Dziewczyna z warzywniaka

  Co jakiś czas, moja mama wysyłała mnie do pobliskiego warzywniaka po zakupy. Były wakacje, więc częściej robiłem tutaj zakupy. Na początku lipca, robiąc zakupy na obiady na kilka dni, zauważyłem, że za ladą stoi smukła długowłosa dziewczyna. Nigdy jej wcześniej nie widziałem, więc przyglądnąłem się jej dokładnie, bo dziewczyna była naprawdę ładna. Kilka dni później, znowu trafiłem na nią, było gorąco, miała na obie krótkie spodenki i bawełnianą koszulkę z krótkim rękawem. Naprawdę była ładna, co prawda biust miała średni, ale wyglądała sympatycznie. Postanowiłem zagadać coś więcej oprócz — „Poproszę dwa kilo ziemniaków”. Wyciągnąłem karteczkę przygotowaną dla mnie przez mamę i zerkając raz na kartkę raz na dziewczynę, zacząłem zakupy.
— Poproszę dwa kilo jabłek, tych większych, zielonych i kilogram moreli.
— Smakują jabłka? Już chyba trzeci raz te same kupujesz — odparła, pakując jabłka do foliowej siatki.
— Aaaa tak, bardzo smakują — odpowiedziałem zaskoczony jej komentarzem.
— Coś jeszcze podać?  — dopytała. — Jarzynka na rosół jak ostatnio? Świeżutka.
— Ale naumiana, pamiętliwa i spostrzegawcza — pomyślałem — zaraz zrobię ci psikusa.
— Tak, poproszę i jeszcze dodatkowo dwie marchewki, tylko jak największe, jedna będzie dla mamy a druga dla siostry — wypaliłem i patrzyłem na reakcje dziewczyny.
Zastygła na moment, popatrzyła na mnie, przeanalizowała tekst i wyraźnie się zarumieniła — Bingo!
Spakowała marchewki giganty do kolejnej siatki i wręczyła mi z wyraźnym uśmieszkiem na twarzy.
— Jeśli to wszystko, to razem 35 złotych — podsumowała.
Uśmiechnąłem się do niej, zapłaciłem i wróciłem do domu.
  Dwa dni później byłem lepiej przygotowany do zakupów.
— Dzień dobry, poproszę winogrona, dużą kiść, do tego dwie duże pomarańcze, takie „miseczka D” — zagaiłem.
Wyraźnie zmieszała się na dźwięk słowa „miseczka”, postanowiłem „dorzucić do pieca”.
— Mama powiedziała, że ostatnio kupiona marchewka była za mała, dała ją mojej siostrze. Poprosiła, żebym kupił cukinię, taką większą — spokojnie wyrecytowałem przygotowany tekst.
Dziewczyna popatrzyła na mnie mocno zdziwiona, a ja z poważną miną stałem przed ladą. Nie udało jej się ukryć rumieńca na twarzy, więc obróciła się do mnie tyłem i wybierała najpierw pomarańcze.
— Takiej wielkości czy większe — spytała, prezentując dwa dorodne owoce w obu dłoniach.
— Nie znam się, jeśli to miseczka D to mogą być — odparłem.
— Moim zdaniem, to na pewno jest co najmniej miseczka D — zaśmiała się wyraźnie i zapakowała je do siatki.
Teraz grzebała w pudełku z cukiniami, by po chwili zaprezentować mi dorodną sztukę.
— Taka wystarczy? Mama będzie zadowolona? — spytała wyraźnie mocno speszona.
— O matko, ale kaliber! — odparłem, ledwo powstrzymując się od śmiechu.
Zapłaciłem, wziąłem siatki z zakupami i poszedłem do domu, śmiejąc się po drodze.
  Kilka dni później, znowu robiłem zakupy u dziewczyny w warzywniaku.
— Siostra nadal zadowolona z marchewki giganta, natomiast mama doceniła cukinię, prosiły, żeby podziękować  —  zacząłem zakupy — dają ponoć dużo zadowolenia przy konsumpcji.
— Serio, lubią takie rozmiary? — spytała zdumiona dziewczyna.
— Wiesz, duża marchewka i cukinia starczają na dłużej, po prostu — odparłem.
— A teraz serio, jaja sobie ze mnie robisz? — spytała nagle.
— Co masz na myśli? — udałem zdumienie, czekając na jej komentarz.
— Noooo myślałam, że twoja mama i siostra … nie robią sobie sałatki, tylko … no wiesz? — dukała.
— Nadal nie rozumiem — naciskałem, licząc na pikantne szczegóły — co miałyby robić?
— Ale nie będziesz się śmiał? — spytała. — Dajesz słowo?
— Jasne, dawaj śmiało! — mobilizowałem dziewczynę do szczerości.
— Podtekst … seksualny twoich zamówień i opowieści był jednoznaczny — zaczęła — ale to była podpucha, co?
Nie odpowiedziałem od razu, ciesząc się psikusem, jaki zrobiłem.
— Tak, masz rację — odpowiedziałem — wkręcałem cię i cieszyłem się widokiem twoich rumianych policzków i zdumionej miny. Byłem ciekawy, co twoja wyobraźnia potrafi zdziałać. Jesteś miłą dziewczyną, przepraszam, jeśli przegiąłem.
— Nie ma sprawy — odparła — na początku byłam zdziwiona, potem ciekawa a w końcu stwierdziłam, że to jednak niemożliwe.
— A co pomyślałaś?  — spytałem. — Bardzo jestem ciekawy. Wiesz co, może spotkamy się na spacerze i pogadamy spokojnie? Mam na imię Kacper.
— Miło mi, jestem Aldona — odparła — pracuję w wakacje w tym warzywniaku, chętnie spotkam się z tobą po pracy.
Dokończyłem zakupy, umówiliśmy się na spacer o 18:00 po osiedlowych uliczkach. Aldona była punktualna, za to ja przyszedłem wcześniej w umówione miejsce. Miała na sobie leginsy i luźną bluzeczkę, wyglądała seksownie.
— No to dawaj śmiało, co sobie pomyślałaś? — nawiązałem do wcześniejszej rozmowy.
— Ale nie będziesz śmiał? — spytała stanowczo.
— Słowo daję, nie będę — odparłem.
— Na początku miałam skojarzenie z … masturbacją, twojej siostry i mamy — wystękała — przepraszam, jeśli je obraziłam.
— W porządku, przecież taki był mój zamiar, żeby było seksualnie, czyli dobrze dobrałem słowa — stwierdziłem — przepraszam cię za moje podchody, nie każdej dziewczynie zasunąłbym taki tekst. Teraz wiem, że dobrze trafiłem, jesteś szczera, wyluzowana, tolerancyjna i … masz świetną figurę.
— Oooo, ale komplemenciarz z ciebie — zaśmiała się.
— To nie komplement, to czysta prawda — odpowiedziałem i wzrokiem pomasowałem Aldonę od stóp do głowy.
— Nie patrz na mnie takim wzrokiem, bo czuję się jak danie główne w twoim menu — wypaliła.
— To może najpierw przystawka w restauracji, a potem … danie główne? — zażartowałem.
— Niezły z ciebie kucharz — usłyszałem — ile dań głównych już skonsumowałeś?
— Na razie cztery, ale nadal jestem głodny — odparowałem — a ty ilu kucharzy miałaś?
— Trzech, ale tylko jeden okazał się mistrzem kuchni — skwitowała.
Roześmialiśmy się oboje głośno, obojgu nam podobała się ta konwencja rozmowy.
— Fajny chłopak jesteś, wiesz? Podobasz mi się — stwierdziła i dała mi całusa w policzek — a dobrze gotujesz?
— Jak mięsko młode, to cuda czynię! — odpowiedziałem i dałem jej całusa w policzek. — Najlepiej wychodzi mi pieczenie na ruszcie.
Znowu zaśmialiśmy się głośno i spontanicznie, aż inne osoby patrzyły na nas zdziwione.
— Wiesz co, mam wolną … kuchnię, upichcimy coś smacznego? — zaproponowała Aldona. — Chciałabym zobaczyć, co potrafisz, mistrzu.
— Chętnie, sprzęt do gotowania mam zawsze przy sobie, kiedy zaczynamy? — podtrzymałem gorącą atmosferę, jaką Aldona zaproponowała.
— Dzisiaj wieczorem u mnie? — spytała i mrugnęła oczkiem.
— To jesteśmy umówieni, na ile osób będą dania? — „dokręciłem śrubę”.
— Tylko my dwoje, rodzice są na urlopie — odpowiedziała stanowczym głosem — tutaj na karteczce masz mój adres, czekam o 20:30 … mistrzu.
W trakcie rozmowy zdążyliśmy przejść spory kawałek osiedla.
— To widzimy się o 20:30, pa — zarządziła i po całusie w policzek poszła zgrabnym krokiem w kierunku swojego domu.
Stałem jeszcze chwilę jak wryty, potem dotarło do mnie, że właśnie umówiłem się z dziewczyną na seks! O tym wczoraj nie mogłem nawet śnić! Poszedłem do domu, rodzicom powiedziałem, że idę do kumpla pograć na komputerze i wrócę około 23:00. Zerknąłem na karteczkę. Adres był mi znajomy, to kilka ulic dalej, poza moim osiedlem. Postanowiłem szybko się okąpać, ubrałem się porządniej, popachniłem trochę dezodorantem i napalony poszedłem pod wskazany adres. Był to niski 2-kondygnacyjny bliźniak, zadzwoniłem do furtki i po chwili stałem przed drzwiami wejściowymi. Otworzyła mi Aldona, ubrana w kwiecistą sukienką za kolanko i krótkimi rękawkami.
— Cześć mistrzu — powitała mnie z uśmiechem — kuchnia gotowa, zapraszam.
— Cześć piękna dziewczyno — odpowiedziałem i pocałowałem ją w policzek.
Weszliśmy do dużego przedpokoju, tam zostawiłem buty, potem poprowadziła mnie na piętro, gdzie było jej królestwo.
— Mieliśmy urzędować w kuchni, o ile pamiętam? — spytałem zaskoczony.
— Głuptasku, straciłeś wenę twórczą do tworzenia i rozumienia podtekstów? — zaśmiała się.
Zastanowiłem się chwilę, po czym puknąłem się dłonią w czoło.
— Jeden zero dla ciebie, o ile dobrze rozszyfrowałem twoje wcześniejsze teksty. No tak:
— … mam wolną … kuchnię, upichcimy coś smacznego?
— Dobrze pamiętasz — zaśmiała się ponownie — pamiętaj, ma być dzisiaj smacznie.
Podszedłem wtedy do fotela, na którym siedziała, chwyciłem jej dłonie i pociągnąłem do siebie. Chętnie wstała i wtuliła się we mnie. Objąłem ją dwoma rękami i mocno przytuliłem.
— Spodobałaś mi się od pierwszego spotkania w warzywniaku — wyznałem — ciuszki robocze maskowały twoją figurę, teraz mam okazje popatrzeć na ciebie w pięknej sukience, uwielbiam dziewczyny w sukienkach, to bardzo kobiecy strój. Odsunęła się ode mnie, po czym zrobiła kilka pełnych obrotów, tak że sukienka uniosła się do góry i ukazały się moim oczom jej zgrabne nogi i częściowo pupa. Co ciekawe, pupa była chyba goła.
— Mistrzu, jestem do twojej dyspozycji, cieszę się, że cię spotkałam — powiedziała namiętnie.
Pociągnąłem ją do siebie, objąłem i pocałowałem w usta. Natychmiast zrewanżowała się i po chwili całowaliśmy się spokojnie, acz namiętnie. Moje dłonie powędrowały na jej pupę, potem niżej, aż znalazły się obie pod sukienką, obejmując gołe pośladki. Zacząłem je pieścić delikatnie, poczułem, jak Aldona chwyciła dłonią za moje spodnie i rozpięła guzik, potem zsunęła mi spodnie, które spadły do kostek. Masowałem nadal pośladki dziewczyny i nie pamiętam, kiedy straciłem koszulę, teraz świeciłem gołą klatą. Chwyciłem więc sukienkę i uniosłem ją do góry, ponad nasze głowy. Aldona, ruszając głową umożliwiła całkowite ściągnięcie sukienki. Szybko ściągnąłem majtki i staliśmy teraz nago naprzeciwko siebie.
— Ależ ty jesteś piękna! — wyszeptałem.
— Matka natura poskąpiła mi biustu, ale poza tym, nie narzekam — odparła rezolutnie.
— Mnie się podobasz cała — kontynuowałem spostrzeżenia — zgrabne nogi, kształtna pupa, śliczne oczy, cycuszki w sam raz. Nie wszyscy lubią biuściaste dziewczyny. Zresztą moja mama powiedziała mi parę lat temu na ucho:
— Kacper, jak się będziesz kochał z dziewczyną, to kochaj się z jej umysłem i wyobraźnią, jej cielesność doda tylko pikanterii, ale najważniejsze jest jej wnętrze.
— Pięknie powiedziane — skomentowała Aldona — jestem pewna, że mówiąc o wnętrzu, nie miała na myśli pochwy.
Przytuliłem się do Aldony i głaskałem jej ciało, dokąd tylko sięgnąłem dłońmi. Jej skóra była delikatna i miękka.
— Czuję na podbrzuszu, że podobam ci się coraz bardziej — opisała stan mojego penisa, który unosił się szybko do góry.
— Ja mu się nie dziwię, pewnie patrzy teraz swoim oczkiem pomiędzy twoje uda, zaciekawiony co tam skrywasz — odparłem.
— Mówisz, że chce wejść do kuchni? — zażartowała. — Ty pewnie też jesteś ciekawy, jak wygląda?
Nie odpowiedziałem, tylko wziąłem ja na ręce, przeniosłem na łóżko i położyłem delikatnie. Leżąc, podparła się na łokciach i rozchyliła uda i kolana.
— Mistrzu, kuchnia gotowa, zrób jakieś smaczne danie — powiedziała zalotnie.
— Oto więc lista czynności sporządzenia dania głównego z tego cudnego ciała, które widzę — oznajmiłem szeptem.
— Najpierw zwilżę nieco jego niektóre fragmenty, potem wymasuję śliczne wypukłości, by następnie przejść do wycałowania całego ciała — zacząłem przedstawiać wymyślony przepis — potem moje zwinne paluszki będą głaskać różowe płatki, aby stały się bardziej nabrzmiałe. Wtedy jeden paluszek zajmie się najwrażliwszym elementem twojego ciała, twoja łechtaczka będzie miała „święto rokoszy”, będziesz wzdychać, sapać i dygotać, oddychając coraz szybciej i gwałtowniej. Wtedy mój erotyczny pomocnik zagłębi się w twoim wnętrzu i będzie wzmacniał wszystkie opisane wcześniej doznania. Twoje piersi będą cały czas głaskane i miętoszone. Gdy temperatura osiągnie planowany poziom, eksplodujemy orgazmem, a ja poleję lukrem twoją cipkę.
— Jezu, ależ to ładnie zabrzmiało, już jestem mokra i podniecona — sapnęła Aldona — ależ to będzie pyszne danie.
Kolejne dziesięć minut zajęło nam realizowanie przepisu. Lizałem jej cipkę, była taka smaczna i mokra. Paluszkami rozszerzyła wejście, mogłem podziwiać jej różowiutką szparkę i łechtaczkę powyżej. Zacząłem na zmianę lizać płatki, łechtaczkę i całować jej otworek, ależ byłem podniecony. Gdy słyszałem przyspieszony oddech Aldony, paluszki powędrowały w kierunku płatków i łechtaczki a jeden „zbłądził” i wszedł do szparki. Dziewczyna drgnęła całym ciałem, wiedziałem, że jest zadowolona. Po minucie pieszczot zdecydowałem przejść do kolejnego etapu. Klęknąłem pomiędzy jej udami, uniosłem jej kolana jeszcze wyżej, aż dotknęły biustu, nakierowałem nabrzmiałego członka na szparkę i powolutku wsuwałem go do ciepłego środka. Nie napotkałem żadnego oporu, cipka była zalana soczkami i intruz z łatwością wszedł do 2/3 długości. Poczułem to niesamowite doznanie zanurzenia penisa w ciasną, ale miękką, soczystą i mokrą cipkę. Zacząłem poruszać biodrami i delektować się widokiem wnikającego w głąb szparki nabrzmiałego kutasa. Penetrowałem ją coraz szybciej i mocniej, po chwili cały mój przyjaciel zniknął w cipce a Aldona, mając zamknięte oczy, stękała coraz głośniej.
— Mistrzu, świetnie gotujesz!! — krzyknęła, sapiąc mocno.
Po kilkunastu kolejnych ruchach penisem Aldona dostała orgazmu. Sapała głośno i oddychała szybko, jakby połykając powietrze. Mamrotała coś, nie zrozumiałem nic, ale nie dziwne, bo głowę zajmowało mi teraz moje rosnące podniecenie. Orgazm Aldony był silnym katalizatorem, jej pojękiwanie plus skurcze pochwy spowodowały, że szybko wyjąłem penisa ze szparki, zawyłem dosłownie i zacząłem tryskać spermą na jej cipkę. Gdy skończyłem, Aldona opuściła stopy na łóżko, a sperma kapała na narzutę. Padłem na plecy jak nieżywy, obok dziewczyny i słyszałem swoje i Aldony odgłosy łapania tchu. Położyłem dłoń na jej biuście i głaskałem go delikatnie. Leżeliśmy tak ze dwie minuty, bez słowa.
— Mistrzu, ależ to danie było smaczne — odezwała się Aldona — jesteś super mistrz, to było niesamowite!
— Tak, to było cudowne, jesteś wspaniałą dziewczyną — odparłem.
Leżeliśmy jeszcze chwilę na łóżku, rozmawiając o seksie.
— Muszę teraz pójść zrobić porządek z moją myszką, cała jest w budyniu — zaśmiała się — uprzedzam pytanie, nie będzie problemu, nie będziesz ojcem, byłam świadoma, co robię, mama mnie wyszkoliła i wyposażyła.
— Uff, emocje przysłoniły mi dbanie o bezpieczeństwo twoje i moje — odparłem.
Aldona poszła do łazienki i wróciła po kilku minutach.
— Kacper, dziękuję za cudowne chwile, jesteś chłopakiem dżentelmenem — powiedziała, będąc jeszcze w drzwiach pokoju — a co do seksu, to nadaję ci tytuł „Sexmistrza”!
Pocałowałem ja namiętnie w usta, po czym poszedłem do łazienki. Gdy wróciłem, Aldona była ubrana w czyste majteczki oraz biustonosz z kompletu, wzięła mnie za rękę i zeszliśmy na dół do salonu. W 10 minut przygotowaliśmy razem skromną kolację. To był piękny wieczór. Na do widzenia dostałem soczystego całusa.
— Do zobaczenia jutro na zakupach, mistrzu — zaproponowała Aldona.
— Do zobaczenia, moje ciasteczko z kremem — zażartowałem i parsknęliśmy śmiechem.

  Na drugi dzień rano poszedłem oczywiście na zakupy do warzywniaka z mocnym postanowieniem zrobienia żartu z podtekstem erotycznym.
— Dzień dobry — przywitałem się oficjalnie, bo obok mnie stała już jakaś studentka — Chciałbym prosić o dużego ogórka gruntowego  i żeby miał skórkę jak najbardziej nierówną, siostra nie chce takiego płaskiego i śliskiego, bo słaby z niego użytek ponoć.
— Czy taki może być? — spytała Aldona, prezentując w dłoni sękatego ogóra o długości 30 cm.
— Oooo, taki będzie świetny, dam informację od siostry, czy spasował — odpowiedziałem z zachwytem w głosie.
Kątem oka zauważyłem, że studentka patrzy na mnie z wytrzeszczem oczu, kompletnie skołowana.
— Mam cię, kupiłaś żarcik! — zaśmiałem się w duchu.
— Chętnie poznam opinię pana siostry — spokojnie skomentowała Aldona, robiąc do mnie „oczko” — nie jest pan jedyną  osobą, która pyta o takie okazy.
Kupiłem jeszcze dodatkowe produkty z kartki i poszedłem do domu. Po godzinie wróciłem do Aldony, nie było nikogo oprócz mnie przy straganie. Aldona zaśmiała się głośno i radośnie.
— Ale jaja, mówię ci — wypaliła — pamiętasz tę studentkę, która stała obok ciebie, gdy kupowałeś jarzyny? Spytała mnie, czy rzeczywiście dziewczyny kupują takie wielkie ogórki. Naściemniałam, że co kilka dni któraś przychodzi takiego kupić. Kupiła dwa ostatnie, jeden średni i drugi duży. Jestem ciekawa, czy zrobi sobie nimi dobrze! Aleś dał czadu!
— Widzisz, reklama dźwignią handlu — odparłem — a swoją drogą, ty nie chciałabyś spróbować? Nałożę na niego gumkę i ….. .
— Kurczę, ciekawa propozycja — skomentowała — ale muszę poczekać na kolejną dostawę. Kupię sobie marchew, ogórka i … cukinię, ale będzie ubaw!
— Chcę to koniecznie zobaczyć!! — skwitowałem szybko.
— OK, nie mam nic przeciwko — zaśmiała się — ale na dzisiaj po południu proponuję naturalną metodę zatykania szparki, co ty na to?
— Jesteśmy gotowi! — zasalutowałem
— Widzimy się u mnie o 17:00 w takim razie, pa! — zakończyła Aldona, bo podeszły do straganu dwie osoby na zakupy.

  Punktualnie o 17:00 zadzwoniłem do drzwi Aldony. Otworzyła, ale schowała się od razu za uchylonymi drzwiami, co mnie nieco zastanowiło. Wyjaśnienie okazało się prozaiczne, Aldona wyszła dopiero co spod prysznica i przepasana była tylko ręcznikiem.
— Witaj piękna! — przywitałem się. — Mam nadzieję, że nie każdego gościa witasz tak … otwarcie?
— No jasne, że nie każdego, głuptasie ¬— odpowiedziała na moją zaczepkę słowną — wiedziałam, że to ty dzwonisz. A co, nie podam ci się w takim stroju?
— Ładniej będzie ci tak! — stwierdziłem i pociągnąłem za ręcznik.
— No tak, rzeczywiście ładniej mi tak — zaśmiała się i przytuliła do mnie — wyskakuj z ciuchów, nie będę się tuliła do twoich gaci i koszuli.
Szybko pozbyłem się ubrania, Aldona w tym czasie zamknęła drzwi na zamek. Poczułem, jak ciepłe ciałko przylgnęło do mojego, jej biuścik rozpłaszczył się na mojej klacie, a dłonie skrzyżowały się na plecach.
— Tęskniłam za wami, strasznie tęskniłam! — powiedziała, patrząc mi teraz prosto w oczy. — Co dzisiaj upichcimy? Albo nieważne, chcę teraz, od razu, szybko!
Odskoczyła ode mnie, przyjęła pozycję na czworaka i krzyknęła:
— Wsadź mi, bo oszaleję!!
— Ależ jesteś wyposzczona! Jeden dzień przerwy i takie potrzeby? – skomentowałem.
— Nie pytaj, tylko wsadzaj! — krzyknęła.
— Jak mnie będziesz pospieszać, to pomylę się i w dupeczkę ci wsadzę — prychnąłem.
— Wsadzaj gdzie chcesz, byle szybko! — skwitowała moje wahania.
— Cholera, mam szansę wsadzić dziewczynie kutasa w dupę i to bez pytania! — przebiegła mi przez głowę myśl. — Który chłopak by z tego nie skorzystał?!!
— Sama chciałaś! — oznajmiłem.
Chwyciłem nabrzmiałego już penisa w dłoń, a ponieważ nie miałem w zasięgu żadnego nawilżacza, splunąłem na dłoń kilka razy i śliną posmarowałem rozetkę pupy Aldony i przy okazji mojego kutasa. Przymierzyłem zadowolony w dziurkę analną i lekko popchnąłem. Pupa zareagowała oporem, wtedy Aldona dłońmi rozszerzyła pośladki i otworek stał się lepiej widoczny. Ponowiłem nacisk, teraz udało się minimalnie wsadzić czubek penisa, ale opór był znaczący.
— Śmiało, nie jestem tam dziewicą — sapnęła napalona Aldona.
Pchnąłem mocniej, dodatkowo dziewczyna cofnęła pupę, penis wszedł główką do odbytu. Pchnąłem mocnej i wszedł dalej, cofnąłem i znowu pchnąłem. Powoli, ale systematycznie kutas wbijał się w dziurkę coraz głębiej. Czułem na penisie mocny ucisk zwieracza, ale ciasne wejście mi wręcz pomagało. Gdy po kilkunastu pchnięciach kutas zaparkował głęboko, Aldona zdjęła dłonie z pośladków, a ja chwyciłem ją dłońmi w talii. Byłem tak zszokowany i szczęśliwy, że nie słyszałem jęków Aldony, skupiłem się na tym, aby nie odpuścić takiej okazji i zakończyć wytryskiem w środku. Trzymałem więc mocno talię i przykucnięty zacząłem penetrować analną dziurkę partnerki. Robiłem to pierwszy raz, więc żeby Aldona nie zmieniła zdani, trzymałem mocno i szybko ruchałem jej odbyt. Aldona pacami jednej dłoni pobudzała swoją łechtaczkę, sapaliśmy oboje i stękaliśmy podnieceni. Intensywna penetracja dała mi wybuchowy orgazm i strzelałem właśnie spermę do jej odbytu, a było jej tyle, że nie mieściła się w środku i wypływała obok mojego penisa. Spływała po pośladkach i udach dziewczyny. Mój orgazm był dla Aldony katalizatorem i po chwili to ona szczytowała głośno, mamrocząc jakieś wyrazy bez sensu. Byliśmy spoceni i wykończeni. Po chwili oba golasy leżały na podłodze przedpokoju i sapały nadal.
— Ale to było cudowne, nie mogłam dłużej czekać — odezwała się pierwsza — naszła mnie jakaś taka straszna ochota na seks, teraz, już, natychmiast!
— Zauważyłem, nawet tyłeczek mi dałaś, dziękuję bardzo — odpowiedziałem — to był mój pierwszy raz, jeśli chodzi o anal, nie uszkodziłem cię?
— Spokojnie, kilku już tam było, powiem ci, że to dziwne, ale ciekawe przeżycie — odparła i usiadła na podłodze.
Wstałem i pomogłem jej wstać, na podłodze była mała plama spermy, która wyciekła z jej pupy.
Poszliśmy razem pod prysznic, namydliliśmy się nawzajem i myliśmy się, jej delikatna, śliska na dodatek skóra wprawiała mnie w zachwyt, byłem naprawdę szczęśliwy. Po kąpieli przygotowaliśmy kolację, zrobiliśmy to na golasa, tak dla uciechy oczu. Pierwszy raz mogłem konsumować na dwa sposoby.

  Kolejnego dnia byłem na zakupach już o ósmej rano, widok Aldony od razu spowodował uśmiech na mojej twarzy.
— Cześć Aldona, jak się czujesz po wczorajszych harcach? — spytałem z troską w głosie.
— Cześć Kacper, trochę mnie szczypie, wiesz gdzie, ale wszystko w porządku, dwa dni bez anala i wszystko wróci do normy — odparła z uśmiechem.
— Wiesz co, dzisiaj proponuję dłuuuuugi nocny spacer, pooglądamy gwiazdy, ma być czyste niebo — zaproponowałem — weźmiemy termosik, siądziemy sobie w parku, to będzie romantyczna noc, co ty na to?
— Mistrz romantyk, ciekawe połączenie — odparła — ja wczoraj pokazałam swoją dziką stronę, teraz ty pokazujesz swoją romantyczną, fajna sprawa. Jasne, chętnie pójdę z tobą na nocny spacer.
Nocny spacer zaczęliśmy o 22:00, to było cudownych pięć godzin spacerowania, przytulania, całowania, patrzenia w gwiazdy i rozmawiania na wszelkie tematy. Potem odprowadziłem Aldonę do jej domu, a ja wróciłem podekscytowany do siebie.

  Kolejny dzień i kolejne zakupy w warzywniaku.
— Przyszła nowa dostawa ogórków, cukinii, marchewek i innych jarzyn — przywitała mnie radośnie Aldona kolejnego już  ranka wakacyjnej pracy — skompletowałam już kilka okazów, proponuję zrobić z nich użytek wieczorem, masz ochotę?
— Wiesz, dla mnie to konkurencja, ale chętnie popatrzę — odparłem, niby zaskoczony.
— Twój przyjaciel nie ma konkurencji, to będzie tylko coś … perwersyjnego — usłyszałem.
— Żartowałem, jasne, że chętnie spotkam się z tobą wieczorem — odpowiedziałem uśmiechając się.
  Wieczorne spotkanie zaczęło się od prezentacji erotycznych warzyw. Świetnie prezentował się ogórek, za to marchewka była najdłuższa, ale cukinia biła oba poprzednie na głowę, była naprawdę imponująca. Warzywa były świeżo umyte i leżały sobie na stole w salonie, dorzuciłem jeszcze do nich paczuszkę prezerwatyw. Aldona rozpakowała gumki i założyła pierwszą na marchewkę, ja ozdobiłem ogórka. Zostawiłem najciekawszy zestaw dla Aldony i patrzyłem, jak naciąga kondoma na cukinię, ale to był widok. A żebyście widzieli jej zachwycony wzrok, już była wyraźnie podniecona.
— Dobra, przenosimy się na sofę — zarządziła i rozebrała się szybko.
Usiadła na sofie, pupa na brzegu, kolana wysoko, stopy podpierały sylwetkę. Trzymała w dłoni marchewkę w lateksowym płaszczyku, której koniec przytknęła do szparki i pchnęła. Marchewka weszła łatwo, zbyt łatwo moim zdaniem.
— Cienka, nie ma co próbować, niech 14-latki sobie tym dogadzają, ale może do pupy się nada, potem sprawdzę — zaopiniowała pierwsze warzywo, po czym odłożyła na bok.
Podałem jej otulonego w prezerwatywę ogórka, którego ze 3cm wsadziła do szparki.
— O, ten już lepszy, wpycha się z lekkim oporem, to nie to, co marchewka — skomentowała.
Zaczęła wtedy penetrować swoją szparkę, ogórek miał bardzo nierówną skórkę i zapewne świetnie drażnił ścianki jej pochwy.
— Nooo, to już jest zdecydowanie dobry gadżet do masturbacji — powiedziała lekko podnieconym głosem — szoruje pięknie moją dziurkę.
Wykonała kilkanaście wsadów i zadowolona odłożyła ogórka na bok.
— Niezły jest, ale daj mi tego olbrzyma teraz — poprosiła.
— A mogę ja zaaplikować ci cukinię? — spytałem podnieconym głosem.
— Jasne, ulżyj sobie — odparła spokojnie.
Wziąłem cukinię do prawej dłoni, zrobiłem siad płaski przed szparką, palcami drugiej dłoni rozszerzyłem nieco płatki i przytknąłem warzywko do otworka. Docisnąłem lekko, dziurka stawiała opór. Postanowiłem nieco ja przygotować, więc sięgnąłem językiem do płatków i zacząłem standardową grę wstępną. Języczek szalał, liżąc płatki, łechtaczkę, wewnętrzne obszary ud, nawet rozetkę polizałem kilka razy. Potem dołączyłem paluszki i po kilku minutach cipka była mokra od jej własnych soczków. Uznałem, że jest gotowa na przyjęcie trzeciego gościa. Przytknąłem cukinie do szparki i pchnąłem energicznie, cukinia wślizgnęła się trochę do środka.
— Ależ się rozpycha, skubana ¬ — sapnęła Aldona.
Kontynuowałem „atak”, po kilku rucha frykcyjnych połowa cukinii zniknęła wewnątrz. Wtedy zacząłem poruszać nią tam i z powrotem. Podobało mi się, gdy cofająca cukinia „zabierała ze sobą” mięśnie ujścia pochwy, po czym wciskała je do środka. Zacząłem z pasją penetrować jej cipkę, a dziewczyna stękała na początku, ale potem, gdy pochwa dostosowała się do wielkości intruza, zaczęła wydawać seksowne dźwięki. Wtedy wpadłem na pomysł uatrakcyjnienia seksu. Klęknąłem i przystawiłem swojego nabrzmiałego penisa do rozetki Aldony. Zanim zdążyła zaprotestować, wsadziłem główkę do jej pupy.
— Oooo, czuję drugiego intruza — sapnęła — mam zmieścić ich obu?
— Dasz radę — odpowiedziałem, wpychają kutasa do połowy.
Teraz jedną ręką penetrowałem cukinia jej cipkę a swoim kutasem dziurkę poniżej. Starałem się utrzymać rytm, wsadzam kutasa, cofam cukinię i tak w kółko. Zauważyłem wtedy, że dłoń Aldony wylądowała na jej łechtaczce i energicznie ją masowała. Dziewczyna skamlała z rozkoszy, ja też byłem blisko finału. Jeszcze kilkanaście ruchów i stęknąłem głośno, po czym zacząłem zalewać jej pupę ciepłym płynem. Dołączyła do mnie Aldona i razem krzyczeliśmy, przeżywając orgazmy.
Aldona siedziała, a ja klęczałem, oboje wymęczeni seksem, łapaliśmy oddechy.
— Ja pierniczę, ale jazda — pierwsza odezwała się Aldona — pierwszy raz miałam zatkane obie dziurki.
Patrzyłem na Aldonę z uwielbieniem, po raz kolejny dała mi eksplodujący orgazm, seks analny i możliwość podziwiania jej boskiego ciała w szczegółach anatomicznych.
— Aldona, kocham cię! — wypaliłem.
— Wiesz co, chodźmy najpierw pod prysznic, potem będziesz mi prawił komplementy — stwierdziła i pobiegła do łazienki.
— Mówiłeś że mnie kochasz, dobrze słyszałam? — spytała, gdy byliśmy ponownie w salonie.
— Tak, mogę to powtórzyć, jeśli chcesz — odparłem.
— To miłe słowa, dziękuję, ja też cię kocham — odpowiedziała i przytuliła się do mnie.
Położyliśmy się i przytuleni spędziliśmy tak z pół godziny, bez słów i gestów, po prostu leżeliśmy razem.
  Kolejne tygodnie pełne były spacerów, wspólnych kolacji, przytulania, całowania i oczywiście seksu. Uprawialiśmy seks spontanicznie, teraz już z zabezpieczeniami, tworzyliśmy wspaniałą parę młodych, zakochanych ludzi. A zaczęło się tak niewinnie, po prostu od zakupów w warzywniaku.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

OsobaX

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *