Marek, zafascynowany talizmanem, uwodzi zamężną Małgorzatę w pracy, wykorzystując jego moc, by spełnić swoje dzikie fantazje.
Przez kolejne dni Marek nie mógł się uwolnić od myśli o talizmanie. Leżał na jego biurku w domu, obramowany rubinami, lśniący w blasku lampy jak obietnica grzechu. Każdego ranka, kiedy Marek przygotowywał się do pracy, jego palce same sięgały po szufladę, gdzie ukrywał metalowy przedmiot w kształcie kobiecych warg. Co by było, gdyby…? To pytanie krążyło w jego głowie jak mantra, podniecając go bardziej niż jakakolwiek fantazja.
Biuro, w którym pracował, było nowoczesne – pełne światła, szklanych ścian i minimalistycznych mebli, które miały sprawiać, że ludzie czują się swobodnie i kreatywnie. Marek jednak wiedział, że nawet w tak sterylnym otoczeniu można znaleźć ciemne zakątki, gdzie pożądanie kwitnie niczym pleśń. A jego pożądanie miało imię Małgorzata.
Była młodsza od niego o dziesięć lat, zamężna, z obręczką na palcu, która mieniła się za każdym razem, gdy poruszała dłonią nad klawiaturą. Jej blond włosy, zwykle spięte w luźny kok, opadały czasem na ramiona, kiedy pochylała się nad dokumentami, odsłaniając delikatną linię szyi. Jej niebieskie oczy – zimne na pierwszy rzut oka – płonęły czymś dzikim, kiedy myślała, że nikt nie patrzy. A Marek patrzył. Zawsze.
Jej ciało było szczupłe, ale krągłe w odpowiednich miejscach – pełne piersi, które napinały materiał bluzek, wąska talia, która wydawała się stworzona, by objąć ją dłońmi, i szerokie biodra, idealne do chwytania podczas mocnego pieprzenia. Marek wyobrażał sobie, jak by to było, gdyby te biodra uderzały o jego, gdyby te pełne usta krzyczały jego imię, gdyby te długie nogi owijały się wokół jego talii, kiedy wpychałby się w nią po same jaja.
Żyje się tylko raz, pomyślał, obracając talizman między palcami podczas przerwy na kawę. Spojrzał na nią przez przepierzenie. Siedziała przy swoim biurku, gryzła końcówkę długopisu, a jej język wysuwał się co jakiś czas, by zwilżyć dolną wargę. Marek poczuł, jak jego kutasa zaczyna pulsować w spodniach. Kurwa. Muszę to zrobić.
W sobotę poszedł do sklepu z elektroniką i kupił okulary z wbudowaną kamerą. Małe, dyskretne, idealne do nagrywania. Na wypadek, gdyby kiedyś chciał to oglądać ponownie. Albo – co bardziej prawdopodobne – na wypadek, gdyby Małgorzata zaprzeczyła, że cokolwiek się wydarzyło. Bo przecież żadna szanująca się zamężna kobieta nie przyznałaby się do tego, co on planował. A on planował ją zrujnować.
W poniedziałek rano, kiedy Marek wszedł do biura, Małgorzata już tam była. Ubrana w obcisłą sukienkę w kolorze burgunda, która opinała jej krągłe piersi i kończyła się tuż nad kolanami, odsłaniając smukłe nogi w czarnych pończochach. Kiedy się schyliła, by włożyć torebkę do szuflady, Marek dostrzegł, jak materiał napina się na jej pośladkach, tworząc idealny kształt do chwycenia. Jezu Chryste.
– Dzień dobry, Marek – powiedziała, obdarzając go uśmiechem, który był jednocześnie słodki i pełen obietnic. – Spałeś dobrze?
– Jak niemowlę – skłamał, czując, jak talizman pali mu się w kieszeni spodni. – A ty?
– Och, wiesz… – westchnęła, przesuwając palcem po krawędzi kubka z kawą. Jej paznokcie były pomalowane na czerwono, ten sam odcień, co jej usta. – Mąż znów pracował do późna. Samotne noce nie są moją ulubioną rozrywką.
Marek poczuł, jak jego oddech przyspiesza. Ona mu to podaje na tacy, kurwa. Jej głos był miodowy, ale pod spodem czaiło się coś bardziej dzikiego, bardziej głodnego. Jakby czekała, aż ktoś w końcu zrobi pierwszy krok.
– To nieuczciwe – powiedział, zbliżając się do jej biurka. Jego kolano musnęło jej udo, kiedy się nachylił, udając, że patrzy na jakieś dokumenty. – Kobieta taka jak ty nie powinna spędzać nocy sama.
Jej oczy błysnęły, kiedy uniosła wzrok. Niebieskie, głębokie, pełne czegoś, co kazało mu myśleć, że nie jest aż tak niewinna, jak udaje. – A jaką kobietą ja jestem, Marek?
Teraz albo nigdy.
Nie myśląc długo, wsunął rękę do kieszeni i ścisnął talizman w dłoni, ukrywając ruch za plecami. Poczuł ten sam dziwny przypływ ciepła, który ogarnął go za pierwszym razem – jakby ktoś wlał mu prosto do żył czystą, nieokiełznaną pożądliwość. Jego kutasa natychmiast zareagowała, twardniejąc w spodniach do granicy bólu.
Małgorzata zamarła. Jej powieki zadrgały, a następnie powoli uniosły się, odkrywając źrenice rozszerzone do granic możliwości. Usta rozchyliły się, a język wysunął, by zwilżyć dolną wargę. Marek widział, jak jej pierś unosi się i opada w przyspieszonym rytmie, jakby nagle zabrakło jej tlenu.
– Marek… – jej głos był teraz niższy, bardziej ochrypły, jakby gardło miała wysmarowane miodem i whisky. – Co ty ze mną robisz?
– Nic – skłamał, robiąc krok bliżej. Jego kolano znów musnęło jej udo, tym razem celowo. – Po prostu myślę, że zasługujesz na coś więcej niż samotne noce.
Jej palce zacisnęły się na krawędzi biurka, a paznokcie wbiły się w drewnianą powierzchnię. – Tak… zasługuję – powiedziała, a jej głos drżał z podniecenia.
Marek nie musiał jej dwa razy prosić. Nachylił się, a jego usta znalezły się centymetry od jej ucha. Czuł jej ciepły, szybki oddech na swojej skórze. – Chcesz, żebym ci pokazał, jak powinna wyglądać prawdziwa rozrywka?
Jej ciało zadrżało, kiedy odpowiedziała: – Tak.
Nie było już powrotu.
Jego ręka przesunęła się po jej udzie, pod obcisłą sukienką, aż natrafiła na gorącą, wilgotną tkankę jej majtek. Małgorzata jęknęła cicho, rozchylając nogi nieco szerzej, dając mu lepszy dostęp. – Jesteś już mokra – szepnął, pocierając kciukiem przez materiał. Czuł, jak jej sok przesiąka przez koronkę, jak jej cipka pulsowała pod jego dotykiem. – Myślałaś o tym, zanim tu przyszedłem?
– Tak… – przyznała, jej głowa opadła na jego ramię, a jej gorący oddech muskał jego szyję. – Myślałam o tobie. O tym, jak by to było, gdybyś mnie dotknął. Gdybyś… wsunął we mnie palce.
Marek nie mógł już dłużej czekać. Jednym szarpnięciem ściągnął jej majtki, rozrywając delikatny materiał, a następnie przycisnął ją do biurka, rozkładając jej nogi. – Patrz na mnie – rozkazał, kiedy jego palce zanurzyły się w jej wilgotnej szczelinie.
Małgorzata posłusznie uniosła głowę, jej niebieskie oczy były zamglone pożądaniem, a usta rozchylone. – Tak… popatrz, jak bardzo cię chcę – wyszeptała, a jej głos był pełen desperacji.
Jego palce poruszały się w niej szybko, mocno, zagłębiając się i wyginając, aż trafiły na tę twardą, wrażliwą grudkę, która sprawiała, że jej biodra podrygiwały w rytm jego ruchów. – Jesteś taka ciasna – warknął, dodając trzeci palec i rozciągając ją bezlitośnie. – Twoja małżonka w ogóle cię nie pieprzy, co?
– Nie… nie tak jak ty – jęknęła, jej paznokcie wbiły się w blat biurka, zostawiając półksiężyce w drewnie. – On jest delikatny. Ja chcę być… używana.
Te słowa były wszystkim, czego potrzebował. Wyjął palce, a następnie chwycił ją za biodra i obrócił, przyciskając jej twarz do chłodnej powierzchni biurka. – To dobrze – powiedział, rozpinając pasek. Słyszał, jak jego spodnie opadają na podłogę, a jego twardy jak stal kutas wyskoczył na wolność, pulsujący z podniecenia. Nie tracił czasu. Przyłożył głowę do jej wejścia i jednym mocnym pchnięciem wsunął się w nią po same jaja.
– Ooooo, kurwa! – krzyknęła, jej ciało wygięło się w łuk, kiedy poczuła, jak rozciąga ją na całej długości. Jej cipka była gorąca, mokra, zaciskająca się na nim jak imadło. – Tak… tak, pieprz mnie, Marek! Pieprz mnie jak dziwkę!
Marek chwycił ją za włosy, zaciskając pięść na blond kosmykach, i zaczął ją jechać z całej siły. Każde uderzenie jego bioder w jej pośladki wydawało głośny, mokry odgłos, kiedy jej sok płynął obficie, smarując jego członek i spływając po jej udach. – Jesteś moją małą zdziwaczałą żonką, co? – syknął, przyciskając ją mocniej do biurka, aż jej piersi zostały zmiażdżone między drewnem a jej własnym ciałem. – Uwielbiasz, jak cię pieprzę, kiedy twój mąż myśli, że jesteś niewinna.
– Tak! – krzyknęła, jej głowa odrzucona do tyłu, a usta rozwarte w niemym krzyku rozkoszy. – Uwielbiam to! Uwielbiam być twoją dziwką!
Jego jaja uderzały o nią za każdym razem, kiedy wbijał się w nią z całej siły, a jego oddech stał się ciężki i nieregularny. – Chcesz, żebym cię zalał? – zapytał, czując, jak narasta w nim ciśnienie, jak jego kutas puchnie jeszcze bardziej, gotowy eksplodować. – Chcesz, żebym spuścił się głęboko w twoją małą, zamężną cipkę?
– Tak, proszę! – błagała, jej ciało drżało z wysiłku, by przyjąć każdy centymetr jego grubej pały. – Chcę poczuć, jak mnie wypełniasz!
Marek nie mógł się już powstrzymać. Jego ruchy stały się bardziej chaotyczne, bardziej dziko, a następnie, z głębokim rykiem, wlał w nią strumień gorącego nasienia, wypełniając ją do granic możliwości. Małgorzata krzyknęła, jej własny orgazm eksplodował w niej, kiedy poczuła, jak jego sperma zalewa jej wnętrze, wycieka z niej i spływa po udach.
Ale Marek nie skończył. Wyjął się z niej, ale tylko po to, by chwycić ją za biodra i podnieść na biurko. – Teraz – powiedział, patrząc, jak jego nasienie wycieka z niej i spływa po jej udach, tworząc białe ślady na jej skórze – czas na resztę.
Jej oczy rozszerzyły się, kiedy zrozumiała, co ma na myśli. – Tutaj? – zapytała, ale jej głos brzmiał bardziej podniecony niż przerażony. Jej język wysunął się, by zwilżyć usta, a jej ręce sięgnęły między nogi, jakby chciała dotknąć się tam, gdzie nadal czuła jego obecność.
– Tutaj – potwierdził, kładąc ją na plecach i podnosząc jej nogi w górę, tak że jej pośladki zwisały z krawędzi biurka. Jej sukienka podwinęła się, odsłaniając gołe, mokre cipka i zwężony otwór, który jeszcze nigdy nie został zbadany. – Chcę cię zalać z drugiej strony.
Nie czekając na odpowiedź, splunął na swoją dłoń i nasmarował nią jej zwężony otwór. Małgorzata jęknęła, kiedy poczuła, jak jego palec wciska się w nią, przygotowując ją. – Marek… ja nigdy… nigdy nie robiłam tego… – jej głos był pełen niepewności, ale jej cipka znów zaczęła pulsować, a sok ściekał z niej na biurko.
– Wiem – powiedział, uśmiechając się złośliwie. – Dlatego to będzie jeszcze lepsze.
Kiedy jego kutas nacisnął na jej ciasny otwór, Małgorzata zacisnęła powieki, a jej oddech stał się płytki. – Oddychaj – rozkazał, powoli, ale stanowczo wciskając się do środka. – Rozluźnij
się, kochanie. Wezmiesz mnie całego.
– Ooooo, kurwa! – krzyknęła, kiedy poczuła, jak rozrywa ją na pół. Jej paznokcie wbiły się w jego przedramiona, zostawiając czerwone ślady. – To za duże! Nie zmieści się!
– Zmieści – warknął, wbijając się głębiej, aż w końcu jego jaja oparły się o jej pośladki. – Jesteś moją małą dziwką, pamiętasz? Weźmiesz wszystko, co ci dam.
Zaczął ją ruchać w dupie, powoli na początku, pozwalając jej ciału przyzwyczaić się do rozmiaru, ale szybko przyspieszył tempo, kiedy poczuł, jak jej mięśnie zaczynają się rozluźniać. Małgorzata jęczała i krzyczała, jej ciało wygięte w łuk, kiedy fale bólu i przyjemności przemieszczały się przez nią jak burza. – Tak… tak, jeb mnie w dupie! – krzyknęła w końcu, jej głos pełen desperacji. – Chcę to poczuć! Chcę, żebyś mnie zrujnował!
Marek nie potrzebował więcej zachęty. Chwycił ją za biodra i zaczął ją walnąć z całej siły, jego jaja uderzały o nią za każdym razem, kiedy wbijał się w nią na całą długość. – Jesteś moją, Małgorzata – wycharczał, czując, jak jego kutas twardnieje jeszcze bardziej w jej ciasnym, gorącym otworze. – Twoja cipka, twoja dupa, wszystko należy do mnie.
– Tak! – krzyknęła, jej ciało drżało, kiedy kolejny orgazm przechodził przez nią jak tsunami. – Jestem twoja! Używaj mnie!
Marek poczuł, jak jego własne podniecenie osiąga punkt krytyczny. Wyjął się z niej, chwycił swojego kutasa w dłoń i zaczął się onanizować nad jej brzuchem, pokazując jej, jak bardzo jest podniecony. – Patrz – rozkazał, jego głos ochrypły z pożądania. – Patrz, jak cię obsikuję.
Pierwszy strzał gorącego nasienia trafił ją w pierś, drugi w twarz, a kolejne pokryły jej brzuch i uda. Małgorzata jęknęła, jej język wysunął się, by złapać kroplę, która spadła na jej usta. – Daj mi więcej – błagała, jej oczy pełne pożądania. – Chcę wszystko.
Marek spełnił jej prośbę, wyciskając z siebie ostatnie krople, aż jego kutas zdrętwiał z wyczerpania. Następnie spojrzał na nią – całą pokrytą jego nasieniem, z rozchylonymi nogami, jej cipka i dupa nadal pulsowały z podniecenia, a sok i sperma mieszały się na jej skórze.
– Jesteś niesamowita – powiedział, wycierając resztki spermy z jej policzka kciukiem, który następnie wsunął jej do ust.
Małgorzata ssała go czule, patrząc mu prosto w oczy, jej język owijając się wokół jego palca jak wokół kutasa. – Kiedy znów to zrobimy? – zapytała, kiedy wypuściła jego palec, a jej głos był pełen obietnicy.
Marek uśmiechnął się, wiedząc, że kamera w okularach nadal nagrywa każdą sekundę. – Jak tylko zechcesz, kochanie – powiedział, głaszcząc ją po udzie, gdzie jego nasienie już zaczynało wysychać. – Jak tylko zechcesz.
Leave a Reply