Kiedy odrabiałem lekcje przy stole, czułem jego wzrok na sobie. Miałem na sobie czarną plisowaną spódniczkę i czarne pończochy. Ojciec siedział na kanapie naprzeciwko, a jego spojrzenie zdawało się przenikać przez blat, widząc moje nogi i więcej – znacznie więcej.
Wiedziałem, że gdy lekko rozchylam kolana, może dostrzec koronkowe majtki i podwiązki. To uczucie – mieszanka wstydu, podniecenia i pragnienia – zawróciło mi w głowie. Chciałem go skusić, uwieść tym widokiem. Myśl, że widzi wszystko, co ukrywa spódniczka, doprowadzała mnie na skraj szaleństwa.
Nie czekałem dłużej. Wstałem od stołu i podszedłem do niego. Bez słowa uniosłem spódniczkę. Jego oczy rozszerzyły się na widok pończoch, podwiązek i mojego wzwodu widocznego przez koronkową bieliznę. Zdjąłem majtki, uwalniając penisa, który teraz sterczał w pełnym wzwodzie.
Ojciec oniemiał, ale po chwili objął mnie w pasie, przytulił i posadził na swoich kolanach. Poczułem jego podniecenie przez materiał spodni. Było pięknie, nieziemsko. Jego dłoń objęła mojego członka, a szybkie ruchy napletkiem sprawiły, że wkrótce doszedłem, wystrzeliwując jak gejzer.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Podniecenie nie opadało. Ojciec zrzucił ubranie, stanął nago przede mną. Jego członek był imponujący, nabrzmiały, domagający się pieszczot. Objąłem go dłońmi, a potem ustami, pieściłem językiem, choć żołądź ledwie mieściła mi się w ustach.
„Połóż się” – szepnął. Położyłem się na łóżku, a on obok mnie, głaszcząc moje nogi w czarnych pończochach. „Kocham cię” – mówił. „Pragnę cię”. Rozchyliłem nogi, a on uklęknął między nimi. Głaskał moje uda, a ja masowałem oba członki – jego i swój – marząc, byśmy doszli razem.
Jego wytrysk był obfity. Pochyliłem się, by złapać strumień w usta. Gorąca lawa w ustach – to było spełnienie marzeń. Leżeliśmy długo w milczeniu, a potem znów się kochaliśmy, całą noc, aż do utraty tchu.
Rano poszedłem się umyć i ubrałem białe pończochy, licząc na jego zachwyt. Przy śniadaniu ojciec wyznał: „W całym życiu nie miałem takich orgazmów z żadną kobietą. Dzięki tobie, synu, świat się zmienił”.
Po śniadaniu znów wylądowaliśmy w łóżku. Byłem szczęśliwy – jego syn, a jednocześnie jego kobieta. Ojciec wyznał mi, że od kiedy jako dziecko interesowały cię pończochy, we mnie obudziła się żądza. Fantazjowałem o tobie, o twoich orgazmach, aż do teraz, kiedy uwolniliśmy naszą największą pasję.
„Niech to zostanie naszą tajemnicą” – szepnął, głaszcząc moje nogi i patrząc mi prosto w oczy. „Kocham cię i pragnę”. Objąłem jego twarz dłońmi i pocałowałem go w usta. Widziałem jego wzwód – potrzebę rozładowania – i wiedziałem, że to ja to zrobię.
Stanął przede mną, zsunął spodnie i zaczął masować swojego członka. „Zrób to samo” – poprosił. Zacząłem się onanizować. „Chcesz, żebym cię ostrzyknął, czy wytrysnął ci w usta?” – zapytał.
„W usta” – odparłem. To cudowne uczucie – dławienie się, gorący strumień uderzający w podniebienie, rozkosz połykania. Potem ojciec uklęknął i zaczął pieścić mnie ustami. Zarzuciłem mu nogi w pończochach na ramiona – ten widok był poruszający.
Tak minęła sobota. „Czy jutro też będziemy w łóżku?” – zapytałem. „A chcesz?” – odparł. „Tak”.
„Idziesz na zakupy? Możesz mi coś kupić?”. „Co takiego?” – zapytał ojciec. „Nowe pończochy. Lubię dostawać od ciebie prezenty”. Uśmiechnął się. „Kupię coś jeszcze. A ty przygotujesz kolację?”.
Kiedy wrócił, wręczył mi małą torebkę. W środku były trzy pary pończoch, satynowy przezroczysty peniuar i czarne lakierowane klapeczki na obcasie. Byłem zaskoczony i wzruszony.
Poszedłem się przebrać. Peniuar sięgał połowy łydki, z koronkowym dekoltem – szykowny, elegancki. A klapeczki były cudem. Kiedy zjawiłem się w kuchni, ojciec aż zajęczał. Podszedłem, by mu podziękować – w tych butach nie musiałem wspinać się na palce, by go pocałować.
Nasze dłonie wędrowały po ciałach. „Oszaleję ze szczęścia” – westchnął. „Ja też” – odparłem. „Kocham cię” – wyszeptałem, a on przytulił mnie mocno, jakby nigdy nie chciał puścić.
Leave a Reply