Iskra pod popiolem – poczatek

Słońce zachodziło za blokami osiedla, malując niebo odcieńiami różu i fioletu, gdy Ania stała przy kuchennym blacie, mechanicznie krojąc marchewkę na kolację. Jej palce, zwykle pewne i sprawne, teraz poruszały się jakby obciążone niewidzialnym ciężarem. W powietrzu unosił się zapach gotującego się rosołu, mieszając się z delikatnym aromatem kawy, którą wypiła przed chwilą – gorzkawa posmak pozostała jej na języku, jakby symbolizując coś więcej niż tylko napój. Od czterech lat, odkąd urodziła Oskara, jej ciało należało bardziej do syna i domowych obowiązków niż do niej samej. A już na pewno nie do Małka.

Drzwi frontowe otworzyły się z impetem, wpuszczając do środka chłodne, jesienne powietrze i śmiech Joli. Przyjaciółka wpadła do kuchni w obcisłych dżinsach i swetrze, który podkreślał każdą krzywiznę jej ciała – idealnie wymodelowaną sylwetkę, o jaką Ania ostatnio myślała tylko z westchnieniem. Jola rzuciła torebkę na krzesło, a jej blond włosy, ułożone w luźne fale, zakołysały się przy tym geście. Na ustach miała szminkę w odważnym kolorze czerwieni, która wydawała się krzyczeć: żyję pełnią życia.

— No i jak, stara? — Jola opadła na jedno z kuchennych krzeseł, wyciągając z torebki paczkę papierosów. — Dzieciak śpi? Bo ja mam ochotę na szczerą rozmowę, a nie na bajki o misiach i smoczkach.

Ania odłożyła nóż, otarła dłonie o fartuch i usiadła naprzeciwko, czując, jak coś w niej się napina. Jola zawsze miała ten dar – potrafiła jedną uwagą rozmontować cały jej starannie zbudowany świat rutyny.

— Młody u teściowej — odparła Ania, próbując zachować lekkość w głosie. — A co to za różnica? Zawsze masz ochotę na szczerą rozmowę.

Jola zapaliła papierosa, wciągając dym głęboko, jakby to był eliksir życia. Jej zielone oczy błysnęły figlarnie.

— No właśnie. Na przykład o tym, że wyglądasz, jakbyś ostatni raz pieprzyła się w zeszłym wieku. — Nie czekając na reakcję, ciągnęła dalej, wydmuchując dym w stronę sufitu. — A ja akurat wracam od faceta, który wie, jak trzymać kobitę w łóżku. Nie to co niektóry mąż, co?

Ania poczuła, jak krew napływa jej do policzków. Nie z oburzenia – z czegoś znacznie gorszego. Zazdrości. Bo Jola mówiła o czymś, czego ona sama nie odczuwała od lat: pożądania, dotyku, tego elektryzującego uczucia, kiedy ktoś cię chce. Przesunęła dłonią po udzie, jakby chciała przypomnieć sobie, jak to jest, kiedy ktoś ją dotyka inaczej niż mimochodem, w pośpiechu, między praniem a nakarmieniem dziecka.

— Nie wiem, o czym mówisz — skłamała, ale jej głos zabrzmiał pusto, nawet dla niej samej.

Jola nachyliła się do przodu, a jej perfumy – słodkawo-kwiatowe, z nutą wanilii – owiały Anię, przypominając jej o czasach, kiedy ona też nosiła coś więcej niż tylko dezodorant w sprayu.

— Wiesz doskonale. — Jola uśmiechnęła się, ale w tym uśmiechu nie było drwiny, tylko coś bliższego współczuciu. — Mówię o tym, że masz trzydzieści lat, a zachowujesz się, jakby twoje życie seksualne skończyło się razem z ciążą. Małek to nie jakiś potwór, tylko twój mąż. I wiem, że kiedyś nie mogłaś się doczekać, żeby się z nim kochać.

Ania spojrzała na swoje dłonie – suche, z krótko obciętymi paznokciami, bez śladu lakieru. Kiedy ostatnio Małek dotknął jej nie w pośpiechu, nie jak kolejną rzecz do odhaczenia na liście obowiązków? Nie pamiętała. Ale teraz, kiedy Jola o tym mówiła, coś w niej drgnęło, obudziło się jak z letargu. Może to była tylko tęsknota za tym, kim była kiedyś. A może coś więcej.

— A jeśli… jeśli już nie umiem? — wyszeptała, zaskoczona własną szczerością.

Jola śmiała się cicho, gasząc papierosa w popielniczce.

— Przestań pierdolić, Anka. To jak jazda na rowerze. Tylko że przyjemniejsza. — Jej ton zmiękł. — Posłuchaj, nie musisz od razu robić akrobacji w sypialni. Ale spróbuj. Dotknij go. Niech cię dotknie. Zobaczysz, że to wróci. I że ty też wrócisz.

Ania wstała, podeszła do okna. Za szybą mrok gęstniał, połykając kontury osiedlowych bloków. W lustrzanym odbiciu zobaczyła siebie – bladą, zmęczoną, ale z iskrą czegoś, czego nie rozpoznawała. Może Jola miała rację. Może naprawdę pora przestać udawać, że nie tęskni. Że nie chce.

— Dobra — powiedziała cicho, bardziej do siebie niż do Joli. — Spróbuję.
Ania stała przy blacie, palce nerwowo uderzające w chłodny granit, podczas gdy Jola opierała się o framugę, jej zielone oczy błyszczące z podniecenia i wyczekiwania. Powietrze między nimi było gęste, naładowane czymś, co Ania nie śmiała jeszcze nazwać po imieniu. Słowa Joli – „Spróbuj. To jak jazda na rowerze” – wciąż dźwięczały jej w głowie, jak obietnica czegoś zakazanego, czegoś, co mogłoby ją zmienić na zawsze. Przełknęła ślinę, czując, jak jej gardło ściska się z nerwów, ale też z czegoś innego – z głodu, który budził się w niej powoli, ale nieubłaganie.

— No dobra — powiedziała w końcu, odwracając się do Joli z determinacją, która zaskoczyła nawet ją samą. Jej głos był ochrypły, pełen niepewności, ale też nowej, nieznanej siły. — Ale jak? Nie wiem nawet, od czego zacząć.

Jola uniosła brwi, a jej usta rozciągnęły się w szerokim, zadowolonym uśmiechu. Odpychając się od framugi, podeszła bliżej, jej obcasy stukały pewnie o podłogę, jakby każdy krok był obietnicą tego, co ma nadejść. Kiedy stanęła tuż przed Anią, jej zapach – słodkawo-kwiatowy, z nutą czegoś bardziej ziemskiego – otoczył ją, sprawiając, że Ania poczuła, jak jej ciało reaguje natychmiast. Sutki stwardniały pod bluzką, a między nogami zaczynało robić się wilgotno.

— Od tego, że przestaniesz myśleć, a zaczniesz czuć — oznajmiła Jola, chwytając Anię za rękę. Jej dotyk był ciepły, stanowczy, nie dający miejsca na protest. — Chodź. Zabieram cię na zakupy.

— Na jakie zakupy? — Ania spróbowała się cofnąć, ale Jola ścisnęła jej dłoń mocniej, palce wbijając się delikatnie w skórę, jakby już teraz zaznaczając swoje prawo do niej.

— Na takie, po których twój mąż będzie cię jebać jak szalony, a ty przypomnisz sobie, jak to jest czuć się kurwą, a nie tylko żoną — Jola mrugnęła porozumiewawczo, a jej zielone oczy błyszczały figlarnie, ale też z czymś głębszym – z obietnicą, że to dopiero początek. — A potem, kiedy już będziesz mokra i gotowa, pokażę ci, jak można się bawić naprawdę.

Ania poczuła, jak jej oddech przyspiesza. Wyobraźnia podsunęła jej obrazy – Małek, jego ręce na jej ciele, jego usta na jej sutkach, jego kut w niej, głęboko, bez litości. Ale było tam też coś więcej – Jola, jej palce, jej usta, jej ciało. Co ja, do cholery, robię? – pomyślała, ale nie cofnęła ręki. Pozwoliła, by Jola poprowadziła ją do drzwi.

Godzinę później stały przed sklepem z artykułami erotycznymi, którego witryna była przyciemniona, a nad drzwiami migotało dyskretne, różowe światło. Ania poczuła, jak jej policzki płoną, kiedy spojrzała na wystawione manekiny – jedna ubrana była w czarne, koronkowe figi z otwartym krokiem, druga w paski do wiązania, które opinały jej ciało jak druga skóra. Serce biło jej jak szalone, a żołądek ściskał się z nerwowego podniecenia. Powietrze było ciężkie, nasycone zapachem lateksu i słodkawą wonią perfum, która przypominała jej zapach Joli.

— Nie wiem, czy dam radę wejść — szepnęła, ale Jola już pchała ją delikatnie do przodu, dłoń na jej plecach, jakby prowadziła ją nie tylko do sklepu, ale do zupełnie nowego świata.

W środku panował półmrok, a na ścianach wisiały różnorodne gadżety – od delikatnych, różowych wibratorów w kształcie języczków po ogromne, realistycznie wyglądające dildo, które sprawiały, że Ania czuła, jak jej cipka kurczy się z podniecenia. Na półkach leżały kajdanki, paski do bondage’u, klapsy do sutków, a nawet meble – krzesła z rozchylonymi nogami, stoły z paskami do unieruchamiania. Ania poczuła, jak jej oddech staje się płytki, kiedy jej wzrok padł na półkę z bielizną – przezroczyste koronkowe body, stringi, które ledwo zakrywałyby jej pośladki, i paski do uciskania sutków, które sprawiały, że jej pierś zaczynała pulsować z pragnienia.

— Boże… — jęknęła cicho, czując, jak jej ciało reaguje na te obrazy. Między nogami zaczynało być wilgotno, a sutki stwardniały pod cienkim materiałem bluzki, ocierając się bolesnie o materiał za każdym oddechem.

Jola, nie zwracając uwagi na jej zakłopotanie, podeszła do lady z bielizną i zaczęła przymierzać różne komplety do Ani, jakby były na zwykłych zakupach, a nie w miejscu, które sprawiało, że Ania czuła się jednocześnie zawstydzona i pobudzona.
— To — powiedziała Jola, trzymając przed nią czarny, koronkowy zestaw, który składał się z fig z otwartym krokiem i stanika, który ledwo zakrywałby sutki. Materiał był tak cienki, że przez koronkę widać było ciemne kręgi wokół brodawki. — To będzie idealne. Małek oszaleje, kiedy cię w tym zobaczy. A ty poczujesz się jak kurwa, którą powinnaś być.

Ania dotknęła materiału, czując jego miękkość, ale też świadoma, jak mało osłoniłaby w nim. Przełknęła ślinę, ale kiwnęła głową. Jej palce drżały, kiedy wzięła zestaw z półki.

— A to — Jola sięgnęła po różowe jajko wibracyjne z pilotem, jej paznokieć delikatnie musnął opakowanie – będziesz mogła nosić przez cały dzień. Wyobraź sobie, jak będziesz mokra i podniecona, zanim w ogóle dotrzecie do sypialni. Jak będziesz musiała siedzieć przy obiedzie, udając, że nic się nie dzieje, podczas gdy to małe coś będzie cię pieściło od środka.

Ania poczuła, jak jej oddech staje się płytki. Wyobraźnia podsunęła jej obraz – siedzi w kuchni, kroi warzywa, a między nogami drży delikatnie wibrator, przypominając jej o tym, co ma nadejść. Jej palce same sięgnęły po opakowanie, a kiedy dotknęła plastiku, poczuła, jak jej cipka kurczy się z pragnienia.

— I jeszcze to — Jola podała jej grube, realistycznie wyglądające dildo, które miało solidną ssawkę u podstawy i żyłki na całej długości, przypominające prawdziwego kutasa. — Na wypadek, gdybyś chciała go zaskoczyć czymś… bardziej intensywnym. Możesz mu powiedzieć, że to prezent dla niego, a potem użyć go na sobie, kiedy będzie cię obserwował.

Ania poczuła, jak jej twarz płonie, ale nie cofnęła ręki. Wzięła dildo, czując jego wagę, wyobrażając sobie, jak Małek będzie na nią patrzył, kiedy je użyje – jak jego oczy pociemnieją z pożądania, jak jego kut zacznie pulsować, kiedy zobaczy, jak ona się nim pieści. Jej ciało zareagowało natychmiast – wilgoć między nogami stawała się coraz bardziej zauważalna, a sutki pulsowały z podniecenia, jakby prosząc o dotyk.

— A to — Jola wskazała na czarne, skórzane pasy do wiązania nóg i rąk, które wisiały obok kajdanek – to już klasyk. Uwierz mi, nic nie pobudza bardziej niż poczucie, że jesteś całkowicie zdana na kogoś innego. Że nie masz kontroli. Że możesz tylko leżeć i brać to, co ci dają.

Ania dotknęła pasków, wyobrażając sobie, jak leży rozłożona na łóżku, związana, bezbronna, podczas gdy Małek – a może i Jola – robi z nią, co tylko zechce. Ta myśl sprawiła, że jej kolana zadrżały, a między nogami poczuła, jak ślizga się po jej wargach pierwsza kropla podniecenia.

— Dobra — powiedziała ochryple, jej głos drżał z pożądania. — Biorę to wszystko.
mlaszczącym dźwiękiem, a potem kładąc je na nocnym stoliku.

— Teraz wiesz, jak to jest czuć się żywa — powiedziała cicho, gładząc włosy Ani, które przylepiły się do jej spoconej twarzy. — Ale to dopiero początek.

Ania otworzyła oczy, patrząc na Jolę z wdzięcznością i czymś więcej – z nowo obudzoną żądzą, która nie miała zamiaru ucichnąć. Jej wzrok padł na torbę z zakupami, a potem na Jolę, która wciąż klęczała między jej nogami, jej usta lśniące od wilgoci Ani.

— Dziękuję — szepnęła, a potem, po chwili wahania, kiedy jej wzrok spadł na wybrzuszenie na bluzce Joli – jej stwardniałe sutki – dodała: — Może… może spróbujemy jeszcze czegoś?

Uśmiech Joli był wszystkim, czego potrzebowała jako odpowiedzi. Jej dłoń powędrowała z powrotem do torby, a kiedy wyjęła czarne paski do wiązania, Ania poczuła, jak jej cipka znowu pulsuje z podniecenia.

— Myślałam, że nigdy nie zapytasz — powiedziała Jola, a jej głos był pełen obietnicy tego, co ma nadejść.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Kamil kowalski

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *