Mój ojciec miał trzech przyjaciół. Z dwoma przyjaźnił się od czasów podstawówki, z trzecim (najmłodszym wiekowo) od momentu zatrudnienia go w swojej firmie remontowej. Miał do Marka ogromny szacunek, ponieważ pracował dla niego od dziesięciu lat i nigdy nie było na niego żadnych skarg Klienci wręcz polecali sobie nawzajem właśnie tego pracownika.
Ja i mama niezbyt go lubiliśmy. Dla nas był zbyt głośny, porywczy, wszędzie pierwszy i na wszystko chętny. Irytowało nas to, zwłaszcza, że to ojciec często finansował jego pomysły.
Po maturze, ku zaskoczeniu ojca, wyraziłem chęć pracy w jego firmie. Miałem swoje ukryte powody. Chciałem sprawdzić się w męskiej robocie, żeby samemu sobie udowodnić, że jestem bardziej hetero niż homo. Swój pierwszy raz przeżyłem z koleżanką, ale nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego szybciej mi staje na widok gołej klaty niż piersi.
Zaskoczony tata zapytał, co bym chciał robić. Nie wiedziałem, więc odparłem, że wszystko. Pokiwał głową i zapytał, a jakbyś pomagał Markowi? Okazało się, że chłopak, który dotąd z nim pracował, zwolnił się, bo ojciec nie chciał dać mu podwyżki. Doskonale wiedziałem, że to przez Marka, który powiedział wprost, że młody nie nadaje się do tej roboty. Po roku pracy wciąż trzeba było go pilnować. Robił nierówno, za szybko, używał zbyt dużo farb i przynajmniej raz musiał coś zepsuć.
Spojrzałem na mamę, która mową ciała dawała mi do zrozumienia, żebym sam podjął decyzję. A jak mi się nie spodoba praca z nim, zapytałem. To podziękujesz i odbierzesz sobie wakacje. Zasłużyłeś. Wiesz, że nie musisz pracować, upewniał się ojciec. Oboje z matką chcieli, żebym sam pokierował swoim życiem, nawet, jeśli postąpię wbrew ich woli. Za to zawsze ich ceniłem. Dobra, jesteśmy umówieni, odparłem.
W niedzielę wieczorem spakowałem się na tydzień. Matka nie dała mi żadnych słoików, ponieważ wiedziała, że sobie poradzę, zwłaszcza, że ojciec dał mi parę wskazówek. Następnego dnia wcześnie rano opuściłem dom i wsiadłem do zielonego busa Marka. Przywitaliśmy się, a potem przez ponad dwie godziny słuchałem monologu mojego nowego kierownika o jego życiu, o poprzednim pracowniku, różnych dobrych i złych klientach.
Koło ósmej rano byliśmy już pod domem rodzinnym, który mieliśmy remontować, ale też w nim spać i jeść. Marek krok po kroku pokazywał mi, co mam robić, chwilę patrzył, czy dobrze zrozumiałem. Pochwalił i poszedł robić swoje, po drodze włączając zakurzone radio.
Trzy dni upłynęły niespodziewanie szybko. Można powiedzieć, że trochę polubiłem Marka. Nadal dużo gadał, ale coraz mniej mi to przeszkadzało. Najważniejsze było dla mnie to, że nie podnosił głosu ani nie opierdalał. Wyłapywał błędy i na spokojnie tłumaczył. Przepraszałem go za to, ale tylko machnął rękę. Jesteś ogarniętym chłopakiem, chwalił. Podoba mi się, że nie popełniasz tych samych błędów. Będzie z ciebie dobry chłop.
Przez te trzy dni chodziliśmy razem po pracy na zakupy, ale w czwartek Marek powiedział, żebym poszedł sam. Chciał się umyć i obejrzeć na laptopie, przy pomocy danych komórkowych, jakiś mecz hokeja. Zgodziłem się. Opuściłem dom i zrobiłem kilkadziesiąt kroków, zanim zorientowałem się, że zapomniałem wziąć portfela i telefonu, który się ładował. Wróciłem się, więc po cichu do środka.
Zobaczyłem otwarte drzwi do łazienki, w której codziennie się kąpaliśmy. Uznałem, że Marek pewnie jeszcze dojada swój obiad, ale po chwili usłyszałem ciche westchnienia. Zbliżyłem się i delikatnie zajrzałem do środka. Zobaczyłem nagiego Marka pod wyłączonym prysznicem.
Kilka razy widziałem go bez koszulki i zawsze musiałem przyznać, że jak na czterdziestolatka wygląda niesamowicie. Był szczupły, mocno owłosiony z przodu i miał żylaste ramiona. Do tego pięknie opaloną skórę. Dolna część ciała była biała, śmiem twierdzić, że nawet bledsza niż moja, co było nie lada osiągnięciem. W końcu nie bez powodu miałem przezwisko Dracula.
Choć Marek stał tyłem do mnie, widziałem, że się masturbuje. Lewą ręką obejmował członka, prawą opierał się o kafelki, utrzymując w ten sposób równowagę. Zaskoczyło mnie, że zacząłem się ślinić. Przełknąłem i dalej się przyglądałem, jak Marek niespiesznie bawił się penisem, zmieniając tempo i sposób ruchów. Poruszał palcami, obejmował główkę dłonią. Odrywał też prawą rękę, by dotykać siebie albo poruszać penisa dłońmi, jakby chciał wywołać ogień. Ewidentnie wiedział, jak lubi się bawić sam ze sobą. Poczułem mrowienie na podbrzuszu, podniecenie i rosnący wzwód penisa. Odruchowo zacząłem dotykać się przez spodnie i przez chwilę zastanawiałem się, czy nie wyciągnąć swojego, ale nie odważyłem się.
Zastanawiałem się też, czy powinienem zostać, czy jednak się wycofać. Kiedy Marek zaczął jęczeć, sygnalizując, że dochodzi, zdecydowałem się odejść. Wziąłem portfel i telefon, które na szczęście leżały na blacie kuchni, oddalonej kawałek od łazienki. Będąc już przy drzwiach wyjściowych, usłyszałem długi jęk ulgi i soczyste kurwa, zajebiście. Uśmiechnąłem się pod nosem i opuściłem dom. W drodze do sklepu miałem przed oczami ciało Marka, a jednocześnie dziwnie chodziłem przez wzwód, dziękując światu, że mam na sobie dżinsy.
Leave a Reply