Wakacyjna kurwa

Sierpień 2025. W końcu przyszedł czas, wybłaganego od szefa urlopu. To był pierwszy wyjazd w życiu jaki spędziłem sam, jednak z własnej decyzji. Miałem wszystkiego dość, i potrzebowałem relaksu, samotności, i spokoju. Koniec z zawracaniem mi dupy o największe bzdury, nawet po za biurem, bo już na lotnisku wyłączyłem telefon. Jako kierunek wybrałem Cypr, a za całą wycieczkę zapłaciłem jedynie trzy tysiące złotych. Wybrałem tani hotel blisko plaży, bez żadnych wycieczek ani all inclusive. Nie miałem wysokich standardów, chciałem tylko spokoju. Samolot wylądował koło szóstej, a przed ósmą zameldowałem się już w hotelu. Pierwszy dzień wyjazdu, spędziłem na odpoczynku po podróży, przeplatanym z relaksem na plaży. Opalałem się w moich ulubionych białych slipkach do pływania. Prezentuje się w nich dobrze, bo każdą wolną chwilę po za biurem spędzam na siłowni. Spragnione spojrzenia rzucały mi i kobiety, i ich mężowie. W trakcie relaksu na leżaku, usłyszałem pytanie które zagotowało we mnie krew.
-Przepraszam, czy ten jest wolny?- Zapytał męski głos.
Świetnie, to pewnie jakiś ojciec z bachorami. Mój relaks skończony. Podniosłem okulary z nosa, i spojrzałem na mężczyznę. Na leżak obok mnie, palcem wskazywał postawny brunet. Wyglądał na zadbanego. Był umięśniony, miał lśniące ciemne włosy, i przytrymowanego wąsa. Przystojniak ku mojej uciesze, był sam.
– Tak, proszę. – Odparłem z udawaną obojętnością.
Facet uśmiechnął się, usiadł na leżaku, i zaczął grzebać w torbie plażowej. Raz na jakiś czas rzucał mi spojrzenia.
– Wyglądasz mi na branżę IT. – Rzucił swobodnym tonem.
– Zgadłeś, pracuję w ****** we Wrocławiu. – Odparłem z lekkim zaskoczeniem.
– Wiedziałem, bo informatycy to najlepsze sztuki. – Zaśmiał się, po czym Ja też chicho zachochitałem.
– Żona? Dzieci? – Spytał.
– Nie. Wolę być sam. Nikt mi nie przeszkadza.
– Wychodzi na to, że wszyscy informatycy też myślą tak samo.
Rozmowa trwała do godziny obiadowej, kiedy oboje opuściliśmy plażę. Pogawędka była serio przyjemna, chyba wpadł mi w oko. Udało nam się wymienić numerami pokojów, i telefonów. W trakcie obiadu, rozglądałem się po hotelowej restauracji, w poszukiwaniu ciemnowłosego przystojniaka. Nie zastałem go tam jednak. Wieczorem, sącząc drinki w hotelowym barze, analizowałem otoczenie. Czy wśród innych gości w kurorcie był ktoś godny wrócenia ze mną do pokoju którejś nocy? Więkoszść gości, stanowiły jednak małżeństwa, i rodziny z dziećmi. Nie żeby to pierwsze mi przeszkadzało. Walenie mężatki bez gumy, czasami na oczach jej męża, nie było dla mnie niczym obcym. Ludzie tam po prostu nie byli dla mnie wystarczająco atrakcyjni. Tej nocy, wróciłem do pokoju rozczarowany, jednak wiedziałem że pierwszy dzień, to jedynie rozgrzewka. Zadowoliłem się sam do pornosów i poszedłem spać. Drugiego dnia, czas od poranku do popołudnia spędziłem na plaży. Po obiedzie wróciłem do pokoju, i stwierdziłem że to już czas zacząć realizować mój prawdziwy wakacyjny plan. Z bocznej przegrody walizki, wyciągnąłem przedmioty potrzebne mi do tego. Kilka par kabaretek i zakolanówek, gruszka do lewatywy, obroża, klatka chastity, i kilka seks zabawek. Jaki to prawdziwy plan? Miałem zamiar na kilka dni wyjazdu, stać się kompletną wakacyjną kurwą. Podniecenie, i nierozładowana frustracja z biura, popchnęły mnie do tego. W dniu kiedy szef w końcu przydzielił mi urlop, po powrocie do domu, waliłem konia do trzeciej w nocy z samej ekscytacji. Spełnienie mojej fantazji było już na wyciągnięcie ręki. Zainstalowałem aplikację do rankowania dla gejów, i udałem się do łazienki. Ogoliłem jaja i okolice odbytu, przeglądając profile. Zrobiłem lewatywę, i włożyłem zestaw seksownej, damskiej bielizny. Ostatnim krokiem, było włożenie krępującej klatki na penisa, i korka analnego. Przykryłem bieliznę codziennymi ubraniami, użyłem perfum, i koło dwudziestej opuściłem pokój. Przemierzałem ulice wakacyjnej miejscowości z motylami w brzuchu. Zlokalizowałem klub którego szukałem, i ruszyłem w stronę drzwi. Zapach perfum pomieszanych z potem imrezowiczów, i głośna muzyka wypełniały salę. To jednak nie w niej spędzę wieczór. Bez zastanowienia udałem się do toalety. Było w niej pusto. Wszedłem do ostatniej kabiny pod ścianą. Bingo – dziura między kabinami, tak jak czytałem w internecie  na temat tego klubu. Zdjąłem z siebie  ubrania, schowałem je do torby, i usiadłem na sedesie czekając na pierwszego “klienta”. Na aplikacji udostępniłem moją lokalizację, żeby przyciągnąć potencjalnych chętnych. Z podniecenia samą tą sytuacją, cienka stróżka preejakulatu wypływała z mojej klatki. Czekałem może piętnaście minut, zanim usłyszałem jak ktoś wchodzi do kabiny obok. Zalał mnie zimny pot. Stres był połączony z ekscytacją, jednak wiedziałem że jestem na to gotowy. Jak zahipnotyzowany patrzyłem, jak penis powoli wyłania się z dziury. Był ciemny, miał może z trzynaście centymetrów, a do dziury zmieścił się razem z jądrami. Chyba jakiś lokals. To wreszcie się dzieje. Przysunąłem do niego twarz, i językiem dotknąłem główki. Zataczłem wokół niej kółka językiem, a dłonią masowałem jaja. Już po chwili bez problemu zmieściłem całego kutasa do ust.  Właśnie robiłem loda nieznajomemu. Co i raz wyciągałem go z buzi, obciągałem dłonią, i lizałem jaja. Ssałem kutasa bez opamiętania, budująca się we mnie frustracja robiła swoje. Nieznajomy wystrzelił spermą w moich ustach po około trzech minutach. Połknąłem słodko-słoną spermę, i oblizałem usta. Penis wsunął się z powrotem do dziury, po czym usłyszałem dźwięk opuszczania kabiny.  To było szybkie, ale nie byłem rozczarowany. Wiedziałem że tej nocy czeka mnie jeszcze dużo przyjemnośći. To była tylko przystawka. Po za tym, już po chwili pojawił się kolejny. Tym razem większy, biały penis sterczał na baczność tuż przed moją twarzą. Blady kolor skóry podkreślał czerwień główki. Powtórzyłem te same ruchy, co przy poprzednim kliencie. Ten jednak mnie zaskoczył. Gdy wyciągnąłem go z ust, żeby popieścić jądra i polizać główkę, na mój język zaczęła płynąć słona ciecz. Nie była to jednak sperma, była rzadsza, i mniej słodka. To był mocz. Kompletny nieznajomy właśnie sikał mi do ust. Upodlenie mnie, jednak mi się spodobało. Nie odsunąłem się, ani nie zamknąłem ust. To, czego nie połknąłem, spłynęło po mnie na ziemię, tworząc na niej żółto-przezroczystą kałużę. Gdy strumień się skończył, wróciłem do robienia gały, jak gdyby nigdy nic. Podobało mi się to bardziej niż powinno. Kutas był trochę słony od moczu, i ciekła z niego spora ilość preejakulatu. Słyszałem jak jego właściciel za ścianą pojękuje i dyszy. Ciekawe, czy jego dziewczyna czeka na niego na parkiecie? Po dźwiękach dochodzących zza ściany, wiedziałem że finał jest blisko. Tym razem, spermę chciałem na twarzy. Wyciągnąłem fiuta z ust, wycelowałem nim w wystawiony język, i dokończyłem zabawę ręką. Ładunek rozpłynął się po mojej twarzy, a kilka kropelek trafiło do moich ust. Ta sperma była smaczniejsza, niż poprzednia. Gdy penis wsunął się z powrotem do dziury, osoba po drugiej stronie wsunęła przez nią palce. Między nimi znajdywało się 20 euro. Zaskoczony wziąłem je, po czym pocałowałem palce klienta. Po drugiej stronie usłyszałem chichot, i dźwięk wychodzenia z kabiny. Byłem cały zdyszany, i miałem wypieki na twarzy. Chciałem więcej, nie – potrzebowałem więcej. Zrobiłem loda jeszcze dwóm, niezbyt szczególnym mężczyznom, zarabiając łącznie 30 euro. Schowałem pieniądze do kieszeni lężących na ziemii spodni, i na telefonie sprawdziłem godzinę. Dochodzi dziesiąta. Gdy schowałem telefon z powrotem do spodni, i odwróciłem się w stronę dziury, byłem w szoku. Wystawał przez nią gigantyczny, czarny kutas. Miał z dwadzieścia parę centymetrów. Nigdy w życiu nie miałem do czynienia z czarnym, więc moja ekscytacja sięgnęła zenitu. Jak podekscytowany szczeniak do swojego pana, podsunąłem się pod czarnego chuja. Nie był nawet w pełnym wzwodzie, a i tak był to największy kutas jakiego w życiu widziałem. Gdy główka i kilka centymetrów znalazło się już w mojej buzi, dotarło do mnie, że nie umiem go zmieścić całego w ustach. W trakcie pracy w biurze, często słyszałem “Nie damy rady”, albo “Odpuść”. Nie miałem zamiaru robić żadnej z tych rzeczy. Raz po raz rozpychałem gardło czarnym potworem. Wtedy dotarło do mnie, jak żałosny w porównaniu z nim jest mój zamknięty w klatce siurek. Miałem piękne ciało, ale za to nie miałem czym się pochwalić w spodniach. Po dobrej chwili cały kutas zmieścił się w moich ustach. Kompletnie straciłem umysł robiąc gałę temu facetowi. Gdy poczułem jak penis pręży się przed orgazmem, usłyszałem głos po drugiej stronie ściany.
– Stop!
Zaskoczony i zdezorientowany, przestałem robić mu dobrze. Penis został wyciągnięty z dziury, a Ja usłyszałem dźwięk otwierania kabiny. To już koniec? Bez orgazmu? Nagle ktoś zapukał do kabiny w której siedziałem. Zdębiałem, jednak postanowiłem otworzyć. Przez drzwi kabiny, wszedł wysoki, czarnoskóry mężczyzna. Zamknął za sobą drzwi, i gestem ręki rozkazał mi usiąść. Usiadłem na sedesie, i czekałem na dalszy rozwój wydarzeń. Serce waliło mi jak szalone, i zacząłem nawet czuć lekki strach. Chwycił mnie za kostki, podnióśł moje nogi do góry, i bez żadnego trudu rozerwał moje kabaretki. Prychnął pod nosem, gdy zobaczył korek analny w moim odbycie, po czym sprawnym ruchem go wyciągnął. Pochylił się, i splunął prosto w moją rozciągniętą, różową dziurkę. Choć powiedzenie że była rozciągnięta, było nietrafione w porównaniu z tym, co stało się już po chwili. Facet parę razy poklepał mój odbyt swoim kutasem. Czułem jego ciepło i ogrom. Mimo, że mam dopiero trzydzieści lat, brałem w dupę już niezliczoną ilość razy. Nigdy jednak nie miałem do czynienia z czymś takim. Jednym, sprawnym ruchem czarny chuj bezlitośnie wdarł się w moje wnętrze. Głośno jęknąłem. Przez pierwsze parę sekund, ból był nie do wytrzymania. Przez chwilę miałem wrażenie że zaraz stracę przytomność. Był we mnie w całości. Czułem jego jaja na pośladkach, a główkę penisa głębiej niż cokolwiek, kiedykolwiek się we mnie znalazło. Trochę go wysunął, po czym wepchał we mnie z powrotem. Właśnie byłem jebany na misjonarza, przez nieznajomego typa, w publicznym kiblu. Byłem zalany potem, i głośno stękałem. Przyjemność przezwyciężyła ból bardzo szybko, przez co z mojego zamkniętego w klatce penisa zaczął wypływać przezroczysty śluz. Gdy kilka razy jęknąłem za głośno, facet chwycił za moje krótkie blond włosy, pochylił się nade mną, i wepchnął mi swój język do ust. Podzieliliśmy się mokrym, gorącym, francuzkim pocałunkiem. Dźwięki klepania i naszych jęków wypełniały całą toaletę, ale miałem to totalnie w dupie. Jeżeli ktoś chciał pooglądać – proszę bardzo. Gdy on zaczął głośniej dyszeć, wiedziałem że finał jest bliski. Bez zapytania, bez gumy, doszedł w moim wnętrzu. Czułem jak jego gęsta, ciepła sperma wypełnia miejsca w moim wnętrzu, o których nie miałem pojęcia. Zalał mnie, jak gdyby próbował mnie zaciążyć, i wydał z siebie głośny jęk, kiedy ostatnie pokłady nasienia wypełniały moje wnętrzności. Udało mu się wyślizgnąć z mojego odbytu, z którego biała stróżka, zaczęła spływać na deskę sedesu. Z powrotem zatkał moją dziurkę korkiem, który ten cały czas trzymał w ręce. Gdy schylał się aby to zrobić, zauważył kaużę moczu na podłodze. Mruknął coś pod nosem w języku którego nie znałem, wsunął mi kilka banknotów między oczka kabaretek, i wyszedł. Byłem w kompletnym amoku, i nie umiałem się ruszyć, nawet żeby zamknąć za nim drzwi kabiny. Był to pierwszy raz od mojej inicjacji seksualnej (czyli dawna), kiedy byłem kompletenie oszołomiony z przyjemności po seksie. Usłyszałem jak conajmniej kilka osób wchodzi do toalety, ale miałem to gdzieś, byłem na nich gotowy. Musieli zauważyć, że to akurat moja kabina jest otwarta, więc od razu udali się w jej stronę. Ledwo słyszałem ich głosy kiedy mnie zobaczyli, a było ich trzech. To byli młodzi chłopacy, może między 18-20 lat. Dwóch chwyciło mnie pod ramionami, i wyciągnęli mnie z kabiny. Klęczałem, a ich trójka mnie otoczyła. Każdy z nich wyciągnął kutasa ze spodni, a Ja nigdy nie byłem do niczego tak bardzo gotowy. W penisie tego który stał na wprost mnie, rozpoznałem tego, który wcześniej tego wieczoru nasikał mi do ust. Spojrzałem na niego uśmiechając się. Uroczy, młody blondyn odwzajemnił uśmiech, po czym podsunął mi swojego fiuta pod sam nos. Znów zacząłem ssanie, a tym którzy stali po mojej prawej i lewej, obciągałem rękami. Czułem się jak zawodowa dziwka, i strasznie mi się to podobało. Moja rodzina z pewnością myśli, że będę cudownym przyszłym mężem, i wymarzonym tatusiem. Tym czasem zamiast szukać żony, obiągałem fiuty nieznajomych w klubowym kiblu. Jestem takim jebanym rozczarowaniem. Gdy ponownie podniosłem wzrok, zauważyłem że jeden z nich nagrywa całą sytuację telefonem. I bardzo dobrze. Po chwili robienia gały, blondyn chwycił mnie za głowę, i jeśli dobrze zrozumiałem kazał mi przerwać, a Ja jak grzeczna suczka posłuchałem. Gestami ręki, i łamanym angielskim, kazał mi uklęknąć na czterech łapach. Po akcencie zgaduję, że był ze skandynawii albo Niemiec. Gdy wykonałem rozkaz, od razu poczułem jak korek analny znów opuszcza moją dziurkę. Byłem gotowy. Rżnęli mnie jeden po drugim. Mogło to trwać jakieś 40 minut. Każdy z nich mnie zapełnił, a po spuście na zmianę stawali na przeciwko mnie, i sikali mi do ust. Ja też, w trakcie gdy ruchał mnie drugi typ, zeszczałem się na podłogę pod siebie. Byłem przesiąknięty moczem, a podłoga toalety była nim pokryta prawie w całości. Jako ostatni, jebał mnie wcześniej poznany blondyn. Odkrył mnie jako pierwszy, pokazał mnie kolegom, więc skończy we mnie jako ostatni. Cztery kutasy jednej nocy, to najwyraźniej było zbyt dużo dla mojego punktu g. Mimo że mój malutki, żałosny siurek był zamknięty w krępującej go klatce, przez jej otwór wystrzelił pokaźny spust. Spermy było naprawdę sporo, w końcu byłem zamknięty przez cały wieczór. Skoro udało mi się dojść w zamknięciu w chastity, oznaczało to że mój penis, był już kompletnie bezużyteczny. Jedyna przyjemność jaką od teraz mogę osiągnąć, to ta sprawiana mi przez PRAWDZIWYCH samców. Mały, zamknięty, przypominający już bardziej łechtaczkę siurek, strzelał spermą na podłogę łazienki. Jeden z kolegów mojego klienta musiał to zauważyć, i śmiejąc się sprzedał mi kopa w jaja. Zasłużyłem na to, samiec ma prawo to robić żałosnej becie jak ja. Rzucili we mnie banknotami, i wciąż śmiejąc się wyszli. Stwierdziłem że tej nocy, wystarczy mi tego klubu. Zdjąłem klatkę z penisa, rozebrałem się z damskiej bielizny, i podliczyłem zarobioną tego wieczora kasę. Było to łącznie 120 euro. Wsunąłem na siebie tylko czarne bokserki, wziąłem torbę, i opuściłem klub. Zostawiłem rozerwane kabaretki na sedesie, może ktoś zrobi z nich pożytek. Było koło jedenastej, kiedy wracałem do hotelu pustą, ciemną plażą. Szedłem w samej bieliźnie, byłem zbyt styrany żeby się ubrać. Z resztą, byłem przesiąknięty potem, szczynami, i spermą. Smród musiał być nie do zniesienia, dobrze że nikt mnie nie minął. Wkradłem się do pokoju przez lobby, również licząc że z nikim się nie przetnę. Po wejściu do pokoju rzuciłem torbę w korytarz, i od razu poszedłem pod prysznic. Odkręcając przyjemną, ciepłą, wodę, nabrałem ochotę na jeszcze jedną przyjemność tej nocy. Sięgnąłem po telefon, wybrałem numer bruneta z plaży, i mokrymi palcami wystukałem wiadomość.
– Teraz. W moim pokoju. Jestem pod prysznicem.
Byłem ciekawy, czy skusi się na propozycję, i czy w ogóle zrozumie aluzję. W końcu tematem czy też jest gejem, czy nie, nie poruszyliśmy. Nie minęło nawet pięć minut, a usłyszałem jak ktoś wchodzi do pokoju. Nie odwróciłem się, dalej nacierałem się żelem pod strumieniem wody. Poczułem ręce zaplatające się wokół mojej talii. Osoba stojąca tuż za mną, masowała dłońmi mój umięśniony brzuch, raz na jakiś czas przenosząc ich ruchy na piersi. Odwróciłem głowę. Stał za mną. Jego ciemne oczy były równie czarujące, co pierwszego dnia na plaży.  
-Jestem w czymś potrzebny? – Wymruczał ciemnowłosy dżentelmen.
Wpiliśmy się wzajemnie w swoje usta. Tak relaksujący sposób na zakończenie tego wieczoru, to jedyne czego potrzebowałem. Wiedziałem, że tej nocy czeka mnie jeszcze sporo przyjemności…

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Daniel T

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *