Pani dyrektor

Patrzyłam na niego jak na robaka. Stał młody, chudy facet, wzrok utkwił w podłogę, coś mamrotał pod nosem.

– No i co? – spytałam. –

Ja… ja… przepraszam, ale nie mogłem nic… – zamilkł.

– Mogłeś, ale nic nie zrobiłeś!- byłam bardzo wkurzona na swego podwładnego.

– Proszę pani dyrektor, ja…

– Zamknij się. Zrobiłeś błąd, musisz ponieść konsekwencje.

Podeszłam do mężczyzny, podniosłam jego twarz palcami, tak, żeby patrzył na mnie. Zdziwiłam się, miał piękne, błękitne oczy, w których widziałam strach i oczekiwanie dalszego ciągu. Co zrobił? Właściwie nic, a powinien. Przyjechał na Dworzec Główny pół godziny za późno, moi kontrahenci na szczęcie pojechali do hotelu taksówką. Musiałam się tłumaczyć, że korki na mieście, remonty i takie tam, ale to była jego wina.

– I co mam teraz zrobić? – patrzyłam z pretensją – mam wywalić cię z roboty?

– Nie, błagam, nie! Mam długi, nieopłacone mieszkanie, nie mogę stracić tej pracy! Błagam, niech mnie pani nie zwalnia, odpracuję swój błąd, zrobię wszystko, co pani dyrektor każe, wszystko!

– Wszystko?

– Tak, wszystko.

Patrzyłam na przerażonego chłopaka, zrobiło mi się go trochę żal, ale kiedy mój wzrok obniżył się, zobaczyłam coś zaskakującego. Nie wiedziałam, czy miał coś w kieszeniach, czy spodnie wypychały jego genitalia. Były olbrzymie! Dawno nie miałam między nogami żadnego faceta, nie pamiętam, kiedy mnie ktoś porządnie zerżnął, a tęskniłam za tym. Patrzyłam na jego krocze i czułam narastające podnieceni. Poczułem też dziwną wilgoć w cipce i jej lekkie drżenie. Musiałam, tak, musiałam sprawdzić, co chłopak ma między nogami.

– To mówisz, że zrobisz wszystko?

– Tak, proszę pani, zrobię wszystko, żeby tylko mnie pani nie zwolniła.

– Hmmmm… No to ściągaj spodnie i bokserki!

– Słucham? – był zaskoczony i zdziwiony.

– Rozbieraj się, chcę zobaczyć, co masz w portkach.

– Ale…

– Nie ma żadnego ale, rozbieraj się, albo wypad z bura!

Patrzył na mnie z niedowierzaniem, ale pomału rozpiął pasek i zsunął spodnie, bokserki zostawił.

– Reszta – mój ton głosu nie znosił sprzeciwu.

– Dobrze, jak pani dyrektor każe.

Rozbierał się powoli, bardzo wolno, ale widziałam, że zaczął patrzeć na mnie z jakimś zainteresowaniem, strach zniknął z jego oczu. Kiedy opadły na podłogę kolorowa bokserki zrobiłam wielkie oczy! To, co zobaczyłam przekraczało każde moje wyobrażenie. Między nogami chłopaka zwisał wielki penis! Nie, to nie penis, tylko olbrzymi kutas! Matko, jak bardzo chciałam poczuć go w sobie! Zrobiłam poważną minę.

– Nazywasz się Morawski, tak?

– Tak, proszę pani.

– A imię, bo nie pamiętam?

– Mam na imię Marcin.

– No dobrze, Marcinie, nie zwolnię cię, ale musisz mnie porządnie zerżnąć, tu i teraz!

– Proszę? Co mam zrobić? – jego zaskoczenie nie miało granic.

– Kurwa, muszę ci to łopatą włożyć do głowy? Masz mnie mocno wyruchać tym czymś, co masz w portkach, a to coś, widzę, podnosi głowę! Może ci się nie podobam?

Tutaj kilka słów o mnie. Jestem dyrektorką biura projektów, w którym znacząca większość to mężczyźni. Pracuje kilka kobiet, ale wszystkie w przeciwieństwie do mnie są mężatkami. Mam 45 lat, jestem po rozwodzie, mam fajny dom i super auto. Dbam o siebie, zauważyłam, że nawet 25 lat młodsi panowie odwracają się za mną. Jestem wysoka, szczupła, fajny tyłeczek i odpowiedni biust zwracają na siebie uwagę. Teraz odwróciłam się tyłem do faceta, podciągnęłam spódniczkę nad tyłek, sznureczek od stringów osunęłam na pośladek i wypięłam swą kształtną dupę w stronę chłopaka.

– No co jest, zacznij działać! – czekałam, kiedy ten kawał mięcha zanurzy się w mej spragnionej seksu pipce.

– Ale…

– Czy ty nie rozumiesz, co mówię? Wyruchaj mnie wreszcie!

– Ale…

– Kurwa!!! Wykonuj polecenia! – nie mogłam wytrzymać, tak mi się chciało seksu!

Marcin przysunął się do mnie, ujął dłońmi moje biodra i sterczącym już na maksa, twardym jak drewniany klocek kutasem pomału wjechał w mokrą cipkę. Zaczął pomału, nie wchodził do końca, ale wreszcie przyśpieszył i cały penis znikał w pipce. Ruchał mnie jak automat, czułam wielkie podniecenie, które chwilę później przekształciło się w zajebisty, ogromny, rewelacyjny orgazm!

– Jesteś niesamowity, chłopaku! – musiałam go pochwalić – spisuj się tak dalej, a nie wylecisz z roboty.

– Dziękuję pani, staram się, jak umiem najlepiej.

– To dobrze, a teraz dawaj mi tego olbrzyma, muszę zobaczyć go z bliska.

Ujęłam w dłoń opadającego kutasa, polizałam mokrą od spermy głowicę i wsunęłam go w usta. Był tak duży, że zmieściłam tylko niewielką jego część, resztę masowałam dłonią. Znowu stwardniał, jeszcze urósł, chłopak jęczał i stękał, kiedy przesuwałam po nim dłonią. Kilka chwil później zaczął drżeć a jego pała jeszcze bardziej (!) stwardniała i zaczęła pulsować; wiedziałam, że zbliża się ten moment. Rzeczywiście, kilka sekund później wypełniła moje usta potężna porcja spermy. Przyjęłam wszystko, przełknęłam i popatrzyłam w górę, w oczy Marcina.

– Sprawuj się tak dalej, a wysoko zajdziesz – wyszeptałam.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan Sadurek

Ciąg dalszy gotowy, chcecie?

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *