Nastał poranek. Pianie koguta skutecznie postawiło Maksymiliana na nogi. Wyłączył budzik i udał się do łazienki. Ciągle rozmyślał o wczorajszym telefonie od Igora. Z jednej strony czuł się okłamany przez matkę, choć on sam wcześniej skłamał. Z drugiej strony bał się porannej konfrontacji. Słyszał, że Jolanta jest w kuchni i pomimo strachu udał się w jej kierunku.
— Wstałeś już?
— No. — Odpowiedział zaspany.
— To dobrze, bo przygotowuję śniadanie.
Maks wszedł do kuchni. Jolanta stała przy blacie w krótkich, obcisłych spodenkach. Na górze znajdował się biały top z dużym dekoltem. Światło słoneczne zdradziło, że kobieta nie miała na sobie stanika. Wpatrzony w jej stojące sutki syn zrozumiał przekaz. Igor miał rację, trzeba przejść do działania, tylko jak?
***
Równolegle w swoim domu Igor szykował śniadanie dla Kingi. Otworzył drzwi sypialni wnosząc tackę z jedzeniem.
— Kochanie, naprawdę nie trzeba było.
— Dla ciebie wszystko, mamo.
— Myślę, że powinnam się odwdzięczyć.
Kinga zsunęła z siebie kołdrę. Oczom chłopaka ukazały się wielkie, piękne piersi. Igor podszedł do kobiety, następnie zsunął bokserki. Kinga wzięła penisa w dłonie i zaczęła masować.
— Podoba ci się?
— Zawsze mi się podoba.
Matka dalej masowała penisa, Igor podszedł bliżej i czekał, aż weźmie go w usta.
— Kiedy moja kolej? — Zapytała go Kinga.
— Może być teraz. Rozłóż nogi.
— Wiesz, że nie o to pytam.
— Nie rozumiem?
— Kiedy kolej na mnie? Nie mam nic do Joli i Eli, ale inaczej się umawialiśmy.
— Wiesz, że to nie ode mnie zależy. Ja robię, co mogę.
Kinga puściła penisa i odsłoniła resztę ciała. Rozłożyła szeroko nogi, by pokazać synowi jej nienagannie ogoloną cipkę.
— Rozmawiałeś już z Michałem i Maksem?
— Z Michałem ona musi sama porozmawiać. Po prostu musimy czekać, aż znowu do mnie zadzwoni. Z Maksem nie trzeba już nic uzgadniać, pójdzie z górki.
— To znaczy? — Kobieta lekko się uśmiechnęła.
— Maksowi podoba się Jola, tylko tego nie okazuje. Ciotka natomiast jest zafiksowana na tym temacie. Raczej podnieciło ją to, że syn ją podglądał i dodało pewności siebie. Ja natomiast dodałem nieco otuchy Maksowi, aby rozpoczął temat.
— Pięknie… Nie mogę się doczekać czworokąta.
— Może nawet sześciokąta?
Syn położył się na Kindze. Powoli włożył penisa do pochwy. Objął kobietę ramionami i zaczął wolną penetrację. Szybko przyśpieszył tempo. Oboje dyszeli z podniecenia. Wreszcie Kinga osiągnęła szczyt. Czujący to Igor wyciągnął penisa, wstał i czekał, aż Kinga klęknie przed jego mieczem. Obfity ładunek zalał twarz kobiety.
— Szybko się regenerujesz kochanie.
***
— Proszę.
Do gabinetu pedagogiczne wszedł młody mężczyzna w kręconych włosach. Miał na sobie czerwony t-shirt i jasne jeansy. Niezdarnie podszedł do krzesła i usiadł na wprost biurka, przy którym siedziała szkolna pedagog.
— Mamo, co znowu? — Zapytał zmęczony.
— No właśnie, znowu! Znowu twój wychowawca zwraca mi uwagę. — Odpowiedziała stanowczym głosem.
— Przecież to brednie! Mówiłem ci! Na nikogo się nie gapię!
— Właśnie, że się gapisz! Już kolejny nauczyciel mu się skarży, że obserwujesz Olę z twojej klasy. Nawet boją się z tym przyjść do mnie osobiście. Wiesz, jaki wstyd mi robisz? Mogą mnie wyrzucić skoro nie panuję nad własnym synem!
Elżbieta wstała i udała się do drzwi. Zamknęła je na klucz, następnie usiadła na biurku przodem do Michała.
— Muszę jakoś zadziałać twoim zapędom.
— Już ci powtarzałem…
Ela podwinęła czarną spódnicę, następnie rozłożyła nogi. Dzisiaj nie miała na sobie majtek. Oczom jej syna ukazała się piękna, ogolona pusia. W połączeniu z czarnymi rajstopami widok ten wywoływał piorunujący efekt.
— Mamo…, co ty robisz? — Zapytał zakłopotany Michał.
— Synku jesteś już dorosły…, Muszę ci pomóc opanować to pragnienie. Jaką bym była matką, żeby nie pomagać swojemu dziecku?
— Nie…, weź…, będę grzeczny już, serio.
— Jakoś ci nie wierzę…
Po chwili pani pedagog uklękła przed siedzącym synem. Ściągnęła jeansy i ujrzała stojącego penisa.
— Ktoś tu chyba potrzebuje pomocy?
Szybko zabrała się do roboty. Powoli lizała kutasa po całej długości z przerwami na krótkie pocałunki w okolicach jąder. Następnie zataczała kółko językiem na jego czubku. Po krótkim czasie wzięła część członka do ust.
— Mamo?
Elżbieta położyła dłonie na udach syna i samymi ustami ciągnęła coraz głębiej…
— Mamo śpisz?
Kobieta otworzyła oczy. W drzwiach stał jej syn. Cała ta sytuacja była jedynie snem.
— Michał, coś się stało? — Zapytała zaspana.
— Już prawie dwunasta. Nigdy tak długo nie spałaś.
— Boże już dwunasta?
Kobieta szybko wstała z łóżka. Zapomniała, że była ubrana tylko w czarną koszulę nocną. Chłopak szybko zmierzył wzrokiem brunetkę. Widać było, że nie ma na sobie stanika. Michał nieśmiało odwrócił wzrok udając, że ma wychodzić. Ela również poczuła się niezręcznie w tej sytuacji.
— Jadę na trening.
— Jasne, uważaj na siebie.
Pani pedagog przebrała się w codzienne ubranie i udała się do łazienki. Za godzinę miała mieć gościa.
***
Maksymilian usiadł przy stole. Jola wiedziała, że chce o czymś z nią porozmawiać. Zazwyczaj na sobotnie śniadanie musi go wołać kilkukrotnie.
— Często cię będą wysyłać na nocną zmianę? — Zapytał Maks.
— Szczerze? Nie mam pojęcia. Od poniedziałku mam pracować normalnie, ale kto wie, co się wydarzy.
Kobieta rozważała w głowie, czy Maks wie o jej spotkaniach z Igorem i Kingą. Bardziej obawiała się tego, niż faktu, że syn zrobił jej wczoraj zdjęcie w bieliźnie. Z kolei jej syn wiedział, że mama nie była wczoraj w pracy. Zastanawiał się, czy Kinga wie o jego fantazjach. Oboje chodź wiedzieli o sobie niemal wszystko, nikt nie miał pewności i woleli postępować ostrożnie.
— Słuchaj… — Zaczęła niepewnie Jolanta.
— Tak? — Odpowiedział energicznie.
— Nie wiem, czy nie rzucić tej pracy… Tak się zastanawiam. Za parę lat mogę się już nie nadawać na tyranie w sklepie. Wiesz, niektórym się wydaje, jaki to obowiązek taki mały sklep, ale praca za ladą, na dodatek wykładanie towarów, odbieranie zamówień. I wszystko sama na jednej zmianie.
— No… Taka praca, niestety.
— Powinnam poszukać czegoś lżejszego. Wracam zmęczona, brakuje mi energii na resztę dnia. Co myślisz?
— Gdybyś znalazła inną pracę. Na pewno byłoby lepiej dla ciebie.
— Może ty byś mi poszukał jakiejś pracy?
Maks wyczuł szansę. Jednak ciągle lęk przed odrzuceniem powstrzymywał go o jednoznacznej deklaracji.
— Mamo… Ja pracuję nad książką. Gdyby się ją udało sprzedać, to mogłabyś być moją menadżerką.
— Książkę? Nigdy nie mówiłeś, że piszesz książki. — Kobieta zareagowała entuzjastycznie, zrozumiała, że chodzi o książkę, o której mówił jej Igor.
— No, bo… Byłem w trakcie pisania, ale wydawnictwo mi ją odrzuciło. W sumie niepotrzebnie ci mówiłem, zapomnij.
— Nie, nie! Opowiadaj. Chciałabym wiedzieć, jakie mój syn ma pasje.
— Pisałem powieść o rodzinie, która żyła za czasów PRL-u.
— O! Moje dzieciństwo!
Jolanta odeszła od blatu i usiadła przy stole naprzeciwko syna. Jej piersi były teraz o wiele lepiej widoczne. Maks próbował z całych sił utrzymywać kontakt wzrokowy.
— I ta książka miała się skupiać na relacjach w tej rodzinie.
Wtedy jego matka zrozumiała, o jakie relacje chodzi w tej książce. Nie chciała jednak poznać po sobie tego faktu.
— Dlaczego nie chcieli ci jej wydać?
— Nie pasowała im tematyka. Pewnie liczyli, że się nie sprzeda.
— Dziwne… Mało jest książek fabularnych o tej tematyce. Tak mi się przynajmniej wydaje…
— Chodzi o to…, Że ta rodzina miała się kochać, ale nie, że jak rodzina. Chodziło, że mieli między sobą… — Maksowi nie mogło to przejść przez gardło.
— Uprawiać seks?
— No… Tak jakby? — Chłopaka lekko zszokowała bezpośrednia odpowiedź matki.
— Wydaje mi się, że takich książek tym bardziej nie ma w księgarniach. Pisałeś do Igora, żeby ci pomógł? On ma teraz dużo pieniędzy. Mógłby zostać twoim wydawcą.
— Rozmawialiśmy, ale on nie chce się w to bawić. Mówił, że fajna książka, ale z wydawnictwem za dużo roboty.
— Być może tak, a być może za mało go przekonałeś. Może była za mało dopracowana?
— To był prototyp, więc…
— Właśnie! Powinieneś przynajmniej początek napisać jak na wydanie i mu ją pokazać. — Jola przez chwilę zamilkła, żeby coś przemyśleć. — Już nawet wiem jak ci pomóc!
— Niby jak?
— Odtworzymy jakieś sceny z książki, żebyś mógł je w naturalny sposób opisać.
Chłopak wyglądał, jakby zobaczył diabła.
— Mamo, ale wiesz, jakie tam są sceny?
— Maksiu… Nie mówię o TYCH scenach. Na pewno są jakieś początkowe zapoznania, albo jak syn zaczął z mamą ten teges. W sam raz na naturalne dialogi na początku książki.
— Może masz rację. Jutro napiszę skrypt i w poniedziałek zaczniemy, zgoda?
— No proszę, jaki zdecydowany! Zatem jesteśmy umówieni.
***
Głos dzwonka do drzwi rozległ się w mieszkaniu Eli. Do mieszkania zawitał mężczyzna w średnim wieku. Ubrany był w szary golf. Miał dobrze zarysowaną szczękę i krótki, ciemne włosy. Podał rękę Elżbiecie.
— Dzień dobry pani.
— Witaj, Piotrze.
— Wiedz, że musimy się streszczać.
— Dosłownie minutka.
Oboje udali się do salonu. Mieszkanie Eli nie było duże. Facet usiadł przy stole obok telewizora. W trakcie, gdy rozglądał się po mieszkaniu pani pedagog przyniosła im po filiżance kawy.
— Zanim wypijesz już będzie po sprawie. — Powiedziała jednocześnie siadając przy stole.
— Dobrze. A więc, o co chodzi z tą pilną sprawą. Zakładam, że dotyczy ona szkoły. — Odpowiedziawszy wziął łyka ciepłej kawy.
— Po części tak. Znasz Igora Sokołowskiego?
— Sokołowski… Sokołowski… On chodzi z moją Olą do klasy, prawda?
— Tak, to on. Mam z nim problem i to spory. Wybiegający zdecydowanie poza szkołę.
— Wiesz, nie jestem tutaj służbowo. Jeśli chodzi o narkotyki, albo nie wiem zastraszanie, to wolałbym, żebyśmy poszli z tym na komisariat i zgłosili to oficjalnie.
— Problem w tym, że nie chce być z tym kojarzona oficjalnie. Wiem, że w taki sposób umywam się od odpowiedzialności, ale boję się swojej opinii.
— To jakaś nietypowa sytuacja?
— Bardzo nietypowa…
Kobieta wzięła łyk kawy.
— Chodzi o to, że Igor i jego matka… Oni uprawiają seks.
— Słucham? — Policjant mocno się zdziwił.
— Tak, widziałam to na własne oczy. Dlatego grozi to mojej karierze. Jako pracownik szkoły nie powinnam mieć kontaktu z uczniami poza szkołą. Igor zaprosił mnie na pogadanki. Dawniej w szkole dużo dyskutowaliśmy. On miał problemy psychiczne, był gnębiony w szkole. Potem zaczął pracować, nie wiem gdzie, ale po osiągnięciu bogactwa mocno nabrał pewności siebie. Byłam ciekawa, co u niego, ale to, co mnie tam spotkało…
— Pani Elu, kazirodztwo to przestępstwo i dobrze, że mi pani o tym mówi.
— Jeszcze jedno. Tam była matka innego chłopaka z naszej szkoły. Na moich oczach mieli trójkąt… Boże jak to brzmi!
— Zrobili pani coś? Zmuszali do aktu?
— Powiedzieli, że powinnam edukować syna i również pójść z nim do łóżka. Oczywiście, kiedy to wszystko się zaczęło uciekłam. Nie mogłam na to patrzeć.
— Cholera. Bez dowodów nic nie zrobię, ale z powodu własnego sumienia muszę jakoś zaalarmować. Sam mam dwie córki, dorosłe nastolatki. Taką osobę trzeba zamknąć razem z tymi dwiema paniami.
— Mogę panu jakoś w tym pomóc?
— W jaki sposób?
— Policja musi mieć dowód. Igor powiedział, że jeśli byłabym chętna to mam do niego napisać. Można zorganizować jakąś zasadzkę, albo ich nagrać.
— Przede wszystkim tacy ludzie są niebezpieczni. Nie chcę od pani nic wymagać.
Piotr spojrzał na zegarek.
— Muszę już iść, przepraszam panią.
— Wręcz przeciwnie, dziękuję ci, Piotrze.
Mężczyzna opuścił mieszkanie. Zadowolona z siebie Elżbieta sięgnęła po telefon i napisała do Igora: „Jestem gotowa”. Wierzyła, że podniecenie, które od wczoraj zawładnęło jej codziennym życiem to tylko chwilowa fanaberia i powróci do życia codziennego. Życia w monotonnej pracy z upierdliwą młodzieżą oraz domu z ignorującym ją mężem oraz synem. Przy okazji sprawdziła SMS, który przyszedł kilkanaście minut temu: „Zamawiany przez panią produkt tj. Różowy podręczny wibrator jest gotowy do odebrania w paczkomacie na ulicy Kutasiej 17 kod: 070069”.
[Ogłoszenie parafialne do osób czytających, (jeśli takowe istnieją) wszystkie postacie występujące w tej serii opowiadań są pełnoletnie oraz zmyślone. Amen]
Leave a Reply