Dworcowy szalet.

– Dobra szefie. Widzimy się jutro! Na odchodne machnąłem jeszcze ręką i wyszedłem ze sklepu kierując się w stronę dworca. Jestem Adam. Świeżo po maturze. Zamierzam studiować od października, ale na razie muszę coś zarobić, bo wakacje zaraz. Koleżanka mamy załatwiła mi pracę w sklepie odzieżowym. Doradzam klientom i spełniam się w tej roli. Mam jeszcze jedno zamiłowanie. Lubię sobie dogadzać. Lubię maltretować swojego przyjaciela i sprawia mi to ogromną przyjemność. Do pociągu miałem jeszcze ponad 30 min. a że pęcherz mnie cisnął wszedłem do kabiny dworcowego szaletu. Jak to w takich miejscach z czystością różnie bywa. Zadbałem o warstwę papieru na desce i usiadłem. Ulga przyszła natychmiast. Z sąsiedniej kabiny dobiegał mnie odgłos walenia kapucyna. Mimowolnie zacząłem nasłuchiwać. Nie wiem jak to się stało, ale wstałem z opuszczonymi spodniami i trzymałem swojego przyjaciela w garści. Byłem podniecony. Kutas stał mi na baczność, odsłoniłem główkę, naplułem na dłoń i zacząłem powoli pocierać żołądź. Robiło mi się coraz przyjemniej. Nawet nie zwróciłem uwagi, że odgłosy z sąsiedniej kabiny ucichły. Trzymając odciągnięty napletek powoli tarłem czerwony łepek mocno zaciskając palce na nim. Coś fantastycznego… Aż podskoczyłem z wrażenia jak zobaczyłem twarz jegomościa z sąsiedniej kabiny patrzącą na moje poczynania spod ścianki przy podłodze. Zamarłem w bezruchu wlepiając się w niego. To nie był żaden żul. Czysta, ogolona twarz starszego ode mnie mężczyzny zaczęła się do mnie uśmiechać. – Pozwól mi skończyć za siebie. Proszę. Przemówił do mnie niskim głosem nadal uśmiechając się – Proszę? Osłupiałem nie mogąc uwierzyć, co słyszałem. – Proszę byś pozwolił mi skończyć, co właśnie zacząłeś. Jestem czysty i zdrowy. Takiego bałaganu w głowie chyba nigdy nie miałem. Owszem myślałem kiedyś i podniecałem się myślą jak by to było gdyby inny mężczyzna zajmował się moim sprzętem, ale nie sądziłem, że kiedykolwiek mogłoby to się wydarzyć. Puściłem kutasa, który zaczął opadać i … – Ok. Właź. Zdaje się nikogo więcej nie ma. Dlaczego się zgodziłem? Nie wiem. Nie sądzę bym w tym momencie myślał racjonalnie. Głowa przy podłodze zaraz zniknęła i usłyszałem jak zamek w jego kabinie się otwiera. Przekręciłem swój i drzwi się otworzyły. Przede mną stał niższy ode mnie mężczyzna w krótkich spodniach, błękitnym Polo i białych jak śnieg trampkach. Wszedł do mojej kabiny i zamknął za sobą zamek. Wbrew pozorom było jeszcze sporo miejsca. – Wolisz stać i chcesz sobie usiąść? Jego głos był niski i spokojny. – Jak będzie ci wygodniej. – A chcesz bym to zrobił rękoma czy ustami? – Zdecydowanie rękoma, ale chciałbym tryskać na twojego kutasa. Chyba mnie fantazja poniosła, ale co mi szkodziło zaproponować takie rozwiązanie. – Cudownie. Zdawał się być zachwycony moją propozycją. Rozpiął swoje spodenki i opuścił je wraz z majtkami do samych kostek. Był idealnie wygolony, przez co zdawał mi się dłuższy od mojego. Zsunął napletek odsłaniając główkę i uśmiechnął się do mnie. Oparłem się o ścianę i czekałem na jego ruch. – Pozwól, że zacznę na sucho. Lubię patrzeć na rosnące podniecenie. Na pewno ci się spodoba. Zrobił identycznie jak ja. Jedną ręką mocno trzymał mi trzon a drugą zaczął palcami pocierać główkę. Powoli, drażnił mnie sprawiając mi ból, ale na właśnie taki liczyłem. Nie spieszył się. Widać było, że sprawia mu to przyjemność. Nie zwalniając uścisku otwartą dłonią zaczął pocierać mi raz wędzidełko raz drugą stronę główki. To było naprawdę przyjemne aż zacząłem drzeć. – Podoba ci się? Chcesz mocniej? Zrobię, co będziesz chciał. Uwierzcie mi. Nie sądziłem, by męska dłoń mogła sprawić tyle przyjemności. Męska obca dłoń. Jak robisz to sam doznania są diametralnie inne. – Tak jest dobrze. Pamiętaj, że chcę tryskać na twojego kutasa. – Oczywiście. Będzie to dla mnie przyjemność. Krople śluzu wypływały mi wraz z pocieraniem mojej główki. Czułem, że już niedługo zdołam wytrzymać. Widział to i przyspieszył. Kilka sekund później zbliżył swojego kutasa a salwy spermy zaczęły tryskać na jego podbrzusze zalewając go obficie. Jeszcze chwilę nie przerywał. Ostatnie skurcze opróżniły moje jajka. Drżałem. – Odpocznij i pozwól teraz mi na chwilę przyjemności. Sam oparł się o drzwi kabiny i zaczął rozmazywać moją spermę po całym kutasie. Zaczął się nią brandzlować silnie ściskając się za kutasa. Aż chlupało mu w dłoniach. Ruchał swoje dłonie. Coraz szybciej poruszając biodrami zaczął w nie tryskać własnym nasieniem. Nie wszystko zdołał utrzymać i kilka kropli spadło na jego spodnie przy kostkach. Uspokoił się. Zaczął zlizywać spermę z dłoni. Skrupulatnie oblizał każdy palec. Następnie naciągnął majtki i podciągnął spodenki. – Bardzo ci dziękuję. Sprawiłeś mi ogromną przyjemność. – To chyba ja ci powinienem podziękować. Uśmiechnął się i przekręcił zamek kabiny. Pięć sekund później wyszedł z szaletu zostawiając mnie gołego w otwartej kabinie. Musiałem szybko się ogarnąć zanim ktoś nie wejdzie. Nawet się nie rozglądałem wychodząc na peron. Do samego domu nie mogłem pozbierać myśli. To było coś niesamowitego. Kilka dni odtwarzałem sobie każdą sekundę tej chwili trzymając w dłoni kutasa. Więcej go nie spotkałem. A szkoda…

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Barbara Kawa

Opowiadanie w 100% prawdziwe. Nigdy więcej nie spotkałem go.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *