Marek obudził się wczesnym rankiem, gdy pierwsze promienie słońca przeciskały się przez szczeliny w zasłonach, rzucając blade, złote paski na podłogę. Jego ciało było jeszcze rozluźnione po nocy, ale umysł natychmiast się ożywił, pełen nieczystych myśli. Obok niego leżała Ali, zwinięta w kłębek pod lekkim kocem, jej pełne usta lekko rozchylone w bezbronnym śnie. Loose’owa koszula nocna, która owijała się wokół jej ciała, odsłaniała fragment nagiej skóry na udach, wystarczająco, by rozpalić jego wyobraźnię.
Przez chwilę słuchał rytmicznego oddechu żony, ale jego uwagę szybko przyciągnęły dźwięki dobiegające zza ściany. Stłumione jęki Magdy, mieszające się z głuchym uderzaniem głowy łóżka o ścianę, świadczyły o tym, że siostra Ali znów dawała się pieprzyć swojemu mężowi. Marek uśmiechnął się pod nosem, wyobrażając sobie, jak Grzegorz wali w nią swoim kutasem, podczas gdy ona krzyczy, że należy do Marka. Ta myśl natychmiast sprawiła, że jego własny członek zesztywniał pod prześcieradłem, domagając się uwagi.
Nie tracił czasu. Delikatnie, by nie obudzić Ali, sięgnął po talizman leżący na nocnym stoliku. Jego palce otoczyły ciepłe, gładkie drewniane koło, a słaby, czerwonawy blask, który z niego emanował, pulsował w rytm jego przyspieszonego tętna. Marek skupił się na żonie, na tym, jak chce ją mieć – nie jak kochającą małżonkę, ale jak rozpaloną sukę, gotową na wszystko. Szeptał cicho zaklęcie, czując, jak moc talizmanu rozlewa się po pokoju, owijając Ali niewidzialnymi mackami pożądania.
Jej oddech stał się nierówny. Ciało poruszyło się nieznacznie, jakby we śnie reagowało na jego myśli. Marek nie mógł się już powstrzymać. Odrzucił koc, odsłaniając swoją nagą, umięśnioną klatkę piersiową i wzwiedziony kutasa, który teraz pulsował z niecierpliwością. Nachylił się nad Ali, wdychając jej słodki, kwiatowy zapach, mieszający się z wonią snu i ciepłej skóry. Jego dłoń powoli sunęła w dół, pod materiał koszuli nocnej, aż dotknęła jej wilgotnej, gorącej cipki.
Ali jęknęła cicho przez sen, jej biodra drgnęły w odpowiedzi na dotyk. Marek nie przestawał pieścić jej łechczącej dziurki, kręcąc palcami wokół jej spuchniętego łechtaczka, aż poczuł, jak jej ciało zaczyna reagować bardziej świadomie. Jej powieki zadrgały, a różowe usta rozwarły się w niemym westchnieniu.
— Mmm… Marek… — wymamrotała, nadal półprzytomna, ale jej głos był już pełen pożądania, jakby talizman przyspieszał jej budzenie się prosto w objęcia żądzy.
— Obudź się, suko — warknął, jego głos niski i ochrypły z podniecenia. — Czas, żeby twój mąż cię dobrze zerżnął.
Jej jasnoniebieskie oczy otworzyły się powoli, ale zamiast zdziwienia, od razu zapłonęły ogniem. Ali uniosła się na łokciach, jej wzrok padł na jego twardy fiuta, który teraz trzymał w dłoni, powoli masując. Jej język wysunął się, wilgotny i różowy, jakby już wyobrażała sobie, jak go lizie.
— Chcesz mnie, co? — zapytał, jego palce nie przestawały pracować między jej nogami, rozcierając jej sok, który już zaczął się sączyć. — Chcesz, żebym cię trafił jak dziwkę?
Ali nie odpowiedziała słowami. Zamiast tego, chwyciła jego nadgarstek i pociągnęła jego palce głębiej, wsuwając je do środka z desperackim jękiem. Jej cipka była już mokra i gotowa, ściskając jego palce, jakby chciała je wessać.
— Tak, kurwa… tak… — wyszeptała, jej głos drżący z pożądania. — Chcę cię całego. Teraz.
Marek nie kazał sobie dwa razy powtarzać. Chwycił ją za biodra i przewrócił na plecy, jednocześnie szarpiąc jej koszulę nocną w górę, aż odsłonięte zostały jej pełne, drżące piersi. Jej sutki były już twarde jak kamienie, domagające się uwagi. Nie czekając, pochwycił jeden między zęby, ssąc go mocno, aż Ali wygięła się w łuk, jej paznokcie wpiły się w jego ramiona.
— Aaaah, kurwa, Marek! — krzyknęła, ale jej głos został stłumiony przez kolejny jęk dobiegający zza ściany. Marek uśmiechnął się złośliwie. Wiedział, że Magda słyszy każde słowo, każdy odgłos. To dodawało mu jeszcze większego podniecenia.
— Cicho, suko — syknął, uderzając ją lekko w policzek. — Nie chcesz, żeby ktoś usłyszał, jak jesteś spragniona mojego kutasa?
Ali tylko jęknęła w odpowiedzi, jej nogi rozwarły się szerzej, zapraszając go. Marek nie potrzebował więcej zachęty. Chwycił swojego fiuta u nasady i przyłożył jego gruby czubek do wejścia jej cipki. Nie wchodził delikatnie. Wbił się w nią jednym, brutalnym pchnięciem, rozrywając jej wilgotne wnętrze na pół.
— AAAAAH! — Ali krzyknęła, jej paznokcie zdzierały mu skórę z pleców, ale Marek nie zwalniał. Wycofywał się prawie do końca, by zaraz ponownie w nią walić, jego jaja uderzały o jej tyłek przy każdym ruchu. Pokój wypełnił się mokrymi, klapiącymi dźwiękami, mieszającymi się z ich ciężkimi oddechami i jękami Ali, która teraz powtarzała jego imię jak mantrę.
— Jesteś moja, kurwa — wycharczał, jego biodra pracowały jak tłok, wbijając go w nią coraz głębiej. — Moja brudna dziwka, która potrzebuje mojego kutasa, żeby oddychać.
Ali nie protestowała. Jej cipka ściskała go tak mocno, że prawie bolało, ale to tylko dodawało mu ochoty, by ją zniszczyć. Jego dłoń ślizgnęła się między ich ciała, znajdąc jej łechtaczek, i zaczął go pocierać w szybkim, okrutnym rytmie, dopasowanym do jego pchnięć.
— Och, kurwa, kurwa, kurwa… — Ali zaczęła się trząść, jej cipka zalała go gorącym sokiem, kiedy osiągnęła orgazm, jej wnętrze pulsowało wokół jego fiuta jak szalone. Marek nie przestawał. Chciał, żeby skończyła jeszcze raz, zanim on sam się wyładuje.
— Patrz na mnie — rozkazał, chwytając ją za brodę i zmuszając, by uniosła na niego wzrok. Jej oczy były zamglone, pełne łez rozkoszy. — Powiedz mi, do kogo należysz.
— Do ciebie… — wyszeptała, jej głos złamany. — Zawsze do ciebie, Marek.
To było wszystko, czego potrzebował. Jego jaja ścisnęły się, a nasienie wystrzeliło z niego jak z armaty, wlewając się głęboko w jej cipkę, markując ją swoim zapachem. Marek zwolnił, jego oddech był ciężki i nierówny, ale nadal trzymał się w niej, czując, jak jej wnętrze wyciska z niego ostatnie krople.
Nagle, zza ściany dobiegł głośny, gardłowy krzyk Magdy, po którym nastąpiło głuche uderzenie, jakby ktoś upadł na podłogę. Marek uniósł brwi, ale nie przestawał się uśmiechać. Wiedział, że to nie koniec. Talizman miał jeszcze więcej do zaoferowania, a on dopiero zaczynał. Ali leżała pod nim, nadal drżąca, jej cipka nadal pulsowała wokół jego miękniejącego fiuta.
— Dobrze ci było, suko? — zapytał, głaszcząc ją po policzku.
Ali skinęła głową, jej oczy były półprzymknięte, ale uśmiech, który pojawił się na jej ustach, był pełen obietnicy.
— Jeszcze raz? — szepnęła, jej dłoń ślizgnęła się w dół, by objąć jego fiuta, który już zaczynał odżywać.
Marek roześmiał się cicho. Rano zapowiadało się obiecująco.
Leave a Reply