Smak dojrzalosci

„Czy dwudziestoparolatek może wyrwać czterdziestkę ? Szanse są małe, ale niezerowe” – pomyślałem, odstawiłem drinka i przedzierając się przez tłum imprezowiczów podszedłem do niej. Jeszcze nie wiedziałem jak ma na imię. Wiedziałem tylko, że jest matką Dominiki i wpadła do mnie nad ranem, gdy domówka dogorywała, odebrać córkę. Podobno kończyła pracę i akurat była przejazdem.

Kiedy stanęła w drzwiach nie mogłem od niej oderwać wzroku i straciłem mowę. Wysoka, szczupła, długowłosa szatynka z kocimi oczami, śmiejącymi się łobuzersko pomimo zmęczenia po nieprzespanej nocy; nie da się ukryć, miała fascynującą twarz. Lekko wystające kości policzkowe i szerokie, uśmiechnięte usta sprawiały sympatyczne wrażenie. Jej włosy były chyba naturalnego koloru –  była szatynką jak większość Polek, poza tym były spięte gumką w kucyk. Wokół oczu lekkie zmarszczki, ale poza tym twarz miała młodą.

Sierpień był upalny, nawet o 4 rano było duszno i parno, ale takiego widoku się nie spodziewałem: miała na sobie szorty, klapki japonki. Nie uszło mej uwadze, że ma świetne nogi a na kostce złoty łańcuszek. Krótki top odsłaniający pępek opinał je piersi. Ewidentnie uważała, że jest za gorąco na stanik, bo wyraźnie widziałem przez materiał kształt sterczących sutków. Biust chyba miała nie duży.  

– Eeee – wyrzuciłem z siebie po chwili.

– Cześć, jestem mamą Dominiki, przyjechałam ją odebrać. A ty  to…? – spytała wesoło. W ogóle miałem wrażenie, że się ze mnie śmieje. Bawiło ją najwyraźniej moje osłupienie i musiała być świadoma wrażenia jakie wywarła. I chyba ją bawiło.

– Ee.. Tomek, właściciel chaty i organizator zamieszania… – wybąkałem – wejdź proszę, Dominika gdzieś tam jest, chyba widziałem ją w basenie. Może drinka ?

Przejście na ty było mimowolną gafą, ale skracało dystans. Widziałem też, że spojrzała na mnie nieco uważniej gdy powiedziałem że jestem właścicielem chaty z basenem. No bo jak by to powiedzieć… jakoś tak się stało że pomimo młodego wieku byłem bogaty. Nie „jak na polskie warunki”, ale naprawdę bogaty. Willa z basenem miała już swoje lata, postawił ją jeszcze mój ojciec w latach dziewięćdziesiątych, ale przeszła modernizację i wyglądała naprawdę wspaniale. A to mogło zwiększyć moje szanse na poważne potraktowanie przez mamę Dominiki.

– Nie chcę przeszkadzać… to impreza dla młodych – przeciągała powoli zgłoski i patrzyła na mnie spod długich rzęs – zaraz spadamy. No może na chwilę sobie zapalę i odsapnę, miałam ciężką noc…

Nie miałem pojęcia ani jak ma na imię ani co robi. Usiadła na kanapie, zapaliła, zaciągnęła się papierosem, założyła nogę na nogę i kiwała klapkiem na bosej stopie.

Wreszcie się do niej dopchałem

– Można ? – zapytałem wskazując miejsce obok

– Jasne, siadaj.

Usiadłem. Wypite drinki szumiały mi głowie. Owionął mnie gorzki zapach jej perfum, zmieszanych z tytoniem i jeszcze czegoś. Potu ? Seksu ? „Pewnie feromony” pomyślałem i poczułem jak staje mi pałka.  Zapanowała niezręczna cisza.

– Więc – eee – jak masz imię ? – Zapytałem. Nic lepszego nie przyszło mi do głowy.

– Przepraszam, nie przedstawiłam się, Justyna – podała mi dłoń. Palce miała długie, dłoń smukłą, delikatną. Cały czas uśmiechała się uroczo. Poczułem jak serce bije mi coraz szybciej.

– Mamooo, no ja cię proszęęę … – nad nami stała jej córka, Dominika. Były podobne jak dwie krople wody. Z tym, że Dominika miała siedemnaście lat i była cała mokra, zawinięta w płaszcz kąpielowy – Czemu tak wcześnie ? Jeszcze się bawimy, daj mi z godzinę dwie…

– Córeczko, padam na pysk…

W przypływie geniuszu ośmieliłem się zaproponować:

– Tak, zostańcie jeszcze, impreza trwa, ludzie się bawią.. może chcesz odpocząć ? Mam wolny pokój na górze, może się zdrzemniesz ?

– Oj Tomku , tak to świetny pomysł ! przyklasnęła Dominika.

Skracając: Justyna się chwilę krygowała, ale dała namówić, upewniając się po tysiąckroć, że nikomu nie robi kłopotu i tak dalej. Dała się zaprowadzić do jednego z pokojów gościnnych, padła na łóżko jak stała i zasnęła prawie od razu.

Impreza powoli dogorywała, wstawał świt. Goście ulatniali się pomału. Nie pamiętam kiedy ale padłem na sofie i zasnąłem.

Obudziłem się po jakimś czasie. Łeb miałem ciężki. Po domu walały się flaszki, wszystko było zawalone, kieliszkami, tackami, szklankami. W kącie salonu na podłodze lśnił paw. Ktoś przesadził z sałatką, sądząc po wyglądzie. Klasyka. Nie było nikogo. Wlazłem pod prysznic, puściłem zimną wodę, powoli dochodziłem do siebie.  Upał był nieznośny. Wyszedłem mokry i goły spod prysznica z łazienki, prosto na Justynę, która na mój widok najpierw podskoczyła i parsknęła śmiechem a potem wyraźnie popatrzyła na moje przyrodzenie.

– O kurwa, przepraszam ! Próbowałem się czymś zasłonić.

– To ja przepraszam, chyba zaspałam. Obudziłam się, było cicho, nawet nie bardzo pamiętałam gdzie jestem … Gdzie są wszyscy ?

– Poszli, obawiam się.

– Dominika też ? Przepraszam, ale chyba mi też przydałby się prysznic. Czuję się wymięta…Pozwolisz ?

Nie pytając wślizgnęła się za moimi plecami do łazienki i zamknęła drzwi. Zostałem goły na zewnątrz. Znalazłem jakieś spodnie, zarzuciłem koszulkę na gołe ciało. Justyna śpiewała pod prysznicem. Poszedłem do kuchni rozejrzeć się za jakimś śniadaniem.

Robiłem właśnie jajecznicę, gdy w drzwiach stanęła mokra Justyna zawinięta w szlafrok.

– Śniadanie ? – zapytałem jak mogłem najbardziej obojętnie.

– Czemu nie – odparła – jestem głodna.

Zakręciła się sama po kuchni, pomagając mi w przygotowaniach. Potem usiedliśmy na tarasie i patrzyli na jezioro.

– Ładnie tu masz…. Ale sytuacja… – Powiedziała wreszcie podwijając pod siebie nogę. – narobiłam ci kłopotu. Kiedy wracają twoi rodzice ? Chyba głupio będzie jak mnie tu zastaną. Ale z drugiej strony widzę, że masz takie pobojowisko, że ktoś ci powinien pomóc to ogarnąć.

– To mój dom. Nikt tu chyba nie przyjdzie. Jest niedziela, mam nadzieję, że ci się nie spieszy nigdzie.. – zapytałem ostrożnie. Chwilę myślała nad odpowiedzią.

– Chyba lepiej będzie, jak nazwiemy rzeczy po imieniu i wyjaśnimy sobie od razu sytuację. Jestem za stara na takie gierki… widzę co się dzieje, jak na mnie patrzysz. Nic z tego. Mogłabym być twoją matką. Nic o mnie nie wiesz. Po prostu pomogę ci w sprzątaniu, tyle. Nic sobie nie obiecuj, chociaż mi pochlebia że podobam się facetom. – Kiedy skończyła, przeciągnęła się jak kot, ziewnęła. Pomiędzy jej słowami a ruchami ziała przepaść. Spod rozchełstanego szlafroka błysnęła pierś. Zakryła ją szybko.

Zabraliśmy się za sprzątanie, ale widziałem że oboje  gramy na czas. Każde chciało wypytać drugiego. Najwyraźniej coś nas do siebie przyciągało i ona się tego bała. Ja – wręcz przeciwnie. Dowiedziałem się od niej, że jest sama z Dominiką, że facet ją rzucił dla młodszej, no i że kelneruje w nocnym klubie oprócz normalnego etatu w biurze, żeby jakoś związać koniec z końcem. Pali, pije, lubi tańczyć, podróżować, grać w Dooma itd. Że lubi ludzi inteligentnych i dowcipnych. Mówiła dużo. Ode mnie dowiedziała się że nie mam stałej dziewczyny, że skończyłem robotykę i prowadzę firmę po ojcu, który stwierdził, że pora na emeryturę i razem z matką zwinął się na Antyle Holenderskie. Cztery biurowce wybudowane przez starego dawały stabilny dochód.

W pewnym momencie razem schyliliśmy się po coś na ziemi i nasze głowy znalazły się blisko siebie. Żadne z nas nie myślało, kiedy nasze usta same się zetknęły. Poczułem jej mokre wargi, ciepły język. Objęła mnie i mocno przywarła do mnie. Siedzieliśmy na podłodze, jej szlafrok się rozsunął, całowali się i nie chcieliśmy przestać. Trwało to długo.

Kiedy skończyliśmy, odsunęła się. Chciałem coś powiedzieć. Położyła mi palec na ustach, popatrzyła w oczy

– tylko nic nie mów, proszę – i złożyła na moich ustach długi mokry pocałunek, od którego dostałem erekcji. Zsunąłem jej z ramion szlafrok. Odsłoniła białe ramiona, nieduże ale kształtne piersi z dużymi brodawkami i sutkami, lekko tylko zwisające. Mokre włosy miała rozpięte, swobodnie opadały jej na ramiona i biust. Pocałowałem ją w ramię, szyję, zszedłem niżej, językiem przesunąłem po obojczyku. Westchnęła. Znowu nie pocałowała, wsuwając mi język w usta. Była namiętna, głodna wrażeń, ja byłem napalony na nią jak dawno na żadną kobietę. Wkrótce całowałem jej piersi, ssałem i lizałem sutki, które stały się twarde i sterczące.

– Wstań – poprosiła cicho. Kiedy posłusznie wstałem, zaczęła manipulować przy moich spodniach uwalniając członka. Przyglądała mu się z zaciekawieniem, po czym uklękła i polizała mnie. Język miała szorstki, szeroki i długi. Mokry od śliny. Przeszedł mnie dreszcz. Westchnąłem.

– Podoba się ? – przekrzywiła zalotnie głowę i ponownie liznęła mnie po członku, tylko wolniej. Bardzo powoli, przeciągając to w czasie do niemożliwości. Wiedziałem, że nie mogę trysnąć od razu, że ona oczekuje długiej zabawy. Nie ręczyłem za siebie. Gorączkowo usiłowałem nie myśleć o niej, o jej języku liżącego mojego penisa, nie patrzeć na ślinę kapiącą jej z ust na brodę. Nie było to łatwe.

Powoli objęła go ustami i pozwoliła sobie wsunąć. Czułem na moim penisie jej ciepłe, mokre i miękkie wargi… wkrótce zaczęła poruszać głową, rozległo się charakterystyczne cmokanie i siorbanie. Wyjęła go, popatrzyła , napluła na niego, rozprowadziła śluz dłonią i wzięła ponownie, tym razem po same jaja. Klęcząc, z moim kutasem w ustach utrzymywała stale kontakt wzrokowy, robiąc słodkie oczka niewiniątka. A ciągnęła jak doświadczona kurwa. Przeszedł mnie znowu dreszcz.

– Nie tak szybko, chłopaczku, teraz ja – Justyna wstała, zrzuciła szlafrok i kompletnie naga rozstawiła nogi. Podziwiałem jej miękki, biały brzuch, piękne piersi, biodra. Była wąska w talii. Położyła mi ręce na ramieniu i nacisnęła, dając znak abym to ja teraz zszedł do parteru. Uklęknąłem przed moją boginią i zobaczyłem na wprost twarzy jej cipę. Czy była wygolona ? Tak, w bikini. Wąski pasek jasnych włosków szedł od warg sromowych do wzgórka łonowego. Miała malutką łechtaczkę, lekko zwisające, zmięte wargi sromowe. Liznąłem ją. Poczułem jak jej dłonie zaciskają się na moich włosach a jej cipa napiera na mnie mocniej. Objąłem ustami jej srom i zacząłem ssać. Poczułem ciepłą, kwaskową wilgoć. Poczułem, że ugięła nogi i mocno mnie przytuliła do siebie. Zacząłem pracę językiem. Poznawałem jej ciało. Szukałem. W którym miejscu będzie najbardziej wrażliwa ? Czy woli szybciej czy wolniej ? W pewnym momencie mój język wszedł w nią i zacząłem ją lizać od środka.

– Gdzieś ty się tego nauczył ? – usłyszałem. W jej głosie był miękki podziw – chodź ! Pociągnęła mnie do góry, przywarła do mnie ustami. Oparłem ją o blat kuchenny, posadziłem na nim. Rozłożyła szeroko nogi i oplotła mnie nimi. Nie wiem kiedy wszedłem w nią. Nie była ciasna. Była za to głęboka, gorąca i bardzo mokra. Mój kutas wszedł w nią cały, ale nie poczułem ścianek macicy, nie doszedłem do samego jej końca. Objęła mnie, z jękiem wbijając paznokcie w moje plecy. Zamknęła oczy

– Tak, tak, dobrze, rób tak… szeptała.

Posuwałem ją bez gumy nie zaprzątając sobie głowy antykoncepcją, gryzłem ucho, szeptałem jej jaka jest wspaniała

– Kłamiesz, ale jak ładnie – odpowiedziała mi.

Zmieniliśmy pozycję. Teraz odwróciłem ją, oparłem o blat, pochyliła się, wypięła tyłek. Skóra na jej plecach była napięta, widziałem żebra, linię kręgosłupa, znamiona na pokrytej potem skórze. Tyłek miała mały, jędrny. Rozsunąłem pośladki. Pośliniłem kciuk i naparłem nim na jej odbyt.

– No co ty ? – szarpnęła się, ale lekko.

– Nie chcesz ?

-Chcę. Nie. Nie wiem.

 Nacisnąłem. Była ciasna, nie chciało wejść. Pchnąłem mocniej

– Auua, boli. Weź go czymś nasmaruj ! – Justyna zaparła się o blat, mocniej wypięła tyłek. Nie miała ochoty rezygnować z nowego doświadczenia. Chwyciłem butelkę oliwy, nalałem trochę na dłoń, nasmarowałem kutasa, nacisnąłem znowu. Chwila oporu, pchnąłem  -i nagle wszedł.

-Aaaa – krzyknęła Justyna – nie przestawaj !

Chwyciłem ją za biodra i mocno zacząłem posuwać. Jej tyłek był ciasny, ale naoliwiony kutas chodził w niej gładko; nadstawiała się, ruszała tyłkiem

– Chcę orgazmu ! – krzyknęła

Nie miałem pojęcia jak wygląda orgazm przy analu ale posuwałem coraz mocniej i szybciej, sam będąc ciekawy jak to się dale potoczy. Justyna jęczała, ale nie mogła dojść. Opadła z sił.

– Umyj go – zarządziła.

Posłusznie go umyłem. Napalona Justyna chwyciła mnie za rękę pociągnęła na sofę, rzuciła mnie na nią i usiadła na mnie okrakiem. Chwyciłem ją za piersi, naparła biodrami. Teraz, kiedy siedziała na mnie, wreszcie poczułem że jej przepastna cipa się kończy. Justyna złapała się za włosy, zamknęła oczy i kręcąc biodrami wykonywała na mnie coś na kształt tańca erotycznego. Złapałem ją za biodra, żeby mieć lepszy widok na jej tańczące piersi. Jej uda mocno mnie obejmowały. Widok i pozycja były tak podniecające, że wystrzeliłem w niej nagle, znienacka. Na szczęście mój wytrysk był tym bodźcem, którego jej brakowało do spełnienia. Justyna krzyknęła głośno, naprężyła się, znieruchomiała i opadła na mnie bezsilnie. Upał był nieznośny a my byliśmy znowu mokrzy. Jej zapach – potu, spermy był tak drażniący, że chciałem ją brać znowu.

I pewnie by tak się stało, gdyby nie telefon:

– Mamo, no gdzie ty jesteś ?

– Zasiedziałam się u Tomka córeczko – Justyna starała się brzmieć normalnie ale sapała do słuchawki.

– Mamo, dziwnie brzmisz, wszystko w porządku ? – słyszałem jak niepokoiła się Dominika.

– tak tak,jasne, w porządku, już jadę do domu .. – nieco za szybko potakiwała Justyna patrząc na mnie rozpaczliwie.

– Mamo, coś jest nie tak. Chyba ty i Tomek nie… ? Powiedz że nie, mamo !!

– No więc niestety córuś, ale tego nie powiem. Kocham cię. – I rozłączyła się.

Usiedliśmy nadzy, spoceni na podłodze. Z cipy Justyny ciekła moja sperma. Nie przejmowała się tym. Podwinęła nogi pod brodę, zapatrzyła się przed siebie.

– Ile ty masz właściwie lat ? – zapytała

Myślałem chwilę nad odpowiedzią.

– Dwadzieścia siedem. Ale ja nie pytam ile ty masz lat, bo chyba wiem co sobie myślisz. Tylko weź pod uwagę, że nie jestem taki jak inni dwudziestolatkowie. Jestem stabilny, umiem ciężko pracować.  

 – Chyba czułabym się lepiej gdybyś interesował się moją córką a nie mną.

– Jedno nie wyklucza drugiego – odparłem.

– Świnia ! – walnęła mnie ze śmiechem łokciem w bok – trójkącik mu się marzy. Z mamą i córką !

– W sumie…

– Nie gadaj tyle mój przelecielu. Chodźmy popływać w basenie. A będzie co będzie – Zerwała się, naga wybiegła na taras i wskoczyła do wody.

Śledziłem ją wzrokiem i zastanawiałem się, czy aby właśnie się w coś nie pakuję…

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andrzej Nowak

Od tego opowiadania począwszy, prawie każde opowiadanie będzie oparte na prawdziwej historii. Oczywiście podkolorowane, pozmieniane, ale baza będzie czystą prawdą. Te historie wydarzyły się albo mnie, albo moim znajomym, albo o nich słyszałem. Tylko jedno z następnych trzech opowiadań będzie całkowitą fikcją. Ciekaw jestem czy zgadniecie które. Bo życie potrafi zaskakiwać 🙂

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *