Kiedy się obudziłam było strasznie zimno. Miałam na sobie bluzę i szarawary, a leżałam w zapięty pod samą brodę śpiwór. Wyczekiwałam poranku. Co prawda już było jasno, ale jeszcze pole nie zdążyło się ocieplić.
Od wczoraj byłam na polu namiotowym festiwalu Poland’rock. Przyjechałam tu z parą znajomych, a rozbiliśmy się obok dwóch chłopaków, z którymi się dogadałam. Właściwie to dogadałam się tylko z jednym.
Z Grześkiem znałam się od kilku lat, ale to była relacja internetowa. Kiedyś do mnie napisał, potem przez jakiś czas wymienialiśmy się memami i rolkami. Z czasem zaczęliśmy się lepiej poznawać. W końcu padła propozycja, żeby spotkać się na festiwalu. Stwierdziłam, a co mi tam. W końcu nie byłam sama, moja przyjaciółka i jej chłopak byli tuż obok.
Pierwsze wrażenie może nie było najlepsze, ponieważ praktycznie go zignorowałam. Wstydziłam się na niego patrzeć. Chciał pomóc mi rozkładać namiot, a ja potraktowałam go jak powietrze. Potem wszyscy razem poszliśmy na część festiwalową i wcale nie było lepiej. Unikałam kontaktu wzrokowego. On próbował ze mną rozmawiać, a ja nie wiedziałam, co odpowiadać.
– Basia – zawołała Agata. – Wstałaś już?
– Już wstaję – mruknęłam rozpinając śpiwór.
– Zaraz z Krzyśkiem idziemy myć zęby, pospiesz się.
– Jasne – odparłam i zaczęłam uzupełniać kosmetyczkę.
Jedna z niezaprzeczalnych zalet festiwali było to, że nie trzeba przesadnie dbać o wygląd. Mogłam chodzić przez trzy dni w tym samym i nikt nie zwróci uwagi. Wystarczy wziąć prysznic i już jest super. Problem polega na tym, że osoby, które od zawsze są przyzwyczajone do luksusu, zdobionych łazienek i nigdy nie spały pod chmurką raczej nie odnajdą się na polu namiotowym.
Kiedy wychodziłam z namiotu zerknęłam jedynie na namiot Grześka. Był otwarty, a on siedział obok i uśmiechnął się do mnie. Nie mogłam już odwrócić wzroku, więc odwzajemniłam grymas. Nie wiem czy wyszedł mi uśmiech, ale miałam nadzieję, że tak.
Poranna toaleta to głównie kolejki. Większość czasu czekałam aż będę mieć dostęp do kranu. Poszłam tam w stroju kąpielowym, jak większość osób. Tylko jedna odważniejsza kobieta przyszła w samym ręczniku, który zdjęła i postanowiła umyć się bez skrępowania. Była może starsza ode mnie o dziesięć lat. Miała naprawdę ładne ciało. Niewielkie piersi i trójkątną fryzurkę nad kroczem.
Kiedy w końcu opamiętałam się i przestałam się gapić na uroki nagiej kobiety, nieśmiało jedynie zaczęłam przemywać się pod strojem i dokończyłam proces przywracania się do stanu używalności.
Agata była zajęta podszczypywaniem się z Krzyśkiem, więc nie zwracali szczególnej uwagi na mnie. Choć nie ukrywam, drażniło mnie, kiedy ona śmiała się na cały regulator, kiedy on łapał ją za talię czy pierś. Z jednej strony wkurzałam się, że bezwstydnie chwyta tak swoją dziewczynę w miejscu publicznym, ale chyba chodziło o coś zupełnie innego.
Nigdy nie miałam chłopaka. Większość moich doświadczeń romantycznych ograniczało się do tego, że kiedy miałam trzynaście lat pocałowałam kolegę, który potem śmiał się ze mnie, że jestem „łatwa”. To wystarczy, żeby zrujnować sobie opinię do końca szkoły. W liceum udawałam, że nie interesują mnie relacje romantyczne, choć niejedną noc przepłakałam, że zawsze będę samotna.
Teraz byłam na studiach. Zaokrągliłam się w odpowiednich miejscach, w innych wyszczuplałam, a w jeszcze innych regularnie się goliłam, choć nie wierzyłam, że coś będzie. A już w szczególności nie z moim nastawieniem.
Tak naprawdę bałam się chłopaków, byli bezpośredni i nieraz sprawiali dużo przykrości moim koleżankom. Dużo z nich miało okropne pierwsze razy. Niejedna spotkała się z takim z Tindera, a jak już doszło do seksu, to znikali. Nie chciałam tak. Chciałam prawdziwej miłości. Byłam idealistką i romantyczką.
Nawet, kiedy spoglądałam na Agatę i Krzyśka, którzy wyglądali na idealną parę. Zrywali już kilka razy ze sobą, a potem wracali do siebie. Poprzedniej nocy słyszałam jak się bzykali i jęki Agaty musieli słyszeć nasi nowi koledzy, ale ona się tym nie przejmowała. Żyła chwilą, tu i teraz. Ja tak nie potrafiłam, zawsze się martwiłam.
Kiedy w końcu wróciłam do naszego obozowiska, obok Grześka siedział już Maciek, jego przyjaciel. Razem w coś grali. Postanowiłam, że się przełamię, dosiadłam się obok Grześka i zapytałam, co to za gra. Agata z Krzyśkiem już weszli do swojego namiotu. Zapewne szykowała się runda druga, bo Krzysiek ciągle łapał ją za tyłek, a ta tylko chichotała.
Niewiele zrozumiałam z tego, co mi Grzesiek z Maćkiem tłumaczyli. Zbyt mocno stresowałam się tym, że rozmawiam z nimi, choć tak się cieszyłam na spotkanie z Grześkiem. Wiedziałam, że to jakaś gra karciana z ładnymi obrazkami. Siedziałam tak przez dłuższą chwilę. W końcu Agata i Krzysiek dołączyli do nas.
– To opowiedzcie coś o sobie – zagadnęła Aga. – Maciek, studiujesz, pracujesz?
– Pracuję, studia rzuciłem dwa lata temu i od tego czasu robię, jako handlowiec. Wiesz, jeżdżę po klientach i takie tam. Każdy może coś takiego robić – rzucił i uśmiechnął się szeroko.
– A ty? – zwróciła się do Grześka.
– W sumie też pracuję – odparł nieco tajemniczo.
– Ale gdzie? – dopytał Krzysiek.
– Taka firma technologiczna, za granicą, tutaj miałem problemy ze znalezieniem pracy – przyznał w końcu i opisał co robił.
Byłam nieco zbita z tropu, ponieważ gadaliśmy od kilku lat, ale nie wiedziałam, że robi rysunki dla innych firm i budują jakieś maszyny z tego. Nigdy nie wpadłam na to, żeby zapytać się czym się zajmuje. A może nie chciałam być wścibska?
– A ty co robisz? – zapytał Maciek.
– Studiuję psychologię – powiedziała Agata z dumą w głosie. – Jestem na trzecim roku.
Krzysiek powiedział, że pracuje w firmie ochroniarskiej, a ja przyznałam w końcu, jako ostatnia, jak zwykle, że studiuję na ASP, też trzeci rok.
– To widać – rzucił Maciek. – Kolorowe włosy wygolone z jednej strony, różne dodatki, wisiorki, nie było innej opcji, żebyś nie była na ASP.
– Typowa alternatywka – zaśmiała się Aga.
Ona z kolei była typową blondynką. Włosy do ramion, pełne usta, chuda i wiecznie uśmiechnięta. W dodatku niejedną osobę potrafiła przepić czy nie stroniła od używek. Dobrze się zgrała z Krzyśkiem.
Nie będę opowiadać całego festiwalu, bo składałby się z moich różnych obaw i fobii. Skupię się na relacji z Grześkiem. To właściwie było najważniejsze, ponieważ Aga i Krzysiek szybko zniknęli, Maciek powiedział, że umówił się ze swoimi, ale nie miałam ochoty spotykać się z nowymi ludźmi, a Grzesiek chyba czuł się za mnie odpowiedzialny, ponieważ zadeklarował się, że zostanie ze mną.
– Pójdziemy dzisiaj na jakieś koncerty? – zapytał, a ja myślałam, że spłonę. Właściwie chciałam iść na kilka, nie byłam pewna czy jemu się spodobają i głupio było mi zaproponować, więc tylko kiwnęłam głową. – A na co byś chciała iść?
W końcu powiedziałam, oczywiście nie znał zespołu, ale powiedział, że może z mną iść, to pozna. Całkiem miłe z jego strony. Powiedział, że chce iść również na jakieś spotkanie na ASP posłuchać jakiegoś autora, a wieczorem na inny koncert. Uznaliśmy, że taki zrobimy.
Kiedy w końcu zaczęłam się otwierać, zaczęliśmy rozmawiać o tym jak to się stało, że ze zwykłego pisania i wysyłania memów nagle jesteśmy razem na festiwalu i jak super się spotkać. Z jednej strony to była prawda, ponieważ nie cierpiałam na nadmiar znajomych, tym bardziej, kiedy jestem osobą, która dość trzyma się uboczu, ale on zapewnił mnie, że również tak ma.
Sama nie wiem jak to się stało. Chyba, jako pierwsi wróciliśmy do obozu. Nie piłam zbyt wiele, może dwa piwa, on zdecydowanie więcej. Usieliśmy między naszymi namiotami i rozmawialiśmy o czymś. Sama nie wiem, o czym. Nagle on tak spojrzał w moje oczy. Uśmiechnął się lekko i zbliżał swoją twarz do mojej.
Myślałam, że eksploduje. Serce zaczęło mi bić tak szybko, aż zaczęłam się bać, że on to usłyszy. W końcu pocałował mnie. A ja wydałam z siebie mruknięcie, które chyba miało oznaczać, że jestem zaskoczona, ale niewiele trwało, żebym objęła go i wskoczyła mu na kolana. Nawet nie wiedziałam jak bardzo tego chciałam.
W końcu spędziliśmy naprawdę miły dzień, a przez ostatnie miesiące dość dobrze się poznaliśmy. Nie obawiałam się go, chciałam, żeby mnie pocałował. Chciałam, żeby coś się zdarzyło. Wręcz się o to modliłam.
Kiedy przejeżdżał dłonią nad lewym uchem, gdzie miałam wygoloną głowę i całował mnie, czułam jak robię się mokra. Nawet nie zauważyłam, że moje biodra same się poruszają na jego udzie, a on przytulił mnie mocniej, tak, że piersiami napierałam na jego tors. Właśnie wtedy przyszli Aga i Krzysiek. Odskoczyliśmy od siebie.
– Hej – powiedziała Aga zmęczonym głosem. – My chyba idziemy już spać, jesteśmy wymęczeni.
Zachichotała, a Krzysiek coś powiedział jej na ucho. Byłam pewna, że widzieli jak się całujemy. I co pomyślał Grzesiek? Przecież ledwie się zaczęło, a nie chciałam, żeby się przestraszył. Kiedy tylko Aga zapięła namiot, odwróciłam się w stronę Grześka. On coś powiedział, ale tak mi krew huczała w głowie, że nie zrozumiałam. Widziałam jedynie, że wchodzi do namiotu, więc wczołgałam się za nim.
W środku było dość ciemno. Przy ściance namiotu był śpiwór, na którym już siedział Grzesiek. Zobaczyłam, że powiesił sobie łapacz snów. Pomyślałam, że to całkiem urocze. Nawet nie pamiętam co mu powiedziałam. Wiem, że moje ręce same zaczęły szukać kontaktu i dotykałam go po kolanie, a w następnej chwili znowu się całowaliśmy.
Dotykałam go, jego ramion, pleców i klatki piersiowej. Chwyciłam go za jego długie włosy. Czułam, że mój piercing wbija się w usta, ale to nie był problem. Przynajmniej nie dla mnie. Grzesiek w tamtym momencie również nie narzekał.
Kiedy chwycił mnie za pierś myślałam, że jęknę z rozkoszy. Scisnął ją, a mój sutek już był twardy i czekał na pieszczoty. Zresztą bardzo szybko się ich doczekał. Zdjęłam bluzkę, pod którą miałam czarny top. Wyraźnie odznaczały się dwa punkty na nim. Grzesiek jednak nie potrzebował instrukcji, sam sobie poradził z nim i już byłam topless.
Kiedy przyssał się do mojej prawej piersi rzeczywiście jęknęłam. Nie przypuszczałam, że będzie mnie czekać tyle rozkoszy. Kiedy ssał czułam, że jestem już naprawdę mokra. Łechtaczka nie mogła się doczekać, aż będzie coś więcej, czułam jak niewielki twardy punkcik pulsuje.
Grzesiek położył mnie na swoim śpiworze i dalej całował. Raz jedną pierś raz drugą. Kiedy w końcu wszedł na mnie, nadal był ubrany. Zrzuciłam z niego przepoconą koszulkę. On naparł na moje krocze i poczułam na łechtaczce, że jego robaczek już jest całkiem twardy, w dodatku ociera się o moją norkę.
Znowu jęknęłam. Złączyliśmy się w pocałunku i nasze dłonie długo błądziły. Dyszeliśmy i znowu nasze języki zaczynały się gonić. Bałam się, że będzie chciał czegoś więcej. W końcu nie miałam ani doświadczenia ani nie wiedziałam, co powinnam zrobić. Kiedy włożył rękę w majtki i poczułam jego dłoń na wzgórku łonowym spanikowałam.
– Poczekaj – szepnęłam, a on spojrzał na mnie.
– Coś się stało? – zapytał, kiedy schodził ze mnie.
– Tak… nie – mruknęłam. – Nie wiem.
– Coś zrobiłem nie tak?
– Nie o to chodzi – odparłam i czułam jak robię się czerwona. – Po prostu jestem dziewicą.
– Nie chcesz tego zrobić?
– Nie… znaczy chcę, ale nie wiem, co powinnam zrobić – przyznałam się i poczułam się strasznie głupio.
– Zdaj się na mnie – powiedział i pocałował mnie w czoło.
Nie wiedziałam, czemu, ale to mnie uspokoiło. Postanowiłam zdać się na niego. W końcu miałam już dwadzieścia dwa lata i trochę wstyd było być nadal dziewicą. Miałam jedynie nadzieję, że będzie delikatny. Dziewczyny mówiły, że to strasznie boli, więc miałam, czego się bać. Natomiast z drugiej strony moja łechtaczka wręcz krzyczała, żeby już wszedł do środka i się nią zajął. W takich chwilach nie myśli się trzeźwo.
Wróciliśmy do pieszczot. Zdjął mi spódnicę, a następnie głaskał mnie przez majtki. Poczułam się głupio, bo dopiero teraz uświadomiłam sobie, że mam zwykłe, szare znoszone gacie, w dodatku z dziurą, ale on zdawał się tego nie widzieć. W końcu zdjął je ze mnie i ukazał mu się wygolony kwiatuszek.
Niezbyt lubiłam kształt swojej pochwy. Wychodzące wargi sromowe, cieknąca cipka, która bardzo łatwo robiła się mokra i szerokie uda, które skutecznie utrudniały manewry. On nic nie skomentował. Przyglądał się przez chwilę, aż poczułam, że coś jest nie tak. Czyżby mu się nie spodobała? Była zbyt mokra? A może wargi były zbyt duże i zaraz powie, że mam się wynosić?
To było coś zupełnie innego, ponieważ po chwili zanurkował i poczułam jak coś wilgotnego i miękkiego przejeżdża przez moją cipkę. Od wejścia aż do łechtaczki. Nie spodziewałam się tego, więc głośno jęknęłam. Chwycił mnie za biodra i trzymał tak, a sam zabrał się do kolacji.
Ssał i tańczył językiem z moimi wargami. Kręcił kółeczka wokół łechtaczki, która była twarda jak kamień. Czułam, że pulsuje, jakby chciała wyjść. Oddychałam szybko, bo nigdy nie przeżyłam czegoś takiego. Kiedy mnie ssał czułam, że zaraz eksploduje. Nawet nie spostrzegłam, że trzymam go za głowę i dociskam sobie do krocza, ale nie potrafiłam nad tym zapanować. Chciałam dojść, chciałam, żeby ssał.
W końcu prąd przeszedł mi przez całe ciało. Nadal trzymałam go za głowę i dociskałam, moje biodra wręcz zaczęły wibrować, a cała cipka mi pulsowała. Boże, jakie to było przyjemnie. Dopiero po chwili go puściłam, a on tylko wytarł usta i uśmiechnął się do mnie. Leżałam z rozwartymi nogami, dyszałam i czułam jak wszystkie nerwy skupiają mi się w kroczu. To było coś cudownego.
Najgorsze było to, że chciałam więcej. Spojrzałam jeszcze raz na Grześka i zobaczyłam, że nadal ma spodnie. Na jego kroczu odznaczał się wyraźnie penis. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że jedynie w filmach dla dorosłych widziałam narządy męskie. Chwyciłam go i uśmiechnął się.
– Chcesz więcej? – zapytał, ale nic nie odpowiedziałam.
Włożyłam rękę w spodnie i zaczęłam macać. Kiedy chwyciłam coś miękkiego, wyjął moją rękę i kazał mi chwilę poczekać. Zdjął spodnie i majtki i zobaczyłam go. Moja cipka zareagowała błyskawicznie, bo poczułam jak kolejne krople naturalnego lubrykantu wypływają mi z norki.
Myślałam, że będzie twardszy. Był giętki, całkiem długi, ale dało się go ścisnąć. Choć czułam, że pulsuje. Postanowiłam się oddać Grześkowi. Położyłam się i rozłożyłam nogi. W końcu poczułam, że coś miękkiego przejeżdża mi po norce. Od łechtaczki do norki i z powrotem. Rozsmarowywał moje soki po całej cipce.
Bałam się, że zacznie boleć, ale jednocześnie chciałam, żeby w końcu wszedł. Ile tak mógł się bawić ze mną? Chciałam już to mieć za sobą. Chciałam, żeby mnie bzyknął. Chciałam wiedzieć jak to jest, kiedy ktoś jest we mnie. Długo nie musiałam czekać.
Powoli zaczął wchodzić. Czułam każdy milimetr, który wchodził we mnie. Byłam strasznie mokra, więc nie miał trudności. Jego czerwona główka zniknęła we mnie i czułam jak wchodzi coraz głębiej. Serce mi tłukło, jakby miało zaraz wyskoczyć. W końcu poczułam coś dziwnego. On się zatrzymał i całe szczęście. Poczułam jak coś tam zaczęło mnie rozrywać. Nie mocno. Jakbym w środku była sklejona, a on właśnie przebijał mnie. Zasyczałam, ale kiedy chciał się cofnąć, położyłam mu dłonie na biodrach i lekko docisnęłam. Zrozumiał, bo zaczął głębiej wchodzić.
Uczucie rozrywania nie zniknęło, trochę bolało, ale to nie był taki ból jaki opisywały mi koleżanki. Po chwili się przyzwyczaiłam, ale powiedziałam, żeby przez chwilę się nie ruszał. Czułam go całego w środku. Grzesiek leżał na mnie i wpatrywał mi się w oczy. To było coś niesamowitego mieć kogoś w sobie. W dodatku on miał tak piękne, brązowe oczy. Chciałabym się w nie wpatrywać każdego wieczora.
Nie wiem, czemu, ale moje biodra zaczęły same tańczyć. Mimo bólu chciałam więcej. On chyba też tego chciał, ponieważ odpowiedział bliźniaczymi ruchami. Zaczęliśmy się w końcu bzykać. Na początku nieśmiało. Powoli. Bałam się, że znowu zapiecze i uczucie rozrywania powróci, ale nie. Co miało się stać, już się stało.
Czułam, że on wychodzi ze mnie i znowu wchodzi. A kiedy wchodził do końca, czułam jak Grzesiek całym sobą napiera na moją twardą łechtaczkę, która wręcz błagała o większe pieszczoty. Chciałam, żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Chciałam, żeby bzykał aż dojdę. Niewiele brakowało, ale nagle wyszedł, a na moim brzuchu zaczęło robić się mokro.
– Ups – mruknął Grzesiek, kiedy dochodził na mój brzuch.
Widziałam jak biała ciecz wylatuje z jego główki i zbiera się w okolicy mojego pępka. Pierwszy raz widziałam coś takiego. Przynajmniej na żywo. Poczułam jak mi się zrobiło chłodno w cipce bez penisa Grześka. Choć byłam pewna, że to przez to, że była bardzo mokra, a w namiocie nie było tak ciepło jak mogłam przypuszczać.
Grzesiek nie wiadomo skąd, wyciągnął papier i wytarł mi brzuch. Usiadłam i zobaczyłam, że na jego śpiworze jest niewielka kałuża. Poczułam, że jest mi wstyd. Skoro on doszedł mi na brzuch, to musiały być moje soki.
Od zawsze miałam wrażliwe krocze. Czasem od siedzenia w ławce, kiedy się pochylałam i cipka obcierała o drewniane krzesełko miałam chcicę i robiłam się mokra. Niektóre dziewczyny mogłyby pomyśleć, że to coś niesamowitego, ja byłam wściekła, bo zazwyczaj byłam mokra w nieodpowiednich momentach.
Tej nocy jednak było inaczej. W końcu zobaczyłam jak to jest się kochać pod gwiazdami. No prawia, bo był namiot. A kolejne dni były jeszcze przyjemniejsze.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jeszcze nie wiem czy będą kolejne częśći. Być może…
Leave a Reply