Znajoma z pociagu

  Tego lata rodzice chcieli nas usamodzielnić, dlatego wykupili nam noclegi w chatce i dali wolną rękę.

Tak więc ja, siedemnastoletni Maciek oraz szesnastoletni brat Bartek, jechaliśmy właśnie pociągiem na wakacje. Rodzice, po uzgodnieniu z nami oczywiście, wybrali mały apartament w Pieninach. Musieliśmy dojechać pociągiem i potem autobusem do Szczawnicy. Plecaki załadowane po dach, sprzęt turystyczny spakowany, jeszcze pięć godzin pociągiem, jakoś to wytrzymamy.

Siedzieliśmy w przedziale I klasy, na jednej ze stacji, do naszego przedziału dołączył facet, z córką w naszym wieku. Graliśmy w karty z bratem, a ładna dziewczyna w krótkiej spódniczce, siedziała naprzeciwko mnie. Po pół godzinie wspólnej jazdy, ojciec poszedł do bufetu.

— Patrycja, idę coś zjeść, wrócę za jakieś pół godziny — powiedział ojciec dziewczyny.

— W porządku — usłyszeliśmy miły głos.

Popatrzyliśmy na nią wtedy, potem po sobie i … graliśmy dalej.

— Dokąd jedziecie na wakacje? — spytała dziewczyna. — Ja jadę z tatą do Szczawnicy.

— Jedziemy z bratem do Szczawnicy — odpowiedziałem.

— Też do Szczawnicy?? A jakie macie plany? — kontynuowała rozmowę.

Popatrzyłem na Bartka i postanowiłem zażartować sobie z dziewczyny.

— Jedziemy rwać dziewczyny — powiedziałem spokojnie — ponoć tam jest wiele chętnych i łatwych.

— Cooooo, co takiego? Żartujesz sobie? — prychnęła. — Ale z was prymitywy.

— Będziemy szukać takich z niebieskimi majtkami … jak twoje — kontynuowałem.

— Cooooo?! — zaprotestowała ostro. — Jesteście zboki. Dziewczynom pod spódniczkę zaglądacie?

Przez kwadrans nie zadała już żadnego pytania i siedziała zadąsana. Chciała sięgnąć w pewnym momencie do torby na górze, ale nie mogła sobie poradzić.

— Pomożecie mi ściągnąć tę zieloną torbę? — zapytała niespodziewanie i łagodnie.

— Sięgnij sama, wolę popatrzeć na twoje niebieskie majtki kolejny raz — odparłem i wróciłem do gry w karty.

— Tego już za wiele, poskarżę się tacie! — fuknęła.

— Już to widzę! — odparłem.

— „Tato oni mi zaglądają pod spódnicę”, „tato oni wiedzą, że mam niebieskie majtki” — udawałem głos ojca — hahaha!

— Jesteście chamscy! — zakończyła prośby o pomoc.

Ojciec wrócił z bufetu, dziewczyna nie patrzyła w ogóle w naszą stronę ale ściskała jeszcze mocniej kolana.

— Tato, oni są niegrzeczni, możesz ich skarcić? — zaapelowała do ojca.

Ojciec popatrzył na nas, my na niego, po czym ojciec uśmiechnął się leciutko pod nosem.

— A cóż ci oni uczynili takiego? — spytał ojciec spokojnie.

— Nooooo, nie chcieli mi pomóc ściągnąć torby i … zaglądają mi … pod spódniczkę — wystękała.

— Torbę zaraz pomogę ci ściągnąć, a co do spódniczki, po co ubrałaś taką krótką? — odpowiedział. — Pewnie wszyscy w pociągu już widzieli, że masz dzisiaj te w niebieskim kolorze.

— Taaaaato, no co ty! — prychnęła i nie odzywała się z dziesięć minut.

Ojciec skończył czytać gazetę, my skończyliśmy grać w karty, dziewczyna siedziała jak posąg.

— Słuchajcie młodzi ludzie — odezwał się ojciec — może nie będziesz się dąsać Patrycja, a wy chłopaki zmienicie metody podrywania, co?

— Proszę pana, ja tylko żartowałem, nie chciałem jej zdenerwować, tak jakoś wyszło — odparłem.

— Patrycja, przepraszamy za nasze zachowanie, nie jesteśmy tacy jak myślisz — zwróciłem się do dziewczyny — ja mam na imię Maciek a to jest mój brat Bartek.

Wyciągnąłem do niej dłoń na zgodę, długo się zastanawiała co ma zrobić, ale w końcu odparła:

— Dobra, już się nie gniewam.

Zrobiła to trochę z własnej woli a trochę zapewne pod wpływem ojca, który wcześniej powiedział:

— Widzisz, są dobrze wychowani, zrobili ci psikusa po prostu. Są różne metody na zwrócenie na siebie uwagi, niektóre ryzykowne, ale doceń ich zamiary, ja ich rozumiem.

Dziewczyna odblokowała się, a ja postanowiłem załagodzić sprzeczkę. Wstałem i ściągnąłem zieloną torbę.

— Proszę, chciałaś ją mieć na dole — stwierdziłem — przepraszam jeszcze raz za wcześniej.

— Dziękuję za torbę, już się nie gniewam — odparła i nawet się uśmiechnęła.

Pogrzebała chwilę w torbie i wyjęła książkę. Ja od razu wystawiłem torbę na górę, żeby mogła sobie usiąść.

— Ciekawa książka? — spytałem.

— Tak, fajna, jestem w połowie i nie mogę się doczekać zakończenia — odparła słodkim głosem – lubię książki przygodowe.

— O, to tak jak ja — odparłem — ale tej nie czytałem, zapamiętałem tytuł i poszukam jej.

— Jak skończę, to mogę ci pożyczyć — odparła — jedziemy w to samo miejsce, może będzie okazja się spotkać.

— Super, jesteś uprzejma i … ładna — zdecydowałem się na komplement.

Ojciec popatrzył na mnie wtedy i uśmiechnął się a Patrycja zarumieniła się lekko.

— Wie pan, bo jedziemy do Szczawnicy a … Patrycja mówiła, że też tam jedziecie — skierowałem kilka słów do ojca dziewczyny.

— Tak, dokładnie tam właśnie — odpowiedział — sami jedziecie? Gdzie macie zakwaterowanie?

— Rodzice nas „usamodzielniają”, jak to określili — kontynuowałem rozmowę — jedziemy z bratem na tydzień, pochodzić po górach.

— Ooo, to może wybierzemy się z wami na jakąś wycieczkę — zasugerował tata — my rzadko idziemy w góry, ale z takimi wytrawnymi turystami chętnie się zabierzemy, co Patrycja?

— Tak, chętnie, dawno nie byłam w górach — dołączyła dziewczyna.

Ojciec dał mi swoją wizytówkę, mówiąc:

— Jak zaplanujecie jakiś wypad w góry, to dajcie znać dzień wcześniej, dobrze?

— Jasne, dam znać na pewno — odparłem.

Dalszy ciąg podróży pociągiem upłynął na rozmowach, nawet mój nieśmiały brat gadał jak najęty.

Na stacji w Nowym Targu, gdy wysiedliśmy, ku naszemu zaskoczeniu, ojciec dziewczyny zaproponował nam podwózkę. Miał znajomego w Nowym Targu, który przyjechał po kwadransie  samochodem i zabraliśmy się z nimi.

Po trzydziestu minutach byliśmy w Szczawnicy. Patrycja z ojcem wysiedli zaraz za centrum, a nas, na prośbę taty Patrycji, jego znajomy zawiózł w okolice naszej kwatery. Okazało się, że to niecały kilometr dalej. Podziękowaliśmy i rozglądaliśmy się za budynkiem z naszym apartamentem.

Trafiliśmy na dwupiętrowy budynek, nasz lokal był na II piętrze z widokiem na Pieniny. Rozpakowanie zajęło nam pół godziny, a ponieważ było jeszcze jasno, godzina szósta, zwiedziliśmy okolicę. Po powrocie siedliśmy do stołu, żeby zaplanować pierwszy wypad w góry. Ponieważ chcieliśmy pójść razem z Patrycją i jej tatą, wybraliśmy łagodną trasę do Bacówki pod Bereśnikiem. Ze Szczawnicy Zdroju, szlakiem niebieskim, potem czarnym zajmie nam spokojnym krokiem 2.30h, a zejście drogą to około 0.30h. Dzwonię więc do ojca Patrycji, od razu rozpoznał kto dzwoni i umówiliśmy się w punkcie startowym na jutro, na dziesiątą, pogoda zapowiadała się bardzo dobra na wędrówki, lekkie zachmurzenie ale bez deszczu, dobra widoczność.

  Rano zjedliśmy śniadanie i o dziesiątej byliśmy w punkcie startowym. Patrzę, a tu idą w naszą stronę dwie znajome osoby, ubrane w sprzęt turystyczny wysokiej klasy, buty turystyczne, plecaczki, okulary, nakrycia głowy.

— Dzień dobry — przywitałem się — tym razem widzę, że wy zrobiliście nam psikusa, to rewanż Patrycja?

— Tak, dokładnie, chciałam się wam odgryźć — odparła — ale jesteśmy kwita i w sumie to was lubię.

Spędziliśmy fajnie ten dzień, zjedliśmy obiad w Bacówce i około trzeciej po południu byliśmy w Szczawnicy.

— Może wpadniecie do nas na ognisko? — spytała Patrycja. — Mamy ogródek, miejsce na ognisko. Widzimy się o siódmej? Adres masz tu na karteczce.

Dziewczyna okazała się bardzo fajna, rozgadana, rezolutna i świetnie radziła sobie w czasie wędrówki.

Skorzystaliśmy oczywiście chętnie z zaproszenia. Po ognisku, notowania Patrycji jeszcze wzrosły, była duszą towarzystwa, ślicznie śpiewała, no po prostu cud dziewczyna.

— Fajna ta dziewczyna, no nie Bartek? — spytałem brata.

— Tak, super fajna i do tego zgrabna, że hej! — odpowiedział Bartek. — Lubisz ją?

— Tak, jest fajna i polubiłem ją — odparłem — może da się namówić na coś więcej?

  Kolejny dzień spędziliśmy we dwójkę z bratem, łażąc po Trzech Koronach, a potem wypożyczonymi rowerami pojechaliśmy na Słowację. Około szóstej zadzwonił telefon, to był tata Patrycji z propozycją.

Patrycja chciała się z nami spotkać i zobaczyć jak mieszkamy. Doprowadziliśmy do porządku nasz apartament i o siódmej zawitała w nasze progi śliczna Patrycja.

— Fajny macie apartament, taki … małżeński, z dużym łóżkiem — skomentowała — miejsca dużo, łazienka super, kabina na dwie osoby, do tego oddzielne łóżko, aneks kuchenny, fajne lokum. Pomieszkałabym tu z wami chętnie.

— Serio? Chciałabyś? — zapytałem zaskoczony. — A co na to twój tata?

— Rozmawiałam z nim, ma do was zaufanie, nie ma nic przeciwko — odparła. — To skoczę po ciuchy i wracam za pół godziny, OK?

Laska w moich majtkach zareagowała natychmiast, nawet nie przypuszczałem, że aż tak.

Zadzwonił tata Patrycji:

— Chłopaki, zadbajcie o moją córkę, dobrze? Niech ma szczęśliwe wspomnienia z wakacji. Jesteście w tym samym wieku, znajdziecie na pewno wspólny język, zresztą na wycieczce było wam fajnie w jej towarzystwie z tego co widziałem.

— Jasne, zaopiekujemy się nią, słowo! — odpowiedziałem do słuchawki.

— Bracie, w naszym domu nocować będzie super zgrabna dziewczyna, musimy zadbać o jej potrzeby, ma być szczęśliwa, rozumiesz? — mrugnąłem do brata porozumiewawczo.

Zjedliśmy kolację, potem siedzieliśmy do dziesiątej i rozmawialiśmy o czym tylko się dało z naszą cud dziewczyną.

— Słuchajcie, fajnie się z wami rozmawia, ale czas na prysznic i … relaks — powiedziała Patrycja.

— Tak, czas na spanie, racja — ziewnął Bartek.

— Co do relaksu, to chyba wiem co zrobimy — powiedziałem z uśmieszkiem — mam super pomysł !

Pierwsza kąpała się Patrycja, potem Bartek i na końcu ja.

— Patrycja, chętnie zrobiłbym ci masaż, po trudach wędrówki, to byłoby dla ciebie relaksujące — rzuciłem propozycję — co ty na to?

— Chętnie ! — odpowiedziała tajemniczo i położyła się na małżeńskie łóżko.

— Ale musisz odsłonić trochę ciałka — dodałem.

Patrycja bez skrępowania zrzuciła z siebie koszulkę nocną i w samych majteczkach znowu padła na łóżko, twarzą w dół.

Z entuzjazmem wziąłem się do masażu. Masowałem kark, plecy, ręce, uda, łydki. Potem dołączył do mnie Bartek i masowaliśmy równocześnie, różne partie jej pięknego ciała.

— Świetnie wam idzie — odezwała się nagle Patrycja — należy wam się nagroda.

Wtedy odwróciła się na plecy. Zszokowała nas tym, ale gapiliśmy się teraz na jej cycki.

— To który pomasuje mi biust? — spytała zaczepnie.

Skoczyłem od razu, żeby wyprzedzić Bartka, ale on był szybszy. Położył dłonie na biuście Patrycji, zaczął je powolutku masować. Krążył dłońmi po obu cycuszkach, a były one jak na szesnastoletnie bardzo wydatne. Zazdrościłem mu, a on cieszył się wyraźnie nagrodą, jaką ufundowała mu Patrycja.

— Ale suuuuuuper — wzdychała — świetnie to robisz, czuję się odprężona. Należy ci się kolejna nagroda. Uniosła biodra i ściągnęła majteczki, teraz leżała już cała golutka, piękna i powabna.

— A tutaj mnie też pomasujesz? — spytała i rozszerzyła nogi. — Zwykle robię to sama, ale chętnie skorzystam z twoich miłych dłoni.

Bartek zastygł, był tak przejęty, że nie mógł się poruszyć. Pewnie pierwszy raz widział gołą dziewczynę z tak bliska i na własne oczy. Ale widać było, że jego kutasik wyrywał się na wolność.

Po chwili masował brzuch, piersi, znowu brzuch, uda, ponownie brzuch, aż zdecydował się na włożenie jednej dłoni w krocze dziewczyny. Nie protestowała, więc palcami zaczął głaskać jej cipkę, z góry na dół i z powrotem. Patrycja rozszerzyła nogi jeszcze bardziej i zgięła nogi w kolanach. Bartek wsunął natychmiast dłoń w pobliże cipki i zaczął okrężnymi ruchami ją masować. Patrycja jęknęła cichutko i uniosła nieco biodra. Zrozumiałem o co jej chodzi i podłożyłem pod jej pupę poduszkę, wtedy kolana powędrowały w kierunku jej głowy. Naszym oczom ukazała się w pełnej krasie, piękna, różowa cipka. Nie wytrzymałem wtedy i ściągnąłem majtki. Bartek zrobił to samo i staliśmy ze sterczącymi penisami, gapiąc się na ogoloną szparkę.

— Aaaaaależ ty … masz … cudowną cipkę — wypaliłem i usiadłem pomiędzy jej udami.

— Podoba ci się? Naprawdę? — spytała łagodnym tonem – To może ją pocałujesz?

Bartek rzucił się jak lew i pocałował cipkę.

— Oooooch, jaki napalony jesteś! — dygnęła ciałem. — Pewnie twój penis stoi na baczność!

— O tak, stoi jak stalowy pal! — krzyknął Bartek.

— To na co czekasz! Do dzieła! — krzyknęła.

Bartek wskoczył na nią i przyłożył penisa do dziurki, po czym nie czekając na zgodę, wsadził jej całego do dziurki. Była mokra, więc od jednego pchnięcia wszedł cały.

— Oooch, jak cudnie, nie miałam penisa w cipce już ze dwa tygodnie, koszmar — usłyszałem. Zazdrościłem mu, że może panienkę ruchać ot tak, bez większych starań o zgodę. A ruchał ją ostro, aż jęczała głośno. Bartek nie miał dużego doświadczenia z tego co wiem, więc szedł na całość, bez zmiany pozycji czy zmiany sposobu dogadzania Patrycji.

Gdy wiedziałem, że zaraz skończy, krzyknąłem:

— Bartek, nie do środka!!

Na szczęście usłyszał, wycofał się szybko i trysnął spermą na jej brzuch, potem dorzucał tylko kolejne porcje. Opadł z sił i po chwili leżał obok Patrycji.

— Szybko skończył, a ja nie zdążyłam z orgazmem — powiedziała zatroskana — pomożesz mi Maciek?

Wskoczyłem na łóżko, wytarłem chusteczkami spermę brata, obróciłem Patrycje do pozycji na czworaka i bez namysłu wsadziłem jej kutasa w cipkę.

— Ooo, masz większego, to dobrze — stwierdziła stękając nieco.

Wsadzałem kutasa całego, do końca i z impetem, Patrycja sapała coraz mocniej, co mnie podniecało jeszcze bardziej. W końcu usłyszałem jak krzyczy z zadowolenia i stęka głośno, jej cipka pulsuje a ciało drga. Nie mogłem dłużej wytrzymać, wyjąłem kutasa i spryskałem całą jej pupę, oba pośladki. Patrycja stękała, a sperma spływała jej na uda. Gdy nieco ochłonęła, padła zmęczona na łóżko, a ja obok niej.

— Ależ ty masz potrzeby seksualne! — zagadałem. — Potrzebujesz dwóch facetów i dwa kutasy na jeden orgazm?? No nieźle!

— Nie zawsze, jak się chłopak postara dobrze, to jeden wystarczy — odparła — ale teraz idę pod prysznic koniecznie. Polukrowaliście mnie nieźle, chłopaki.

Gry wróciła łóżko było przygotowane do spania. Bartek leżał na małym łóżku.

— To który śpi ze mną? — spytała. — Albo zapraszam obu do małżeńskiego łoża.

Wskoczyłem na łóżko, Bartek dołączył, wtedy Patrycja wcisnęła się między nas. Kołderka przykryła trzy nagie ciałka. Położyłem rękę na bliższej mnie piersi Patrycji, Bartek „zaanektował” drugą.

Było tak milutko, że nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem.

  Nad ranem zbudziła mnie wiercąca się Patrycja. Wpychała się pupą we mnie i głaskała moje udo.

— Cześć, nie śpisz już? — szepnąłem.

Obróciła się do mnie, uśmiechnęła szeroko i dała mi całusa.

— To podziękowanie za super wieczór — szepnęła i chwyciła mnie za zwiotczałego penisa.

Penis dosłownie w dwadzieścia sekund zrobił się twardy.

— Hmm, czuję że chciałby poszaleć — wyszeptała, odrzuciła kołdrę z naszej strony i wskoczyła okrakiem na mnie — lubię takie poranki.

Uniosła biodra, nacelowała penisa a gdy wszedł nieco usiadła na nim po prostu, wbijając go całego do swojej różowej cipki. Sięgnąłem do jej sympatycznych i ciepłych cycuszków, zacząłem je miętosić.

Patrycja patrzyła cały czas prosto w moje oczy, a ja patrzyłem w jej niebieskie oczka. Nie musiałem nic robić, tempo nadawała Patrycja, gdy tylko uwięziła mojego przyjaciela w swojej jaskini rozkoszy. Pochyliła się, zaczęliśmy się całować, ale nie przestałem masować jej piersi. Zaczęła mi sapać do ucha, mój oddech też nie był już równy, odczuwałem też pierwsze oznaki większego podniecenia. Przytrzymałem jej biodra gdy były wyżej i zacząłem ruszać swoimi biodrami, wbijając jej kutasa w cipkę, z której kapały kropelki jej szparki. Robiło mi się coraz fajniej.

— Zaraz dojdę … klęknij proszę na … podłodze — wysapałem.

Zeskoczyła szybko z łóżka, usiadła na piętach, ja szybko zeskoczyłem na równe nogi, podszedłem do niej i przytknąłem kutasa do jej warg, które posłusznie objęły go. Kutas wszedł do buzi Patrycji, zacząłem nim poruszać, było tak błogo, że przytrzymałem jej głowę i wystrzeliłem pierwszą i kolejne porcje spermy do jej ust. Spokojnie przyjmowała rytmiczne wytryski ,a gdy skończyłem i wyjąłem kutasa, otworzyła usta pokazując głębokie, dopiero co utworzone jeziorko z gęstą spermą. Popatrzyła z dołu prosto w moje oczy i … połknęła zawartość buzi.

— Nie jest to smaczne — skomentowała — ale seksowne i dla mnie i dla ciebie zapewne.

— Tak, to jest takie perwersyjne — odpowiedziałem.

Popatrzyłem w prawo, na brzegu łóżka siedział Bartek, całkiem przebudzony.

— Cześć, nie chciałem wam przeszkadzać — przemówił — ciekawie to wyglądało, jak przełykałaś.

— Wiesz co, nie możesz być pokrzywdzony — powiedziała i pchnęła Bartka na łóżko.

Teraz jego nogi zwisały na podłogę, a reszta ciała leżała na łóżku. Patrycja rozsunęła mu nogi i klęknęła blisko jego stojącego kutasa. Wzięła go do ust i zaczęła połykać go i uwalniać na zmianę. Jej wargi ślizgały się po żylastej powierzchni penisa, widać było, że rozciąga jej „uśmieszek”. Ruszała głową z góry na dół i do góry, Bartek sapał i klepał dłońmi po pościeli, kręcąc przy okazji głową na boki. Po paru minutach sapnął głośno, Patrycja zwarła wargi z całym penisem w ustach. Widać było wyraźnie, jak kutas pęcznieje i kolejne fale wzdrygają nim. Bartek pompował spermę do ust Patrycji, ale ani kropla nie wydostała się na zewnątrz. Gdy Bartek zakończył i uniósł głowę, podparty na łokciach, Patrycja delikatnie uniosła głowę, ścisnęła wargi i patrzyła mu prosto w oczy. Po chwili wpatrywania się, przełknęła całość i otworzyła usta, żeby pokazać, że nie blefuje.

— Trochę inna w smaku, ale ogólnie OK — skomentowała.

Szybki prysznic, śniadanko, po czym ubraliśmy się.

— Zadzwonię teraz do taty, żeby wiedział, że jestem cała i zdrowa — oznajmiła.

Słyszeliśmy tylko kwestie Patrycji, ale łatwo było się domyślić co mówił ojciec Patrycji

— Właśnie wstaliśmy.

/—/

— Tak, wszystko w porządku, czuję się świetnie i jestem wyspana.

/—/

— Chłopaki są super, nie dokuczali mi i nie zrobili mi krzywdy.

/—/

— Tego tatuś ci nie powiem, nie musisz wiedzieć.

/—/

— Domyślać się możesz czego chcesz, ja ci nic nie powiem.

/—/

— Pa, będę za jakieś pół godziny.

Zebraliśmy się z Bartkiem bo chcieliśmy odprowadzić Patrycję do jej kwatery.

— Pójdziemy razem, przywitamy się z twoim tatą przy okazji — powiedziałem — wygląda na spoko gościa.

— Tak, bardzo go lubię, jest fajnym facetem, fajnym ojcem i dobrym mężem, bo mama została w domu i pracuje ten tydzień — odparła.

— Dzień dobry panu — przywitałem się grzecznie — ma pan super córkę, naprawdę da się lubić.

— Cześć chłopaki, czyli macie takie samo zdanie o niej co ja — odpowiedział z uśmiechem. — Słyszałem, że dobrze się bawiliście, prawda?

— Tak, było świetnie ! — powiedziałem z entuzjazmem. — Patrycja to świetna kumpela.

— Ale dziadkiem nie będę? — spytał nagle.

— Nooo nie, na 100% nie — odpowiedziałem zestrachany, bo ojciec domyślił się co robiliśmy.

— Nie rób takiej miny, żartowałem — roześmiał się — mam zaufanie do Patrycji.

Pogadaliśmy jeszcze chwilę, umówiliśmy się na popołudnie przy Grajcarku na lody i wróciliśmy do siebie.

— Ale fajnie było — westchnął Bartek — nie spodziewałem się, że Patrycja to taka szalona dziewczyna, bo w pociągu wyglądała na świętoszkę.

Przez kolejne kilka dni chodziliśmy na wycieczki a wieczorem spotykaliśmy się z Patrycją u nas w apartamencie. Zrobiła sobie nawet u nas kącik z ciuchami i spała u nas. Bartek miał szansę uprawiać seks codziennie, ja też miałem wiele okazji do seksu z Patrycją.

Te wakacje w Szczawnicy pozostaną nam w pamięci na długo.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

OsobaX

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *