Kuba i noc, ktorej nie planowal (1)

Kuba od zawsze czuł to samo mrowienie w brzuchu, kiedy dotykał czegoś miękkiego, śliskiego, kobiecego. Najpierw były to rajstopy mamy – cienkie, czarne, 15 DEN, które zostawiały na skórze delikatny połysk i zapach płynu do płukania. Pamięta dokładnie, jak po raz pierwszy naciągnął je na nogi w łazience, zamknął drzwi na klucz i patrzył w lustro na swoje uda, nagle smuklejsze, bardziej zaokrąglone. Serce waliło tak mocno, że bał się, że ktoś usłyszy przez ścianę. Dotknął się wtedy przez nylon – pierwszy raz tak mocno, że kolana ugięły się pod nim.

Z czasem potrzebował więcej.

Kupował w Internecie: stringi z koronką, która drapała lekko w pachwinach, push-up biustonosze z gąbkami, które dawały mu piersi, jakich nigdy nie miał, satynowe halki, które ślizgały się po brzuchu i biodrach jak chłodna woda. Najbardziej lubił moment, kiedy zakładał pończochy z szeroką koronką – ten dźwięk, kiedy materiał sunie po ogolonej skórze, to uczucie, że nogi nagle stają się dłuższe, delikatniejsze, bardziej “czyjeś”. Malował paznokcie u nóg prawie, co tydzień – czerwień, bordo, głęboki fiolet – i potem godzinami siedział w samych stringach i pończochach, głaszczą własne łydki, patrząc, jak lakier odbija światło lampki nocnej.

Tamtego wieczoru rodzice wyjechali. Kuba przygotował się starannie, jak na randkę z samym sobą.

Wziął prysznic, ogolił wszystko – nogi, pachy, krocze, nawet pośladki. Wsmarował balsam o zapachu wanili i brzoskiwni. Paznokcie u stóp pomalował krwistą czerwienią. Potem blizna: czarny komplet push-up i stringi z cienkiej koronki, która prawie nic nie zakrywała z przodu. Na to czarne, bardzo krótkie body z siateczki i głębokim dekoltem. Na nogi czarne pończochy samonośne z szeroką koronką. Na koniec, czerwone szpilki 10 cm, w których ledwo chodził, ale właśnie o to chodziło. O to, żeby czuć się niestabilnie, wystawionym, trochę bezbronnym.

Stanął przed lustrem w przedpokoju. Ciało lśniło od balsamu, stringi wcinały się między pośladki, biustonosz wypychał klatkę piersiową, sutki prześwitywały przez siateczkę. Dotknął się palcami po wewnętrznej stronie uda – skóra była gładka, ciepła, pachniała słodko. Zamknął oczy i wyobraził sobie, że ktoś patrzy. Że ktoś widzi go takiego – nie chłopaka w przebraniu, tylko właśnie taką wersję jego samego.

Usłyszał ciche pukanie do drzwi wejściowych.

Zamarł.

Potem kroki na klatce. I głos -niski, spokojny.

– Kuba? Jesteś? Przyniosłem wam tę wiertarkę, którą pożyczałem…

Pan Marek.

Kuba stał w szpilkach na środku przedpokoju, serce dudniło mu w uszach. Nie odpowiedział. Myślał, że odejdzie.

Ale klamka się poruszyła. Drzwi były tylko przymknięte – zapomniał zamknąć na zamek.

Marek wszedł. Zamarł w progu.

Przez długi czas patrzył. Na czerwone szpilki. Na pończochy z koronką opinającą udo. Na stringi, które prawie nic nie ukrywały. Na siateczkowe body, pod którym widać było sutki i linię brzucha.

Kuba nie uciekł. Nie zasłonił się. Stał, lekko pochylony do przodu, ręce opuszczone wzdłuż ciała, oddychał płytko.

Marek zamknął drzwi za sobą. Bardzo powoli.

– Cholera… – wyszeptał. – Nie wiedziałem.

Kuba przełknął ślinę. Głos mu drżał.

– Proszę… nie mówić nikomu.

Marek zrobił krok. Potem drugi. Zatrzymał się metr od niego.

– Nie powiem. – Spojrzał mu w oczy. – Ale cholera… wyglądasz…

Nie dokończył. Zamiast tego wyciągnął rękę i bardzo powoli dotknął palcem koronki na udzie Kuby. Tylko opuszkiem. Jakby sprawdzał, czy to prawdziwe.

Kuba drgnął całym ciałem. Westchnął cicho, mimowolnie.

– Podoba ci się? – zapytał Marek bardzo niskim głosem.

Kuba skinął głową. małe, szybkie skinienie.

Marek przesunął palce wyżej, po koronce, potem po gładkiej skórze nad pończochą. Dotknął gumki, zahaczył lekko palcem. Kuba sapnął.

– Mogę… zdjąć ci to body? – zapytał Marek.

Kuba zamknął oczy. Kiwnął głową.

Marek chwycił materiał pod pachami i powoli pociągnął w górę. Siateczka sunęła po skórze, biustonosz został na chwilę odsłonięty, potem Marek rozpiął haftki z tyłu jednym ruchem. Kuba stał teraz w samych stringach, pończochach i szpilkach. Sutki stwardniały od samego powietrza.

Marek pochylił się i wziął jeden sutek w usta – delikatnie, ale zdecydowanie. Kuba złapał go za ramiona, palce wbił mu we flanelową koszulę. Jęknął głośno, biodra same poszły do przodu.

Marek zsunął się niżej. Klęknął. Nosem dotknął koronki stringów, wciągnął zapach. Potem językiem przejechał po materiale – tam, gdzie Kuba był już twardy i mokry na czubku. Stringi natychmiast stały się wilgotne.

– Zdejmij je – szepnął Kuba.

Marek pociągnął stringi w dół. Powoli. Kiedy penis Kuby wyskoczył, Marek objął go ustami – ciepło, mokro, głęboko. Kuba złapał go za włosy, biodra ruszyły same. Marek ssał mocno, jedną ręką masując jądra, drugą gładząc udo w pończosze.

Kuba nie wytrzymał długo.

Doszedł mu w ustach, trzęsąc się cały, szpilki ślizgały mu się po panelach, prawie upadł. Marek przytrzymał go za biodra, nie wypuścił, przełknął wszystko.

Potem wstał. Pocałował Kubę w usta mocno z językiem.

– Chcesz więcej? – zapytał cicho.

Kuba, wciąż drżący, skinął głową.

– Chodź do sypialni – powiedział Marek – I zostaw szpilki.

Kuba poszedł przodem, kołysząc biodrami, czując na sobie wzrok sąsiada. Wiedział, że to dopiero początek nocy.

I że już nigdy nie będzie zakładał kobiecych rzeczy tylko po to, żeby patrzeć na siebie w lustrze.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Ari Lupsy

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *