Szpieg z szafy

Tomek był ciut zaskoczony, że został zaproszony na imprezę do Dominika z równoległej klasy. Dominik uchodził za ‘tego popularnego’, co w rzeczywistości znaczyło tylko tyle, że często chodził na imprezy i palił zioło na przerwach. Tomek uważał go za pozera, bo znał Dominika od podstawówki i wiedział, kiedy chłopak gra pod publiczkę. Może przez to właśnie nie udało im się nigdy znaleźć wspólnego języka; Tomek był zbyt przenikliwy, a Dominik protekcjonalny i sztuczny.

– Jasne, cała czwórka niech wpada. – powiedział Dominik. Stał teraz przed Agatą, Sandrą, Bartkiem i Tomkiem w szkolnej szatni. Co prawda Agata zapytała tylko o to czy jej chłopak, Bartek, też może przyjść skoro nie jest na grupce, ale Dominik najwyraźniej nie postawił limitu gości. Tomek przez chwilę zawahał się, bo uznał, że Dominik nie wie, że stoi tam razem z nimi i rykoszetem dostał wejściówkę na jedną z kultowych (i przećpanych) domówek Dominika.

– To w ten piątek, tak? – zapytał Tomek, niby od niechcenia.

– Taak, jak ktoś pije to niech sobie coś przyniesie. Nie mam alko.

Dominik zwykle chodził zrobiony czymś, czego lepiej nie mieszać z alkoholem, więc ta odpowiedź nikogo nie zaskoczyła. Tomek natomiast pozostał w swoim wstępnym zaskoczeniu. Teraz musi tylko pomyśleć jak z dojazdem.

***

Tomek pobiegał do kuchni po szklankę wody. Ta impreza nie mogła przebiec inaczej, ale nie spodziewał się, że pierwsza padnia Agata, która jest zwykle ostrożna z tym, co pije. Teraz dziewczyna leżała na kanapie z głową nad wiadrem, a obok niej siedziała Magda i trzymała jej włosy. Tomek podał jej szklankę z wodą i próbował przez chwilę się pozbierać, bo chociaż ta akcja ratunkowa przywróciła mu trochę trzeźwości, to nadal czuł, że powinien powoli szukać miejsca na odtajanie. „Jak znajdę Dominika, to dowiem się, gdzie mogę się położyć” pomyślał, co mogłoby się wydawać dość rozsądną myślą, gdyby nie to, że Dominik już nie potrafił odpowiadać na pytania pełnym zdaniem po tak dużej dawce ketaminy. Tomek miał jednak nieokiełznaną ambicję po mieszance wódki z Red Bullem. Przeszukał najpierw parter, a potem udał się na piętro i po cichu zaglądał do różnych pokoi. W ostatnim pokoju jego oczom ukazało się coś lepszego niż Dominik – puste łóżko.

Tomek usiadł na chwilę na łóżku i rozjeżdżał po pomieszczeniu. Wszystko wskazywało na to, że jest to pokój Dominika, bo był typowo chłopięcy i pozerski, a przynajmniej tak pomyślał Tomek. Jego wzrok powędrował w kierunku biurka, potem szafy, a następnie wiklinowego kosza obok szafy, na którego krawędzi zwisała koszulka. Chłopak powoli podszedł do kosza i wziął koszulkę w ręce. Z jakiegoś powodu spodobało mu się naruszanie tak czyjejś prywatności. W sumie nie byle, kogo, bo Dominik jest na szczycie łańcucha pokarmowego w szkole nawet z tym całym jego pseudo-wizerunkiem. Tomek popatrzył przez chwilę na wszystkie zagięcia na koszulce, po czym lekko przysunął ją pod swój nos i się zaciągnął. Poczuł pot Dominika; dosyć ostry i bardzo chłopięcy z delikatnymi przebłyskami taniego antyperspirantu. To poczucie władzy nad ciałem Dominika (a w zasadzie jego zapachem) sprawiło, że Tomekowi zrobiło się ciaśniej w spodniach. Chłopak odłożył na bok koszulkę kolegi i zajrzał w głąb kosza. Jego ręka zanurkowała do środka i po chwili udało mu się pochwycić zużyte bokserki… Co to był za łup! Chłopak powoli przyłożył do swojego nosa miejsce, gdzie Dominik wcześniej trzymał swoje przyrodzenie i zaciągnął się zapachem. „O kurwa!” pomyślał gdy jego nos wypełnił odór męskiej intymności.

Pachniały jak Dominik; jak jego trening, jego wstydliwy wzwód na lekcji, jego wilgotne moszna przyklejone niezręcznie do uda, jego pierwsze włosy łonowe. Można było poczuć dosłownie wszystko: penisa, spocone jaja, lekką woń kropli moczu niestrzepanych po sikaniu. Było w tym coś nieprzyzwoicie przyciągającego. „Ja pierdolę!” myślał nadal Tomek, a jego język automatycznie wysunął się z ust i dotknął szorstkiego materiału.

Bokserki smakowały słono, co jeszcze bardziej podnieciło Tomeka. Jego kutas stał już prawie w pełni i trzymanie go w spodniach zaczęło sprawiać Tomekowi dyskomfort. Chłopak rozpiął rozporek i wyciągnął z majtek swojego kutasa wraz jajami. Przez chwilę go nie dotykał, tylko pozwolił mu stać na wierzchu, a sam dalej wwąchiwał się w krocze Dominika. Chwilę później, Tomek skierował swój nos w przeciwną stronę w bokserkach – tam gdzie zwykle mają one kontakt z dupą.

„…!” Tomek przestał już myśleć.

Zapach dupy Dominika był surowy i przyjemnie zasiedziały, a to gdzie materiał miał kontakt z jego dziurką dało się od razu wyczuć. W tamtym miejscu, zapach był wyjątkowo ostry, może trochę „brudny”, ale kusząco brudny. W istocie pachniały czymś nieuchwytnym i niedozwolonym, co od razu uderzało do głowy. Penis Tomka stał teraz tak bardzo, że jego napletek sam powoli zsuwał się z główki. Chłopak zaczął wzdychać i pocierać bokserkami o swoją twarz jak zwierzę, które chce zapamiętać zapach całym swoim ciałem. W głowie widział obraz Dominika jak flirtuje z dziewczynami, jak rozciąga się w ławce i widać mu podbrzusze, jak schyla się żeby zawiązać buta, jak korzysta z pisuaru…

Na korytarzu można było usłyszeć czyjeś kroki. Ktoś zmierzał do pokoju Dominika, a Tomek stał teraz jak zboczeniec ze swoim sprzętem na widoku i bielizną gospodarza imprezy w dłoniach. Niewiele myśląc, chłopak otworzył szafę i wszedł do środka, po czym zamknął za sobą drzwi i spojrzał przez szparę. Czekał. Do pokoju wszedł jakiś typ w bluzie z kapturem, lekko się zataczając i mamrocząc coś. Tajemniczy chłopak zamknął drzwi i zdjął bluzę. Dopiero wtedy Tomek zorientował się, że to sam Dominik, który najprawdopodobniej przyszedł po kolejną kreskę kety (no ewentualnie spać). Dominik usiadł na łóżku i wyciągnął swoją komórkę. I nic… Chwilę tak siedział, przeglądając coś by po chwili wstać i zdjąć spodnie. Wtedy Tomek uświadomił sobie co planuje.

Nogi Dominika były lekko owłosione, a wypukłość w jego bieliźnie nie pozostawiała złudzeń, że chłopak ma się czym pochwalić. Tomek patrzył jak Dominik siada na łóżku i przykleja wzrok do ekranu, a jego dłoń kieruje się w dół. Skupiony na kroczu kolegi, wyciągnął telefon i zaczął nagrywać proces wzwodu Dominika. Z początku było to ledwie zauważalne napięcie pod materiałem, ale z czasem widział, jak rośnie, jak nabrzmiewa.

Dominik odłożył na chwilę komórkę, złapał za pas bielizny i ściągnął ją jednym ruchem, odsłaniając WSZYSTKO.

Chłopak miał długiego, twardego kutasa, napięty trzon z widoczną siecią żył tuż pod skórą. Napletek był lekko zsunięty, ukazując nagą, różową żołądź. Jaja wisiały ciężko pod nim, pełne, jakby przepełnione męskim temperamentem. Moszna przylegała lekko do ciała, a jej pomarszczona tekstura nadawała jądrom niemal surowy wygląd. Całość wydawała się wręcz ciężka od napięcia i pożądania.

Tomek nie mógł uwierzyć, że robi coś tak nieprzyzwoitego, naruszając czyjąś prywatność w tak wulgarny sposób. Paliła go twarz, a serce biło tak głośno, że bał się, że go usłyszy. Poczuł, jak jego własny kutas zaczyna znowu twardnieć, bez pozwolenia. Ręce miał zimne, gardło suche, ale ciało już wiedziało, czego chce. Czuł do siebie pewien niesmak, ale nie mógł przestać patrzeć. Podniecało go, że od teraz na jego telefonie będzie miał filmik z Dominikiem z jego stojącym kutasem na wierzchu.

Chuj Dominika pulsował, twardy od podstawy po czubek. Napletek zsunął się już całkowicie, a główka błyszczała wilgocią. Chłopak oddychał płytko. Jego biodra unosiły się nieznacznie, a mięśnie brzucha drżały, gdy dotykał swój członek i przesuwał palcami po jego długości. Po chwili już pewniej przystąpił do najzwyklejszej i najbardziej jednoznacznej masturbacji.

Nie, to nie była masturbacja. Dominik sobie WALIŁ.

Tomek patrzył i nagrywał Dominika, gdy ten walił konia pochłonięty sobą, bez świadomości, że ktoś widzi.. Nie było w tym nic wyreżyserowanego. Zero pokazówki. Właśnie to go rozwalało, że to takie prawdziwe i prywatne.

Tomek chwycił za swojego kutasa. Twardy. Mimo, że czaił się w szafie, chłopak stał tak blisko, że widział jak napięta skóra na jądrach Dominika ściąga się i rozluźnia przy każdym ruchu. Widział jak napletek pochłania żołądź gdy jego dłoń idzie w górę, by potem znowu ją odkryć, gdy ten rusza ręką w dół.

Tomek puścił na chwilę swojego kutasa i powędrował dłonią w stronę swojej dupy. Zaczął palcować swoją ciasną dziurkę w rytmie ręki Dominika. Wyobrażał sobie jak chłopak wpycha mu kutasa do środka. Po chamsku. Bez opamiętania. Po chwili wrócił do pieszczenia swojego członka.

Wciągnął nosem powietrze i uderzyło go: zapach skóry, lekki, słony, ciepły, żywy. Zapach kutasa Dominika działał teraz silniej niż narkotyk. Sprawiał, że Tomek tracił kontrolę nad swoimi nogami. Masturbował się teraz jak robot, nie myśląc już o niczym. Dotykał się w jego rytm, nie mogąc oderwać wzroku. Skóra, mięśnie, ciche jęki, i to drżenie tuż przed…

„AAHhhhhh… aahh… mmmm… mmm… mm……”

Ręka Dominika przyspieszyła i nagle, bez zapowiedzi, ciało zadrżało, a z jego cewki wystrzeliła ciepła, lepka sperma. Skurcze mięśni wymusiły mimowolny ruch, a strumień rozprysnął się na skórę i łóżko. Chłopak nie przerywał, tylko trwał w tym gwałtownym rytmie. Wyciskał ze swojego chuja wszystko w bardzo agresywny sposób. Tryskał jeszcze przez kilka sekund, aż ruch dłoni stopniowo zwolnił, a ciało rozluźniło się.

To wystarczyło, żeby doprowadzić Tomka do tego samego stanu. Napięcie w jego ciele narastało do granic, więc chłopak szybko przysunął bokserki Dominika pod szczelinkę w główce swojego kutasa i… Już! Teraz!!!

Tomek strzelił w nie swoją spermą. Chłopak wyrzucał przy tym swoje biodra w przód jak zwierzę, patrząc cały czas na Dominika. Podobało mu się, że jego orgazm był poprzedzony orgazmem kolegi z klasy. Nadal czuł przyjemne mrowienie w całym ciele, a z jego penisa wypływała jeszcze sperma. Tym razem coraz wolniej.

Dominik wytarł się, podciągnął spodnie na już wiotkiego kutasa i wyszedł z pokoju. Tomek wyszedł z szafy. Spojrzał na bokserki Dominika, które pachniały teraz dwoma kutasami. Miały w sobie tyle spermy, że czuł, że zrobiły się wyraźnie cięższe. Wrzucił je do kosza na pranie i wrócił na imprezę.

Od tamtej pory nie patrzył na Dominika w ten sam sposób. Najczęściej jednak patrzył na jego sprzęt gdy wracał do nagrania z tamtej nocy.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jakub Bruk

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *