Dni, które nastąpiły po tamtej nocy z Małkiem, upłynęły Ani w stanie półsennego oszołomienia. Jej ciało wciąż pulsowało wspomnieniem jego dotyku – palce wbijające się w biodra, zęby na jej szyi, fiut rozrywający ją od środka, aż krzyczała z bólu i rozkoszy. Każdego ranka budziła się z mokrą cipką i ciężkimi piersiami, a na poduszce leżała kolejna kartka. Dziwka. Moja. Dziś wieczorem chcę cię zobaczyć na czworakach, kiedy wrócę. Słowa wypalane były jak piętno, a ona chowała je do szuflady jak skarby – i jak dowody winy, których nie chciała się pozbyć.
Małek też się zmienił. Jego spojrzenia stały się dłuższe, pełne obietnicy, a uśmiechy – bardziej drapieżne. Podczas kolacji jego stopa znajdowała drogę między jej udami, palce ściskały jej udo pod stołem, jakby przypominał: pamiętaj, kto tu rządzi. Ania jadła z trudem, widelcem drżącym w dłoni, czując, jak jej majtki przylepiają się do mokrej szczeliny. Czasem, kiedy myślała, że nie patrzy, jego kciuk wciskał się między jej wargi, rozcierając delikatnie, aż musiała ugryźć wargę, żeby nie jęknąć.
Ale było coś jeszcze. Coś, co wisiało między nimi jak napięte powietrze przed burzą.
Jola.
Od tamtej nocy, kiedy Ania po raz pierwszy użyła wibratora pod jej kierunkiem, Jola stała się cichym, ale nieustępliwym duchem w ich życiu. Wysyłała zdjęcia – raz sama w czarnej koronce, z rozchylonymi udami, palce zagłębiające się w różowej szczelinie, innym razem link do sklepu z zabawkami, podpis: “Myślisz, że by się zgodził? Chciałabym zobaczyć, jak cię tym pieprzy, kiedy ja cię lizę”. Ania odpowiadała, ale jej palce drżały nad klawiaturą. Czuła, że to wszystko zmierza ku czemuś większemu. Ku czemuś, co ją przerażało i podniecało jednocześnie.
W piątek wieczorem, kiedy Małek wyszedł na piwo z kolegami, Jola wpadła bez zapowiedzi. Ania otworzyła drzwi w szlafroku, włosy jeszcze mokre po prysznicu, krople wody spływały jej po szyi. Jola weszła z uśmiechem, który obiecywał kłopoty – usta pomalowane na krwistoczerwono, sukienka obcisła jak druga skóra, pachniała mieszanką wanilii i dymu papierosowego.
– No to jak, kurwa? – rzuciła, rzucając torebkę na kanapę. – Zdecydujesz się w końcu, czy mam cię całą noc błagać?
Ania przełknęła ślinę. Wiedziała, o co chodzi. Od kilku dni Jola nasuwała ten temat – weekend, sypialnia, my dwie i on. Ale słyszeć to na głos, kiedy stały tak blisko, że Ania czuła ciepło jej ciała, sprawiało, że serce biło jej jak oszalałe. Jola podeszła bliżej, palec prześlizgnął się po ramieniu Ani, zostawiając za sobą ślad ciepła.
– Nie wiem, czy dam radę – szepnęła Ania, ale jej cipka pulsowała na samo wspomnienie tamtej nocy z Małkiem. – On… on może się wkurzyć.
Jola parsknęła śmiechem, jej usta muskały ucho Ani.
– Och, skarbie, on się nie wkurzy. – Jej głos był niski, prawie syczący. – On będzie się modlił, żebyśmy mu to zrobiły.
Ania jęknęła cicho, kiedy dłoń Jolki ześlizgnęła się na jej brzuch, a potem niżej, aż palce zatrzymały się tuż nad łonem. Nawet przez materiał szlafroku czuła, jak jej cipka jest mokra, gotowa.
– Przestań – wyszeptała, ale nie odepchnęła jej ręki.
– Nie kłam, kochanie – Jola nachyliła się, jej oddech gorący na szyi Ani. – Wiem, że myślisz o tym, jak by to było. Ja na tobie, ty na mnie, a on… – jej język prześlizgnął się po płatku ucha Ani, powodując dreszcz – …w tobie. W obydwu z nas.
Ania zamknęła oczy. Wyobraźnia podsunęła jej obraz: Małek nad nią, jego mocne uderzenia, a Jola… Jola lizałaby jej sutki, palce zagłębiałyby się w niej, kiedy on ją pieprzył. Albo gorzej – albo lepiej – Jola pod nią, a Ania jechałaby jej twarzą, podczas gdy Małek waliłby w nią od tyłu, jego jaja uderzające o pośladki Jolki.
– Boże – jęknęła, czując, jak jej kolana się uginają.
Jola śmiała się cicho, wiedziała, że wygrała.
– Dobrze. To ustalone. Dziś wieczorem. Ty go przygotowujesz, a ja przyjdę o dziesiątej. – Jej palce wreszcie cofnęły się, ale tylko po to, żeby ścisnąć pierś Ani przez cienki materiał. – I nie zapominaj, kochanie… – jej oddech był gorący na szyi Ani – …ty jesteś jego, ale ja cię też chcę. I dostanę cię. Obiecuję.
Kiedy Małek wrócił o ósmej, Ania czekała na niego w kuchni, ubrana w czarną, przezroczystą koszulę nocną, która ledwo zakrywała jej pośladki. Jej włosy były upięte wysoko, odsłaniając szyję, a usta pomalowane na czerwono – tak, jak lubił. Na blacie leżał otwarty laptop, na ekranie wyświetlał się film: dwie kobiety i mężczyzna, jedna z kobiet jeździła twarzą drugiej, podczas gdy facet walił w nią od tyłu, jego jaja uderzające o podbródek tej na dole. Ania stała oparta o blat, jedna noga lekko uniesiona, odsłaniając mokrą szczelinę.
Małek zatrzymał się w progu, jego oczy rozszerzyły się.
– Co to, kurwa, ma być? – jego głos był ochrypły, ale Ania widziała, jak jego spodnie napinają się na widok.
Ona uśmiechnęła się powoli, odstawiając kieliszek wina.
– To jest nasz wieczór, skarbie – powiedziała, podchodząc do niego. Jej palce rozpięły mu pasek, a potem rozporkę. – I mam dla ciebie niespodziankę.
Jego fiut był już twardy, kiedy go wyciągnęła, gruby i pulsujący. Ania opadła na kolana, tak jak kazał jej w wiadomościach, i wzięła go głęboko do ust, czując, jak rozciąga jej gardło. Słyszała, jak Małek syczy, jego palce zagłębiły się w jej włosach, kierując jej głową do przodu i do tyłu.
– Jebana kurwa, Anka – jęknął, kiedy jej język obracał się wokół żołędzi. – Co ty, kurwa, wyprawiasz?
Ona cofnęła się, uśmiechając się z jego śliną na wardze.
– Spełniam twoje fantazje – powiedziała, wstając. – Wszystkie.
Jego oczy płonęły, kiedy popchnął ją na blat kuchenny, podnosząc koszulę nocną do góry. Jego usta znów znalazły jej sutki, ssąc je mocno, aż bolało, a jego palce wbiły się w jej cipkę, która była już mokra i gotowa.
– Ty… ty naprawdę chcesz tego, co? – jego głos był ochrypły od pożądania. – Chcesz, żebym cię traktował jak moją małą dziwkę?
– Tak – wyszeptała, rozkładając nogi szerzej. – Chcę, żebyś mnie pieprzył, jakbym była twoją. Jakbyś mnie nienawidził.
Jego śmiech był niski, almost zły.
– Och, kochanie, ja cię nie nienawidzę – jego palce wsunęły się w nią, kręcąc się, aż krzyknęła. – Ja cię uwielbiam. Ale dziś wieczorem… – jego zęby zagryzły jej ucho – …będziesz moją wspólną dziwką.
Ania zamarła.
– Co?
Ale zanim zdążyła zareagować, usłyszeli dzwonek do drzwi.
Małek uśmiechnął się szeroko, jego oczy błyszczały z podniecenia.
– O, to musi być nasz gość.
Jola weszła jak huragan. Miała na sobie czerwoną, obcisłą sukienkę, która ledwo zakrywała jej pośladki, a jej włosy były rozpuszczone, falujące przy każdym ruchu. Niosła butelkę wódki i uśmiech, który obiecywał grzech.
– No to jak, chłopaki – rzuciła, stawiając butelkę na stole. – Gotowi na najlepszą noc waszego życia?
Ania stała jak sparaliżowana, czując, jak Małek przyciska się do niej od tyłu, jego fiut twardy jak stal wciśnięty między jej pośladki. Jola podeszła do nich, jej palce prześlizgnęły się po ramieniu Ani, a potem po jej szyi, zanim ścisnęła ją za brodę, zmuszając do spojrzenia.
– Nie bój się, kochanie – szepnęła Jola, a potem pocałowała ją. Jej usta były gorące, dominujące, język wślizgnął się między wargi Ani, zagarniając ją w pocałunek, który był bardziej posiadaniem niż pieszczotą.
Ania jęknęła w jej usta, czując, jak Małek ściska jej piersi, jego zęby zagryzają jej kark. Jola cofnęła się, uśmiechając się z triumfem.
– Dobra dziewczynka – powiedziała, a potem zwróciła się do Małka. – No to gdzie mamy to zrobić, wielki człowieku? W sypialni, czy może na kanapie, żebym mogła cię dobrze zobaczyć, jak nas obie pieprzysz?
Małek wydawał się oszołomiony, jego oczy przeskakiwały między nimi, jakby nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.
– Sypialnia – wychrypiał w końcu, popychając Anię przed sobą.
Jola śmiała się cicho, idąc za nimi.
– Dobry wybór – powiedziała, a potem szepnęła do Ani, kiedy mijały ją w korytarzu: – Teraz się zacznie zabawa, skarbie. Gotowa?
Ania nie była pewna, czy była gotowa. Ale kiedy Małek rzucił ją na łóżko, a Jola usiadła obok, jej palce już bawiły się jej sutkami, wiedziała jedno – nie miała zamiaru przerywać.
Sypialnia była gorąca, powietrze gęste od zapachu perfum, potu i pożądania. Małek stał nad nimi, jego fiut sterczał dumnie, kiedy patrzył na dwie kobiety na swoim łóżku. Jola leżała na boku, jedna noga podciągnięta, odsłaniając mokrą cipkę, palce bawiły się jej łechtaczką leniwie, podczas gdy druga ręka ściskała pierś Ani, która dyszała pod jej dotykiem.
– No to kto pierwszy? – zapytał Małek, jego głos drżał z pożądania.
Jola uśmiechnęła się, puszczając pierś Ani, żeby przesunąć rękę między jej nogi.
– Och, myślę, że najpierw powinieneś zajechać moją małą przyjaciółkę – powiedziała, wciskając dwa palce w Anię, która jęknęła, jej biodra uniosły się z łóżka. – Ona jest już taka mokra, taka gotowa. Prawda, skarbie?
– Tak – wyszeptała Ania, czując, jak palce Jolki kręcą się w niej, rozciągając ją, przygotowując. – Proszę, Małek… pieprz mnie.
Małek nie potrzebował dwóch zaproszeń. Rzucił się na nią, jego usta znalazły jej sutki, ssąc je mocno, aż skóra na nich zrobiła się ciemnoczerwona. Ania krzyknęła, kiedy jego palce dołączyły do Jolki, wypełniając ją, rozciągając, aż czuła, że zaraz eksploduje.
– Och, kurwa, tak – jęknęła Jola, obserwując ich, jej własne palce pracowały szybciej na jej łechtaczce. – Patrz na nią, jak się wije. Ona kocha to.
Małek uniósł głowę, jego oczy były ciemne, prawie czarne.
– Chcesz, żebym cię pieprzył, Anka? – zapytał, jego głos był ochrypły. – Chcesz mojego fiuta w swojej mokrej cipce?
– Tak! – krzyknęła, jej paznokcie wbiły się w jego ramiona. – Proszę, Małek, daj mi go. Daj mi całego.
Jola parsknęła śmiechem, jej palce wciąż były w Ani, kiedy Małek uniósł jej biodra i wbił się w nią jednym, mocnym pchnięciem. Ania krzyknęła, jej plecy wygięły się, kiedy czuła, jak wypełnia ją do granicy bólu.
– Jebany Boże – wyszeptała Jola, jej oczy były przykute do miejsca, gdzie ich ciała się łączyły. – Patrz na nią, jak go pożera. Ona jest stworzona do tego.
Małek zaczął się poruszać, jego uderzenia były głębokie, brutalne, każde pchnięcie wypychało z Ani jęk. Jola nie przestawała dotykać jej łechtaczki, jej palce były mokre od soków Ani, kiedy pocierała ją w rytm jego ruchów.
– Och, kurwa, kurwa, kurwa – Ania nie mogła przestać krzyczeć, jej cipka ściskała go mocno, jakby nigdy nie chciała go wypuścić. – Jeszcze, Małek, jeszcze!
Jola nachyliła się, jej usta znalazły sutek Ani, ssąc go mocno, podczas gdy jej ręka przesunęła się niżej, jej palce dołączyły do jego fiuta, pocierając go od dołu, kiedy wbijał się w Anię.
– Czujesz to, skarbie? – szepnęła Jola, jej oddech gorący na skórze Ani. – Czujesz, jak on cię rozrywa? Jakbyś była tylko dziurą dla jego fiuta?
– Tak! – Ania krzyknęła, kiedy Małek wbił się głębiej, jego jaja uderzyły o jej pośladki. – Jestem twoją dziurą, Małek! Twoją kurwą!
Jola uśmiechnęła się, a potem jej usta znalazły usta Ani, pocałunek był brutalny, pełen języka i zębów, kiedy Małek walił w nią coraz mocniej, jego oddech stawał się coraz bardziej urywany.
– Ja też chcę – jęknęła Jola, odrywając się od pocałunku. – Chcę go w sobie, Anka. Chcę, żeby mnie pieprzył, kiedy patrzysz.
Ania ledwo mogła myśleć, jej cipka pulsowała, bliska orgazmu, ale skinęła głową, jej oczy były zamglone pożądaniem.
– Tak – wyszeptała. – Chcę zobaczyć, jak cię pieprzy.
Małek nie potrzebował więcej zachęty. Wyciągnął się z Ani z mokrym plaskiem, jego fiut lśnił od jej soków, kiedy Jola przewróciła się na plecy, rozkładając nogi szeroko.
– Chodź tu, wielki chłopcze – powiedziała, jej palce rozciągały swoje wargi, odsłaniając różową, mokrą cipkę. – Pokaż mi, jak potrafisz.
Małek rzucił się na nią, jego usta znalazły jej sutki, a potem jego fiut wbił się w nią jednym, płynnym ruchem. Jola krzyknęła, jej paznokcie wbiły się w jego plecy, kiedy zaczął ją pieprzyć z taką samą brutalnością, z jaką przed chwilą traktował Anię.
Ania podpełzła bliżej, jej oczy były przykute do miejsca, gdzie ich ciała się łączyły. Jej palce znów znalazły jej łechtaczkę, pocierając ją szybko, kiedy obserwowała, jak Małek wali w Jolę, jego pośladki napinały się przy każdym pchnięciu.
– Och, kurwa, tak – jęknęła Jola, jej głowa odrzucona do tyłu. – Tak, Małek, jeb mnie! Jeb mnie, jakbym była twoją dziwką!
Ania nie mogła się powstrzymać. Nachyliła się, jej usta znalazły sutek Jolki, ssąc go mocno, kiedy Małek walił w nią. Jola jęknęła, jej ręka zagłębiła się we włosach Ani, przyciągając ją bliżej.
– Tak, skarbie – wyszeptała. – Ssij je. Ssij je, kiedy on mnie pieprzy.
Ania zrobiła, jak kazano, jej język krążył wokół sutka, podczas gdy jej palce pracowały na jej własnej łechtaczce. Czuła, jak jej orgazm zbliża się, jak fala, która zaraz ją zatopi.
– Ja… ja zaraz skończę – jęknęła, jej biodra uniosły się z łóżka.
– Nie śmiej – warknęła Jola, jej oczy błyszczały. – Nie kończ, dopóki on nie skończy. Zrozumiano?
Ania skinęła głową, gryząc wargę, kiedy walczyła z falą przyjemności, która chciała ją zalać. Małek jęknął, jego ruchy stały się bardziej nieregularne, jego fiut pulsował w cipce Jolki.
– Kurwa, kurwa, zaraz skończę – wychrypiał.
– Tak, skarbie – jęknęła Jola, jej nogi owijały się wokół jego talii. – Skecz we mnie. Wypełnij mnie swoim nasieniem.
Ania obserwowała, jak Małek wbijał się w nią raz jeszcze, a potem zatrzymał, jego ciało drżało, kiedy wylewał się w nią strumieniami. Jola krzyknęła, jej cipka ścisnęła go, kiedy ona też osiągnęła orgazm, jej soki mieszając się z jego nasieniem.
Ania nie mogła już dłużej czekać. Jej palce poruszały się szybciej, a potem krzyknęła, jej cipka wypluwała soki na łóżko, kiedy jej własny orgazm wreszcie ją pochłonął.
Kiedy wszystko się skończyło, leżeli w splątanym stosie ciał – Małek między nimi, jego fiut wciąż półtwardy, pokryty mieszaniną nasienia i soków Jolki. Jola uśmiechała się, jej palce bawiły się włosami Ani, podczas gdy Ania dyszała, jej ciało wciąż drżało od orgazmu.
– No to – powiedziała Jola, jej głos był leniwy i zadowolony – kto ma ochotę na rundę drugą?
Ania spojrzała na nią, jej oczy były jeszcze zamglone, ale uśmiechnęła się powoli.
– Ja – wyszeptała.
Małek jęknął, czując, jak jego fiut zaczyna twardnieć na nowo.
– Kurwa – wymamrotał. – Chyba umrę tej nocy.
Jola parsknęła śmiechem, jej dłoń przesunęła się po jego klatce piersiowej, a potem niżej, chwytając jego fiuta, który już był prawie gotowy do kolejnej rundy.
– Nie, skarbie – szepnęła, ściskając go delikatnie. – Ty będziesz żył. Bo my dopiero zaczynamy.
I kiedy jej usta znów znalazły usta Ani, a Małek jęknął, czując, jak Jola kieruje jego fiuta z powrotem między nogi Ani, wszyscy wiedzieli, że ta noc będzie długa. Bardzo długa.
Leave a Reply