Drugie spotkanie było inne. Nie było hotelu, anonimowego łóżka, obcego pokoju. Tym razem zaprosiła mnie do siebie – do swojego świata. Do miejsca, gdzie ściany znały jej tajemnice. Jej mąż był akurat w delegacji, dzieci u dziadków. Miała dom tylko dla siebie. Dla nas. Gdy weszłam do środka, Julka już czekała – ubrana inaczej niż zwykle. Czerwona, satynowa koszula ledwo sięgała jej ud, a pod nią, jak się później okazało, nie miała nic. W jej oczach nie było śladu niepewności. – Dziś chcę się tobą pobawić – powiedziała, zamykając za mną drzwi na klucz. Podała mi kieliszek wina i zaprosiła do salonu. Pachniało świecami, lekkim zapachem wanilii i czegoś… elektryzującego. Na stole leżała czarna aksamitna sakiewka. – Zastanawiasz się, co w niej jest? – zapytała, uśmiechając się lekko. Nie musiałam pytać – już czułam przyspieszone bicie serca. Usiadła obok mnie i otworzyła woreczek. Wyjęła z niego czarną opaskę na oczy, silikonowe kajdanki, małą wibrację na pilot i coś, czego się nie spodziewałam – dildosa w uprzęży. Strap-on. Popatrzyłam na nią pytająco, ale ona tylko musnęła palcem mój podbródek. – Pamiętasz, co mówiłaś ostatnio? Że chcesz oddać mi kontrolę? – zapytała cicho. Skinęłam głową. Chciałam tego. Chciałam przestać myśleć. Chciałam być czyjaś. Założyła mi opaskę na oczy. Świat zniknął. Został tylko dotyk i dźwięki. Czułam, jak przypina mi kajdanki do nadgarstków, jak prowadzi moje ręce za plecy. Byłam całkowicie zdana na nią. Jej palce błądziły po moim ciele – najpierw delikatnie, potem coraz bardziej zdecydowanie. Rozpięła mi spodnie, zsunęła je razem z bielizną. Poczułam chłodne powietrze na udach, a zaraz potem – wibrację. Przyłożyła gadżet do mojego łechtaczki, nie za mocno, ale wystarczająco, by poczuć, jak fala gorąca rozlewa mi się po brzuchu. Sterowała mocą pilotem. Zatrzymywała i znów uruchamiała, bawiła się mną jak zabawką. – Lubię patrzeć, jak się wijesz – wyszeptała mi do ucha, popychając mnie na kanapę. Kiedy już myślałam, że zaraz eksploduję, zatrzymała wibrację. – Jeszcze nie teraz – powiedziała stanowczo. Zdjęła mi opaskę. Spojrzałam na nią, rozczochraną, z czerwonymi policzkami, kiedy zakładała uprząż z dildosem. Była w tym jakaś siła, której wcześniej u niej nie znałam. Podeszła do mnie i przycisnęła mnie do sofy. – Teraz ja wchodzę w ciebie – szepnęła. Byłam mokra, gotowa, otwarta. Czułam, jak wchodzi powoli, rozciągając mnie, wypełniając mnie sobą – tym nowym, obcym ciałem. Poruszała się w równym rytmie, trzymając mnie za biodra. Było w tym coś dzikiego, ale też pełnego czułości. Jej piersi ocierały się o moje plecy, a jej oddech mieszał się z moim. Kiedy znów sięgnęła po wibrację i przyłożyła ją do mojego łechtaczki w trakcie penetracji, nie wytrzymałam długo. Drżałam cała, spięta i rozluźniona jednocześnie, krzycząc jej imię, kiedy dochodziłam z nią w sobie. Nie przestawała się poruszać, jakby chciała, żebym poczuła to jeszcze głębiej, jeszcze mocniej. Kiedy w końcu opadłyśmy na siebie, zmęczone, mokre od potu i siebie nawzajem, śmiałyśmy się – trochę nerwowo, trochę z ulgi. Patrzyłam na nią i wiedziałam jedno: po tym już naprawdę nie było odwrotu. Byłyśmy sobie winne jeszcze więcej. Po wszystkim mogłyśmy się zatrzymać. Mogłyśmy powiedzieć „dość na dziś”. Ale żadna z nas tego nie chciała. Julka leżała obok mnie, z lekko rozchylonymi ustami, rozgrzana, ale nienasycona. W jej oczach było to samo, co we mnie – głód. – Mam coś jeszcze – powiedziała cicho, sięgając do szuflady w salonowym stoliku. Tym razem wyciągnęła metalowy klips na sutki, cienką skórzaną smycz i coś, co przypominało krótką packę – miękką z jednej strony, szorstką z drugiej. – Chcę, żebyś dla mnie pełzała – dodała, patrząc mi prosto w oczy. Nie protestowałam. Przeciwnie – czułam, jak podniecenie znów rośnie. Założyła mi obrożę, delikatną, welurową, ale z metalowym kółkiem na przodzie. Przypięła do niego smycz. Pociągnęła mnie lekko w dół. – Na kolana – powiedziała. Jej głos był niski, stanowczy. Szłam za nią na czworakach po salonie, nagrzana, naga, z policzkami czerwonymi od podniecenia. Czułam się jej. Oddana w pełni. – Piękna jesteś, kiedy się poddajesz – szepnęła, prowadząc mnie pod stół, potem z powrotem na dywan. Kiedy zatrzymała mnie przy kanapie, poczułam na pośladkach najpierw delikatne muśnięcie, potem klaps. Packa uderzała miękko, ale wystarczająco mocno, żeby poczuć pieczenie. Przez chwilę bawiła się mną – raz klaps, raz pogłaskanie. Potem kolejny raz mocniej. – Powiedz, czego chcesz – usłyszałam. – Ciebie – wyszeptałam, czując, że głos mi drży. – Głośniej. – Chcę cię, Julka. Chcę, żebyś zrobiła ze mną wszystko. Uśmiechnęła się. Przypięła mi klipsy do sutków. Metal był zimny, czułam lekkie ukłucie bólu, które mieszało się z podnieceniem. Moje ciało stało się jeszcze bardziej czułe, każdy ruch, każdy dotyk niósł podwójne doznanie. Potem wzięła z powrotem dildo w uprzęży. Tym razem weszła we mnie od tyłu, głęboko, mocno, przytrzymując mnie za obrożę. Byłam jej zabawką. I to było dokładnie to, czego pragnęłam. Ruchy były rytmiczne, coraz bardziej intensywne. Wibrator znów znalazł się na moim ciele, dodatkowo drażniąc mnie na zewnątrz. Ból i rozkosz mieszały się w jedno. Nie kontrolowałam już niczego – ani oddechu, ani drżenia nóg, ani jęków. Byłam po drugiej stronie wstydu, w miejscu, gdzie liczyło się tylko ciało i to, co działo się między nami. Kiedy doszłam po raz kolejny, Julka przytuliła się do mnie od tyłu, nadal trzymając mnie za smycz. – Nie musisz być zawsze silna – wyszeptała mi do ucha. – Ze mną możesz być sobą. W tej chwili to było dokładnie to, czego potrzebowałam usłyszeć. ? Nad ranem leżałyśmy razem w jej łóżku. Obok nas leżały rozrzucone gadżety, smycz, uprząż, wibrator, klipsy… A między nami była cisza – spokojna, intymna. Wiedziałam jedno: ta noc zmieniła wszystko. Już nie chodziło tylko o seks. Chodziło o wolność. Obudziłam się pierwsza. Słońce sączyło się przez zasłony, a pokój pachniał seksem, potem i perfumami Julii. Leżała obok mnie, rozczochrana, naga, z lekko rozchylonymi udami. Jej kark był jeszcze wilgotny od nocy, a oddech spokojny, głęboki. Patrzyłam na nią przez chwilę, czując dziwną mieszaninę czułości i dzikiego głodu. Wiedziałam jedno – dziś ja będę prowadzić. Pochyliłam się nad nią i zaczęłam budzić ją pocałunkami – najpierw miękkimi, potem coraz bardziej stanowczymi. Przesuwałam ustami po jej szyi, potem po piersiach, bawiąc się sutkami, aż zacisnęła powieki i zamruczała. – Twoja kolej – szepnęłam, ale to nie była prośba. To była decyzja. Wsunęłam jej nadgarstki w aksamitne kajdanki, które leżały jeszcze na podłodze po nocy. Przywiązałam je do wezgłowia łóżka. Nie protestowała. Oddychała szybciej. Jej ciało było bezbronne, wystawione na mój dotyk. – Dziś ty się rozkleisz – powiedziałam, patrząc jej prosto w oczy. Zsunęłam się niżej, całując jej brzuch, uda, całe wnętrze jej ciała. Jej oddech przyspieszył, kiedy językiem zaczęłam pracować przy jej łechtaczce. Poruszała biodrami, ale nie mogła się wyswobodzić. Lubiłam to uczucie – że była całkowicie moja. Kiedy poczułam, że zbliża się do szczytu, zatrzymałam się. – Jeszcze nie. Wstałam, sięgnęłam do szuflady jej własnego stolika nocnego i wyjęłam to, co już wcześniej zauważyłam – mały lubrykant i mniejszego analnego dildo. Spojrzałam na nią, a ona przełknęła ślinę, jej policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone. – Chcę cię wszędzie, Julka – wyszeptałam jej do ucha, kiedy smarowałam zabawkę żelem. Podniosłam jej biodra, całując ją w plecy, w kark, muskając skórę opuszkami palców. Kiedy wsunęłam w nią powoli, najpierw czubek, poczułam jak jej ciało drży pod moimi dłońmi. – Oddychaj – powiedziałam miękko, głaszcząc ją po lędźwiach. Szła za moim rytmem, oddychała zgodnie z moim szeptem. Wchodziłam głębiej, powoli, czułam, jak jej ciało się otwiera. Kiedy była już cała wzięta – i w środku, i na zewnątrz – pochyliłam się nad nią i zaczęłam bawić się jej łechtaczką, prowadząc ją do orgazmu w tej pełni poddania. Jej jęki były ciche, urywane. Jej biodra wyginały się, drżała cała, kiedy dochodziła, a ja trzymałam ją za nadgarstki i szeptałam jej do ucha brudne słowa, których nie wypowiada się przy świetle dnia. Po wszystkim nie odpięłam jej od razu. Leżałam przy niej, całując ją delikatnie po karku, czując, jak jej ciało pulsuje jeszcze resztką drgań. Była spokojna, rozluźniona, rozłożona pod moimi dłońmi. – Teraz już wiesz, jak to jest – szepnęłam, muskając palcami jej skórę. Uśmiechnęła się, zamykając oczy. Była moja. I ja byłam jej. Ta gra nie miała końca. Kiedy odpięłam Julkę z kajdanek, nie dałam jej czasu na odpoczynek. Jej ciało było rozgrzane, a oddech ciężki, ale ja wiedziałam, że dopiero się rozkręcamy. Usiadłam na łóżku, pociągnęłam ją za włosy, zmuszając, żeby spojrzała mi w oczy. – Masz siłę na więcej? – zapytałam. Jej wzrok był zamglony, policzki rozpalone, ale pokiwała głową. Uśmiechnęłam się i kazałam jej zejść na podłogę. Klęknęła przede mną, opierając dłonie o łóżko. Widok jej nagiego tyłka, uniesionego, lekko zaróżowionego po wcześniejszej zabawie, działał na mnie jak narkotyk. Sięgnęłam po lubrykant, rozsmarowałam go na dłoni i zaczęłam powoli masować jej wejście – najpierw opuszkami palców, potem wsuwając palec, potem dwa. Słyszałam, jak cicho jęczy, jak zaciska pięści na prześcieradle. – Rozluźnij się – szepnęłam jej do ucha, całując kark. Gdy poczułam, że jest gotowa, sięgnęłam po większe dildo, tym razem gładkie, idealne do analnej penetracji. Nasunęłam na nie prezerwatywę, posmarowałam obficie i powoli zaczęłam wprowadzać je w nią. Jej ciało się spinało i rozluźniało falami, ale nie protestowała. Z każdym ruchem wchodziłam głębiej, czułam, jak jej oddech przyspiesza. Kiedy była już cała pełna, zaczęłam poruszać się w rytmie – powoli, potem szybciej, wbijając się w nią od tyłu, jedną ręką trzymając ją za biodra, drugą masując jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się coraz głośniejsze. Zmieniałam pozycje – najpierw była na kolanach, potem położyłam ją na plecach i uniosłam jej nogi wysoko, opierając je o swoje ramiona. W tej pozycji widziałam wszystko – jej ciało, rozwarte, mokre, jej napięcie, jej błyszczące oczy. Wsuwałam dildo głęboko, obserwując, jak jej ciało reaguje, jak wygina się w łuk. Kiedy znów się zbliżała do szczytu, sięgnęłam po wibrator i przyłożyłam go do jej łechtaczki, nie przerywając ruchów w tyłku. To było dla niej za dużo. Jej ciało eksplodowało pod moimi dłońmi. Drżała, cała mokra, cała rozedrgana. Ale nie skończyłam na tym. Przewróciłam ją na bok – pozycja łyżeczek, ale z dildo w jej wnętrzu. Z jednej strony trzymałam ją przy sobie, obejmując ją ciasno, z drugiej – poruszałam biodrami, penetrując ją rytmicznie, powoli, czule, ale bez litości. Słuchałam, jak szepcze moje imię, jak błaga o jeszcze. Jej ciało było całkowicie moje. Potem znów zmieniłam pozycję – tym razem ułożyłam ją na brzuchu, pośladki w górze, nogi lekko rozchylone. W tej pozycji poruszałam się płytko i szybko, czując, jak jej ciało poddaje się bez reszty. Nie przestawałam. Kiedy jej oddech stał się krótki, urywany, a ciało zaczęło drżeć, przytrzymałam ją mocniej za biodra i szepnęłam jej do ucha: – Jesteś moja, Julka. Cała twoja dziurka należy do mnie. Te słowa ją złamały – wybuchła kolejnym orgazmem, tym razem intensywnym, głębokim, prawie bolesnym. Oddychała ciężko, twarz wciskając w poduszkę, ciało sztywne, jakby przeciągnięte między bólem a ekstazą. Po wszystkim przytuliłam się do niej, całując ją delikatnie po karku. Jej ciało jeszcze drżało, ale w oczach miała spokój. Była spełniona. Cała. Nie była już tylko kochanką. Była moją poddaną tej nocy. A ja czułam, że chcę więcej. I wiedziałam, że ona też. CDN.
Leave a Reply