Roksana, 29-letnia brunetka o zmysłowych oczach i pełnych ustach, była uosobieniem sukcesu. Jako menedżerka w korporacji, w eleganckich garsonkach i szpilkach, z dumą nosiła swoje duże, kształtne piersi w rozmiarze 95G, które przyciągały spojrzenia współpracowników. W biurze rządziła z pewnością siebie, negocjując kontrakty i zarządzając zespołem, ale w domu, z Bartkiem, jej 39-letnim mężem i kierownikiem w innej firmie, życie stawało się polem walki między jej zasadami a jego zboczonymi fantazjami. Bartek, zadbany, z bystrym spojrzeniem, skrywał mroczne pragnienia – marzył, by zrobić z Roksany wyuzdaną sukę, by patrzeć, jak inni ją pieprzą, zostać rogaczem, a najbardziej podniecała go wizja podwójnej penetracji jego żony.
Od miesięcy Bartek namawiał Roksanę, by dała się porwać jego wizjom.
– Kochanie, pomyśl, jak dwóch kolesi rżnie cię w cipę i dupę, aż piszczysz – szeptał przy śniadaniu, jego oczy błyszczały, a ona, speszona, odwracała wzrok, czując, jak serce wali jej z niepokoju i dziwnego podniecenia.
– Bartek, przestań, to za dużo, nie jestem taka – rzucała, choć w głębi duszy rozterki ściskały jej żołądek: czy jest zbyt sztywna, by to rozważyć, czy może te brudne myśli ją kręcą?
Bartek nie ustępował, eskalując swoje pomysły. Pewnego wieczoru postawił na stole błyszczący korek analny i powiedział:
– Roksi, noś to cały dzień, proszę.
Roksana, czerwona jak burak, odmawiała, kręcąc głową, ale jego natarczywość i wizja tego, co mogliby zrobić, zaczęły kruszyć jej opory.
– Daj spokój, kochanie, jeden dzień, dla mnie, zobaczysz, jak cię to nakręci – naciskał, głaszcząc jej udo, a ona, po długiej chwili wahania, w końcu skinęła głową, czując, jak ciekawość wygrywa z lękiem.
Następnego dnia Roksana, pracowała zdalnie. Wstała rano, wciąż z rozterkami, ale w łazience, z drżącymi rękami, nasmarowała lśniący korek lubrykantem i wsunęła go w dupę, czując, jak rozciąga jej ciasny otwór. Sapnęła, gdy usiadła przy biurku, korek wbijał się głębiej, a każdy ruch – sięganie po kawę, wiercenie się na krześle – przypominał jej o jego obecności. Jej cipka robiła się mokra, a myśli wędrowały do Bartka i jego fantazji. Pracowała nad raportami, ale co chwilę zerkała na zegarek, czekając na jego powrót, podniecona i niespokojna. Zapach jej perfum mieszał się z subtelnym aromatem podniecenia, gdy korek drażnił ją przez cały dzień, budząc w niej nową, dziką stronę.
Gdy Bartek wrócił do domu, zastał Roksanę w cienkiej koszuli nocnej, leżącą na łóżku, z oczami błyszczącymi od oczekiwania. Rzucił teczkę, jego wzrok zapłonął, gdy zobaczył jej zarumienione policzki.
– Ty moja mała suczko, nosiłaś korek, co? – spytał.
– Sprawdź sam – odpowiedziała.
Nie czekał nawet aż skończy mówić. Zdarł niej koszulę, odsłaniając nagie, pełne cycki. Pchnął ją na plecy, rozchylił jej nogi. Zobaczył kryształek – koniec korka. I piękną mokrą pizdę. Sięgnął po wielkie, czarne dildo – grube, żylaste, 25-centymetrowe. Splunął na nie i wepchnął w jej cipkę, rozciągając ją brutalnie, aż krzyknęła, a jej soki chlupotały przy każdym pchnięciu. Zapach jej podniecenia, ciężki i słodkawy, wypełnił sypialnię, mieszając się z odgłosami jej stęków i mokrego tarcia. Bartek, widząc korek w jej dupie, stęknął z podniecenia.
– Lubisz to, co? – spytał , posuwając dildo w jej piździe.
– Tak – z wahaniem cicho szepnęła Roksana
– Lubisz być tak wypełniona, moja mała dziwko?” – ciągnął, a ona, nabierając śmiałości, odpowiedziała głośniej
– Tak, lubię!.
– A jak cię rżnę w dwie dziury, co? – ryknął, przyspieszając ruchy dilda.
– Tak! – krzyknęła, jej głos zadrżał, ale brzmiał pewniej.
– Lubisz, jak cię rżnę jak kurwę, hę? – warczał, ściskając jej cycki, aż sapnęła.
– Tak, Bartek, tak! – wrzasnęła, jej opory pękały.
– Lubisz, jak cię rżnę w dwie dziury, jak tanią kurwę, powiedz to! – ryknął, a Roksana, w uniesieniu, z ciałem drgającym, wykrzyczała:
– Tak, kurwa, lubię, jak mnie rżniesz w dwie dziury, jak tanią kurwę!.
Bartek, z fiutem twardym jak skała, wyciągnął dildo, mokre i ociekające jej sokami, i podsunął je Roksanie pod nos.
– Wąchaj, suko, czujesz swoją pizdę? – warknął, a Roksana, w transie, powąchała, wdychając słodkawy, ciężki zapach, po czym oblizała je, koniuszkiem języka. Wzięła je od Bartka, spojrzała na niego i podsunęła mu pod nos:
– A Tobie podoba się zapach mojej pizdy?
– Tak.
– A smak?
Zaszokowany Bartek zaczął zlizywać soki żony z dilda.
– Do twarzy ci z czarnym – stwierdziła żona.
Pchnęła go na plecy, wspięła się nad niego i przysunęła mokrą pizdę do jego twarzy.
– A teraz liż – rzuciła, a Bartek, posłuszny, wylizał jej cipkę, jego język zanurzał się w jej szparze, chłonąc jej smak i zapach. Jęknęła, po czym obróciła się, podsuwając mu dupę.
– Teraz tu, liż moją dupę – sapnęła, a on lizał jej ciasny otwór, wilgotny od korka, podczas gdy ona jeździła po jego twarzy, jej soki i pot spływały po jego brodzie, a dźwięki jej stęków i mokrego tarcia wypełniały pokój.
Wstała, stanęła nad nim, chwyciła dildo i wsunęła je w pizdę, rozciągając się, aż sapnęła, a soki chlupały. Siadła okrakiem na Bartku, jego twardy kutas wbił się w jej dupę, a ona ujeżdżała go, wpychając dildo w cipkę. Ich ciała plaskały o siebie, jej cycki podskakiwały, a zapach seksu. potu, spermy, jej pizdy – był wszechogarniający.
– Rżnij mnie, skurwysynu! – wrzasnęła, a Bartek, warcząc, posuwał jej dupę – ruchaj swoją tanią kurwę.
– Dawaj, wypełniaj mnie!” – krzyknęła, jej ciało drgało, cipka zaciskała się na dildzie, a dupa pulsowała wokół jego fiuta. Bartek, nie mogąc wytrzymać, ryknął:
– Ty pierdolona suko, dochodzisz, co?
– Tak, kurwa, rżnij mnie mocniej! – zawyła w ekstazie.
Ich ruchy przyspieszyły, łóżko trzeszczało, pot spływał po ich ciałach, a zapach ich namiętności – ostry, zwierzęcy – wypełniał każdy centymetr pokoju. Bartek spuścił się w jej dupie, gorąca sperma zalała jej wnętrze, a Roksana, trzęsąc się, doszła, jej cipka ściskała dildo, soki chlapały na jego brzuch. Padli na łóżko, zlani potem i sokami, dysząc ciężko, ich ciała splątane w mokrych prześcieradłach.
– Lubię być twoją kurwą – szepnęła Roksana z uśmiechem triumfu.
Bartek, wciąż oszołomiony, przytulił ją, po czym oboje zapadli w głęboki sen, otoczeni zapachem ich dzikiej, nieokiełznanej namiętności.
aż oboje, w dzikim uniesieniu, przeżyli orgazm – on spuścił się w jej tyłek, a jej cipka pulsowała na dildzie, soki spływały po udach. Padli na łóżko, zlani potem, dysząc, i zasnęli
w chaosie mokrych prześcieradeł, z zapachem seksu wciąż unoszącym się w powietrzu.
Leave a Reply