Podroz pociagiem

Nazywam się Marek i mam 19 lat. W tym roku kończę technikum. W jeden z kwietniowych wieczorów – przed maturą –  wracałem do domu ze szkoły. Na maturze zbytnio mi nie zależało – zresztą jak większości klasy. Załapałem się na ostatni pociąg, bo spotkałem się z kumplami, aby wspólnie pograć w gry i zasiedziałem się do 23:00. Do domu miałem 25 km, a pociąg jechał dość wolno, bo teren był górzysty i zatrzymywał się na każdej małej stacji. Wracałem tym pociągiem już wcześniej i zawsze pociąg woził bardziej powietrze niż pasażerów. Najliczniejszą grupą pasażerów byli robotnicy, którzy wracali z okolicznej budowy na wieś do swoich rodzin. Zawsze patrzyłem uważnie na tych mężczyzn, którzy ubrani w odzież roboczą bardzo mnie podniecali.

Dosiadłem się do przedziału, w którym siedział jeden mężczyzna, w wieku około 30 lat. Jak wchodziłem to miał zamknięte oczy i tylko lekko podniósł powieki jak wchodziłem i ponownie je zamknął. Ukłoniłem się grzecznie mówiąc “dobry wieczór”, ale nie odpowiedział. Miałem wspaniałą okazję na to, aby prowadzić swoją obserwację tego ogiera, bo konduktor od razu sprawdził mi bilet i zamknął przedział. Byłem już mega podniecony, a w przedziale panował półmrok. Koleś był naturalnie wyrzeźbiony – było widać, że od ciężkiej, fizycznej pracy. Jego ramiona były imponujące, biceps przypominał pagórki w Beskidach, a klatka piersiowa idealnie schodziła lejkiem w obwód talii. Podkoszulek miał dopasowany do ciała, więc było widać każdy mięsień. Myślałem, że eksploduję, bo takiego widoku już dawno nie widziałem. Minęło kilka minut, gdy otworzył oczy, popatrzył mi prosto w oczy, rozchylił nogi, złapał się za chuja i powiedział tylko jedno zdanie: “Ciągnij”!

Nie potrzebowałem więcej zachęt, więc rzuciłem plecak na fotel, uklęknąłem przed nim, zdjąłem Jego spodnie i zobaczyłem jak wyskoczył wielki i gruby chuj – widziałem takie na filmach i myślałem, że takie grube mają tylko afro-amerykanie. Nie zastanawiając się wziąłem go do ust i zacząłem pieścić językiem. Na początku trochę mnie cofnął odór potu, brudnych gaci, trochę nawet w spermie. Koleś w ciągu dnia na pewno był mocno spocony, bo chuj walił potem na maksa. Chyba się zorientował i dodał:

-“Wyczyść go i wypoleruj”! – złapał mnie za głowę od tyłu, w okolicy karku i docisnął mocno w dół. Cała akcja była szybka, bo koleś siłą dociskał mi głowę, że aż się dusiłem, ciężko było mi łapać oddechy, a gdy tylko odsuwałem głowę, aby na chwilę złapać oddech On łapał mnie od tyłu i dociskał mocnej. Tak próbowałem kilka razy i za każdym razem dociskał mocniej i dłużej. Z kącików ust leciała mi ślina, której nie zdążyłem nawet przełknąć. 

Po kilku minutach usłyszałem, że koleś zaczyna stękać, dociskając mnie na maksa – że nie mogłem oddychać. Tak dociskając poczułem Jego gorącą spermę w ustach, a On nie przestawał dociskać, aż nie wystrzelił swój ładunek cztery razy w moje usta. Na koniec pozwolił mi odchylić głowę i rozkazał, abym wyczyścił Jego chuja ze spermy. Wylizałem go jak liże się najlepsze lody na świecie. Zapowiedzieli moją stację, na której musiałem wysiąść, koleś zasunął rozporek i zamknął oczy. Zobaczyłem obrączkę na jego dłoni. Odchodziłem – patrząc na Jego twarz, która wyglądała na szczęśliwą. 

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Tom Fucker

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *