Walentynki ze stara znajoma

To stało się w sumie przypadkiem. Z Nikolą straciłam kontakt po szkole, choć bardzo się lubiłyśmy, by nie rzec, że miałyśmy się ku sobie. Wówczas żadna z nas nie była gotowa na dalszy krok, na nic więcej niż głupi lesbijski pocałunek pod przykrywką wyzwania na imprezie. Potem ona wyjechała za granicę i jakoś zapomniałyśmy o sobie.

Spotkałyśmy się zupełnym przypadkiem w naszym rodzinnym mieście, gdzie nadal mieszkałam i pracowałam. Z kolei ona wróciła niedawno do kraju. Mimo pieniędzy i doświadczenia uznawała wyjazd za kiepski pomysł. Z miejsca umówiłyśmy się na zwyczajowe kawę i ploteczki, niepomne na datę: piątek 13 lutego.

Popołudnie spędziłyśmy na wspólnych zakupach, potem na ploteczkach przy kawie i pączku (w końcu trzeba było nadrobić wczorajszy Tłusty Czwartek). Dowiedziałam, że Nikola imała się różnych zajęć. Jeszcze w szkole chciała zostać siatkarką, ale okazało się, że wysoki wzrost nie wystarczy, potem próbowała kariery modelki, na koniec utknęła w jakimś korpo.

– Gdybyś chciała wrócić do modelingu – przyznałam jej przy kawie – mogę cię z kimś zapoznać, może sama jakąś sesję ci zrobię. W końcu sama jestem fotografką.

– Ojej, Natalka, naprawdę? A taką rozbieraną? – zachichotała jak podlotek.

Tu musiałam pokręcić przecząco. Uznawałam się za artystkę, tylko nagości jakoś się wstydziłam. Nieważne, swojej czy modela… A w błękitnych oczach Nikosi coś zabłyszczało. Po prawdzie urocza z niej była dziewczyna – z blond włosami, ponad 170 cm wzrostu, niezłym nogami i całą resztą faktycznie miała szansę na karierę. Ale jednak jej beztroskie usposobienie i twarzyczka jakoś nie pasowały mi do modelki. Czego nie śmiałam jej oczywiście mówić.

Po obgadaniu wszystkich koleżanek, ponarzekaniu na współczesnych facetów, nowe seriale i całą resztę i ruszyłyśmy do parku. Miałyśmy się przespacerować do mojego mieszkania na lampkę wina, potem… Tego jeszcze nie ustaliłyśmy. Nikola wynajmowała jakąś klitkę poza centrum.

– Brr! Ale zimno! – Po wyjściu z galerii, w której spędziłyśmy całe popołudnie, przylgnęła do mnie, co wyglądało dość komicznie, by byłam od niej niższa od głowę.

– Bez przesady, jest około zera – zdziwiłam się.

W parku Nikola wpadła na pomysł, żeby wejść na zamarznięty staw. Pomysł wybitnie głupi, skoro przez cały dzień panowały niskie, ale jednak dodatnie temperatury. Ale moja koleżanka chciała poczuć się znów jak nastolatka. Los chciał, że i ja dałam się jej na to namówić.

Cienka warstwa lodu załamała się pod nami. Szczęśliwie staw nie był głęboki i byłyśmy blisko brzegu. Mimo to wyszłyśmy przemoczone do suchej nitki, zziębnięte i cuchnące mułem. Chłód wieczora nagle stał się śmiertelnie niebezpieczny.

Ruszyłyśmy pędem do mojego mieszkania, które sąsiadowało z parkiem. I tak, zanim przebiegłyśmy alejką do wyjścia, pokonałyśmy ulicę i windą wjechałyśmy na piąte piętro, szczękałyśmy zębami i dygotałyśmy z zimna. Pobiegłyśmy prosto do łazienki. Na całe szczęście zakupy i torebki zostały na brzegu, ale i tak potrzebowałyśmy się ogrzać.

I to wzrok Nikoli pierwszy padł na kabinę prysznicową.

– Ch-chodź pod prysznic! – zarządziła, nie przejmując się, że to moje mieszkanie.

Patrzyłam oniemiała, jak zdejmuje z siebie mokre ubranie. Rozebrana do naga wpadła pod prysznic i po chwili westchnęła z rozkoszy, gdy gorąca woda zaczęła obmywać jej kształty. Przełknęłam ślinę. Nikola wyrosła naprawdę na zjawiskową dziewczynę, z długimi nogami, krągłymi pośladkami i jędrnym biustem.

– Wchodź, bo mi się przeziębisz! – pogoniła mnie koleżanka, za nic sobie mając własny negliż.

Wciąż trzęsłam się od chłodu na całym ciele. Potrzeba ogrzania się wygrała z przyzwoitością. W końcu moja kabina była dość ciasna, przeznaczona raczej dla jednej osoby. Zdrętwiałymi palcami zabrałam się za zdejmowanie warstw ubrania. Miałam przemoczone nawet majtki! Tymczasem Nikosia parskała z zadowoleniem, oblewając się gorącą, parującą wodą.

Chwilę później dołączyłam do niej. Blondynka musiała się przesunąć, żebym mogła wejść. Ledwo zasunęłam za sobą drzwi, a wycelowała we mnie słuchawkę. Pisnęłam z wrażenia, taka była różnica między moim przemarzniętym ciałem a gorącym strumieniem wody. Zmniejszyłam nieco temperaturę.

Ulga była natychmiastowa. Odzyskiwałam czucie w kończynach, cudowne gorąco rozlewało się po całym ciele. Większość facetów pewnie dawno zaczęłaby krzyczeć z bólu od gorąca. Przestawiłam wodę ze słuchawki na deszczownicę, aby oblewała nas obie… I z tego powodu zrobiło mi się gorąco.

Stałyśmy twarzą w twarz, na ile to było możliwe przy naszej różnicy wzrostu, przy każdym ruchu ocierając się o siebie. Skrępowałam się nagle na myśl, że stoimy golutkie tuż przy sobie i musiałam sporo się gimnastykować, by jej okazały biust nie ocierał się co rusz o mnie. Nikola zachichotała.

– Co? – burknęłam zażenowana.

– Oj, Natalka. Ale pannica z ciebie wyrosła! – zażartowała, szczypiąc mój bok.

Strzepnęłam jej rękę, żałując, że nie mam jak uciec. Poza zaparowaną kabiną panował bezlitosny chłód.

– Jesteś moją ciotką, że tak mówisz?

– A co, kąpiesz się też razem z ciotką?

Westchnęłam tylko, czerwieniąc się z zażenowania. W szkole byłam nijaką chłopczycą i zdołałam poprawić swój wygląd – miałam szczupłą sylwetkę z płaskim brzuchem, wypracowany na siłowni tyłek, drobne, ale sprężyste piersi, ciemne włosy do ramion i nieco kwadratową twarz z zielonymi oczami – ale wobec takiej ślicznotki jak Nikola znów czułam się jak tamta brzydka kujonka, której żaden chłopak nie chciał zaprosić na studniówkę. Zacisnęłam zęby i zakryłam dłońmi biust.

– Ej, Natalka, nie obrażaj się! – Nikola położyła mi ręce na talii. – Naprawdę fajna z ciebie dziewczyna.

– Nie kpij sobie – poprosiłam, w tym momencie żałując wejścia tu za nią.

Chciałam wyjść, ale ona powstrzymała mnie. Twarz miała poważną.

– Gdybym miał tkwić pod prysznicem z jedną dziewczyną z naszej szkoły, to byłabyś to właśnie ty.

– Serio? – zapytałam, krzyżując ręce na piersiach.

– Serio, serio. Widzę, że dbasz o siebie. I, kurczę, wyglądasz super.

Położyła mi ręce na ramionach. Westchnęłam i przytuliłam się do niej. Nasze golutkie, rozgrzane, wilgotne ciała otarły się o siebie, aż przeszył mnie dreszcz, tym razem nie chłodu. Nikola pogłaskała moje plecy. Przez chwilę słuchałyśmy padającej na nas z góry wody.

– W porównaniu z tobą… – szepnęłam wreszcie.

– Wiem, jestem ładna – przyznała bez ogródek – ale są różne typy urody.

– Na przykład radiowa.

– Natalka.

Odsunęła mnie od siebie na tyle, na ile pozwalała ciasnota kabina. Czyli na niewiele, ale Nikola mogła teraz bezceremonialne złapać za mój biust. Serce zatrzepotało mi jak szalone, dotyk jej dłoni wywołał dziwnie przyjemne ciarki.

– Masz fajne cycki. Lubię mniejsze rozmiary. Sama bym taki chciała mieć.

– Akurat – prychnęłam.

Za długo tu siedziałyśmy, nagie i gorące. Nikola nie puszczała. Obmacywała bezczelnie mój biust i uśmiechała się wyzywająco. W odwecie ucapiłam za jej dwa razy większe krągłości. Poniewczasie uświadomiłam sobie, że tego właśnie chciała.

Jeszcze lepiej, teraz macałyśmy nawzajem swoje piersi. Na twarzy blondynki wykwitł błogi uśmiech.

– Nikosia… – zaczęłam i nagle przypomniałam sobie tamten jeden raz, gdy w imię jakiegoś głupiego zakładu pocałowałyśmy się.

Zrobiłam to instynktownie. Wpiłam w jej usta, przywarłam do jej ciała, paznokcie mocno wbijając w biust. Nikola odpowiedziała na pocałunek, jakby tylko na niego czekała. Oderwałam się od niej z głośnym ssaniem i cofnęłam pod ścianę kabiny. To zaszło za daleko.

– Przepraszam, nie wiem, czemu to zrobiłam… – mamrotałam głupio, jakbyśmy obie tego nie chciały.

Nachyliła się ku mnie, dłonie opierając o ściankę kabiny nad moją głową. Jej piersi zawisły tuż przed moją twarzą.

– Nigdzie mi nie uciekniesz – oznajmiła, aż pode mną ugięły się kolana.

Ujęła dłonią mój podbródek, skierowała twarz ku górze. Nasze spojrzenia spotkały się i zrozumiałam, że już nie było odwrotu. Tym razem to ona pocałowała mnie, a ja pozwoliłam jej robić ze mną to, na co tylko miała ochotę. Przyciskała mnie do ścianki kabiny, składając na ustach dalsze pocałunki.

I ja pokonałam opory. Przebiegłam dłońmi po jej plecach, potem niżej. Wbiłam paznokcie w jej cudowny tyłek. I zaraz sama jęknęłam, gdy ręka Nikosi sięgnęła do mojego wygolonego łona, a palcem zaczęła pieścić moją muszelkę. Drugą ręką trzymała na mojej szyi i podduszała lekko. Gotowałam się z rozkoszy oraz od wody, która wciąż padała na nas z góry.

– Możemy przeniesiemy się do łóżka? – wydusiłam, bo jej dłoń lekko naciskała na moją tchawicę.

Sapnęłam, kiedy mnie puściła.

– Taka jesteś wygodna? – zagaiła, ale nie wyglądała na złą.

Zakręciła wodę. Klapsem wygoniła mnie z kabiny. Cała łazienka była zaparowana. Jej ręce znów powędrowały w stronę mojego ciała, ale zdołałam ją namówić do powierzchownego ogarnięcia brudnych i mokrych rzeczy, osuszenia włosów suszarką i wytarciu się wspólnym ręcznikiem, bo miałam tylko jeden czysty. Nikola i tak nie pozwoliła, by którakolwiek z nas się nim zakryła.

Wzięła mnie na ręce i zaniosła do sypialni. Obiecała, że zaraz wróci. Usiadłam goła na łóżku i odetchnęłam. Powrócił chłód, ale na szczęście żadnej z nas nie opuścił nastrój. Chciałyśmy obie dokończyć to, co zaczęłyśmy w ciasnej kabinie.

Nikola wróciła z kajdankami z różowym futerkiem. Klasyczny gadżet z seks-szopu, która wypatrzyła dziś ze mną na zakupach i kupiła po przecenie. Wtedy nie rozumiałam, po co ich potrzebuje. Przez myśl przebiegło mi, że może już wtedy planowała zaciągnąć mnie do łóżka… Jakie to miało, kurwa, znaczenie?

– A nie sądzisz, że istnieje powód, dlaczego były przecenione? – zapytałam, gdy zatrzasnęła pierwszą połowę na moim prawym nadgarstku. – Na przykład że zamek jest popsuty i nie będzie się go dało otworzyć nawet kluczykiem?

Druga część zatrzasnęła się na lewym nadgarstku, ostatecznie krępując moje dłonie. Nikola uśmiechnęła się i cmoknęła moje usta.

– A co to za zabawa bez ryzyka, maleńka?

– Na przykład taka, która nie kończy się u ślusarza?

– Masz tu gdzieś knebel?

Miałam, ale wolałam milczeć. Byłam już i tak skuta i drobniejsza od niej. Znalazłam się na jej łasce i jakoś mi to nie przeszkadzało. Przeciwnie, bawiłam się lepiej niż nigdy przedtem. Położyłyśmy się na łóżku, a właściwie to Nikola dosiadła mnie. Po kolei przykładała piersi do moich ust i pozwalała mi je ssać. W międzyczasie skutymi rękoma sięgnęłam do mojej krocza. Skupiłam się jednak bardziej na zwisających nad moja twarzą krągłościach, na twardych sutkach, które chwytałam wargami i ssałam namiętnie. Jej jęki stanowiły dla mnie największą nagrodę.

Potem Nikola położyła mnie na prawym boku. Przytuliła się do moich pleców, swoją prawą kładąc pode mnie i tak sięgając ku mojej piersi. Potarła jeden z sutków. Drugą dłonią wymierzyła mi klapsa. Solidnego, aż się wzdrygnęłam.

– Grzeczna suczka – pochwaliła mnie.

– Grzeczne suczki leje się po tyłku? – spytałam przekornie, nie mając nic przeciwko ani jednemu, ani drugiemu.

Kolejny siarczysty klaps wylądował na moim lewym pośladku, aż z gardła wydobył mi się pisk.

– Natalko, co ty wiesz o suczkach?

– Niewiele. Nauczysz mnie?

Obróciłam ku niej głowę. Na twarzy Nikosi pojawił się szeroki uśmiech.

– Nie mogłaś sobie znaleźć lepszej nauczycielki.

Kazała mi unieść nogę. Prawą ręką, wciąż pode mną, przeniosła na łono, sięgnęła ku łechtaczce i zaczęła miarowo pieścić. Drugą przełożyła od tyłu między moimi udami. Powoli wprowadziła palec do mojej pochwy. Byłam tam cała mokra, tak że nie potrzebowała żadnego żelu. Głowę miałam wciąż obróconą ku niej. Nasze wargi zwarły się, języczki otarły o siebie w szalonym tańcu.

– A teraz się odpręż i… miłej zabawy.

Położyłam policzek na poduszce. Uniesiona noga trochę ścierpła, ale trzymałam ją posłusznie w górze. Nikosia wprowadziła już dwa palce we mnie i poruszała nimi miarowo. Z gardła wydobywały mi się mimowolnie jęki. Blondynka uderzała biodrami o moje pośladki, jakby symulując klasyczny stosunek. Jednocześnie penetrowała mnie paluszkami.

Sapałam i jęczałam coraz głośniej. Jedna jej dłoń nie ustawała w pieszczeniu mojej łechtaczki, drugą wkładała mi między wargi sromowe… trzy palce.

– Och! To za dużo!

– Cicho, suczko! – Ugryzła lekko moje ucho.

Jej dłonie zaciskały się na moim kroczu. Pieściła mnie palcami coraz gwałtowniej, ślizgając się na moich sokach. Nie hamowałam się z jękami. Zaciskałam bezradnie skrępowane ręce. Byłam bliska szczytowania. Nikosia nie puszczała mojego krocza, jej dłoń z palcami zwiniętymi w dzióbek wchodziła w moją pochwę… Rozpychała ją coraz mocniej i mocniej. Blondynka przyciskała się do mnie i dyszała mi do ucha.

Przymknęłam i wydałam z siebie finalny jęk, dochodząc na jej ręce. Zadygotałam spazmatycznie, gdy Nikosia wsadziła mi dłoń aż po nadgarstek, a moja kobiecość zacisnęła na niej.

Wreszcie opadłam na pościel, z trudem dochodząc do siebie po orgazmie. Nikosia oblizała z rozkoszą ręce z moich płynów. Nie krzywiłam się na to, popatrzyłam tylko na nią. Wciąż dyszałam ciężko. No i byłam goła i skuta.

– Będę musiała sobie zasłużyć, żebyś mnie rozkuła?

Uszczypnęła pieszczotliwie mój policzek.

– Proszę, proszę. Suczka szybko się uczy.

Uśmiechnęłam się słabo. Dała mi chwilę odsapnąć, po czym uklękła na łóżku i wypięła w moją stronę swoje cudne pośladki. Nie miałam oporów, żeby zbliżyć do nich nos. Jeden raz był mi za mało i wciąż byłam podniecona jak cholera. Nikosia naprowadziła moją głowę.

Z nosem w pobliżu jej odbytu, zaczęłam lizać jej kobiecość. I ona była już wilgotna od zabaw ze mną. Ale ja byłam niedoświadczona i musiała naprowadzać mnie. Z radością lizałam jej kobiecość, koniuszkiem języka szukałam łechtaczki. Nikosia dociskała moją twarz do swojego tyłka i wciąż dawała mi rady.

– Niżej… Niżej… O tu! Ach! Ach!

Pierwszy raz zaspokajałam drugą kobietę, a już na pewno oralnie. Ale jej wagina smakowała cudownie. Nikosia zdawała się mieć w tym pewne doświadczenie, z którego skwapliwie korzystałam. Wreszcie i ona wygięła plecy w łuk i zawyła w finalnym orgazmie. Jej soki zalały mi twarz. Trzymała mnie jeszcze trochę, aż nie wylizałam ich.

*

Ogarnęłyśmy się po zabawie, przypomniałyśmy sobie także o brudnych ubraniach. Choć Nikosia rozkuła mnie, to żadna z nas nie myślała o włożeniu czegoś na siebie. Podkręciłam tylko ogrzewanie.

Potem znów wylądowałyśmy w sypialni.

– Zobacz, już po północy – szepnęłam do niej, gdy schowałyśmy się pod kołdrą, spijając sobie nawzajem całusy i pieszcząc. – Skończył się piątek trzynastego.

– To co, zostaniesz moją Walentynką? – spytała Nikosia i zachichotała głupkowato.

Zwarłyśmy się w namiętnym pocałunki, obiecując sobie nadrobić stracone lata.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Sophie Nylon

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *