Michał przyjechał na wieś do babci na trzy tygodnie. Miał dwadzieścia jeden lat, właśnie skończył drugi rok studiów, a w mieście nie mógł już wytrzymać – hałas, ludzie, ciągłe napięcie. Tutaj było inaczej. Cisza, pola, las za stodołą i ta szczególna letnia duchota, która sprawiała, że wszystko wydawało się wolniejsze i bardziej nagie.
Był późne popołudnie, babcia pojechała do sąsiadki po jajka. Michał wyszedł za stodołę z papierosem, którego i tak nie zapalił, bo nagle usłyszał śmiech i plusk wody. Za stodołą biegł wąski strumień, a dalej – stara, zarośnięta sadzawka, którą miejscowi nazywali „jeziorkiem”. Nikt tam nie chodził, bo było głęboko w trzcinach i komary żarły jak wściekłe. Właśnie dlatego dziewczyny z sąsiedztwa wybrały to miejsce.
Były cztery. Dwie mniej więcej w jego wieku – Kasia i Ola, znał je z widzenia. Dwie starsze – jedna koło trzydziestki, chyba kuzynka Kasi, druga bliżej czterdziestki, wysoka, z ciemnymi włosami do ramion, która przyjeżdżała co roku do teściowej. Wszystkie cztery rozebrane do naga.
Michał przywarł plecami do desek stodoły, serce waliło mu tak mocno, że bał się, że usłyszą. Patrzył przez szparę między deskami i gałęziami krzaka bzu.
Kasia stała po pas w wodzie, śmiała się i chlapała na Olę. Piersi miała małe, sterczące, sutki ciemnoróżowe od zimnej wody. Ola była bardziej krągła, pupa okrągła, gdy się schyliła po kamień, Michał zobaczył wszystko – różową szczelinę między udami, mokrą od wody i może nie tylko. Starsza kuzynka leżała na kocu na brzuchu, opalając się, plecy lśniły od olejku, pośladki rozchylone lekko, widać było ciemniejszy pasek między nimi. Ta druga, ta czterdziestolatka, właśnie wychodziła z wody – wysoka, biodra szerokie, ciężkie piersi kołyszące się przy każdym kroku, sutki duże, ciemne, sterczące od chłodu.
Michał poczuł, że ma już pełną erekcję. Rozpiął rozporek prawie bezwiednie. Kutas wyskoczył twardy, gorący. Zaczął powoli przesuwać dłonią w górę i w dół, patrząc, jak tamta kobieta wyciera ręcznikiem piersi, jak krople wody spływają po brzuchu, jak zatrzymują się w pępku.
Nie myślał o tym, że ktoś może go przyłapać. Myślał tylko o tym, jak wyglądałyby te ciała z bliska – zapach skóry, smak sutków, jak by się rozchylały uda, jak by wyglądała cipka tej starszej, gdy jest mokra nie od wody.
– Ola położyła się na kocu, Kasia usiadła jej na biodrach i zaczęła smarować ją olejkiem. Ta czterdziestolatka usiadła obok twarzą zwrócona w stronę stodoły, rozłożyła nogi i zaczęła smarować kremem wewnętrzną stronę uda, Michał widział wszystko: ciemne włosy łonowe, nabrzmiałe wargi sromowe, błysk wilgoci.
Ręka Michała przyspieszyła. Oddychał przez usta, starał się nie jęczeć.
Patrzył jak urzeczony na te nagie nimfy, ciągle wyobrażając sobie jak by to było dotykach ich, poczuć tę wilgoć na palcach, ustach i kutasie.
Michał doszedł gwałtownie, prawie bez tchu. Sperma trysnęła na trawę, na deskę stodoły, na jego dłoń. Kolana ugięły mu się na moment. Zamknął oczy, a kiedy je otworzył, zobaczył, że ta czterdziestolatka patrzy dokładnie w jego stronę.
Zamarł.
Ona nie krzyknęła. Nie wstała. Tylko uśmiechnęła się bardzo powoli, leniwie, jakby wiedziała od dawna. Potem położyła palec na ustach – ciii – i odwróciła wzrok, jakby nic się nie stało.
Michał wycofał się tyłem, serce wciąż waliło. Wrócił do domu babci, umył ręce, położył się na łóżku i przez następne dwie godziny odtwarzał w głowie każdy szczegół.
Leave a Reply