Mając pewne doświadczenie w postępowaniu z dziewczynami i młodymi kobietami, przy jego wdzięku osobistym, takcie i delikatności – Jan nie miał już żadnych problemów ze znalezieniem kochanki. Często z kolegami odwiedzał pewien internat, gdzie mieszkały pielęgniarki, niektóre już pracowały, inne jeszcze uczyły się w ramach Ochotniczych Hufców Pracy (OHP, była kiedyś taka organizacja, stwarzająca młodym ludziom możliwość kształcenia się, rozwoju i zarobku; wyjaśniam to dlatego, że piszę teraz o końcówce lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku!). Junaczki były bardzo różne, z miast i miasteczek, z małych wiosek. Dla wielu pobyt, nauka i późniejsza praca w dużym mieście była swego rodzaju nobilitacją, szansą na wyrwanie się ze swego zamkniętego środowiska. Jan poznał kilka z nich. Dziewczyny były bardzo zadowolone i dumne z tego, że interesował się nimi sympatyczny, przystojny student, chętnie się z nim umawiały. Jak się później dowiedział – robiły zakłady, która szybciej go uwiedzie, zaciągnie do łóżka…Wygrała Jadzia – przespała się z nim, kiedy przyszedł w odwiedziny do jej koleżanki, ale udało się Jadzi zaciągnąć chłopaka do swego pokoju i tam oddali się namiętnemu seksowi!
Zbliżały się święta wielkanocne, dwie dziewczyny zapraszały go do siebie, do domu, z kolei inna chciała spędzić święta u niego. Spotykał się raz z jedną, raz z drugą, potem znowu z inną i znowu… Wychodzili do kina, oglądał te same, bardzo nudne (na które prawie nikt nie chodził) filmy po kilka razy, tylko po to, żeby być z którąś w ciemności. Wsuwał rękę w krocze, pieścił je i gwałtownie wdzierał się do środka. Osiągały orgazm, albo i nie – nie wiedział, kiedy udawały. Rozpinał rozporek, wyciągał swego wielkiego przyjaciela, nakłaniał dziewczynę do seksu oralnego. Podziwiały wielkość i tęgość jego penisa, ale ssały go zawzięcie, w większości starały się połykać cały ejakulat (ale głupia nazwa!), ale też niektóre w momencie, kiedy czuły, że trzymany przez nie kawałek mięcha zaczyna się prężyć i jeszcze bardziej twardnieć – odsuwały się na bok, lub tryskającą strużkę kierowały na siebie, na twarz lub dekolt. Oczywiście spryskiwały się spermą w pokoju internatu, nie w kinie!
Zaliczał je – jak mówił – jak chciał, zapatrzone w jego oczy oddawały się bez większych oporów, mając nadzieję, że zatrzymają go przy sobie, że zawiozą w swe strony, pochwalą się przystojnym studentem rodzinie, znajomym, a przede wszystkim przyjaciółkom (żeby pozieleniały z zazdrości!); ale on je cynicznie wykorzystywał. Oddawały nie tylko swe młode, niektóre bardzo zgrabne, atrakcyjne i piękne ciała; oddawały też część tego, co przysyłały ich rodziny w paczkach. A on żarł wszystkie szynki, kiełbasy, jajka, placki i inne babki i ciasta, wzbudzając tym ich zachwyt i jeszcze większe oddanie. Na przykład Ola, dziewczyna może niezbyt urodziwa, ale niesamowicie zgrabna, mająca ciało i figurę modelki, próbowała usidlić Jana na różne sposoby. Karmiła go, dożywiała, przywoziła z domu frykasy, które on dosłownie pochłaniał, ale też trzeba przyznać, że dzielił się nimi z kolegami z roku, mieszkającymi w akademiku. Biedaczka sądziła, że już jest jej, że będzie mogła przedstawić go rodzinie i znajomym, przecież już tyle czasu byli razem (w jej mniemaniu, a przecież Jan w tym czasie spotykał się z kilkoma innymi dziewczynami!), więc są parą. Wcześniej nie doszło do żadnego zbliżenia, poprzestawali na pocałunkach.
Ola oczekiwała jednak czegoś więcej, dlatego nie robiła problemów, kiedy chłopak podczas spaceru nad jeziorem nagle objął ją w pól, przycisnął do siebie, pocałował i złapał za cipkę. W sumie czekała na to, chciała oddać się cała temu, którego uważała za swą miłość… Opadła na kolana, pomału i delikatnie wyciągnęła sterczącego jak zwykle w takich sytuacjach przyjaciela Jana i objęła go ustami. Lizała nabrzmiałą główkę, masturbowała go dłonią.
– Ale jesteś duży! Jeszcze takiego nie widziałam! – z zachwytem kontynuowała swoje działania – Bardzo mi się podobasz!
– Jestem duży? Inni byli mniejsi? To ilu ich było, że tak dobrze znasz rozmiary kutasa? – chciał wykorzystać sytuację.
– No co ty, przecież nie jestem dziwką! A pieprzyłam się raptem z kilkoma chłopakami na wiosce…
– Puszczałaś się z innymi? Każdemu dawałaś dupy? – przerwał jej tłumaczenia. – Odwróć się, jeśli jesteś taka „wyzwolona”, to to też się tobie spodoba!
Szybkim ruchem poderwał do góry jej spódniczkę, przesunął na bok wąziutki materiał majtek i wdarł się w mokrą cipkę.
– Auć, to boli! – Ola próbowała odsunąć się od chłopaka – bądź delikatny!
– Nie będę, zerżnę cię jak dziwkę, jak wiejską cichodajkę, która wystawia dupę każdemu chętnemu – to mówiąc wyszedł z cipki i wtargnął w kakaowe oczko.
Nie zważając na początkowe protesty dziewczyny dymał ją, aż poczuł, że poddaje się rytmowi jego ruchów i pojękuje z rozkoszy, w końcu się spuścił i zmęczony oparł o drzewo.
– Jesteś cham! – Ola nie miała wątpliwości – a ja cię uważałam za swego chłopaka, za narzeczonego nawet!
– Widocznie nie zasłużyłem na ciebie – wysapał Jan – ale i tak nie będziemy się już spotykać, znajdź sobie innego faceta, ja nie zasłużyłem…
– Ale ja cię kocham! – Ola nie dawała za wygraną, ocierając zły płynące z jej zakochanych oczu – chcę, żebyśmy byli razem!
– Ale ja nie chcę, mam inne plany na życie… A ty poznasz kogoś wartościowego, zwiążesz się z fajnym chłopakiem, a nie z takim łajdakiem, jak ja…
Jakże prorocze były jego słowa! Trochę więcej niż rok później dostał zaproszenie od jednego z przyjaciół na jego ślub. Jakież było zdziwienie Jana, kiedy na zaproszeniu zobaczył imię i nazwisko Oli! Pojechał, bawił się doskonale. Ola wyglądała obłędnie, pan młody też nie ustępował swej żonie. W kościele Jan zwrócił uwagę na młodą dziewczynę, podobną bardzo do panny młodej, uznał, że to jej siostra i bardzo się ucieszył, kiedy okazało się, że na weselu mają miejsca obok siebie. Kilka razy poprosił ją do tańca. Mirka – tak miała na imię – okazała się dobrą tancerką, nawet przy szybszych kawałkach dzielnie trzymała się swego partnera. Wszyscy dobrze się bawili, Mirka szalała na parkiecie, co chwila zmieniając tancerzy. Krótko po oczepinach, w trakcie wolnego kawałka przytuliła się mocniej do Jana.
– Słyszałam, że jesteś dobrym jebaką, to prawda? – bez ceregieli zadała chłopakowi pytanie.
– Bo jeśli tak, to ja też chcę poznać twoje umiejętności!
Jana zamurowało. Dziewczyna była młoda, ładniejsza od siostry, choć jej figura pozostawiała wiele do życzenia: duży biust, niski wzrost, trochę za szerokie biodra, stercząca, wypięta pupa… Może koneserowi latynoskiego typu urody przypadła by do gustu, ale Jan wolał szczuplejsze kobiety.
– Dziewczyno, jesteś za młoda, nie będzie nic z pokazu umiejętności.
– Za młoda? Skończyłam dziewiętnaście lat, więc chyba mam pełne prawo do dysponowania swoim ciałem, prawda? Chcę ciebie, bo Ola nie raz mówiła mi, jak się ruchaliście! Teraz ona ma męża, a ja nie mam nawet chłopaka!
– Jeśli tak stawiasz sprawę, to OK, wyjdź za chwilkę z sali, będę czekał pod jesionem z prawej strony, wiesz gdzie?
– Przyjdę tam za pięć minut.
Jan wypił kieliszek wódki, porozmawiał chwilkę z którymś z weselnych gości i wyszedł na zewnątrz sali. Zapalił papierosa, chłodne, rześkie powietrze ocuciło go trochę. „Co ja tu robię?” pomyślał, „za moment wpierdolę się w jakieś gówno”. Mirka była punktualnie.
– I co dalej, kowboju? Nadal jesteś taki… twardy?
– Przekonaj się – rozpiął rozporek spodni – masz tyle odwagi?
– Phi, żadna sztuka, nie raz to robiłam – dziewczyna nie traciła rezonu patrząc na wielką pytę – mogę ci obciągnąć, jak żadna do tej pory! Nawet z takim wielkim sobie poradzę… Mam nadzieję…
– Wystarczy, że zrobisz mi loda dopiero jak wrócę do hotelu. Teraz wypnij się do mnie tym swoim pulchnym tyłeczkiem, mam ochotę znaleźć się między tymi pośladkami.
– Ale ja bym jednak chciała najpierw cię spróbować, bo nie wiem, jak smakujesz, daj mi go – mówiąc to cały czas go onanizowała dłonią.
Już klęczała przed chłopakiem, trzymała w dłoni sterczącą, pulsującą pałę i pomału próbowała wsunąć ją w usta. W końcu, choć nie bez problemów zrobiła to. Jan musiał przyznać, że była w fellatio rewelacyjna. Nie potrafił określić, na czym to polegało, ale wrażenie było niesamowite. Zastanowił się nawet przez chwilkę, czy dać jej tak skończyć, czy w końcu zerżnąć Mirkę w tyłek. Prawdę mówiąc był jednak bardzo ciekawy, jak będą się trzęsły pośladki dziewczyny w czasie, kiedy będzie ją posuwał. Odsunął ją od siebie, podniósł z klęczek, odwrócił, podniósł spódniczkę, chciał przesunąć na bok jej figi, ale nie miała ich na sobie. Jan zaskoczony napluł na dłoń, posmarował śliną ciemną dziurkę i wepchnął w nią jeszcze twardszego i potężniejszego penisa. Nie hamował się, rżnął dziewczynę w dupsko, zachwycał się trzęsącymi się pośladkami, wsłuchiwał w ciche pojękiwania. Cała sytuacja bardzo go podniecała, skończył więc bardzo szybko. Z cichym cmoknięciem wyszedł z pupy, popatrzył na smętnie już wiszącego przyjaciela. Mirka nie czekała, dopadła go i zlizała z kutasa resztę spermy.
– Naprawdę jesteś dobry, wyruchałeś mnie jak jeszcze nikt, przynajmniej nie pamiętam nikogo lepszego od ciebie. Dobrze, że moja pupa to lubi. Będziemy musieli to powtórzyć.
– Jeśli przyjedziesz do mnie, to mogę cię znowu zerżnąć, tutaj nie ma mowy, jestem na występach gościnnych, jutro wracam.
– Ola mówiła, że jesteś sam, że nie masz dziewczyny, więc gdzie się spieszysz? – słyszał lekki smutek w jej głosie.
– Owszem, sam, ale mam przecież zajęcia, uczelnia, praca, nie żyję samym seksem!
– Naprawdę szkoda, że to… Wracajmy na salę. Ale w hotelu powtórzymy?
– Jeśli bardzo chcesz – nie widzę przeszkód.
Niestety, nie kochali się więcej. Po weselu wrócił do hotelu, wykąpał i położył do łóżka. Wiedział, że Mirka nie zjawi się u niego, bo pojechała z młodymi do domu. Rano, a właściwie w południe zwlókł się z łóżka, spakował i wrócił do siebie. Ani Oli, ani Mirki więcej nie widział…
Leave a Reply