mazury w sobotę i przez resztę dnia nie działo się nic ciekawego. Następnego dnia pogoda się poprawiła i mieliśmy pójść po raz pierwszy popływać. Męska część grona już zeszła na pomost i czekała na kobiety. Dom stał na górce, a brzeg jeziora był kilkanaście metrów niżej. Pomost był schowany przed wzrokiem z domu i działki, przez zasłaniające je drzewa. Jak się miało okazać później, miało to duże znaczenie. Zanim zobaczyliśmy schodzące kobiety, usłyszeliśmy dźwięk klapek uderzających o schodki. Zarówno ciocia, jak i mama były ubrane w luźne sukienki, pod którymi krył się strój kąpielowy. – Wchodzisz do wody? – zapytał mój brat. – Wchodźcie. Zaraz do was dołączę – odpowiedziałem i mój brat pobiegł z kuzynem na brzeg i zaczęli powoli wchodzić do chłodnej wody. Wujek i tata pompowali na brzegu materace, a ja czekałem. Po chwili mama i ciocia zeszły na pomost. – Nie dołączasz do chłopaków? – zapytała mama kładąc ręcznik na ławce. – Już wchodzę- odpowiedziałem. Rzuciłem szybkie spojrzenie na ciocię, która się pochyliła rozkładając koc na drewnianych deskach. Sukienka odsłoniła kształtne łydki, ale poza tym za dużo nie zobaczyłem. Nie odważyłem się wpatrywać się dłużej przy mamie. Na razie musiało wystarczyć. Wskoczyłem do wody i chwilę popływałem z młodszymi chłopakami. Zaraz dołączyli do nas nasi ojcowie i na całego zaczęliśmy zabawę w wodzie. Po kilku minutach intensywnego spychania się z materaców, zobaczyłem, że ciocia i mama zamierzają wejść do wody. – Idę odpocząć – rzuciłem i popłynąłem w stronę pomostu. Od razu z wody wskoczyłem na pomost i mocząc nogi w wodzie, pozwalałem, by mój tors wysechł na słońcu. Z tej perspektywy miałem idealny widok na wchodzącą do wody ciocię. Miała jednoczęściowy, ciemny strój kąpielowy. Opinał ją mocno, biust wyglądał, jakby chciał wyskoczyć na wolność. Niestety ciocia była do pasa w wodzie, więc mogłem popatrzeć tylko na górne partie jej ciała. Po chwili ciocia zanurzyła się prawie do piersi. Zwolniła, przyzwyczajając się do temperatury jeziora. A ja obserwowałem, jak fale podbiły jej biust. Wpatrywałem się w nie jak zahipnotyzowany. Nagle nasze spojrzenia się spotkały. Speszony odwróciłem wzrok, ale kątem oka zobaczyłem, że ciocia się uśmiechnęła. Nie wyglądała na zdenerwowaną. Zanim zanurzyła się głębiej podskoczyła lekko, jakby chciała się rozgrzać. Woda plusnęła cicho, piersi wyraźnie zafalowały. Tętno mi przyspieszyło, tak samo jak oddech. Gdy minął strach przed przyłapaniem, poczułem narastające podniecenie. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że te wakacje mogą się potoczyć zupełnie inaczej
Wieczorem na kolacje robiliśmy ognisko. Miały być pieczone chleby i kiełbasy, zrobiliśmy też jakąś sałatkę. Gdy wujek z tatą rozpalali ognisko, nasze mamy przygotowywały jedzenie w kuchni. A my, jako najmłodsi biegaliśmy w tą i we w tę. Raz pomagać rozpalić ognisko, raz pokroić pomidora. A w międzyczasie nosiliśmy talerze, sztućce i tak dalej. – Co robisz? Spadła ci kromka! – skarciła mnie mama. Musiałem się rozkojarzyć. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że miałem wtedy w głowie pewien plan. I czekałem, na możliwość jego realizacji. – Przepraszam, już podnoszę – odburknąłem, po czym wyrzuciłem kromkę do kosza. Wyszedłem na zewnątrz i zaraz wróciłem do domku, na kolejną rundkę. – Wyjmij z lodówki ketchup i musztardę i zanieś je – poprosiła mnie mama. Serce zabiło mi mocniej. Miałem swoją szansę. Przechodząc obok lustra upewniłem się, że nie mam głupkowatego uśmiechu na twarzy. Ciocia, pochylona kroiła właśnie warzywa na sałatkę. Miała na sobie shorty, które podkreślały krągłości jej pośladków, oraz luźną bluzkę, która niestety w tej pozycji nie pokazywała za dużo. Aby dostać się do lodówki musiałem minąć ciocię. Teoretycznie przejście było na tyle szerokie, że mogłem przejść normalnie. Ale nie to miałem w planach. – Przepraszam ciociu. – powiedziałem, po czym kładąc rękę na jej biodrze przecisnąłem się obok niej. Pewnie dla wielu z was nie byłoby to dużo. Ale dla siedemnastoletniego mnie, było to wystarczająco, żeby się podniecić. Z własnej inicjatywy dotknąłem ciała swojej cioci. I co z tego, że to było tylko biodro. Zadowolony z siebie nie potrafiłem ukryć radości. Gdy zamknąłem drzwi od lodówki, spojrzałem na ciocię, która odpowiedziała uśmiechem. Zobaczyłem błysk w jej oku, czy mi się wydawało? Kilka minut później znów byłem w kuchni, razem z ciocią i kuzynem. – Odkręcisz mi słoik, Pawełku? – zwróciła się do mnie ciocia pokazując słoik, który miała w ręku. Podszedłem do niej i w momencie, gdy drzwi się zamknęły za kuzynem, odkręciłem go. – Proszę – powiedziałem kładąc otwarty słoik przed ciocią. – Jaki silny się zrobiłeś, imponujące – mruknęła cicho ciocia, po czym złapała mnie za bicepsa. Wydawało mi się, czy flirtowała ze mną? Popatrzyłem jej prosto w oczy i napiąłem biceps. – Tak, trochę ćwiczyłem w tym roku – powiedziałem. Mimo, że ciocia dotykała tylko mojego bicepsa, to natychmiast zrobiło mi się ciasno w spodenkach. Na szczęście nie było tego widać. Postanowiłem zaryzykować i spojrzałem w dół, na jej kołyszący się delikatnie w rytm oddechu biust. Podniosłem wzrok, po kilku sekundach na ciocię, która przygryzła delikatnie wargę. Nie wydawało mi się, naprawdę to zrobiła. W tym momencie odrobinę spanikowałem. Czułem, że mogę wyciągnąć więcej z tej sytuacji. Tylko nie wiedziałem, co i jak to zrobić. Zastanawiałem się, co powiedzieć, gdy nagle odezwała się ciocia. – Zanieś ten słoik na stół – powiedziała puszczając moją rękę. Wziąłem go w ręce, odwróciłem się i szedłem zdziwiony w kierunku drzwi. Przecież nie zrobiłem czegoś nie tak. Chyba. W tym momencie drzwi się otworzyły i do środka weszła mama. – Pierwsze kiełbaski są gotowe, tata mówi, że możesz już zjeść – powiedziała mama. Gdy zasypiałem nie mogłem przestać myśleć o tej sytuacji. Ciocia sama zaczęła delikatnie flirtować ze mną. Nie wymyśliłem tego. Zacząłem zastanawiać się jak to rozegrać. Na szczęście następnego dnia miałem dostać świetną okazję.
W poniedziałek trzeba było pojechać do najbliższego miasta i zrobić zakupy. Rano było ustalanie, co trzeba kupić. Co będzie na obiad tak, żeby nie trzeba było jeździć do sklepu codziennie. Gdy lista zakupów była gotowa, padło pytanie czy wszyscy jadą. Od razu powiedziałem, że zostaję. Ku mojemu szczęściu ciocia także powiedziała, że nie ma ochoty jechać. -Tylko jak będziesz chciał popływać, to proszę poczekaj aż ciocia znajdzie się na pomoście. I koniecznie weź bojkę – powiedziała mama mimo tego, że przecież trenowałem pływanie. Ale jak wspominałem wcześniej była trochę nadopiekuńcza. -Dobrze mamo – jęknąłem, przewracając oczami. Po dłużących się kilkunastu minutach, w końcu wyjechali. Ciocia poszła czytać książkę, a ja poszedłem do swojej sypialni, która jako jedyna znajdowała się na parterze. Nie chciałem zepsuć tej szansy nieprzemyślanym, głupim ruchem. Położyłem się na łóżku i zacząłem myśleć. Podróż tam i z powrotem zajmie czterdzieści minut. Do tego minimum godzina w sklepach. Trzeba też doliczyć czas na pakowanie dużej ilości zakupów. Było gorąco, więc na pewno pójdą na lody. Moi młodsi koledzy na pewno nie odpuszczą lodów w taką pogodę. Ostrożnie licząc miałem dwie godziny czasu, co najmniej. A realnie patrząc, to pewnie miałem z dwie i pół godziny, może nawet do trzech. Nie musiałem się spieszyć. Spojrzałem na zegarek. Była jedenasta dwadzieścia pięć. Odczekałem chwilę i gdy była za kwadrans dwunasta, wziąłem rzeczy do kąpieli i wyszedłem na zewnątrz. – Idę popływać, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko- poinformowałem ciocię, która leżała na leżaku i czytała – Oczywiście nie. Tylko proszę nie odpływaj daleko. Zaraz do ciebie dołączę na dole – odpowiedziała ciocia. – Spokojnie mam bojkę nic mi się nie stanie – odpowiedziałem potrząsając pomarańczową bojką. – Wiem jesteś świetnym młodym pływakiem, ale uważaj na siebie. Woda potrafi być zdradliwa – powiedziała miłym tonem ciocia. Czułem, że były to słowa wypowiedziane zupełnie inaczej, niż gdyby to samo mówiła mama. Nie odebrałem tego, jako groźnego ostrzeżenia, ale takie pieszczotliwe “troszczę się o ciebie”. Zadowolony zszedłem na dół. Aby otrzeźwić się szybko wskoczyłem do wody.
Gdy słońce było w zenicie, na pomost dotarła ciocia. Była ubrana w tę samą sukienkę, co wczoraj. Jednak, gdy podpłynąłem bliżej zobaczyłem, że pod spodem ma tym razem dwuczęściowy kostium. -Dołączysz ciociu? – zapytałem z nadzieją. -Nie, na razie trochę się poopalam – odparła ciocia. Nie zraziło mnie to. Cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy ranek poświęciłem na obmyślanie różnych scenariuszy. Na ten byłem przygotowany. Po kilku minutach wyskoczyłem z wody na pomost i zacząłem się delikatnie przeciągać prezentując umięśnioną sylwetkę. Brzmi śmiesznie i dziecinnie, ale naprawdę myślałem, że to dobry plan. Ale głupi ma czasami szczęście. – Posmarujesz mi plecy kremem, Pawełku? Zapomniałam go nałożyć – zapytała się ciocia. – Tak – odpowiedziałem przełykając ślinę. Wziąłem w ręce krem przeciwsłoneczny leżący na pomoście i podszedłem do cioci leżącej na kocu. Popatrzyłem uważnie na ciocię. Leżała ona brzuchu, dzięki czemu miałem idealny widok, na jej nogi i duże, krągłe pośladki. – Zaczniesz Pawełku? – zapytała cicho ciocia. Otrząsnąłem się z zamyślenia, otworzyłem krem i wycisnąłem go na dłoń. Zacząłem wcierać go powolnymi okrężnymi ruchami, po łopatkach cioci. Powoli schodziłem w dół docierając tuż nad pośladki. Nagle usłyszałem ciche mruknięcie. Wydawało mi się, czy cioci się to podobało!? Zastygłem w miejscu, nie wiedząc, co zrobić. Nie chciałem popsuć tego momentu. – Nogi też możesz mi posmarować – powiedziała ciocia po kilkunastu sekundach. Nie czekając ani chwili wycisnąłem kolejną dawkę kremu i zacząłem delikatnie rozprowadzać krem na kształtnych łydkach. Dzięki pływaniu wiedziałem jak rozluźnić mięśnie. Zacząłem, więc nie tylko smarować, ale i delikatnie masować nogi cioci. – Hmmmm – jęknęła cicho. Teraz miałem pewność, że ciocia była zadowolona z moich ruchów.
Po kilku chwilach zacząłem masować uda. Powoli, ostrożnymi ruchami. Raz na jednej nodze, potem na drugiej. Raz za razem. Z każdym ruchem dochodziłem coraz wyżej. Ugniatałem delikatnie uda cioci upajając się ich miękkością i gładkością. Ciocia cicho jęczała z rozkoszy, dzięki czemu nabrałem odwagi. Dotarłem swoimi dłońmi ledwie pięć centymetrów od pośladków cioci. Przy kolejnym ruchu dłońmi zatrzymałem się i delikatnie przesunąłem kciukiem zahaczając o pośladek. Ciocia nie zaprotestowała, więc postanowiłem zaryzykować. Nabrałem małą porcję kremu i zacząłem wsmarowywać go w pośladki cioci. Tam gdzie pozwalał na to wycięty krój kostiumu. Jakie one były duże! I miękkie! Wpatrywałem się jak zaczarowany w delikatne fale, które rozchodziły się po tym ogromnym tyłku. Byłem w siódmym niebie. Mój kutas naprężył się do granic możliwości, jakby chciał rozerwać kąpielówki. I w tym momencie ciocia zaczęła się obracać. Zabrałem błyskawicznie ręce z pośladków. Przestraszyłem się, że posunąłem się za daleko. Nie wiedziałem, co zrobić i czy mam próbować schować wzwód? Niby jak? Nie dało się go ukryć, a gdybym zasłonił się rękoma wyglądałoby to komicznie. Więc położyłem ręce na swoich udach i czekałem. Kilka kropel potu zleciało mi po czole. Ciocia oparła się na łokciach i spojrzała na namiot w moich kąpielówkach. – No, no – wymruczała cicho, po czym spojrzała mi w oczy. – Wymasujesz mi piersi? – zapytała kusząco. Zaniemówiłem. Nie spodziewałem się takiej propozycji. Do tej pory wszystko działo się za milczącą aprobatą. A teraz niespodziewanie ciocia wyskoczyła z bezpośrednią propozycją. – Widziałam jak się wpatrujesz, w mój biust. Wiem, że tego pragniesz. Ja też tego chcę – powiedziała ciocia rozpinając stanik. Przełknąłem nerwowo ślinę. Patrzyłem jak stanik opada, odsłaniając dwa skarby, o których marzyłem od kilku lat. Patrzyłem urzeczony w dwa jędrne cycki. Nie były one idealne jak w pornosach. Wielkie rozlewały się na boki i opadały. Jednak ich naturalność i niedoskonałość były zdecydowanie bardziej podniecające niż wszystkie widziane w Internecie. Nieśmiało wyciągnąłem ręce, a ciocia kiwnęła zachęcająco głową. Złapałem je i aż wypuściłem powietrze z wrażenia – ledwo mieściły się moich dłoniach. Były ciepłe i zaskakująco miękkie. W dotyku były jeszcze lepsze niż w wyglądzie. Ściskałem je, przysuwałem do siebie, podnosiłem do góry, ciesząc ich dotykiem. – Podobają ci się? – zapytała ciocia. Spojrzałem na nią i zobaczyłem na jej twarzy wyraz zadowolenia. – Bardzo. Twoje cycki są wspaniałe ciociu – powiedziałem, nie zdejmując z nich dłoni. Przesunąłem delikatnie kciukami po twardych sutkach. Z ust cioci wyrwał się cichy jęk. – Czuję, że nie pierwszy raz, dotykasz kobiecego ciała – powiedziała ciocia. – Tak, macałem kilka piersi koleżanek. Ale żadne nie były tak miłe w dotyku jak twoje – odpowiedziałem. Widząc, że cioci się podoba zaryzykowałem. Ogarnęła mnie euforia i niewiele myśląc wpiłem się ustami w sutek cioci, drugą ręką mocno ściskając drugą pierś. – Tak!! – krzyknęła ciocia, po czym rękoma docisnęła moją głową do swoich piersi. Nie musieliśmy się obawiać, że ktoś nas usłyszy. Miałem idealne warunki do takich zabaw. Najbliższe pomosty były kilkadziesiąt metrów dalej. Po jeziorze pływało mało łódek, w tamtej chwili nie było żadnej w zasięgu wzroku. Oczywiście na górze w domku nie było nikogo, ale nawet gdyby wrócili wcześniej z zakupów, to dzięki drzewom nie zobaczą ich z góry. A kroki na schodkach powinni bez problemu usłyszeć.
Po kilku minutach pieszczenia cycków, ciocia oderwała jego głowę. – Pozwól, że teraz ja zobaczę, co skrywasz – powiedziała prostując się. Nie wiedziałem, co zrobić. Miałem wstać? Klęczeć tak jak teraz? Czy może usiąść? – Uklęknij na ręczniku – powiedziała ciocia, odgadując moje rozterki. Usiadłem na miejscu zwolnionym przez ciocie. Sięgnęła ona do moich kąpielówek, ściągając je do kolan. Kilkadziesiąt centymetrów przed twarzą cioci zakołysał się mój napięty do granic możliwości penis. Mierzyłem go kilkukrotnie. W ciągu roku urósł odrobinę i teraz mierzył siedemnaście centymetrów. – No, no całkiem spory, mój Pawełku – powiedziała ciocia. Od razu zrobiło mi się cieplej, słysząc taki komplement. Ciocia wyciągnęła rękę i złapała za mojego kutasa. Zajęczałem z rozkoszy, a wtedy nagle poczułem delikatny ból. To ciocia zacisnęła odrobinę za mocno mojego penisa. – Możesz przeżyć wspaniałe chwilę podczas tych wakacji. Musisz się jednak mnie słuchać i wykonywać bezwzględnie moje polecenia. Rozumiesz? – pokiwałem głową, ale ciocia nie wypuściła z dłoni mojego penisa. Mówiła to delikatnie słodkim głosem, ale jednocześnie ostro, żebym na pewno zrozumiał. Spojrzenie miała surowe, gdy wypowiadała te słowa. – Będziesz zachowywał się normalnie, jakby nic się nie wydarzyło. Żadnych porozumiewawczych uśmiechów, ani spojrzeń. Żadnego dotykania, gdy inni mogą zobaczyć. To ja będę wyznaczała granice. Posłuchasz się – jej głos zrobił się nagle niższy – a obiecuję, że zapamiętasz te dni do końca życia – kontynuowała ciocia – Zgadzam się oczywiście – pokiwałem energicznie głową. – Cieszę się, że się zgodziłeś – powiedziała ciocia wypuszczając penisa z moich rąk. Odetchnąłem z ulgą, bo ten ucisk był niekomfortowy. – Przepraszam cię, Pawełku za to – powiedziała ciocia przepraszającym tonem. Popatrzyłem na nią, a ona wyciągnęła niespodziewanie ręce i przyciągnęła mnie do siebie. Nasze usta połączyły się i przeżyłem jeden z najwspanialszych pocałunków w moim życiu. Ciocia wyczyniała cuda swoim językiem. Nie sposób opisać tego, co robiła. To trzeba przeżyć! W czasie pocałunku jedną ręką trzymałem kark cioci, a drugą błądziłem po jej pośladkach. Ciocia nie pozostawała dłużna i przesuwała ręką po moich plecach. W końcu uszczypnęła mój tyłek. – Wystarczy na razie – powiedziała, odsuwając się i ciężko dysząc. Straciłem poczucie czasu – pocałunek mógł trwać kilkanaście sekund albo dwie minuty. Ciocia z powrotem złapała za mojego kutasa i delikatnie zaczęła go masować. – Jaki twardy – mruknęła. Jęknąłem cicho-kutas zapulsował delikatnie. – Chyba nie wytrzymasz długo, co Pawełku? – Zapytała ciocia. Pokiwałem głową nie będąc w stanie wykrztusić słowa. Dotyk jej chłodnej dłoni na gorącym kutasie był genialny. Serce mi biło mocno, oddech się urywał. – Uspokój się Paweł – rozkazała ostro ciocia i po raz drugi ścisnęła mi do bólu penisa. Wyprostowałem się, a ciocia odpuściła. – Nie denerwuj się. Oddychaj miarowo. Możesz pojęczeć sobie, mów, co ci ślina na język przyniesie. Nikt nas nie usłyszy. Poddaj się chwili – powiedziała ciocia. Posłuchałem się jej i uspokoiłem oddech. Oddychałem głęboko i miarowo. Zacząłem głośno jęczeć i wypowiadać różne słowa. -O tak! Wal mi konia! – zacząłem od prostych zdań. Widząc w oczach cioci, że jej się to podoba poszedłem dalej. Wpływ na to miało zapewne także przyśpieszenie ruchów cioci. -Tak trzep mi kutasa. Zwal mi cycata blond szmato! Spuściłbym się ci na cycki! Wyruchałbym ci te usta! Wyjebałbym cipe! – mówiłem puszczając hamulce. Nie zastanawiałem się nad słowami, które opuszczały moje usta. Nie przejmowałem się wulgaryzmami, którymi nagle posługiwałem się przy cioci. – Nie przestawaj!! – krzyknęłem, gdy poczułem, że niewiele mi brakuje do finału. – Tak spuść się dla cioci – powiedziała zmysłowym tonem. Przyśpieszyła ruchy dłoni, a ja coraz bardziej czułem, że już zaraz nie wytrzymam. Złapałem jedną dłonią pierś cioci i ścisnąłem. – Aaaaaaa! –krzyknąłem, gdy poczułem, chyba pierwszy w stu procentach prawdziwy orgazm. Nigdy nie czułem czegoś takiego. Zadrżałem cały, aż mną lekko rzuciło. Zesztywniałem i wypuściłem z długim świstem powietrze. Gdy kolejne salwy spermy opuszczały moje ciało, ciocia z każdym drgnięciem kutasa przesuwała rękę w dół i górę, dostosowując się do ruchów penisa. Gdy ostatnie krople spermy opuściły moje ciało rozluźniłem się. Poczułem się błogo i tak świetnie jak nigdy w życiu. Wypuściłem pierś cioci i zobaczyłem, że został czerwony ślad po mojej dłoni. Dopiero teraz spojrzałem ciekawy, gdzie wylądowała sperma. Nie mogłem jej znaleźć w pierwszej chwili, ale zaraz ją dostrzegłem. Ciocia skierowała mojego penisa w stronę wody i teraz białe plamy pływały po jeziorze, ruszane przez delikatne fale. – Chyba się podobało? – zapytała śmiejąc się ciocia, po czym usiadła na brzegu pomostu i stopą leniwie rozwaliła plamy spermy. – Tak, byłaś wspaniała ciociu – odpowiedziałem uśmiechem, wpatrując się w stopy cioci, które dotknęły przed chwilą mojej spermy. – A ty się podnieciłaś ciociu? – postanowiłem zapytać. Miałem już wywalone w konwenanse. Poczułem, że w sytuacjach sam na sam z ciocią, nie muszę się wstydzić i hamować. Ciocia spojrzała czujnie na mnie, po czym tajemniczo uniosła kąciki warg. Nic nie mówiąc złapała mnie za rękę i pokierowała nią do majtek. Ostrożnie wsadziłem dłoń pod majtki i odkryłem ogromną wilgoć. Czyli ciocia się bardzo podnieciła. Musnąłem palcami muszelkę cioci, ale ta natychmiast wyjęła moją rękę z majtek. – Na razie wystarczy. Obmyj się w jeziorze i upewnij, że nie zostawiliśmy żadnych białych plam. Ja pójdę na górę. Jak do mnie dołączysz, to będziesz się zachowywał jakby nic się nie wydarzyło. I nie interesuje mnie, że nikogo oprócz nas nie będzie. Masz się zachowywać normalnie. Jasne? – zażądała ciocia. – Jak słońce – pokornie się zgodziłem. W tym momencie zaakceptowałbym każde żądanie cioci. Ta chyba to wiedziała, ale nic już nie powiedziała. Założyła stanik, wzięła torebkę oraz ręcznik i kołysząc prowokująco tyłkiem udała się na górę.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Moje nowe opowiadanie. Mam nadzieję, że nie jest za długie. Pisać kontynuacje?
Leave a Reply