(Marek) Wzajemna masturbacja (3)

Następnego dnia ja i Marek nie rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło poprzedniego wieczoru. Ograniczyliśmy się do krótkiej wymiany zdań na temat pracy. Dostałem swoje zadanie i natychmiast poszedłem je wykonać. Ciężka atmosfera ciążyła nad nami oboma, przez co dzień i robota dłużyli się niemiłosiernie.

W końcu Marek nie wytrzymał. Akurat sprzątałem farbę, która wylała mi się z wiaderka, gdy stanął w progu. Maciek, nie możemy tak pracować. Kurwa, ja nie lubię pracować w ciszy. Wzruszyłem ramiona. Dogadamy się? Znów wzruszyłem ramionami. Marek jeszcze bardziej się wkurzył i wrócił do swojej roboty. Usłyszałem tylko, jak coś kilka razy uderzało o podłogę. Nie interesowało mnie to, choć kląłem pod nosem, gdy farba chlupała dookoła.

Po pracy szybko zjadłem kolację, umyłem się i zająłem telefonem. Długo nie mogłem zasnąć. Leżałem w ciemności, patrząc z nudów na gwiazdy za oknem, kiedy usłyszałem ruch na schodach. Uznałem, że Marek pewnie idzie do łazienki. Odruchowo zamknąłem oczy. Wyczułem, że ominął łazienkę i jego kroki były coraz bliższe. Po chwili uklęknął przy mnie. Maciek, śpisz? Otworzyłem oczy i powiedziałem, że nie mogę zasnąć.

Ty tak szczerze… Podobam ci się? Stary chłop? Nie wolisz przystojnego chłopaka w swoim wieku?

Podobasz mi się, odparłem. I cię lubię.

Jesteś gejem? Tak na sto procent, zapytał.

Marek, jestem gejem, odburknąłem gniewnie.

Ojciec wie?

Kurwa, wściekłem się. No oczywiście, że nie wie. Matka też nie wie. Nikt nie wie. Tylko jeden kolega wie.

Wy… razem…

Nie, odpowiedziałem oburzony. On tylko wie. To obrzydliwe, nawet nie myślę o nim  w ten sposób. Po prostu wie i tyle. Masz kogoś?

Ja? Nie. Nie umiem się bawić w związki. Jakoś tak… A ty?

Nie.

Ale już próbowałeś?

Nie, odparłem zawstydzony, ciesząc się, że jest trochę ciemno.

Nie?, zdziwił się. Byłem pewny, że tak. Tak mnie prowokowałeś, że dałbym rękę uciąć, że niejednego doprowadziłeś do szaleństwa.

Obaj się zaśmialiśmy i poczułem, że napięcie między nami zaczyna znikać. Dzięki temu Marek odważył się zapytać, czy może mnie pocałować. Zgodziłem się.

Widziałem, jak jego twarz staje się coraz bardziej wyraźna, kiedy się zbliżał. Zaczęliśmy się całować. Powoli, bez pośpiechu. Czułem, jak jego ciężka ręka masuje moje ramię. Zapomniał się, gdy chciał się na mnie położyć. Łóżko polowe niebezpiecznie się obniżyło, zaskakując nas i przerywając pocałunek.

Kurwa, to nie ma sensu, wysapał Marek i wstał. Wtedy zobaczyłem wybrzuszenie na jego spodenkach. Zanim zdążyłem zareagować, poszedł na górę. Na początku nie wiedziałem, o co chodzi, potem wkurzyłem się, i to bardzo. Wstałem z łóżka i poszedłem za nim. Stał nad swoim łóżkiem i wściekał się na samego siebie.

Nie przesadzasz trochę, zapytałem. Mając osiemnaście lat, nie byłem w pełni świadomy, co może siedzieć Markowi w głowie. Chciałem tylko, żebyśmy się znów pocałowali, może trochę zabawili. Chciałem zrobić mu dobrze, potem żeby on mi i obaj byśmy byli zadowoleni.

Przesadzam? Maciek, nie jesteś głupi. Dobrze wiesz, co się stanie. W trakcie będzie dobrze, a po wszystkim bardzo źle.

Wzruszyłem ramionami. Nadal przesadzasz. To tylko seks.

Tylko seks?, roześmiał się ironicznie.

Przecież robisz to z innymi chłopakami. Umawiacie się, idziecie do łóżka, a po wszystkim papa. Z nami też tak będzie. Pobawimy się i wrócimy do pracy.

Maciek, nie udawaj głupiego.

Miałem już dosyć jego dramatyzowania. Przez to, jak się zachowywał, zaczynał mi się mniej podobać. Chciałem, żeby pewnie wziął mnie obroty, a nie jęczał nad konsekwencjami, których ja nie dostrzegałem. Wiedziałem, że muszę przejąć kontrolę, zanim całkiem obrzydzę sobie Marka.

Zbliżyłem się do niego, złapałem za szyję i uśmiechałem się prowokująco.  Po jego oczach zorientowałem się, że osiągnąłem sukces, dlatego znów go pocałowałem.

To tylko seks. Nikt się nie dowie, zapewniałem go, gdy chciałem zdjąć mu koszulkę. Uniósł ręce do góry i po chwili zobaczyłem jego owłosiony tors. Jak na mój gust, było zbyt gęsto, ale nie dałem po sobie poznać, że coś mi nie pasuje. Zdjąłem swoją koszulkę i wróciłem ustami do niego. Widziałem, że znów nachodzą go wątpliwości.

Przerwałem pocałunek i zacząłem ssać jego grube sutki, dziwiąc się, że sam nie odczuwam żadnych wątpliwości ani nie czuję się zawstydzony. Zawsze myślałem, że będę sparaliżowany, gdy dojdzie do pierwszego razu. Marek cicho wzdychał, masując mi ramiona. Drgnął jak oparzony, gdy wsunąłem rękę do jego spodenek i przez slipki zacząłem masować jego rosnącego penisa. Bałem się, że znów mnie odtrąci, zamiast tego sam wsunął mi rękę do moich bokserek i zaczął rytmicznie poruszać. Przestałem robić swoje, bo ten gest mnie osłabił. Zacząłem cichutko jęczeć. Nie sądziłem, że obca dłoń może dać tyle przyjemności.

Teraz widzę, że jesteś zielony, roześmiał się Marek, obejmując mnie i przyciskając do siebie. Wyjął rękę, żeby zsunąć moje bokserki niżej, po czym niespiesznie zaczął bawić się moim penisem, zmieniając tempo i sposób ruchów. Dostosował się do mojego oddechu. Przyspieszał, gdy moje ciało dawało sygnały, że dochodzę. Część spermy została na jego dłoni, reszta wylądowała na podłodze. Przytuliłem się do niego, żeby w ogóle utrzymać się na nogach. Czułem, jak całuje moją szyję, a potem usta.

Przypomniałem sobie, że tylko ja doszedłem, dlatego zrzuciłem moje bokserki na bok, zsunąłem jego spodenki wraz ze slipkami i zacząłem bawić się jego penisem, starając się naśladować jego ruchy. Nie byłem pewny, czy robię to dobrze, bo Marek, poza kilkoma cichymi jęknięciami, nie dawał po sobie poznać, że mu się podoba. Postanowiłem, że mu obciągnę. Kucnąłem i chciałem polizać go językiem, kiedy Marek delikatnie się odsunął i powiedział, że nie muszę tego robić.

Chcę, odparłem. Złapałem go i zacząłem poruszać dłonią, przyciągając go do siebie. Jeździłem językiem po całej główce, zanim objąłem wargami przednią część żołędzi. Smakował słonawo, ale mnie to nie odrzuciło.

Wkurzyłem się w myślach, kiedy Marek powiedział, że mogę się w każdej chwili wycofać. Jego ostrożność zaczynała mnie irytować, więc objąłem ustami cały żołądź i zacząłem poruszać głową, angażując język i wargi. Musiałem też uważać, żeby nie zranić go zębami. W międzyczasie podłożyłem sobie koszulkę i uklęknąłem wygodniej na kolanach.

Po długiej chwili, kiedy byłem już przekonany, że Markowi jest trudny do zadowolenia, usłyszałem, jak zaczyna dyszeć. To mnie tylko napędziło. Ustami zajmowałem się żołędziem, a dłonią masowałem trzon.

W pewnym momencie chwycił mnie za głowę i przytrzymał mocno, kiedy dochodził. Nie chciałem mieć spermy w ustach, ale jednocześnie podniecała mnie siła jego dłoni i napięcie w ciele. W ostatniej chwili Marek wyciągnął penisa, a sperma wylądowała na podłodze, niedaleko mojej.

Naprawdę jesteś świeżakiem? Nigdy nikomu nie obciągałeś?

Nie. To był mój pierwszy raz, odpowiedziałem, dysząc. Podobało mi się, dodałem radośnie.

To dobrze. Będziesz mnie miło wspominał po latach, powiedział, podciągając spodenki i slipki.

Wróć ze mną na dół, poprosiłem, wstając i zakładając koszulkę. Nie chce mi się spać samemu.

Marek spojrzał na mnie i kiwnął głową. Nałożyłem bokserki, wziąłem jego pościel i jedną z toreb. On złożył łóżko polowe i zabrał drugą, cięższą torbę. Zeszliśmy na dół. Zauważyłem, że rozkłada swoje rzeczy na dawnym miejscu, nieco oddalonym ode mnie, więc odruchowo przesunąłem je bliżej swojego łóżka.

Łączy nas teraz więcej niż wcześniej, powiedziałem z uśmiechem.

Marek nic nie odpowiedział, tylko przesunął się bliżej i położył. Zbliżyłem się do niego i pocałowałem go. Jutro powtórka, oświadczyłem, łapiąc go za rękę. Nie zareagował, a ja niemal od razy zasnąłem, szczęśliwy.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Krystian Bojek

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *