Kuba nigdy nie przypuszczał, że zwykłe urodziny koleżanki córki Marka zmienią jego życie tak szybko i tak boleśnie słodko. Miał dwadzieścia cztery lata, kończył studia, był przystojny – ciemne włosy, przeciętna sylwetka, ale w głowie nosił jedną obsesję: stopy kobiet.
Marek niemal siłą wyciągnął go z domu.
– Chodź, poznasz laski, nie będziesz siedział sam jak palant.
Kuba wzruszył ramionami i poszedł.
W mieszkaniu na Mokotowie panował gwar.
– Wchodź, ja jeszcze papierosy z samochodu wezmę.
W salonie Nikola – solenizantka – siedziała na kanapie w czarnej sukience i szpilkach. Długie nogi skrzyżowane, paznokcie bordo. Uśmiechnęła się, gdy Marek ich przedstawił.
– Kuba, tak? Wchodź do środka. Nie gryzę… na razie.
Siedzieli przy stole, pili szampana, śmiali się z głupich toastów. Nagle Kuba poczuł ciepłą, nagą stopę na swoim udzie. Nikola nawet nie drgnęła twarzą – rozmawiała z kimś po lewej, a jej palce powoli sunęły w górę, aż zatrzymały się na kroczu.
Spojrzała na niego spod rzęs.
– Coś cię uwiera, Kuba?
– Nie… – wychrypiał.
Zaczęła masować – powoli, świadomie, okrężnymi ruchami podeszwy. Materiał spodni napiął się boleśnie. Kuba zacisnął zęby, czuł, że zaraz dojdzie.
– Przepraszam… toaleta – wyszeptał i prawie wybiegł.
Zamknął się w łazience. Rozpiął rozporek, wyciągnął penisa i zaczął robić sobie dobrze. Kiedy dostrzegł kosz na pranie – dwie czarne skarpetki do kostki, nie mógł się oprzeć. Przystawił je do nosa i wykonał głębokie wdechy. Zakręciło mu się w głowie. Sperma zaczęła gwałtowanie tryskać, aż zachlapał całe lustro i ręcznik.
Gdy wrócił, Nikola uśmiechnęła się słodko.
– Wszystko ok? – zapytała.
– Tak, tak…
– To dobrze. Bo jeszcze z tobą nie skończyłam.
Pod koniec wieczoru wyciągnęła telefon.
– Wymienimy się kontaktami?
– Jasne.
Dwa dni Nikola zaprasza Kubę na randkę:
„Jutro, pizzeria Solec 44. Moje ulubione miejsce. Wpadniesz?”
„Tak” – odpowiedział.
„Super. 19:30 pasuje?”
„Jak najbardziej.” – odpowiedział.
Przed drzwiami pizzerii Kuba otworzył drzwi i przepuścił ją przodem.
– Dziękuję – mruknęła Nikola, muskając go spojrzeniem. – Lubię, jak facet pamięta o takich drobiazgach.
Kiedy siedzieli przy stoliku, zdjęła jedną szpilkę i zaczęła dangling. But kołysał się na czubku palców.
– Podoba ci się ten widok?
– Bardzo.
But spadł. Kuba schylił się odruchowo, podniósł szpilkę, uklęknął na jedno kolano i wsunął bucik z powrotem na jej stopę. Poczuł ciepło skóry przez cienki nylon.
Nikola pochyliła się lekko.
– Grzeczny chłopiec. Wiedziałam, że to zrobisz.
Po kolacji odwiózł ją pod blok.
– Dzięki za wieczór – powiedział pod windą.
Nikola zatrzymała się.
– Wejdź na górę. Napijemy się wina. Nie odmawiaj.
W salonie nalała czerwone. Zdjęła szpilki i położyła stopy na jego kolanach.
– Powiedz szczerze. Moje stopy ci się podobają?
– Są… idealne.
– Dotknij.
Kuba zaczął masować – powoli, dokładnie.
– Mocniej – szepnęła. – Lubię, jak facet nie boi się ścisnąć.
Jęknęła cicho, gdy wcisnął kciuki w podbicie.
Po chwili spojrzała mu prosto w oczy.
– Wiesz… od razu na urodzinach poczułam, że polubisz moje stópki. Widziałam, jak na nie zerkasz. Jak się czerwienisz, kiedy je muskasz. I zgadnij co – miałam rację.
Kuba przełknął ślinę.
– Tak…
– Lubisz, jak kobieta wie, czego naprawdę chcesz?
– Tak.
– Lubisz być grzeczny?
– Bardzo.
Nikola wstała.
– Zostań tu. Zaraz wracam.
Po kilku minutach wróciła – czarny lateksowy gorset, stringi, pończochy z koronką, szpilki. W ręku kajdanki i cienki skórzany pasek.
– Zacznij się rozbierać.
Kuba drżącymi rękami zdjął wszystko.
– Na kolana.
Uklęknął.
Nikola przypięła jedną rękę do rury kaloryfera, potem drugą. Kazała rozstawić nogi.
– Lewa kostka do nóżki komody… prawa do kaloryfera. Tak, właśnie tak.
Był rozciągnięty, bezbronny.
Podeszła blisko, uniosła jedną nogę i przycisnęła mokrą cipkę do jego ust.
– Liż. Dopóki nie powiem dość.
Kuba lizał zachłannie. Smakowała słono-słodko. Po chwili złapała go za włosy.
– Mocniej językiem… tak… kurwa, właśnie tak…
Drżała, dochodziła, zaciskając uda na jego twarzy.
Potem usiadła okrakiem.
– Patrz na mnie.
Wsunęła się na niego powoli.
– Czujesz, jak bardzo jestem mokra?
– Tak…
– To twój dzisiejszy prezent.
Zaczęła jeździć – najpierw powoli, potem coraz szybciej. Wbijała paznokcie w jego klatkę.
– Nie wolno ci dojść, dopóki nie powiem.
– Staram się…
Dochodzili prawie jednocześnie – ona zacisnęła się tak mocno, że stracił oddech.
Zeszła z niego. Uklękła. Objęła jego wciąż twardego kutasa obiema stopami w pończochach.
– Lubisz footjob, co?
– Boże… tak.
Zaczęła masować – palce na główce, podbicie na trzonie, pięty drażniły jądra.
– Powiedz, że chcesz się spuścić na moje stopy.
– Chcę… bardzo chcę…
– Błagaj ładnie.
– Proszę… pozwól mi dojść na twoje piękne stopy…
Uśmiechnęła się drapieżnie.
– Teraz.
Doszedł mocno – sperma trysnęła na jej podbicia, spływała po palcach.
Nikola oparła się wygodnie o kanapę i wyciągnęła nogi w jego stronę.
– A teraz wylizuj. Do ostatniej kropelki. Powoli.
Kuba lizał – kajdanki brzęczały przy każdym ruchu.
Patrzyła na niego z góry.
– To dopiero początek, Kuba. Następnym razem zabiorę cię do piwnicy. Mam tam więcej zabawek… i znacznie więcej czasu.
Uśmiechnęła się szeroko.
– Tak… Pani. – odparł zdyszany Kuba.
– Dobry chłopiec.
Nikola pogładziła go stopą po twarzy, po czym go opluła i spoliczkowała.
– Następnym razem nauczysz się błagać jeszcze ładniej.
Koniec.
Leave a Reply