Mleczko… (cz. 1)

Zaspałem. Chyba 5 raz w tym miesiącu. Jedyna szansa, żeby zdążyć – samochód. Ale musiałem poprosić matkę. Zastukałem do jej sypialni.

– Co jest? – zawołała zaspanym głosem.

– Podwieziesz mnie do szkoły? Zaspałem… znowu.

Wystrzeliła z pokoju w jakimś mocno niekompletnym stroju i pobiegła do łazienki. Z pośpiechu nie domknęłam drzwi. W szparze widziałem trochę jej nagiego ciała i rękę, która sięga po wczorajsze majtki i rajstopy.

Po 2 minutach wybiegła w jakimś sweterku i spódnicy, która od zawsze robiła mi lekki namiot w spodniach. Moja mama miała duży tyłek i grube uda, a mimo to nie wstydziła się nosić ubrań, w których było to widać.

Nieraz, jak koledzy wpadali to widziałem, jak patrzą na nią, kiedy była tak ubrana. Widziałem, że chętnie podciągnęliby tę spódnicę w górę i… Zabiłbym każdego. To moja matka. Moja!

– Paweł, kurde, nie stój. Lecimy. – pociągnęła mnie za rękę i wepchnęła do windy.

Jechaliśmy przez miasto, a ona coś nuciła.

– Mamo, trochę słabo się czuję, może jednak nie pójdę?

– Nie kombinuj. Jakiś sprawdzian? – zasyczała.

– Nie, już nieważne – odwróciłem się do szyby i nie odzywałem do końca drogi.

***

Słyszałem, jak pielęgniarka dzwoni do matki i mówi, że musi przyjechać, bo czuję się tak źle, że nie dam rady sam dojechać do domu. Po 10 minutach była. Chyba nie zdążyła wziąć prysznica, bo nadal była w tych samych, wczorajszych ciuchach.

Kiedy dojechaliśmy do domu, kazała mi się położyć do łóżka. Ale i tak po 5 minutach weszła bez pukania. Miała kubek z herbatą i termometr.

– No i jak tam? – zapytała, siadając na brzegu mojego łóżka.

Westchnąłem i poczułem to. Zapach potu i czegoś jeszcze. Tak zawsze pachniały jej majtki po całym dniu. Ile razy wąchałem je w łazience waląc konia i marząc, że wchodzi, siada na brzegu wanny i rozchyla szeroko te swoje wielkie uda. I wręcz błaga, żebym przywarł twarzą do jej krocza…

Z tego obrazka wyrwał mnie dotyk jej ręki. Położyła mi ją na czole, a potem zsunęła na policzek. Popatrzyła na mnie, aż mi się gorąco zrobiło.

– No słabo się czuję, bardzo… – powiedziałem cicho.

A wtedy ona powiedziała coś, od czego mój kutas stanął na baczność:

– Zrobię coś, o czym nie możesz powiedzieć nikomu, a szczególnie tacie. Dam ci mleczko mamusi, ono od razu postawi cię na nogi.

Jakby nigdy nic podsunęła sweter do góry i wyjęła ze stanika wielką pierś. Duży sutek aż prosił się o ssanie.

– Mamusia teraz nakarmi synka, żeby znowu miał dużo siły – powiedziała, wzięła pierś do ręki i wsunęłam mi sutek w usta.

Ssałem, ale nie umiałem się powstrzymać. Wsunąłem rękę pod kołdrę.

– Co ty robisz? Jestem Twoją matką! Ty chyba nie bawisz się.

– Mamusiu to silniejsze ode mnie – powiedziałem.

Odkryła kołdrę, spod której wyskoczyła moja wielka, stojąca na sztywno pała.

– No trudno – powiedziała, patrząc się na mojego kutasa. – Skończę dawać ci mleczko, a ty rób z nim, co chcesz.

Niestety po kilku ruchach skończyłem. Strzelałem spermą jak szalony. I wtedy mama, po prostu zlizała ją całą – z mojego brzucha, z ud, a nawet z kutasa. Niestety nie wzięła go do ust…

– Mamusia nakarmiła ciebie mleczkiem, a ty nakarmiłeś mamusię swoim – uśmiechnęła się i wyszła.

CDN

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Blanka Maselak

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *