Poczatek remontu

Paulina miała w sobie coś, co przyciągało spojrzenia – nie robiła tego celowo… a przynajmniej nie zawsze. Mierzyła zaledwie 150 centymetrów wzrostu, ale jej obecność dominowała w każdym pomieszczeniu. Długie blond włosy spływały po jej plecach jak jedwab, a ciało – smukłe, z drobnymi, jędrnymi piersiami i krągłymi, wyzywająco zaokrąglonymi pośladkami – zdawało się nie pasować do jej niewinnej twarzy.

Mąż był w pracy, jak co dzień. Zlecił ekipie remontowej wykończenie salonu i kuchni. Paulina miała tylko nadzorować – być, otwierać drzwi, odpowiadać na pytania.

W tym upale nie chciało jej się zakładać niczego ciężkiego. Luźny, cienki top bez stanika i krótkie szorty… ot, strój domowy, wygodny. Nie pomyślała, że materiał topu będzie tak prześwitywał pod światłem wpadającym przez okno. A może pomyślała?

Kiedy jeden z robotników – wysoki, opalony, o szorstkich dłoniach i wytatuowanych przedramionach – przechodził obok niej w korytarzu, mimowolnie jej ramię musnęło jego. Spojrzała na niego, niby niechcący, przygryzając lekko wargę.

– Przepraszam – rzuciła cicho, z uśmiechem.
– Nic się nie stało – mruknął, choć jego wzrok na sekundę zawisł na linii jej szyi, potem niżej.

Kiedy pochylała się, by podnieść coś z podłogi, jej szorty napięły się na krągłej pupie, a materiał lekko się uniósł, odsłaniając więcej, niż planowała… albo dokładnie tyle, ile chciała.

Usłyszała ciche sapnięcie, może wciągnięcie powietrza. Kątem oka zauważyła, że jeden z mężczyzn nie odrywa od niej wzroku, trzymając w dłoni pędzel, który dawno powinien dotykać ściany, nie wisieć w zawieszeniu.

– Wszystko w porządku? – zapytała słodkim tonem, prostując się powoli.
– Tak, tak… wszystko pod kontrolą – odpowiedział zbyt szybko, patrząc, jak materiał topu delikatnie przylega do jej piersi, zdradzając zarys sutków przez cienką tkaninę.

Paulina uśmiechnęła się do siebie. Wiedziała, co robi. Czasem lubiła tę uwagę – bezpieczną, niegroźną, pod jej pełną kontrolą. Miała w sobie tę iskrę… fantazję, która nie potrzebowała spełnienia, by rozgrzewać ciało i myśli.

Gdy jeden z robotników po raz kolejny zawołał ją, by zapytać o miejsce na włącznik światła, znów musiała się pochylić nad planem. Tym razem specjalnie oparła się o stół, wypinając lekko biodra w jego stronę. Czuła jego spojrzenie – jakby fizyczne, jak dotyk.

Wieczorem, gdy mąż wrócił, zapytał:
– Wszystko dobrze? Panowie zrobili, co trzeba?

– Mhm… – mruknęła, całując go w policzek. – Byli bardzo pomocni. Naprawdę się spisali.

Potem poszła pod prysznic. Woda spływała po jej skórze, a w głowie wciąż miała spojrzenia, mimowolne westchnienia, napięcie… I mimo że wszystko działo się tylko w jej strefie gry, to wystarczyło, by wieczór zapowiadał się wyjątkowo gorący – tym razem dla jej męża.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

X X

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *