Tamtego dnia wróciłem ze sklepu i, jakby nic się nie stało, dałem Markowi zakupy, rozliczyliśmy się i poszedłem do łazienki. Rozbierając się, przywołałem z pamięci obraz Marka pod prysznicem. Mój penis od razu stanął na baczność. Odkręciłem wodę i po cichu zrobiłem sobie dobrze, usiłując odtworzyć ruchy Marka. Pierwszy raz od długiego czasu czułem się po wszystkim niesamowicie – jakbym ponownie przeżył swój pierwszy raz.
W piątek nie wydarzyło się nic ciekawego, bo wieczorem wróciliśmy do domu. Przez cały weekend często myślałem o nagim ciele Marku, do tego stopnia, że musiałem sobie ulżyć, bo inaczej nosiło mnie przez cały dzień. Oglądałem też jego zdjęcia na Facebooku. Podobały mi się jego krótko strzyżone ciemne włosy, blizna nad lewą brwią i brązowe oczy. Zastanawiałem się, jakby wyglądał z brodą albo zarostem. I co by ze mną robił, gdyby leżał obok mnie. Zaskoczyło mnie też, jak szybko Marek z wkurzającego kolesia stał się moim obiektem westchnień.
Przez następny cały tydzień wyczekiwałem momentu, w którym Marek wyśle mnie do sklepu, żeby samemu się zabawić. Ale ku mojemu rozczarowaniu nic takiego się nie wydarzyło.
We wtorek Marek zapytał mnie po pracy, czy mam dziewczynę. Odpowiedziałem, że nie, i zapytałem go o to samo. Wiedziałem od ojca, że nigdy nie miał żony ani dziecka. Dziewczyny też żadnej nie przyprowadził.
Ja się nie nadaję do związków, chłopie, za bardzo jest mi dobrze samemu, powiedział ze śmiechem. I nagle zrozumiałem, że Marek może być gejem. W czwartek byłem tego pewny na osiemdziesiąt procent.
Przyjechał do nas kurier. Marek, który chwilę wcześniej siedział na telefonie pod ładowarką, wyszedł do niego. Nie zablokował ekranu, dlatego ukradkiem zajrzałem. Zobaczyłem, że pisze z jakimś mężczyzną na messengerze. Wyraźnie ze sobą flirtowali, wysyłając sobie nawzajem dużo emotek z diabełkiem, brzoskwinią i bakłażanem. Miałem ochotę przesunąć rozmowę do dołu, ale usłyszałem warkot odpalonego busa. Wróciłem na swoje miejsce, czując się podniecony odkryciem, ale też ciut zazdrosny, że nie pisze ze mną.
W piątek oddaliśmy dom rodzinny, a naszym kolejnym zleceniem był mały domek na odludziu. Dowiedziałem, że do sklepu trzeba będzie jeździć samochodem, wodę czerpać ze studni, a prąd brać z generatora.
Marek przyjechał po mnie w poniedziałek i widziałem, że jest nieco wkurzony. Randka się nie udała, zapytałem. Spojrzał na mnie zdziwiony. Tata mówił, że nie mogłeś się z nim spotkać w sobotę, bo miałeś randkę, wyjaśniłem. Machnął ręką i powiedział, że jak nie ta, to następna. Moje przeczucie mówiło, że tą dziewczyną był facet z messenger i że może się pokłócili. Postanowiłem, że w nowym miejscu pracy zacznę prowokować Marka.
Nikt z mojej rodziny nie wiedział, że kręcą mnie też mężczyźni, ale to nie znaczy, że nie byłem śmiały. Na aplikacjach randkowych nie miałem oporów, żeby wysyłać nagie fotki albo sprośne filmiki. Nie miałem jeszcze po prostu odwagi, żeby pójść na całość. A już na pewno nie myślałem o stworzeniu związku z facetem. Wówczas wydawało mi się to absurdalne.
Koło południa zdjąłem koszulkę przy nim, bo niby było mi gorąco. W domku było chłodniej niż na zewnątrz, ale reakcja Marka potwierdziła, że dobrze kombinuję. Czułem, że spogląda na mnie od góry do dołu i ocenia przez seksualny pryzmat. Byłem chudym chłopakiem z małymi włoskami na torsie. Moją dumą były wyrzeźbione ramiona po siatkówce, w którą grałem od pierwszej klasy gimnazjum. Innym razem wkładałem ręce do spodenek i żartobliwie tłumaczyłem mu, że muszę poprawić ułożenie kolegi, bo jest mi niewygodnie. Marek starał się nie reagować. Wszystko ukrywał za małym uśmiechem, ale wiedziałem po jego oczach i szybkim rytmie oddechu, że to na niego działa. Kilka razy stałem blisko niego, żeby nasze nagie ramiona mogły się dotknąć, zanim Marek powoli odsunął się. Świetnie się bawiłem, robiąc takie podchody, choć czułem, że w moim ciele rośnie napięcie, które domaga się upustu. Pierwszy raz pomyślałem o tym, że chętnie poszedłbym na całość.
Po robocie, kiedy zjedliśmy kolację, Marek poszedł się pierwszy umyć. Wiedziałem, że to jest ten moment, bo inaczej nie wytrzymam. Stanąłem przy drzwiach, które nie miały możliwości zamknięcia się od środka. Odczekałem, aż Marek będzie nagi, zanim wszedłem do łazienki. Był i patrzył się na mnie zaskoczony, zanim zapytał, co ja wyprawiam. Moją odpowiedzią było zbliżenie się do niego i pocałowanie go. Krótko, bo Marek wyrwał mi się i delikatnie odepchnął.
Maciek, co ty, kurwa, robisz? Nie udawaj, powiedziałem coraz bardziej podniecony. Cała sytuacja działa na mnie, bo czułem mrowienia na podbrzuszu i unoszący się do góry penis w spodenkach. Zacząłem się rozbierać. Marek patrzył się na mnie z przerażeniem, kiedy znów go pocałowałem. Przez chwilę jeszcze się bronił, zanim zmiękł i zaczął ze mną współpracować. Czułem jego dłonie na barkach, zastanawiające się, czy powinni mnie znów odrzucić. Kiedy on się wahał, ja złapałem go za sztywniejącego penisa i powoli poruszałem. Poczułem, jako jego ciało zadrżało w odpowiedzi.
Odsunęliśmy się od siebie, żeby złapać oddech po pocałunkach. To wtedy Marek wykorzystał chwilę, żeby powiedzieć mi, że nie możemy. Możemy, powiedziałem pewnym głosem, chcąc wrócić do przerwanej czynności. Nie, nie możemy, Maciek.
Marek wyszedł łazienki, a ja poszedłem za nim. Szukał w swojej torbie bokserek, kiedy objąłem go od tyłu i zacząłem całować plecy, a ręką szukać jego twardego penisa. Z siłą odepchnął mnie od siebie. Przewróciłem się na brudną podłogę i jęknąłem z bólu. Kurwa, Maciek, przepraszam. Pochylił się nade mną, by pomóc mi stać. Czemu nie możemy, zapytałem.
Czemu nie możemy, powtórzył sarkastycznie moje pytanie. Bo jesteś synem mojego przyjaciela. Bo jesteś młodym chłopakiem. Bo… jest wiele powodów. Idź się umyj i nie wracajmy do tego. To się nigdy nie wydarzyło.
Pomógł mi wstać i popchnął w stronę łazienki, gdzie kąpiąc się w wannie, płakałem. Kiedy wróciłem do salonu, zobaczyłem, że jego leżak i torba zniknęły. Usłyszałem ruch na poddaszu. Domyśliłem się, że teraz tam będzie spał. Zgasiłem światło, i położyłem się pod kocem, z postanowieniem, że wytrzymam do końca tygodnia i powiem ojcu, że chcę zrezygnować.
Leave a Reply