Od pozowania do ruchania

Moja znajoma malarka od dawna namawiała mnie, żebym dla niej zapozowała. Marzył jej się nie byle obraz, a akt. Pragnęła mnie namalować nagą. Długo wzbraniałam się, ale w końcu, za jej podszeptami i z czystej ciekawości, zgodziłam się. Jak każda kobieta, czasem potrzebuję zaszaleć. Cóż może być złego w rozebraniu się przed własną przyjaciółką?

I tak pewnego sobotniego poranka zawitałam do Ariel, która mieszkała na poddaszu zabytkowej kamienicy. Przywitałyśmy się serdecznie, po czym zaprowadziła mnie do przestronnej pracowni. Poza wolną przestrzenią pośrodku było tu mnóstwo sprzętu, zakrytych płachtami dzieł itd. Światło wpadało przez okno na spadzistym dachu. Zgiełk miasta docierał tu przytłumiony, ledwie słyszalny.

Ariel Wskazała mi czerwony parawan w kącie i poprosiła o zdjęcie ubrań. Ona sama miała na sobie jedynie poplamione farbą ogrodniczki. Bokami wylewały się jej dorodne piersi. Zawsze uważałam ją za ślicznotkę: blond włosy sięgały jej nieco poniżej uszu, zaś okrągła twarzyczka, upstrzona paroma piegami na policzkach, odznaczała się fiołkowymi oczami. Do tego filigranowa sylwetka, kontrastująca z okazałym biustem i pośladkami.

Nie, nie sądzę, żebym mogła z nią konkurować. Ale słowo się rzekło i rozebrałam się szybko, wciśnięta w kąt między parawanem a stołem zasłanym wyschniętymi farbami. Z trudem znalazłam czyste miejsce, gdzie ułożyłam w kupkę całe swoje ubranie. Ariel nie przygotowała żadnego szlafroka (nie bawiła się nigdy w półśrodki ani fałszywą skromność, jak mi wcześniej wyjaśniła), więc wyszłam zza parawanu kompletnie naga. Z trudem powstrzymałam się od zakrycia dłońmi.

– Zobaczmy, co my tu mamy – powiedziała z uśmiechem Ariel, taksując mnie wzrokiem.

Nawet bez butów byłam wyższa od niej o głowę, ale poczułam się przez nią przytłoczona. Ariel z zadowoleniem obejrzała moje długie nogi, jędrne pośladki, płaski brzuch i drobne, nieco spiczaste piersi. Cmoknęła z zadowoleniem, muskając obnażoną skórę palcami, szczypiąc tu i ówdzie, żeby upewnić się o jej jędrności. Na koniec Ariel rozpuściła moje kasztanowe włosy, moją największą dumę. Były proste i lśniące, ale przede wszystkim imponowały długością; sięgały niemal do mojego tyłka, co przy moim wzroście uznawałam za nie lada wyczyn. Ariel przebiegła po nich palcami, po czym niespodziewanie trzasnęła otwartą dłonią w mój prawy pośladek, aż podskoczyłam.

– Będziesz świetną modelką – oceniła, bez skrępowania obmacując moją pupę..

Już wcześniej słyszałam, że Ariel miała… niecodzienne relacje ze swoimi modelkami i modelami, ale do tej pory nie wiedziałam, w czym rzecz. Nagłe olśnienie sprawiło, że ciarki przebiegły mi po plecach. Ale w tym momencie pozostawało mi słabo się uśmiechnąć do przyjaciółki.

Ariel zaczęła tłumaczyć, jak planuje mnie namalować. Chciała wykonać naprawdę odważny obraz; miałam usiąść na krześle z rękoma za oparciem, zaś nogi miałam rozłożyć. Ariel chciała namalować moje krocze, miejsce, które nawet w aktach pozostaje zwykle zakryte lub nie całkiem widoczne. A ona chciała je wyeksponować, umieścić na pierwszym planie! Taka myśl przerażała mnie i rozważałam nawet wycofanie się z tego przedsięwzięcia. Wtedy coś innego zajęło moją uwagę. Drzwi pracowni otwarły się na oścież.

– Hejka, przyniosłem ci kawę – rozległ się męski głos.

Oboje odwróciłyśmy się. W tym momencie przypomniałam sobie o swojej nagości. Mężczyzna, niosący tacę z parującą filiżanką, nie wydawał się ani trochę zaskoczony widokiem gołej, wysokiej szatynki, choć zawiesił na moment wzrok na moim obnażonym ciele. Zaś pisnęłam ze strachu i wstydu, bo nie spodziewałam się tu żadnego mężczyzny. Dłońmi usiłowałam zakryć goliznę. Parawan był za daleko, a ja nie miałam gdzie się schować. Ariel wybuchnęła szczerym śmiechem.

– Co z ciebie za modelka, nie wstydź się! To tylko mój asystent, Troy.

Troy zbliżył się do nas z uśmiechem. Był czarującym brunetem o krótkim, zadbanym zaroście. Rękawy koszuli w czerwono-czarną kratę miał podwinięte do łokci. Odłożył tacę i wyciągnął do mnie rękę. Nie wyciągnęłam mojej dłoni, cały czas zakrywając goliznę. Nie zamierzałam obnażać się przed obcym facetem. Ariel nie robiła sobie nic z mojego zawstydzenia i próbowała kawy.

– Cudowna! Taka, jak lubię! – Malarka w podziękowaniu pocałowała Troya. W usta. U niej asystent oznaczał też pewnie tymczasowego kochanka.

A ja dalej tkwiłam golutka i niezdecydowana. Płonęłam na policzkach, zawstydzona i poniżona. Nie było mowy o żadnych facetach!

– Troy jako mój asystent pomaga mi we wszystkim – wyjaśniła Ariel. – Musisz się przyzwyczaić do jego obecności, bo jest tu niezbędny. Po za tym to tylko gołe ciało! Choć, nie przeczę, w twoim wypadku dość zjawiskowe.

Nie wiedziałam za bardzo, co ze sobą zrobić. Dałam słowo przyjaciółce, chodziło zresztą o sztukę, ale… bycie nago przy obcym facecie wydawało mi się niesamowicie upokarzające. Nawet jeśli wyglądał na przystojnego i szarmanckiego… Cholera, przecież wiedziałam, że ulegnę. Nigdy nie miałam w zwyczaju wycofywać się z podkulonym ogonem.

Zacisnęłam zęby opuściłam ręce, układając je wzdłuż ciała. Wzrok Troya zdawał się łaskotać moją obnażoną skórę. Dopiero po chwili przypomniałam sobie o jego wyciągniętej dłoni i uścisnęłam ją niepewnie. Stanęliśmy w trójkę pośrodku pracowni. Troy jakby stracił mną zainteresowanie i własnoręcznie nakarmił Ariel ciasteczkiem z kawałkami czekolady. I tak nie mogłam opanować drżenia rąk. Mieli moje golutkie ciało na wyciągnięcie ręki!

– Nagość to nagość. – skarciła mnie przyjaciółka, żując ciasteczko. – Musisz to polubić, jeśli chcesz zostać moją nagą modelką.

Gestem dłoni nakazała Troyowi nakarmić i mnie. Zanim zdążyłam sięgnąć do tacki, on sam zbliżył jedno ciasteczko do moich ust. Zajrzałam w jego błękitne oczy, usiłując się nie myśleć o nagości. Troy uśmiechnął się zachęcająco i ujął lekko mój podbródek, kciukiem muskając dolną wargę, aż przeszły mnie dreszcze. Ariel tymczasem przygotowywała farby i sztalugę, nie pozostało mi więc nic innego, jak posłusznie przeżuwać poczęstunek. Zwłaszcza że wypiek okazał się świeży i słodziutki.

– Wiesz… to jednak zbrodnia, trzymać takie ciałko pod ubraniem – mruknął Troy. – Takie ślicznotki jak ty powinny mieć nakaz chodzenie nago, przynajmniej w niektóre dni…

Zatrzęsłam się z upokorzenia, wyobrażając sobie, jak idę tak po ulicy. Mimo to w asystencie malarki było coś urzekającego. Pozwoliłam mu pogładzić mój policzek. Zaoferował mi jeszcze kawy, ale odmówiłam. Wobec tego nakarmił mnie kolejnym ciasteczkiem, tym razem wystawiłam mu od razu język, żeby położył na nim słodkość. Czyniąc to, skubnął jeszcze koniuszek mojego języka.

Wbrew wszystkiemu powoli zaczynałam zapominać o skrępowaniu, choć bezczelne spojrzenia Troya nie pozwalały mi zapomnieć o negliżu. Ariel klasnęła w dłonie zniecierpliwiona.

– Pojedli? To do roboty!

Tak zaczęło się moje nagie pozowanie. Troy ustawił krzesło, na którym miałam siedzieć. Trochę zajęło mi przyjęcie właściwej pozycji. Musiałam przemóc się do rozłożenia ud. Troy cały czas krzątał się po pracowni lub pilnował, bym się za bardzo nie wierciła. Czerpałam zaskakującą przyjemność z bycia nagą. Moje sutki szybko zaczęły sterczeć, a policzki oblały się czerwienią, co najwyraźniej nie przeszkadzało Ariel. Taką chciała mnie uwiecznić. Jej asystent czasami mnie masował, by rozluźnić odrętwiałe mięśnie. Początkowo wzdrygałam się od jego dotyku, ale Ariel zakazała mi się wiercić. Wkrótce się przyzwyczaiłam. Wciąż uważałam to wszystko za poniżające, ale jakoś przyjemne.

Gdy robiliśmy sobie przerwę, stałam i rozmawiałam z nimi, dalej jako golaska. Odczułam przyjemnie mrowienie płynące z negliżu i bycia w centrum ich uwagi. Traktowali moje nagie ciało jak kolejne dzieło sztuki. Swobodnie rozmawiali o kształcie moich piersi czy waginie, która przecież była w centrum malowidła. Pozwalałam im ich dotykać, aby mieli lepszy wgląd. Pożądałam wręcz tego obmacywania. Na koniec Troy zrobił mi zdjęcie, by kolejnym razem łatwiej było odtworzyć pozycję. Jakoś nie przejmowałam się faktem, że mają moje nagie fotki.

Po skończonej sesji poszliśmy do salonu. Nie kwapiłam się z ubieraniem, a i tym razem nikt mnie nie poganiał. Siadłam naga na kanapie, częstując się gorącą czekoladą i śliwkowym ciastem. Ariel była artystką także w kuchni.

– K-kiedy następny raz? – spytałam, nawet nie ukrywając tego, jaka byłam podniecona, wręcz napalona.

– Wiem, że takie tkwienie bezruchu jednak męczy – przyznała Ariel. – Odpocznij przez ten tydzień.

– Jestem jutro wolna – wypaliłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.

Przyjaciółka wymieniła spojrzenie z Troyem. Brunet nachylił się i poklepał moje obnażone udo.

– Trzeba kuć żelazo, póki gorące.

*

Następnego dnia, w niedzielę, przyszłam trochę wcześniej. Po prostu nie mogłam wytrzymać. Drzwi do mieszkanie okazały się otwarte i nigdzie nie widziałam malarki ani jej asystenta, więc ruszyłam do pracowni. I zamarłam na progu.

Ariel, skąpana w blasku padającego przez okno w suficie słońca, siedziała na krześle, które wczoraj służyło mi do pozowania i którego siedzenie wciąż czułam na obolałym tyłku. Ariel, podobnie jak ja wczoraj, była naga. Jej ogrodniczki leżały na podłodze, a przed nią klęczał Troy. Jego czarna czupryna wystawała spomiędzy jej ud. Ariel wbijała w nią paznokcie i pojękiwała spazmatycznie. Zatrzymałam wzrok na okazałych piersiach. Ariel dojrzała mnie w drzwiach. Chciałam przeprosić i wyjść, lecz ona przywołała mnie gestem.

– Wchodź! Zaraz dojdę, a ty idź się rozebrać! – rzuciła beztrosko, z uśmiechem na zaczerwienionej twarzy. Zaraz też pogoniła Troya warknięciem do lepszym starań.

Speszona przeszłam obok nich. Zrzuciłam wszystkie ubrania i naga czekałam za parawanem. Słyszałam ciągle jęki malarki i mlaskanie Troya, zawzięcie liżącego jej kobiecość. Niełatwo mu przychodziło zadowolenie jego pani.

– Chodź tu, to szybciej dojdę! – krzyknęła do mnie Ariel.

Zdziwiona wyszłam zza parawanu i ustawiłam się przed nimi. Malarka spojrzała na moje golutkie ciało i oblizała lubieżnie wargi. Zacisnęła mocniej uda na głowie swojego asystenta. Spoglądałam na nich zafascynowana. Ariel wygięła plecy w łuk i wydała finalny jęk. Niemal odczuwałam jej ekstazę. Zastanawiałam się tylko, czy bardziej pragnęłabym być na jej, czy na jego miejscu.

Ariel wstała i zmierzwiła włosy Troya.

– Grzeczny chłopiec. A teraz idź się umyć i przynieś kawę. – rozkazała mu.

Troy wstał z podłogi. Przechodząc, spojrzał na moje nagie ciało.

– Hej, mała. – rzucił, szczypiąc mój pośladek.

Zachichotałam głupkowato, już na dobre rozochocona. Odwróciłam się do Ariel. Zostałyśmy same. Dwie golutkie dziewczyny: ja lekko speszona i napięta, ona zdyszana i lekko spocona, lecz zupełnie nieskrępowana i rozluźniona. Uśmiechnęła się i podeszła do mnie. Uniosła mój podbródek i wpiła w moje usta. Kompletnie zszokowana, smakowałam jej wargi i języczek. Przyciągnęła mnie do siebie, łapiąc za pośladki. Nasze gołe ciała otarły się o siebie. Czułam jego ciepło i wilgotną od potu skórę. Ścisnęłam w dłoniach jej cudowne, krągłe piersi. Raz za razem nasze usta spotykały się. W końcu oderwałyśmy się od siebie. Wymieniłyśmy uśmiechy.

– No, to powitanie mamy za sobą. – oznajmiła Ariel. Rękoma pogładziła mój biust i potarła sutki między palcami. – Czas brać się do roboty.

Po powrocie Troya zostałam ustawiona we właściwej pozycji na krześle. Pozowanie minęło podobnie, co wczoraj. Niewygody uprzyjemniał mi masaż Troya. Dopiero późnym popołudniem Ariel uznała, że wystarczy.

– Dziękuję ci, świetnie się sprawiłaś – stwierdziła i pogładziła moje ramię.

Wciąż stałam golutka przy nich. Troy stanął za mną i masował moje plecy. Chwalili mnie, a ja stałam naga i zawstydzona, uśmiechając się nieporadnie. Czułam ich ręce na swoim ciele. Uśmiechałam się i dziękowałam im, wciąż zawstydzona nagością. W pewnym momencie Ariel ujęła moje piersi i potarła sutki między palcami, uśmiechając się zalotnie.

– To może to jakoś uczcimy? – zagadnęła, a Troy zachichotał.

Nim zdążyłam zareagować, blondynka przytuliła mnie i zaczęła całować. Znów smakowałam jej ślinę, języczek i usteczka. Troy także nie próżnował, macając moje gołe ciało od tyłu. Ja zaś chwilę macałam przez ogrodniczki tyłeczek Ariel, by potem zsunąć delikatnie ramiączka. Złapałam za jej goły biust, rozkoszując się jego krągłościami. Niemal zwariowałam z rozkoszy, gdy twarde palce Troya zaczęły pełznąć w dół po moim brzuchu. Wciąż całowałam się z Ariel, a nasze języczki tańczyły szalony taniec.

Aż Ariel nie przerwała go i nie oderwała się od moich ust.

– Na kolana, mała – rozkazała.

Zrobiłam zdziwioną minę. Jej asystent zabrała dłonie z mojego podbrzusza (był tak blisko!) i oparł je na moich barkach. Musiałam ulec. Naga, uklękłam i spojrzałam do góry, na ich twarze. Troy podszedł do Ariel i całując ją, zdarł z niej do końca ogrodniczki. Teraz i ona była naga. Zacisnął dłonie na jej tyłeczku. Zignorowali swoją nagą modelkę. Obserwowałam ich ze swojej pozycji na klęczkach. Zniecierpliwiona, podpełzłam i rozpięłam rozporek Troya. Przerwał całowanie blondynki i zerknął na mnie. Ja tymczasem patrzałam na jego sterczącego penisa. Pragnąc poniżenia, polizałam jego jądra.

– Od początku wiedziałem, że będzie z ciebie posłuszna suczka – rzucił Troy, głaszcząc moje włosy. Ariel zachichotała.

Wrócili do całowania, jakby zapominając, że wciąż klęczałam przed nimi golutka. Powoli wzięłam do ust jego członka, ssąc go z rozkoszą. Podniecona własnym upokorzeniem, sięgnęłam ręką między uda. Palcem pieściłam własne wargi sromowe. Onanizowałam się, klęcząc przed nimi i ssąc jego penisa.

Nagle oderwali się od siebie i zaśmiali. Chyba ze mnie. Przeszedł mnie dreszcz cudownego podniecenia.

– Mówiłam, że spodoba ci się w mojej pracowni – powiedziała Ariel z tryumfem w głosie.

– Fajnie, jakbyś częściej miała takie uległe modelki – dodał Troy.

– Niestety, takie suczki jak ona to rzadki gatunek. Hej, a mi też zrobisz dobrze?

Wyjęłam penisa Troya z ust i spojrzałam na nich. Obaj spoglądali w dół na mnie, na klęczącą przed nimi nagą sukę. Moje upokorzenie sięgało zenitu, ale właśnie zdałam sobie sprawę, jak bardzo tego pragnę. Na pytanie Ariel odpowiedziałam skwapliwym skinieniem.

Malarka usiadła na krześle, a je podpełzłam do niej, pogoniona soczystym klapsem wymierzonym przez Troya. Włożyłam głowę między uda blondynki. Z rozkoszą lizałam jej waginę. Ariel zacisnęła ręce na moich włosach. Troy ujął moje biodra i ustawił tak, żebym wypięła tyłek w jego stronę. Jęknęłam, gdy wsadził mi swojego penisa. Zaraz Ariel docisnęła moją twarz do jej waginy i zmusiła, bym dalej ją pieściła. Wysunęłam języczek, odszukując łechtaczkę. Jednocześnie rozkoszowałam się rżnącym mnie Troyem.

W końcu doszliśmy. Ariel zalała moją twarz sokami. Troy spuścił się, zalewając mnie nasieniem. I ja doszłam, aż ciało przeszedł potężny spazm. Dopiero po chwili Ariel przestała zaciskać uda na mojej głowie. Golutka, uniosłam wzrok i spojrzałam na nich. Malarka wstała z krzesła, objęła Troya i pocałowała. Ich nagie ciała otarły się o siebie. Patrzyłam na to z zazdrością. Byłam tu tylko dziwką do zabawy. I, o dziwo, podobał mi się taki układ. Z czułością pogłaskali mnie po głowie, jakbym faktycznie była suką. Uśmiechnęłam się do nich ustami mokrymi od waginy Ariel. W kobiecości czułam mokry płyn – nasienie Troya.

Ciągnięta za włosy, podążyłam za nimi na czworakach. Choć byłam piekielnie zmęczona drugim dniem pozowania, to zabawy na dziś jeszcze się nie skończyły.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Sophie Nylon

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *