Czy to ladnie tak z kolezanka corki ?

– Chodź Paweł, zatańczymy ! – podchmielona Ewka lekko chwiała się na wysokich obcasach, jej oczy śmiały się; porwała mnie na parkiet. Tańczyliśmy blisko. Tak blisko że czułem jej piersi na swoim ciele i jej oddech, zaprawiony alkoholem. Była piękna – na swój sposób. Wysoka, szczupła, długonoga. Tylko w twarzy miała coś niepokojącego: wypukłe czoło, na które spadały jasno – blond loki, kocie lekko skośne oczy i wydłużoną szczękę. Szerokie usta i białe zęby. Miała też 30 lat i była koleżanką mojej córki, na której weselu tańczyliśmy. O ile wiem nie miała nikogo.

Zaczął się wolny kawałek. Ewka położyła głowę na moim ramieniu i zaczęła coś ględzić nieskładnie, jaka jest samotna, że nikt jej nie rozumie, że przy starszych facetach czuje się bezpiecznie itd. Nie była bardzo pijana. Raczej podchmielona i miała chyba ochotę odpiąć wrotki na weselu.

Objąłem ją ciaśniej w pasie. Takich okazji się nie marnuje. Była w takim stanie, że chciała wyrwać kogokolwiek, żeby się zabawić.

Poszukałem wzrokiem żony. Właściwie: byłej żony. Sytuacja była nieco niezręczna, nie utrzymywaliśmy dobrych relacji, ciągle miała do mnie pretensje a rozwód, mimo ż miał miejsce wiele lat temu był dość bolesny. Jak większość kobiet w sytuacji, w której nie mogła zatrzymać przy sobie faceta, postanowiła mnie zniszczyć albo przynajmniej puścić w skarpetkach. Na szczęście nie udało jej się a z dziećmi miałem dobre i głębokie relacje. Teraz jako rodzice panny młodej oboje zostaliśmy zaproszeni. Do oddzielnych stolików. Jest ! Siedzi przy stole i wcina sernik. Napotkałem jej spojrzenie – patrzyła z pogardą jak obściskuję z młodą dziewczyną na parkiecie. Zrobiło mi się przyjemnie. „Dobrze tak, suce” – coś pomyślało za mnie w głowie.

– Ewa, czy ty mnie prowokujesz ?  – szepnąłem jej do ucha a ona zadrżała i zachichotała– Możesz mieć każdego, po co ci stary dziad?

– Wyjdźmy stąd – duszno tu i pociągnęła mnie za rękę do spowitego mrokiem ogrodu. Mijaliśmy różne parki zajęte sobą, Ewa zaprowadziła mnie pod drzewo, oparła się plecami o pień, wypięła biodro. Oczy jej lśniły. Powoli zbliżyłem się i ostrożnie pocałowałem ją w usta. Przymknęła oczy. Nie uciekła ale nie oddała namiętnego pocałunku, była wycofana, nieśmiała. Odsunąłem się od niej. Otworzyła oczy.

– Boisz się mnie ? Zapytała przekornie.

Położyłem ręce na jej biodrach. Tym razem przywarła do mnie całym ciałem. Czułem jej biodra, brzuch, piersi. Zapach gorzkich perfum, jej ciała, potu, tytoniu, alkoholu uderzał do głowy. Chciałem coś powiedzieć, ale zamknęła mi usta pocałunkiem. Mokrym, ciepłym, długim. Zarzuciła mi ręce na szyi. Wsunąłem jej język… Przerwał nam nagle  głos:

– Hej, nie widzieliście może…. Tato ?? Ewa ?? – No tak. To moja córka. Patrzyła na nas osłupiała. Ale osłupienie trwało tylko moment, szybko przerodziło się w rozbawienie. Córka była łobuziarą. Po obojgu rodzicach.

– Haha, Ewa, co ja widzę, wyrywasz mi ojca ? Mogłam się po tobie tego spodziewać ! Tato – uważaj na nią, wiem co mówię ! – i ze śmiechem pobiegła dalej.

Speszeni spojrzeliśmy po sobie.

– Chodźmy do mnie – zaproponowałem – Tu jest zbyt tłoczno.

Zgodziła się od razu, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. W pokoju hotelowym już w drzwiach zrzuciła buty, opadła na fotel, rozrzuciła szeroko nogi w czarnych pończochach.

– Uff ! Nareszcie cisza.. Daj mi wody proszę –  Zarządziła raczej niż poprosiła. Wypiła duszkiem. Podszedłem do niej, usiadłem na podłodze. Dotknąłem jej nogi w kostce. Powoli przesuwałem dłoń w górę. Minąłem kolano, dłoń przesuwała się po udzie. Ewa lekko uniosła biodra. Zrozumiałem. Doszedłem do paska ciała, gdzie kończyły się pończochy. Wymacałem majtki i powoli je z niej ściągnąłem. Pomagała mi w tym. Miała ochotę na seks. Podsunąłem jej sukienkę w górę i pochyliłem się i pocałowałem jej cipkę. Mokrą, spoconą, ciepłą. Zamruczała. Wysunąłem język i zacząłem lizać delikatnie wokół jej warg sromowych, szukałem łechtaczki. Poczułem jak jej dłonie wbijają mi się we włosy. Srom miała mały, wygolony na gładko. Pachniała czymś, czego nie mogłem nazwać. Rozchyliła szerzej nogi a mój język wślizgnął się do środka. Wyprężyła się, westchnęła. Rozsunęła szerzej nogi, zaparła się piętami w wykładzinę, wygięła palce stóp. Mój język był w niej i penetrował ją. Wyczuwałem ścianki je pochwy, zlizywałem je soki. Odgięła głowę w tył.

Rozległo się pukanie do drzwi.

– Kto do kurwy… uniosłem się na kolana.

– Otwórz, może to coś ważnego.

Otworzyłem. W drzwiach stała moja była.

– Musimy porozmawiać – zaczęła dość obcesowo i próbowała wejść do pokoju. Zastąpiłem jej drogę. Spojrzała z wściekłością – Do rozliczenia wesela brakuje dwadzieścia tysięcy. Oczekuję że je pokryjesz, zwłaszcza po tym co nam zrobiłeś !

Krew uderzyła mi do głowy, zacząłem się domyślać o co jej chodzi.

– Czy dorzuciłaś do wesela tyle ile obiecałaś ? – Starałem się zachować spokój, ale głos mi drżał. Ramieniem blokowałem jej wstęp do pokoju, w którym siedziała Ewa i słuchała tej żenującej rozmowy.

-Mam trudną sytuację. Nie stać mnie teraz. Uważam, że ty powinieneś to zapłacić.

Nagle urwała i znieruchomiała, wlepiając osłupiałe spojrzenie gdzieś za mną.

– Paweł, długo jeszcze będziesz słuchał tej pani ? Nudzę się… usłyszałem głos Ewy za plecami. Ewa stała bosa, zdążyła już zdjąć pończochy, rozpuściła włosy i trochę je wzburzyła. Opierała się o framugę i całą swoją postawą pokazywała, że jest poirytowana faktem, że jakaś obca samica zaczepia jej chłopa.

– Mogłaby pani już sobie pójść ? Ewa zapytała słodko opierając głowę na moim ramieniu i patrząc zimno w oczy mojej byłej żony. Była żona odwróciła się na pięcie i wybiegła. Gdyby mogła, strzeliłaby drzwiami.

– Dziękuję za pomoc, dałbym radę sam.

– Tak i wyciągnęłaby z ciebie forsę jak zwykle. Wiem jaki jesteś od Wiktorii. (Wiktoria to moja córka).

Odwróciłem się do niej, położyłem jej ręce na biodrach:

– Taaak ? Jaki jestem ?

– Dobry – Ewa cofała się w stronę łóżka – Chojny – ciągnęła mnie dalej – Odpowiedzialny – usiadła na łóżku a ja poleciałem na nią. Kiedy już na niej leżałem wyszeptała mi do ucha – I pewnie jeszcze jesteś namiętny, co ?

Była w sukience, ale pod nią nie miała już nic. Oplotła mnie nogami, zarzucając je na moje biodra. Nie było czasu rozpinać guzików. Pałka sterczała mi grożąc eksplozją. Pode mną leżała młoda, podniecona kobieta. Nie wiem kiedy mój członek wszedł w nią. Była mokra ale ciasna. Wsuwałem się powoli. Zajęczała, głośniej niż się spodziewałem i jakby boleśnie, zagryzła wargi.

– Coś się stało ? Zapytałem zaniepokojony  

– Nie, to nic, nie przestawaj – poprosiła cicho – i nie musisz zakładać gumy, zabezpieczam się.

Zacząłem delikatnie ją posuwać. Wkrótce jej cipka rozciągnęła się i mój tłok poruszał się w niej gładko. Miała wspaniałe, szare, rozmarzone oczy, włosy rozrzucone na poduszce. Nie przerywając ruchania pomogłem jej zdjąć sukienkę przez głowę. Zobaczyłem jędrne i naprawdę duże piersi, z wielkimi, brązowymi obwódkami wokół małych sutków. Pod jasną, cienką skórą widać było zielonkawe żyły. Podniecała mnie. Ja ją chyba też. Zmieniliśmy pozycję, bo w tej doszedłbym od razu a chciałem się z nią kochać jak najdłużej. Położyła się na boku, podwinęła kolana, wypięła tyłek, pochyliła głowę, zamarła w oczekiwaniu. Wszedłem w nią od tyłu, przylgnąłem do pleców, objąłem jej piersi. Naparła na mnie pupą.

– Szybciej, mocniej – wyszeptała. Posłusznie przyspieszyłem. Posuwałem ją bardzo szybko, bardzo głęboko, krótkimi pchnięciami. Nagle odwróciła się do mnie, pchnęła mnie na plecy i wskoczyła na mnie, prostując się. Widok był tak podniecający, że ledwo zdążyłem schwycić ją za kostki u nóg, trysnąłem w niej. Okazało się, że był najwyższy czas, bo Ewa krzyknęła głośno, wyprężyła się, zadrżała i opadła na mnie bezwolnie. Zrobiło mi się błogo. A jej zebrało się na mówienie.

– Boże, ale było dobrze, nawet nie bolało mnie tak bardzo, jesteś taki dobry w łóżku.. mruczała.

– Jak to, „bolało” ? – zaniepokoiłem się. Wiktoria coś wspominała kiedyś o jakichś kobiecych problemach Ewki. Były też jakieś niepokojące relacje o niej i jej ojcu. Ze podobno sypiali kiedyś ze sobą i to ją trochę skrzywiło, była singielką i miała kłopoty ze stałymi związkami, ale nie słuchałem za bardzo.

– Nic, leczę się, ale nikt nie wie co to jest naprawdę. Nic ważnego.

Przytuliłem ją, pocałowałem. „A może to ja byłbym tym, kto ją wyleczy ? Może to na tle nerwowym ? Może jak się odpręży, odstresuje, to jej minie ?”

Przywarła do mnie, zarzuciła na mnie nogę. Ech, żebyście widzieli jakie ona ma nogi ! Dla samych nóg warto było. Pałka znowu zaczęła mi rosnąć. Wyczuła to. Nic nie mówiąc przesunęła się w dół i poczułem jak bierze go do ust. Po chwili poczułem jej język. Widziałem ruchy jej płowej główki. Obciągała z rosnącym zaangażowaniem, rozległo się cmokanie i siorbanie. Przerwała i podniosła mokrą od śliny, uśmiechniętą twarz:

– Podoba ci się ? Może usiądź na fotelu, będzie ci wygodniej – zaproponowała.

Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Wyskoczyłem z łóżka i rozparłem się wygodnie. Ewa wyszła naga, powoli uklęknęła przede mną, wyprostowana, ze sterczącymi sutkami.

– Lubisz jak ci służę mój Panie ? – Zaczęła grać w jakąś swoją grę. Przechyliła głowę i zapytała – jak mogę zadowolić swego Pana ? Liznęła mnie przeciągle po członku i spojrzała mi w oczy:

-Dobra jestem ?

Fala uderzyła mi do głowy. Drażniła się ze mną, umiała mnie rozpalić. Pałka znowu sterczała.

– Najlepsza.

– Ojciec mnie uczył – wyznała.

A więc prawda. Dziewczyna poznała nawet smak kazirodztwa. Może stąd jej zamiłowanie do starszych facetów. No cóż, nie byłem jej ojcem, chociaż mógłbym. O dziwo świadomość, że była posuwana przez ojca jeszcze bardziej mnie podnieciła.

Zamruczała, powtórzyła liźnięcia i wzięła go do ust. Wzięła głęboko. Położyłem dłoń na jej włosach i delikatnie zacząłem nadawać rytm ruchom jej głowy. Rozległo się bulgotanie i siorbanie. Ślina i śluz spływały jej po brodzie na piersi. Była niezmordowana. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam.

 – Chodź tu do mnie szybko – podniosłem ją.

Usiadła na mnie tyłem, nadziewając się na mojego kutasa. Kręciła biodrami, za które ją trzymałem. Podskakiwała na mnie pojękując i odchylając głowę. Nogi trzymała szeroko. Chciałem jej całej, moje ręce wędrowały po jej brzuchu, piersiach, szyi. Była namiętna, rozpalona. Tym razem trwało to dużo dłużej niż za pierwszym razem.  Kiedy się w nią spuściłem, naparła z jękiem biodrami na mojego członka, wygięła się w tył próbując chwycić mnie za szyję i pocałować a potem zwiotczała. Zaniosłem ją do łóżka, dałem wody, nakryłem kołdrą. Zasnęła od razu. Miała spokojną, pogodną twarz. Siedziałem obok na fotelu i zastanawiałem się co tu się właśnie zdarzyło. Doświadczenie mówiło mi, żeby sobie za wiele nie obiecywać. Nie miałem problemów z poznawaniem kobiet, ta była co najmniej dwadzieścia parę lat młodsza ode mnie, co nie wróżyło dobrze. Pewnie chciała się zabawić.  Wszedłem do łóżka. Ewa zamruczała, odwróciła się do mnie, zarzuciła na mnie nogę, głowę położyła mi na piersi i spała jak zabita.

Z dołu dobiegała weselna muzyka i odgłosy podpitych gości. Impreza dogorywała ale nie chciała się skończyć.

W nocy zdarzyło nam się jeszcze parę razy obudzić i kochać ze sobą. Nasze ciała były spragnione bliskości. Nie wiedziałem, że jestem zdolny do czegoś takiego. Wreszcie, kiedy już zaczynało świtać zasnąłem. A właściwie zdrzemnąłem się. Kiedy otworzyłem oczy, zobaczyłem najpierw jej pomalowane paznokcie a potem całą stopę. Kołdra leżała na podłodze. Prześcieradło było całe w plamach. Ewa spała z głową po drugiej stronie łóżka a jej nogi były przy mojej głowie. Pocałowałem ją w stopę, pogłaskałem po nodze. Zamruczała jak kotka, przeciągnęła się, ziewnęła. Chwilę poleżała, podniosła się ciężko i nie zadając sobie trudu zarzucenia czegoś na siebie, naga, z rozczochranymi włosami poczłapała do łazienki. Gapiłem się na jej tyłek. Takie tyłki od jakiegoś czasu mogłem sobie tylko wyobrażać. A teraz miałem jeden przed oczami. Przypomniało mi się co wyprawialiśmy w nocy i mój obolały kutas spróbował rozpaczliwie po raz ostatni stanąć do walki.  

Usłyszałem jak Ewa puszcza wodę.

– Idziesz ? – dobiegło mnie przez drzwi.

Wstałem i poszedłem za nią. Była pod prysznicem. Jej mokre i pokryte pianą ciało lśniło. Ewa podśpiewywała coś, myła głowę. Kiedy mnie zobaczyła, złapała za szyję i wciągnęła do kabiny, po czym nie zakręcając wody kucnęła przed moim członkiem.

-Mój rycerz ! Należy ci się nagroda – powiedziała do niego czule, oglądając go z uwagą, po czym wzięła do ust, tym razem od razu głęboko, po same jaja. Wargi miała mokre, poślizg był dobry. Umiała dobrze robić loda, nie czułem zębów. Natomiast język – owszem. Nie chciałem jej się spuścić do ust.

– Wstań proszę kochanie – podciągnąłem ją w górę, odwróciłem. Zrozumiała intencję. Oparła się o drzwi kabiny, rozstawiła nogi, wypięła pupę. Nie miałem kłopotów żeby w nią wejść. Jej bóle zniknęły zupełnie. Poczułem ciepło kobiecego ciała, wilgoć. Naparłem. Doszedłem do ścianki macicy. Natarła pupą, woda lała się po nas. Trzymałem ją za piersi, posuwałem. Była cudowną kochanką. Nawet nie jęczała głośno, raczej pomrukiwała. Doszedłem w niej, spuściłem się. Zatoczyła się, musiałem ją przytrzymać, żeby nie upadła. Strużki cieknącej po jej udach spermy mieszały się z wodą. Odwróciłem ją, pocałowałem. Nasze usta łapczywie do siebie przywarły. Mój język tańczył z jej językiem, delikatnie ssała mi wargę, ja liznąłem ją po zębach. Woda lała się po nas, wpadała do ust.

Kiedy wyszliśmy spod prysznica, jej telefon dzwonił. To była moja córka: „No hejka” -usłyszałem jej głos – „jak było ? Wszyscy mówią tylko o was a to ja miałam być królową wieczoru. Państwo N….scy zejdą na śniadanie ?”

– Chyba staliśmy się popularni – zaśmiała się Ewa, odkładając słuchawkę – Boże, jak ja mam założyć tę sukienkę… muszę lecieć do pokoju i się przebrać, wymalować…

– Daj znać jak będziesz gotowa, zejdziemy razem.

– To ty chcesz mnie samą wypuścić na korytarz ? Proszę o eskortę. Wiesz jacy są wujowie na weselach ? Nie ma mowy, idziesz ze mną – Ewa była w świetnym humorze. Podobała mi się coraz bardziej. Ciekawe, czy będzie jakiś dalszy ciąg tej naszej przygody…

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andrzej Nowak

Kolejne – drugie – opowiadanie z serii “prawda czy fałsz”. Innymi słowy, tylko jedno z kilku opowiadań jakie będę tu zamieszczał będzie kompletnie zmyślone. Reszta, to mniej lub bardziej podkoloryzowane (choć nie zawsze) sytuacje z mojego życia.  Ciekawe czy zgadniecie, które opowiadanie jest lipne 🙂

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *