Praca kuriera może wydawać się nietypowym wyborem dla młodej dziewczyny, mimo to zawsze lubiłam tę pracę. Zwłaszcza że ze swoją urodą mogłam liczyć na sowite napiwki od tych klientów, którzy wciąż woleli mieć paczki dostarczone bezpośrednio do domu. Wielu mniej lub bardziej bezpośrednio flirtowało ze mną.
Jednym z takich klientów był pan Miłosz, bogaty biznesmen mieszkający w obszernym domu. Stawiał przede mną wyzwania, każde nagradzając niezłą sumką. Zaczęło się od prośby, bym przyniosła paczkę boso, następnym razem kazał mi iść całą drogę przez jego ogród od furtki do drzwi domu na czworakach, potem poprosił, bym podniosła na chwilę koszulkę (całe szczęście nie kazał zdejmować stanika), a ostatnio nie otworzył mi, dopóki nie opuściłam spodni do kostek.
Dlatego gdy odebrałam z magazynu paczkę adresowaną do niego, już wiedziałam, że pan Miłosz coś wymyśli. A jego pomysły stawały się coraz bardziej perwersyjne… Tego dnia przeszedł samego siebie.
– Cześć, mała – powitał mnie, gdy odebrałam połączenie od niego na telefon służbowy. Nigdy nie kwapił się z zapamiętaniem mojego imienia. – Wiem, że masz moją przesyłkę. Oferuję tysiąc złotych napiwku, jeśli dostarczysz ją nago.
– Nago? – zdziwiłam się.
Prowadziłam i niemal nie doprowadziłam w tym momencie do wypadku. Pan Miłosz zaśmiał się serdecznie.
– Wiem, że odważna z ciebie dziewczyna.
– Mogę chociaż buty sobie zostawić?
– Nie. Powiedzmy, że czapka może zostać. Zegarek i biżuteria też. Masz być naga od momentu wyjścia z auta.
– Zobaczymy. Na razie mam parę paczek w centrum.
Rozłączyłam się, zanim mógł kontynuować nagabywanie mnie. Starałam się nie myśleć o jego chorej propozycji. Tysiak za kilka chwil na golasa? To było ryzykowne, ale… cholera, lubiłam tę zabawę z tym starym zbokiem. Nie chciałam jej kończyć w ten sposób.
Nie mogłam tego wiecznie odwlekać. Późnym przedpołudniem zajechałam do dzielnicy domków willowych, gdzie mieszkał pan Miłosz. Przeszłam na pakę swojego samochodu dostawczego. Szczęśliwie miałam tu trochę luzu.
Okolica była niemalże pusta, ale ktoś mógł mnie obserwować z któregoś z domów. Wyobraziłam sobie, że jakiś sąsiad pana Miłosza nagrywa mnie i przesyła to do mojego szefostwa. Albo gorzej, wstawia do internetu.
Coś mówiło mi, żeby to zrobić tak czy inaczej, bez zważania na możliwe konsekwencje. Od początku tego pragnęłam. Miłosz był starszy ode mnie, ale przystojny i na swój sposób szarmancki. Wiedziałam doskonale, że ta nasza zabawa nie skończy się na chodzeniu boso czy pokazywaniu majtek.
Przełknęłam ślinę i zaczęłam się rozbierać w ciasnej przestrzeni.
Parę minut później wyskoczyłam naga na chodnik. Wyjęłam właściwą paczkę, położyłam na niej służbowy tablet i zamknęłam auto. Kluczyk schowałam pod firmową czapką z daszkiem, która obok zegarka stanowiła mój jedyny ubiór.
Idący ulicą mężczyzna zagapił się na mój widok. I miał na co, bo właśnie nakrył na golasa drobną blondynkę z włosami związanymi w kucyk, o krągłych piersiach i jędrnych pośladkach, wyćwiczonych na godzinach noszenia paczek i biegania. Wymusiłam na twarz uśmiech, choć jednocześnie zalała mnie fala panika i zapragnęłam znaleźć się z powrotem w swoim samochodzie.
– Nie widział pan nigdy nagiej dziewczyny? – zagadnęłam go.
Speszył się, odwrócił wzrok i odszedł pospiesznym krokiem. Uff, blisko było, ale musiałam bardziej uważać. Schowałam się za swoim wozem, rozejrzałam czujnie, dopiero potem przeszłam w stronę furtki, niosąc obszerną paczkę dla pana Miłosza.
– Dzień dobry, kurier! – zawołałam, stojąc przed furtką tak, żeby widział mnie w zamontowanej tam kamerce.
– Dzień dobry. Mam nadzieję, że spełniłaś moją prośbę?
Zaczerwieniłam się ze wstydu. Opuściłam paczkę na tyle, by dojrzał mój obnażony biust.
– Chyba widać.
– Połóż paczkę i odejdź na dwa kroki od domofonu.
– Może pan to zweryfikować w środku! – zaprotestowałam.
– Mógłbym – potwierdził tonem jasno wskazującym, że nie zamierza mi ułatwiać zadania.
Pod bosymi stopami czułam chropowaty chodnik. W każdej chwili mógł pojawić się kolejny przechodzień, mogło przejechać auto albo ktoś mógł wypatrzeć mnie z okna. Może już ktoś mi się przyglądał. Wolałam nie tracić czasu na dyskusję.
Położyłam paczkę z tabletem przy płocie i odeszłam na dwa kroki, żeby w polu widzenia kamerka znalazła się cała moja sylwetka. Zmusiłam się do trzymania rąk wzdłuż ciała i prezentowania mu przodu nagiego ciała.
– A teraz obróć się i wypnij tyłek do kamery.
– Chyba sobie żartujesz…
Mimo to wykonałam jego kolejnego polecenia i wystawiłam pośladki do kamery. W tym też momencie zrozumiałam, że materiał z niej pewnie jest zapisywany, i tym samym pan Miłosz będzie miał uwiecznioną moją goliznę. Nie wyglądał na szantażystę…
Kiedy brzęczący dzwonek zasygnalizował odblokowanie furtki, rzuciłam się w jej stronę. Dopiero w połowie drogi przez ogród przypomniałam sobie o paczce i tablecie. Policzki płonęły mi ze wstydu. Pan Miłosz pewnie obserwował mnie przez okno. Musiał mieć niezły ubaw.
Stanęłam przed drzwiami frontowymi, w miarę osłonięta od strony ulicy. Choć przechodzień pewnie i tak dojrzałby tkwiącą na werandzie kurierkę nie ubraną w nic poza czapką i świecącą gołym tyłkiem.
Pan Miłosz otwarł mi drzwi. Ubrany w polo i beżowe spodnie wyglądał, jakby wrócił właśnie z partyjki golfa. Do tego przystojna twarz, ciemne włosy przyprószone siwizną, zmarszczki dodające mu charakteru… Nic dziwnego, że tak łatwo rozebrałam się dla niego.
– Dzień dobry, przesyłka! – zagaiłam.
Na szczęście wpuścił mnie do środka bez dalszych ceregieli. Słusznie przypuszczałam, że za to łatwo mnie nie wypuści.
– Oczywiście muszę sprawdzić, czy paczka nie jest uszkodzona.
Zadrżałam pod jego spojrzeniem, gdy ogarnął mój negliż od stóp do głów. W jego oczach tkwiło pożądanie. Nic dziwnego, skoro miał jak na widelcu młodziutką, roznegliżowaną idiotkę.
Poszedł po nóż i po chwili zaczął otwierać paczkę. Ja tymczasem zdjęłam czapkę. Pan Miłosz skwitował uniesieniem brwi schowane w jej wnętrzu klucze.
– Przecież nie schowam ich w tyłku – mruknęłam.
– To byłoby ciekawsze…
Stałam karnie i czekałam, aż sprawdzi zawartość przesyłki. Potem dopełniliśmy formalności. Pieniądze razem z dodatkowym tysiącem położył obok czapki. Czułam się dziwnie, robiąc to wszystko na golasa, ale w gruncie rzeczy przypominało to normalny odbiór, nawet jeśli trochę przeciągnięty, a pan Miłosz nie udawał, że patrzy mi w oczy.
Przez moment sądziłam, że na tym się skończy.
Uszczypnął mnie w pośladek, kiedy odwróciłam się, żeby zabrać czapkę.
– Ał! Tego nie było w umowie!
– Nie dbasz o paczki. Była trochę poobijana.
– To tylko karton.
Znów spojrzałam na niego i zdałam sobie sprawę z własnej bezbronności. Byłam uwięziona w ciasnym przedsionku, między nim a drzwiami frontowymi. Kompletnie golusieńka. Miał mnie na wyciągnięcie ręki. Zadygotałam mimowolnie, gdy ujął mój podbródek.
– Masz jeszcze szansę zadbać o satysfakcję klienta.
– To znaczy? Zrobiłam tak, jak się umówiliśmy.
Serce waliło mi jak szalone, w podbrzuszu odzywały dziwne sensacje. Nie ma szans, żebym mu się oparła.
– Racja, ale to niesprawiedliwe, żebyś tu tak przyszła rozebrana do rosołu, pokazała mi to cudne ciałko i tak sobie poszła.
Skinęłam wolno głową, gdy kolejne kilka stów powiększyło czekający na mnie napiwek. Wiedziałam, że kiedyś to zrobię, i nie było sensu się oszukiwać. Nie dość, że potrzebowałam tej kasy, to pan Miłosz nie był żadnym oblechem, a okoliczności… cóż, tylko mnie nakręcały.
Nie uznał mnie jednak za wartą prowadzenia do sypialni czy w inne, dogodne miejsce. Pozwoliłam więc, by najpierw pomacał moje pośladki i piersi. Ściskał je mocno chropowatymi dłońmi. Miał tryumfalny wyraz twarz.
– Lubisz się puszczać, co?
– Robię to pierwszy raz.
– Akurat, cnotko.
Zdarzał mi się przygodny seks na imprezach. Ale żeby tak na trzeźwo, w godzinach pracy, świadomie się oddać za pieniądze? To było dla mnie nowe, nieco upokarzające doznanie.
Kazał mi kleknąć. Szczęśliwie na wspomnianych imprezach nauczyłam się zaspokajać chłopaków oralnie. Bez skrępowania ucałowałam jego pomarszczone jądra, potem przejechałam językiem po żołędzi, wreszcie zaczęłam ssać. Miłosz trzymał mnie za włosy.
– Od początku wiedziałam, że z ciebie jest niezła dziwka.
Trudno mi było odpowiedzieć, tym bardziej że wepchnął mi penisa głębiej w usta. Uniosłam tylko oczy w górę i ssałam tak, jak potrafiłam najlepiej. Jego członek sztywniał, na języku czułam już smak preejakulatu.
Poruszał coraz bardziej miarowo moją głową, ale było oczywistym, że sam lodzik mu nie wystarczy. Po paru minutach pieszczot wycofał go i poderwał mnie brutalnie do góry. Kazał obrócić się twarzą do lustra wiszącego na jednej ze ścian. Widziałam w nim swoje nagie odbicie. Miłosz stał za mną. Objął mnie i powoli wprowadził członka do mojej waginy.
Jęknęłam, gdy pchnął po raz pierwszy. Obłapiał moje piersi. Ja tymczasem jedną ręką złapałam się ramy lustra, drugą pieściłam swoją waginę. Miłosz rżnął mnie i niemal dociskał do lustra. Dyszał nad moim uchem, ale dawał z siebie więcej niż większość moich dotychczasowych, dużo młodszych od niego partnerów.
Penetrujący mnie penis był naprawdę okazały i stękałam coraz głośniej i głośniej, uwięziona między nim za lustrem. Patrzyłam na swoje nagie odbicie: sponiewieraną blondynkę, rżniętą przez swojego klienta, coraz bardziej podnieconą własnym poniżeniem.
– Lubisz się oddawać za kasę, mała dziwko!
– Lubię! – zapewniłam skwapliwie, byleby nie przestawał.
W końcu skończył, zalewając mnie nasieniem. Dysząc ciężko, opadłam na kolana. Nie przestawałam zaspokajać się palcami. Sperma wypływała ze mnie na moje uda i podłogę. Miłosz przystawił mi jeszcze penisa do ust i zlizałam z niego resztki.
W takiej pozycji doszłam, wydając z siebie finalny jęk. Skuliłam się na podłodze, zawstydzona tym, jak daleko zaszło nasze małe wyzwanie. Miłosz zmierzwił moje włosy.
Wspaniałomyślnie pozwolił mi się ogarnąć w łazience, a samemu wziął klucz i poszedł po moje ubranie.
– A więc miałem rację – stwierdził, kiedy żegnaliśmy się w przedsionku, tuż obok miejsca, gdzie przed kwadransem mnie przeleciał.
Na jego życzenie pozostałam jeszcze na chwilę nago. Obok czekało moje ubranie, razem z tabletem i sowitym napiwkiem. A właściwie zapłatą.
– W tym, że jestem dziwką? – spytałam bez skrępowania. – To był pierwszy raz, kiedy zrobiłam to dla pieniędzy.
– Ale nie ostatni? – spytał, ciesząc oczy moim negliżem. Jeszcze chwila a namówi mnie na drugi numerek.
– Zobaczymy!
Pocałowałam go na pożegnanie, po czym wreszcie ubrałam się i wyszłam. Wróciłam do rozwożenia paczek, ale tego dnia zrozumiałam, że mogę zarabiać w znacznie przyjemniejszy sposób.
Leave a Reply