Sierpień minął na atrakcjach z Panią. W zasadzie nie działo się wiele więcej niż to, co opisałem poprzednio. Raz w trakcie takie tresury Pani Julia stwierdziła, że boli ją głowa i idzie się położyć na godzinkę, a ja w tym czasie będę kontynuowała. Było to około godziny 17. Na moje nieszczęście (albo i szczęście), zasnęła dość mocno i obudziła się dopiero następnego dnia około 9. Urządzenie nie miało żadnego wyłącznika czasowego ani nic podobnego, więc gdy po godzinie uświadomiłam sobie, że nie mogę nawet zawołać o pomoc, bo sztuczny penis wysuwał się na tyle żebym mogła złapać oddech to zaczęłam panikować. Jednak na panikę nie było czasu, bo dildo z tyłu napierało. Do 20 walczyłam, ale potem, gdy skończyły się płyny w zbiorniczku, a w gardle mi zaschło po prostu się poddałam. Pozwoliłam dildosowi stopniowo rozciągać mi dupę. Bolało jak diabli. Z oczu ciekły mi łzy i miałam ochotę wyć, ale nie mogłam. Co jakiś czas wpuszczałam dildo z przodu głębiej w gardło żeby odsunąć się od tego z tyłu, ale i to się skończyło. W końcu koło północy, oba dilda były maksymalnie wepchnięte. Nie mogłam się ruszyć ani uwolnić. Nie wiedząc, co mam zrobić po prostu czekałam aż Pani Julia wstanie i mnie uwolni. W końcu zasnęłam, nadziana z obu stron. Gdy w końcu zostałam uwolniona, Pani Julia nie mogła wyjść z podziwu, że nie dość, że wytrzymałam to jeszcze tak po prostu sobie zasnęłam. Po tym wydarzeniu zrobiliśmy kilka dni przerwy od tresury, a w nagrodę za mój wyczyn Pani pozwoliła mi zdjąć z penisa klatkę na te dni.
Gdy sierpień się skończył, Państwo wymienili się. Pan wrócił, a Pani wyjechała na cały wrzesień. Trochę się obawiałem, bo Pan miał inne upodobania niż swoja partnerka i nie wiedziałem, co mnie czeka ani czy jestem na to gotowy. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać, bo dzień po wyjeździe Pani Julii, obudził mnie dzwonek telefonu.
– Słuchaj kundlu – to był głos Pana – dzisiaj idziesz do fryzjera i golisz się na jeża. Po powrocie myjesz lakier z paznokci i czekasz na mnie. Powinienem wrócić koło 21. Możesz się przespać, bo pojedziemy na małą nocną wycieczkę, więc dobrze żebyś mi w trakcie nie zasypiał. Będę czekał w aucie. Ubierasz się w jakieś krótkie spodnie, t-shirt i klapki. Nie ubierasz bielizny tylko klatkę na chuja.
– A co będziemy robić? – spytałem z wyczuwalnym lękiem w głosie.
– Chuj ci do tego. Dowiesz się w swoim czasie. Nie zaśpij i lepiej żebym nie musiał iść po ciebie na górę, jasne?
– Tak proszę Pana.
– No to do zobaczenia – i od razu się rozłączył.
Wstałem z łóżka i przejrzałem się w lustrze. Było mi trochę szkoda dłuższych włosów, bo jednak zapuszczanie ich chwilę zajęło. Ale co zrobić? Ubrałem się, zjadłem śniadanie i poszedłem do fryzjerki, która do tej pory przycinała mi końcówki. W pustym o tej godzinie salonie przywitała mnie z uśmiechem, który zniknął, gdy powiedziałem, po co przyszedłem.
– Ojej, jesteś pewien, że chcesz ściąć te włosy? Ładnie Ci w nich było. – powiedziała z wyczuwalnym smutkiem w głosie.
– Taaaak, wie Pani, niby wrzesień, a lato nie odpuszcza. Po za tym trochę przeszkadzają w spaniu, no i muszę je częściej myć. Także kwestia wygody i komfortu. – odparłem wymówkami szykowanymi w drodze do salonu.
– Skoro tak uważasz…
Patrzyłem ze smutkiem jak kolejne pasma włosów opadają na ziemię. Myślałem jak to zrobić żeby ich nie ścinać, może próbować negocjować z Panem, ale bałem się go rozzłościć.
W końcu ostatnie pasmo spadło na ziemię. Wyglądałem jakbym się zaciągnął do wojska. Podziękowałem, zapłaciłem i wróciłem do mieszkania. Zmycie lakieru poszło mi całkiem sprawnie, więc wziąłem jeszcze prysznic żeby opłukać się z resztek włosów, ubrałem klatkę i spojrzałem na zegarek. Była 15. Do 21 jeszcze dużo czasu, ale uznałem, że ubiorę się tak jak chciał Pan już teraz żeby potem nie działać w pośpiechu. Poszwędałem się chwilę po mieszkaniu, pooglądałem chwilę Internety, pograłem na kompie i z nudów stwierdziłem, że się zdrzemnę. Nic mi się nie śniło, ale obudziłem się koło 20:30. Za oknem szykował się ciepły wieczór zwiastowany powolnie zachodzącym słońcem. Uznałem, że poczekam na Pana na dworze, ubrałem, więc klapki, zamknąłem mieszkanie i wyszedłem przed blok. Znalazłem jakąś ławeczkę, która jeszcze była w słońcu i widać z niej było parking, więc tam postanowiłem poczekać. Pan wjechał na parking o 20:55, od razu wstałem i wsiadłem do samochodu.
– Dzień dobry proszę Pana – powiedziałem po zamknięciu drzwi.
– Dobry to dopiero będzie – odpowiedział, uśmiechając się szelmowsko pod nosem – rozbieraj się, tam gdzie jedziemy i tak nie będziesz potrzebować ubrań.
Posłusznie zdjąłem koszulkę i spodenki i rzuciłem na podłogę samochodu obok zdjętych klapków. Dziwnie się czułem jadąc nago, samochodem w niewiadome miejsce. Co by było gdyby zatrzymała nas policja? Czy kierowcy jadący i zatrzymujący się na światłach obok wszystko widzą? Czy zobaczy mnie ktoś znajomy? W trakcie, gdy zadawałem sobie te pytania i rozmyślałem na odpowiedziami z miasta wyjechaliśmy na autostradę. Pogrążony w myślach nawet nie zwróciłem uwagi na znaki, więc nie miałem pojęcia gdzie jesteśmy. Po jakiejś godzinie jazdy zjechaliśmy z autostrady na MOP. Nie było tam nic oprócz dużego parkingu, na którym stało kilka tirów i małego budyneczku z toaletami, obok którego zaparkowaliśmy. Pan zgasił silnik i zapanowała ciemność, bo przy toaletach świeciła się jedna dość słaba lampa oświetlająca wejście do męskiego WC.
– Dobra kurwo, to teraz twoje zadanie na dziś. Tak jesteś, wysiadasz i idziesz do męskiego. Wchodzisz do ostatniej, największej kabiny, klękasz na podłodze twarzą do wejścia, ręce dajesz za głowę i czekasz tak na mnie. Jasne? – powiedział Pan rozkazującym tonem.
Zmroziło mnie. Jak to, nago? Do publicznego? Na kolanach? Czekać? Ale po co? Dlaczego? A jak ktoś zobaczy? W mojej głowie natychmiast pojawiło się milion myśli. Nie wiedziałem, co zrobić.
– Nie udawaj, że Cię to nie kręci cwelu. Wiem, co oglądasz w Internecie, bo sobie sprawdziłem Twoją historię przeglądania na routerze. – powiedział Pan niecierpliwym tonem.
I dopiero wtedy dotarło do mnie, że mój mały kutasek próbuje wyrwać się z klatki, a co więcej zaczął puszczać sok z podniecenia. Rzeczywiście oglądałem takie rzeczy w Internecie, nawet szukałem ludzi na forach z takimi doświadczeniami, ale to wszystko zawsze pozostawało w sferze niespełnialnej fantazji. Spuściłem głowę i położyłem dłoń na klamce. Bałem się wychodzić z auta, bałem się tego, co nastąpi potem. Ocknąłem się, gdy Pan złapał mnie za klatkę i jajka i mocno ścisnął. Zapiszczałem i odskoczyłem tak, że wysiadłem z auta. Zanim zorientowałem się, co zrobiłem drzwi się zatrzasnęły i gdy próbowałem je otworzyć zobaczyłem tylko Pana, śmiejącego się do mnie i pokazującego na drzwi do męskiego WC. Uświadomiłem sobie, że stoję nago na otwartym publicznym parkingu i muszę się z niego jak najszybciej zwinąć. Więc szybkim krokiem udałem się do toalety. Była pusta, na szczęście. Serce waliło mi jak młotem. Wszedłem do wskazanej przez Pana kabiny, nie było tam muszli klozetowej, a jedynie odpływ w podłodze, kranik w ścianie i zaczepy na wysokości głowy od nieistniejącej już chyba deszczownicy. Przymknąłem drzwi, uklęknąłem tak jak przykazał mi Pan i czekałem. Przyszedł po jakichś 5 minutach. Uśmiechnął się i pogłaskał mnie po policzku, tylko po to żeby od razu sprzedać mi liścia i napluć w twarz.
– Lubisz to kurwo, co? Lubisz być szmacony, wiem, że tak. Otwieraj pysk! – powiedział, po czym wyciągnął otwarty knebel i założył mi go.
– Teraz na czworaka psie i odwróć się do mnie tyłem.
Posłusznie wykonałem polecenie i od razu poczułem coś zimnego przy mojej dupce. Pan próbował mi coś wsadzić. Kształtem i rozmiarem przypominało zatyczkę analną, ale było dziwnie cięższe. Dopiero po chwili poczułem na plecach zimno stali. To był hak, który po chwili został przyczepiony z tyłu do knebla i naciągnięty tak żeby głowa była odchylona do tyłu.
– Teraz ręce przy ciele szmato! – rozkazał.
Gdy to zrobiłem założył mi na biodrach pas i przykuł do niego nadgarstki, a potem przykuł kostki do tyczki żeby nogi były odpowiednio rozstawione. Odwrócił mnie z powrotem twarzą do wejścia i patrzył na mnie z dumą.
– No i teraz jest idealnie. To teraz mi ładnie ojebiesz, a ja Ci wyjaśnię co będzie dalej. – powiedział wyjmując kutasa ze spodni i wkładając mi w usta.
– Sprawa jest stosunkowo prosta. Mamy godzinę 23. Będziesz tu tak sobie klęczał do 4 albo 5 nad ranem. Każdy, kto tu w tym czasie przyjdzie będzie mógł cię użyć, jako pisuaru. Dogadałem się też z paroma tirowcami przez Internet żeby ci cała noc nie minęła bez rozrywki. – to mówiąc poczułem jak dopycha kutasa do gardła i zaczyna się spuszczać. Wyjął go, otarł ze spermy o moją twarz i zaczął sikać. Po twarzy, torsie, udach, a na koniec bezpośrednio do ust.
– A! Byłbym zapomniał. Nasi koledzy będą się czuli śmielej, jeśli nie będą wiedzieć, kim jesteś ani ty nie będziesz wiedział kim oni są. – to mówiąc wyjął z kieszeni kominiarkę zakrywajacą oczy i założył mi ją. Gdy skończył, wyjął telefon, zrobił kilka zdjęć i zaczął nagrywać filmik.
– Pierwsza klasa pisuar Panowie. Zainteresowanych zapraszam na priv, wyślę wam pinezkę. A jak puścicie blika to pozwolę przeruchać kurwie gardło.
Gdy skończył mówić poklepał mnie po policzku, życzył dobrej zabawy i wyszedł. Dopiero, gdy usłyszałem zamykające się drzwi uświadomiłem sobie, w jakiej sytuacji się znalazłem. A najgorsze nie było, że nie miałem jak uciec… Najgorsze było to, że mi się podobało.
Leave a Reply